Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/08/15 in all areas
-
Wiem, kochana, wiem. A jeszcze to potwierdzę rymem: :) Pszeniczny Paputek Znalazł DOM wspaniały Gdy to Ciotki zobaczyły To się popłakały Koniec łez już ogłaszamy Nosy wycieramy I kolejne psisko Zza krat wyciągamy!4 points
-
Kochani, relacjonuję zdawkowo co się dzieje dalej: Paputek już powoli się oswaja, zdarza mu się merdać ogonkiem, na spacerach podnosi już trochę ogon z pozycji "smętnej" do "zaciekawionej". Załatwia się bez problemu, ma apetyt, po mieszkaniu nie chodzi jeszcze swobodnie, wstydzioszy się, ale na posłanku chyba mu dobrze. Gadam z nim dużo, zaczyna powoli się ośmielać na dawanie łapki i coraz śmielej reaguje na "chodź". Jest najlepszym psiakiem pod słońcem. Poprosiłam znajomą fotograf, by zrobiła nam z nim zdjęcie jak już troszkę się oswoi, chciałabym zamieścić na facebooku zdjęcia psa "przed" i "po", z tekstem zachęcającym do adopcji schroniszczaków lub chociaż wsparciem Fundacji. Myślę, że wiele jest osób, które obawiają się, że pieski ze schronu sa obciążone traumą, że człowiek "nieobyty" nie będzie potrafił sobie z nimi poradzić itd.. w końcu sama się tego obawiałam. Czy mogę użyć któregoś z Waszych zdjęć z pierwszych odwiedzin u naszego pieska? Dziękujemy razem z Dominikiem i Paputkiem za wszystkie dobre słowa!4 points
-
Wczoraj czytałam kilka razy post Adelaide_pix. Pszeniczny - Paputek ma dom :). Wiedziałam, że tak będzie, że Pszeniczny szybko znajdzie dom, ale nie spodziewałam się ;) takiego :) super domku :). Bardzo się cieszę, że Pszeniczny wreszcie ma swoje miejsce, swój dom na zawsze. Piesku, długich lat życia w szczęściu i zdrowiu w swoim na zawsze domku :). Adelaide_pix - to wszystko co piszesz, to balsam na serce, to taka piękna motywacja żeby wspólnie pomagać. To też jest dowód na to że warto, że trzeba pomagać. One same sobie nie poradzą, One same nie mają szansy... "Adoptując jednego psa, nie zmienisz świata, ale świat zmieni się dla tego psa". Zmieniliście zatem na lepsze świat dla Paputka :). Dziękujemy pięknie :). Teraz będziemy zaglądać na wątek i czekać na nowe fotki i wieści o Pszenicznym psiaku, który chwycił za serce tak wiele osób. Mizianko i całusy dla Paputka. Czule kochajcie Pszenicznego :).2 points
-
Kochani, dobrzy ludzie! To ja jestem nową włascicielką pieska. Nie mogłabym się nie odezwać na tyle apeli o wieści psiaka. Śledzę wątek od dawna, ale bałam się trochę pisać wcześniej by nie zapeszyć. Trudno w to uwierzyć, ale udało się i to cudo śpi sobie, jeszcze trochę przestraszone i niepewne, na posłanku w naszym domu... Na szybko mogę napisać, że nasz pupil w drodze był najpierw zestresowany i niepewny, ale staraliśmy być wobec niego delikatni, nienarzucający, dostał też jakieś smaczki i o dziwo... do Warszawy dojechał już wtulony we mnie, ufny, że będzie dobrze...Rano odbyliśmy pierwszy spacer - możecie sobie wyobrazić, że w życiu nie ucieszyliśmy się tak na widok załatwiającego swe potrzeby psa! A więc na szczęście już pierwsze próby wypróżniania zostały odbyte zwycięsko. A teraz trochę dłużej... Historia zaczęła się nad polskim morzem. Ja i Dominik, czyli wzruszone gapy ze zdjęcia powyżej, zajadaliśmy się gofrem. Nagle minęła nas miła para ludzi na rowerach, pewnie w wieku naszych rodziców. Kobieta mówiła "ale tu fajnie, szkoda tylko, że paputka nie ma z nami". Odpowiedzi jej partnera już nie dosłyszeliśmy, ale to zdanie zapadło nam w pamięć. Kim był tajemniczy paputek? Doszliśmy zgodnie do wniosku, że pewnie ich ulubionym psiakiem. Ta scenka sprowokowała rozmowę o zwierzętach - opowiedziałam Dominikowi, że zawsze marzyłam o psie, ale rodzice byli przeciw. On wychowywał się z żywiołową Abrą, od kilku lat nie żyjącą, więc opowiedział mi trochę historii z psiego świata. Wspólnie doszliśmy do wniosku, wtedy jeszcze nieśmiało, trochę żartem, że kiedyś będziemy mieszkać razem i mieć psa. Niedługo potem faktycznie zamieszkaliśmy razem. Ale nad przygarnięciem zwierzęcia zastanawialiśmy się rok, osadzając się spokojnie, i w kontekście wspólnego życia, jak i rynku pracy. Dominik jest bardzo zrównoważony, racjonalny, pragmatyczny - wspólnie obmyślaliśmy plan: pies, rozmawiając z rodziną, ze znajomymi psiarzami. Ja napędzałam realizację, szukając psa w ogłoszeniach. Nie mogę powiedzieć, że robiłam to bez najmniejszych obaw - szukanie psa było trochę przełamaniem lęku z dzieciństwa, że sobie nie poradzę. Czułam jednak, że jesteśmy już na tyle samodzielni, że nareszcie mogę te obawy przełamać. No i wtedy zjawił się on. Na pozór ogłoszenie, jakich wiele - bidul uratowany ze schroniska. Ale mowa była o łagodnym, spokojnym psie, nie szczeniaku - kryteria, według których szukaliśmy. No i te wielkie, smutne oczyska... Znajoma psiara mówiła mi, że szukając, w pewnym momencie poczujemy, ze to TEN pies. Pokazałam ogłoszenie Dominikowi. Było po nas. To jak wirus lub po prostu zakochanie. Na nic informacja, że jest trochę starszy, że trzeba po niego jechać 250 km... Nie chcąc kierować się tylko emocjami, obejrzałam jeszcze ogłoszenia wielu psów, prawdopodobnie wielu łagodnych, pięknych, dobrych psów. Myślałam o czarnych scenariuszach w związku z jego wiekiem. Skłamałabym mówiąc, że się nie bałam. Jasne, że się bałam, że będzie chorował, że może nas opuścić za szybko... Ale ta cholerna intuicja podpowiadała mi, że musimy go poznać, że nie możemy dać się zaklajstrować w lęku o nie - złamanie sobie serca, trzeba pomyśleć o NIM, dać mu dom, pokochać, przestać się rozczulać nad sobą. Poza tym nie jest przecież jeszcze staruszkiem! Mam nadzieję, że nam wybaczycie sprawę z imieniem. Od tygodnia zapisaliśmy na liście kilka propozycji ładnych imion dla jasnobeżowego psiaka, braliśmy też pod uwagę Wasze pomysły. Ostatecznie postanowiliśmy go nazwać jak się już trochę poznamy. No i nie było wyjścia. Sam wybrał sobie imię w podróży. Na rzucone półżartem zaereagował jak zaczarowany kładąc głowę na kolanach Dominika. No i tym sposobem został, a jakże - Paputkiem... Będziemy na pewno się odzywać z wieściami. Dajemy mu przestrzeń na spokojne zapoznanie się z nową sytuacją. Ale dwa razy machał już ogonkiem! Jesteśmy dobrej myśli. Chciałabym ogromnie podziękować Fundacji ZEA, Pani Marcie i jej mężowi, Pani Kasi- Murce, Pani Joannie za miłą wizytę i wszystkim Wam za to, że daliście nam szansę na poznanie i adopcję tego wspaniałego psiaka. Obiecujemy, że uszanujemy Waszą pracę, Wasze pieniądze i zaufanie. Pszeniszny Paput pozdrawia.2 points
-
2 points
-
Wszyscy czekją na nowe informacje z kwesty, więc dopóki Alla sie nie odezwie, nie chcę zabierać jej przywileju pierszeństwa w informowaniu to odsłonię trochę kulisy naszego życia. Pomagamy dogom i często prosimy Was o wsparcie, ale nie robimy tego z wygodnictwa. Każda z nas z chęcią wzięłaby do domu kolejną biedę tylko same jesteśmy już zapsieni i nie tylko i nie możemy sobie pozowlić na przyagrnięcie kolejnego bo ani domy, ani czas ani też nasze portfele nie są z gumy. Nasi rezydenci też czasami są dość terytorialni i nie akcptują zbyt przyjaźnie nowych czworonogów. Przedstawianie zacznę od Alli To Filpek, Tomik i Ala2 points
-
Witam, zwracam się do Was z pilnym pytaniem i proszę o pomoc. Kupiłam psiaka 5 lat temu, że tak to nazwę 'z budy'. Ojca nie widziałam, matka jakaś taka kundlowata. Wyrósł mi z niego śliczny psiurek. Nie było wcześniej problemów. Mimo to prosiłam rodziców o kastracje ( nie byłam wtedy pełnoletnia, nie mogłam podejmować zbytnio decyzji o swoim pupilu). Teraz mam z nim od 2 lat problemy.... Ciągnie mnie kiedy chce powąchać mocz innych psów, szarpie się jakby mnie nie było po drugiej stronie smyczy. Szczeka na psy, ba, szarpie do nich. Ale nie to najgorsze. Najgorszym jest to, że jest agresywny wobec ludzi. Zdarzało mu się rzucić parę razy, był w kagańcu, szczepiony co termin na wściekliznę. Weterynarz stwierdził, że na kastrację jest za późno, że nie zmieni jego zachowań. U mnie w domu nie ma jakichś kłótni ani nic co mogło by zmienić psychikę psa. Na dzieci też się rzuca. Nie wiem co zrobić. Jeśli chodzi o posłuszność to komendy wykonuje, jest inteligentny. Proszę Was o pomoc. I o komentarze osób doświadczonych, nie chcę tu jadu żadnego. Nie wyobrażam sobie go uśpić... Jest moim towarzyszem już sporo czasu. Słyszałam, że te mieszańce owczarków mają coś nie tak pod kopułą ostatnio ogólnie. Że coś się poprzestawiało w gatunku. jestem zagubiona.Jestem jedyną osobą w domu która z psem wychodzi ( z racji niepełnosprawności rodzica). Nie wyobrażam sobie, że za każdym razem wyjdę tylko na chwile na siku i tyle bo się boje, że na kogoś skoczy... Prosimy z Baszą o pomoc.1 point
-
podjęłam decyzję , ja i jest mi ciężko z tym wszystkim Wczoraj ok 14 Ozzulek zwymiotował skrzepami krwi i gęstą białą śliną ( wcześniej czyli w niedziele wieczorem i wczoraj rano sie zakrztusił ) , pojechaliśmy zaraz do weta ,krew , na USG watroba , nerki , oki , na jelitach i ściankach żołądka lekki stan zapalny , krew na granicy anemii , blade śluzówki .Dostał zastrzyki , antybiotyk , steryd , coś jeszcze wieczorem zjadł miskę ryżu z kurczakiem i siemieniem, był na spacerze , cięzko tylko było wejść na 4 piętro , i rano poszliśmy kupkę , kupa była z przetrwaioną krwią , więc zaraz znowu do do weta , RTG i znów krew , wszystkie parametry krwi w ciągu 18 godzin spadły lub podskoczyły o połowę , potas zanikał , hemoglobiny miał 5 wczoraj 11 ...Diagnoza : zmiany rozrostowe w obrebie przewodu pokarmowego ( możliwe tez zatrucie ) ostre krwotoczne zapalenie trzustki i prawdopodobienstwo dysfunkcji szpiku , coś tam wyszło wyszło z rozmazu , ale mam w głowie mętlik teraz dodatkowych badan nie robiliśmy . Podczas robienia RTG Ozzu nam odchodził , wrócił po chwili , błony sluzowe wczoraj różowawe dziś białe , duszność , w jamie brzusznej żadnych płynów , płuca czyste ; sugestia wetki chłonniak , sugestia po opisie i objawach do weta innego przez telefon - chłonniak nic mu nie pomagało , zaczęło boleć , a kiedy kolejny wynik krwi pokazał , ze zero poprawy , że jest tylko gorzej , nie mogłam pozwolić by cierpiał cierpimy teraz wszyscy w niedziele pokazałam mu nasze mieszkanie który kupiliśmy dla niego by nie wdrapywać się na 4 piętro , pokazałam gdzie będzie spanko .... tak się cieszyłam1 point
-
No to ja usuwam bannerek Paputka, hm tylko nie wiem znowu Jak to sie robi......Aneciiiiik.....1 point
-
1 point
-
1 point
-
Jeżeli znajdzie się sprawdzony DT za karmę i weta to ja mogę prowadzić finanse.1 point
-
Misia lubi prosty, komunikatywny przekaz :). Nagrabiłaś sobie, Raniasku :)1 point
-
Onaa, ja się deklaruję na utrzymanie suni/suń w dt. Kwota zalezy od tego czy jedna, czy dwie będą wyciągane ze schronu. Oprócz deklaracji finansowej, deklaruję zakup karmy (jakiejś 15 kg, dobrej jakości) dla suń.1 point
-
1 point
-
To ja będę brutalna i powiem dość tej sielanki ! Nie ma czasu na gadanie :P Trzeba się kochani rozglądać za kolejnym psiaczkiem w potrzebie :D1 point
-
Postaram się pomóc chociaż trochę, zasoby finansowe mam ograniczone ale coś zawsze można kombinować :)1 point
-
My mieliśmy najłatwiej, znaleźliśmy ogłoszenie pięknego psa, z dobrym opisem, nietrudno było się zakochać i dać mu dom. Ale żeby do tego doszło, ktoś musiał go DOJRZEĆ (Pani Marto - <3 dozgonna ode mnie za to), zabrać ze schronu, ktoś zaofiarował zapłatę za strzyżenie, za leczenie, transport, ktoś dał opiekę i ciepło w hoteliku (Pani Murko - jak wyżej.), ktoś napisał ogłoszenie nie na jedną, ale na dziesięć stron, w końcu ktoś musiał za to wszystko wpłacić pieniądze... Wasza w tym zasługa, to szczęśliwe zakończenie sami napisaliście. My możemy tylko dziękować i kontynuować na nowej drodze.1 point
-
Cudownie, że myślicie o pomocy dla innych biedaków :) To bardzo dobry pomysł, jak każdy, który daje nadzieję na to, że ludzie zaczną zmieniać swe przekonania co do zwierząt ze schronisk. Piesio jest cudowny, było to widać od pierwszych opisów, nawet jeszcze ze schroniska, potem u Murki. Jak on się już poczuje bezpieczny, kochany, szczęśliwy, to wprost trudno sobie wyobrazić, jaki to będzie wspaniały, mądry i oddany Przyjaciel. Tylko pozazdrościć, ale oczywiście tak pozytywnie...z radością :)1 point
-
Na koncie Kaja kwota 123,45 z bazarku b-b http://www.dogomania.com/forum/topic/148392-do-usunięcia-wyprzedażowy-ciuszkowy-dla-jednookiego-kaja-2708-2000/ Bardzo serdecznie dziękujemy!!!1 point
-
Jak cudownie przeczytać post opiekunów Paputka.Wspaniałe ciepłe imię.Do Pszenicznego w moim odczuciu bardzo pasuje,on jest taki łagodny, kochany i właśnie paputkowany. WITAMY OPIEKUNÓW SERDECZNIE I DZIĘKUJEMY ZA WIADOMOŚCI I OBY BYŁO ICH JAK NAJWIĘCEJ. Sądzę,że można wziąć zdjęcia wszystkie jakie są zamieszczone na wątku,nie ma z tym problemu.1 point
-
Gabryś ma się dobrze :) Jest złodziejem. Wysoki blat w kuchni to żadna przeszkoda. Z zostawaniem samemu ma problem. Szczeka i się załatwia... mam nadzieję, że to chwilowe, pracujemy nad tym więc wierzę że wszystko się zmieni. Ataki bywają ale nie tak często jak myślałam. Od tygodnia nie ma ani jednego. Uwielbia się przytulać, głaskać, miziać. Muszę też popracować nad jego apetytem... do jedzenia aż się trzęsie! A oto Gabi i Max - ciasteczkowe potwory!1 point
-
A to heca :D Te zmyłki zapewne dobrze wróżą dla przyszłości Fruzi :) Literka T jest na klawiaturze nad literką F. Kulfoniasty paluch załapał górną literkę i pewnie stąd ta zmyłka :P Jutro zamierzam zrobić PA starających się o adopcję Fruzi. Po spotkaniu zdam relację.1 point
-
Togusiu ale się uśmiałam z tego 2 zdjęcia. Loluś zabija i pożera wzrokiem [url=http://emotikona.pl/emotikony/][/url] A zmartwienie niczego sobie. Bardzo podobne do Filipka z zamojskiego schronu tamten jest troszkę jaśniejszy i już w DS :D1 point
-
Aktualizacja w dniu 08.09.2015 Rozliczenie Murki #552 "Wpłaty: +50 zł Agata K. +30 zł Anula (połowa transprtu na trasie Zamość - hotelik - za Filipka) +50 zł Agata K. Razem: +130 zł Koszty: -190 zł hotelowanie (19.08-06.09) -60 zł transport z Zamościa -35 zł wizyta w lecznicy (alergia po strzyżeniu) -10 zł przejazd do lecznicy -10 zł II odrobaczenie - 24zł wirusówki -5 zł przejazd do lecznicy (1/2 kosztów) Razem: -334 zł +130 zł - 334 zł = -204 zł Pozostałość po hotelowaniu Pszenicznego wynosi -204 zł." Moje rozliczenie uaktualnione: (nie ujmowałam we wpływach i wydatkach 1/2 transportu za Filipka - wpłaciła Anula) Paputek miał - 864 zł Paputek wydał :) - 204 zł Po Paputku pozostało - 660 zł Mam nadzieję że czytelnie rozpisane (wiesio - dobrze mówię? [url=http://emotikona.pl/emotikony/][/url]1 point
-
3 kg to bardzo dużo powinno wystarczyć na kilka domków... Bardzo dziękujemy :)...koty będą miały ciepłe, suche domki. Kilkakrotnie owinięty karton nie przemaka, nie wciąga wilgoci to naprawdę dobre, już sprawdzone rozwiązanie na zabezpieczenie domków dla bezdomnych zwierząt.1 point
-
Wielkie Dzieki Murko za wspaniała opiekę. Brys musiał cierpieć z powodu tych gruczołów. W sama porę trafił do Ciebie. Wyglada na to ze Brys to pocieszna psinka. Jeszcze niestety będzie musiał pocierpieć troszkę po kastracji i to będzie koniec bólów.1 point
-
O rany, ładne to zmartwienie :) Na drugim zdjęciu Lolcio wygląda jak celnik na granicy, w dodatku ma broń za pasem :)1 point
-
Lolo ma nowe zmartwienie... Zmartwienie ma 3 mikro łapy (4 do naprawy ), klapnięte jedno ucho, karpiowaty grzbiet a kooo i siku wali gdzie popadnie ..... Bubel. Gdyby się dało zabić wzrokiem...1 point
-
1 point
-
Z tymi rezerwacjami w Radysach to nic do końca nie wiadomo. Rezerowana była Wolta - siedziała od rezerwacji ponad miesiąc rezerwowane były Magnat i Neron - siedza do dzisiaj. Z drugiej strony rezerwowana była Szansa a została wydana... Radzę tej pani, by jutro jeszcze raz zadzwoniła (może na drugi numer) do Radys i dopytała o Glorię. Poznajecie?1 point
-
Selma miała 40zł deklaracji stałych. Basia, która ma sporo psów pod opieką (w tym te, które mają niewielkie szanse na adopcję, a ich utrzymanie jest bardzo drogie) nie może wziąć odpowiedzialności za następnego. Te, które zostały już wyciągnięte, kosztują niemało i trzeba dbać o ich bezpieczeństwo finansowe. Trzeba to wziąć pod uwagę, bo niektóre z nich mimo, że już poza schronem, będą wymagać wsparcia finansowego do samego końca.1 point
-
Ja bym powiedziała, że to bardziej wpadka nowych państwa niż Niko ;)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Już mi Jacek zapowiedział, że jak przyprowadzę na smyczy dzika i powiem, że to tylko na jedną noc, to mnie z nim wyekspediuje na skarpę :)1 point
-
Adopcja roku :) A dwa dni później druga, podwójna: Gufi - dzikus, 13 lat w schronisku + Gufi - dzikus, 8 lat w schronisku:1 point
-
No, Tosiulka - rok szkolny się zaczął. Bądź nadal grzeczna i dorosła :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Berta ma tatuaż, tylko mamy problem z odczytaniem. Cyfry znamy 202, a literka budzi wątpliwości. Może być A, D lub R. Rezultat dwudniowego kwestowania nie jest wstrząsający, ale grosz do grosza... 205,00 - utarg 121,00 - puszki 70,00 - wpłynie bezpośrednio na konto za kalendarze od Justyny D. Ja kwotę 326,00 jeszcze dziś przeleję na konto SDA1 point
-
Jest jeszcze adoptowany Kajtuś, który wychowany w takim domu, uważa że jest dogiem :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Pierwszy dzień kwesty za nami. Było bardzo fajnie, bo odwiedziła nas i pomagała kwestować piękność nad pięknościami - Kira: Wrzuć grosik, to dam buziaka: Miała jeszcze swego ochroniarza :)1 point
-
1 point
-
dziewczyny , leżę z dyskopatią, dzisiaj pierwszy raz usiadłam, ale nie na długo bo najgorzej mi siedzieć, boli jak diabli. Udało mi się jednak zrobić Zezikowi zdjęcia. Mały próbował dzisiaj "dominować " Lusię. Musiałam interweniować, bo Luśka już się wkurzała, kły były na wierzchu. Mały odpuścił, Lusia też i tak sobie spali :) a tak Zezik męczył Lusię i na koniec, po wczorajszej lekkiej burzy1 point