plina Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Winter, uważam, że nie możemy się poddawać. Jeśli nie my, to kto? I jeśli nie teraz, to kiedy? Poczekajmy na odpowiedź furciaczek, może warto do Niej zadzwonić? Figu, wyślij zdjęcia na [email protected], wstawię na wątek i przy okazji będę miała do ogłoszeń. Quote
danka4u1 Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 [quote name='winter7']. Mam przemyśleć czy jest sens wyciągać go ze schronu, bo on i tak nigdy nie znajdzie domu... Trochę mi się smutno zrobiło, ale z drugiej strony... A co Wy uważacie? Czy jesteśmy w stanie zebrać kasę na jego hotelowanie? Czy też myślicie, że to bez sensu? Redcat - dzięki za obecność i propozycję transportu :) Witajcie fanki Strika.:loveu: Widzę, ze jest nas tutaj już o wiele więcej i tyle konkretnych pomysłów, by zmienić los psa na lepsze. Oczywiscie, że damy radę zebrać kasę na hotelowanie, ale to musi potrwać i musi kilka osób wysyłać zaproszenia. Zaraz poczytam życiorys Strika, który napisała tak pięknie winter i skonstruuję jakies zaproszenie na wątek. Najlepiej jest, jak takie zaproszenie zawiera jakies konkrety w sprawie psa.Same wiecie, ile dostajemy zaproszen na wątki i jakoś musimy dawać priorytet niektórym:shake:- niestety -, bo ma wszystkich nie da nikt rady pomagać efektywnie..:shake:. Quote
Bonsai Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Przeczytałam długi post winter7 z opinią pani Magdy. I, szczerze mówiąc, jamor ma sporo racji sugerując nie wyciąganie go z azylu. Bo: - jak sama pani Magda pisze Strike " W azylu czuje się dobrze, choć pewnie męczy go hałas, ale czuje się tam bezpiecznie." - ogromne koszty hotelowania i prawdopodobnie długie oczekiwanie na adopcję A gdyby tak zamiast upychania psa do hotelu: - zapewnić mu stałą opiekę behawiorysty (też koszt, ale mniejszy i bardziej produktywny) - aktywna promocja psa (też kosztowne, ale też bardziej produktywne) np. ogłoszenia w internecie i prasie, plakaty, filmiki, a może nawet ściągnięcie jakiejś gwiazdy do promocji psa? jesteśmy przecież w W-wie! Skoro da się z nim w azylu pracować, to może faktycznie lepiej skupić się na realnej pomocy na miejscu. Często ostatnio jest tak, że odda się psa do hotelu, a aktywność pomocy ogranicza się do wpłat co miesiąc, bez aktywnego ogłaszania, szukania domu. A gdyby tak zbombardować internet, prasę, telewizję z ogłoszeniami psa? To myślę, że wyszło by to każdemu na dobre. Pokażmy, że da się skutecznie pomagać psom, które są w schroniskach! Że nie jest konieczne wyciąganie psa do hotelu! ;) Bo myślę, że to co wyżej napisałam, jest naprawdę realne. Quote
santino Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Bonsai napisał(a):Przeczytałam długi post winter7 z opinią pani Magdy. I, szczerze mówiąc, jamor ma sporo racji sugerując nie wyciąganie go z azylu. Bo: - jak sama pani Magda pisze Strike " W azylu czuje się dobrze, choć pewnie męczy go hałas, ale czuje się tam bezpiecznie." - ogromne koszty hotelowania i prawdopodobnie długie oczekiwanie na adopcję A gdyby tak zamiast upychania psa do hotelu: - zapewnić mu stałą opiekę behawiorysty (też koszt, ale mniejszy i bardziej produktywny) - aktywna promocja psa (też kosztowne, ale też bardziej produktywne) np. ogłoszenia w internecie i prasie, plakaty, filmiki, a może nawet ściągnięcie jakiejś gwiazdy do promocji psa? jesteśmy przecież w W-wie! Skoro da się z nim w azylu pracować, to może faktycznie lepiej skupić się na realnej pomocy na miejscu. Często ostatnio jest tak, że odda się psa do hotelu, a aktywność pomocy ogranicza się do wpłat co miesiąc, bez aktywnego ogłaszania, szukania domu. A gdyby tak zbombardować internet, prasę, telewizję z ogłoszeniami psa? To myślę, że wyszło by to każdemu na dobre. Pokażmy, że da się skutecznie pomagać psom, które są w schroniskach! Że nie jest konieczne wyciąganie psa do hotelu! ;) Bo myślę, że to co wyżej napisałam, jest naprawdę realne. Podpisuję się rękami, nogami i głową. Mogę dać namiar na bardzo dobrego behawiorystę (Piotr A. - zapewne niektórym znany ;)) który angażuje się w pomoc bezdokniakom i ma dla nich dużo tańsze stawki! Poza tym organizuje też szkolenia grupowe (podstawowe zasady savoir vivre'u w stylu siad, waruj, zostań, do mnie), które dla bezdomniaków lub adoptusków są za darmo. Jednak miejscem tych spotkań jest park na Bielanach, a zatem ktoś by musiał z nim co sobotę dojeżdząć (spotkań jest chyba ok. ośmiu) o ile oczywiście azyl się zgodzi go zabierać na takie szkolenia. Ja mogę pomóc w transporcie z Azylu na takie szkolenia, z tym, że nie co sobotę, bo tez mam swoje zobowiązania, ale jeśli by się jeszcze ktoś zgłosił to chętnie dostosuję się grafikiem ;) Quote
Alicja Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 [quote name='winter7']Przedstawiam poniżej mail'a, którego dostałam dziś od pani Magdy. Rozmawiałam z nią również telefonicznie. Uważa, że Strike jest w pełni adopcyjnym psem. Człowiek nie kojarzy mu się z niczym dobry, albo w ogóle z niczym. Jest w stanie podjąć się wychowania go u siebie w hotelu. Ocenia, iż może to zająć 2 do 3 miesięcy maksymalnie. Ale sugeruje, aby od razu robić mu ogłoszenia. Strike, to pies, którego edukacja musi być utrwalana również po adopcji. Pani Magda chciałaby nauczyć również przyszłego opiekuna "instrukcji obsługi" Strike'a. Po dwóch miesiącach mógłby również trafić do domowego domu tymczasowego, który kontynuowałby zajęcia przekazane przez panią Magdę. Myślę, że oferta wychowanego i bezpłatne konsultacje dla przyszłego opiekuna to fantastyczna sprawa. Hotel pani Magdy to boksy wewnętrzne. Metody szkolenia jak najbardziej pozytywne :) Koszt miesięcznego pobytu w jej hotelu dla Strike'a to 700 zł. Cena wydaje się wysoka, ale pamiętajmy, że to pies, który potrzebuje DUŻO uwagi i czasu, a nie tylko podawania jedzenia. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem za. Tym bardziej, że okres jego pobytu tam to tylko 2-3 miesiące. W tym czasie musielibyśmy znaleźć domowy dt lub ds. Płatność możemy też rozbić na raty. Co o tym wszystkim sądzicie? Dziewczyny a czy macie może możliwość podczas pobytu w azylu uczęszczać z nim na szkolenie ??tak aby nie płacić 700zł a myślę jakieś 400 zł mniej miesięcznie , bo chyba więcej jak 300 zł szkolenie by nie kosztowało . Zawsze to mniej do zebrania kasy ...chyba że p.Tomek zdecyduje się psiaka przyjąć. Nie wiem czy Strike ma wątek na niebieskim , ale jeśli nie to raczej dobrze by było jeśli któraś z was zarejestrowała by się tam i pisała na bieżąco . Quote
plina Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 A ja pozwolę sobie zaprosić do Travela z biura podróży... Moim sposobem na życie zawsze były podróże. Pewnego dnia postanowiłem sam obrać sobie cel i cicho, bez zbędnych pożegnań, ruszyłem w nowe życie… Los sprawił, że trafiłem do schroniska. Pomóż mi udać się w kolejną podróż- do człowieka, z którym wspólnie zwiedzę świat!... Podpisano, Travel - http://www.dogomania.pl/threads/214146 Quote
Karro Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Bonsai napisał(a):Przeczytałam długi post winter7 z opinią pani Magdy. I, szczerze mówiąc, jamor ma sporo racji sugerując nie wyciąganie go z azylu. Bo: - jak sama pani Magda pisze Strike " W azylu czuje się dobrze, choć pewnie męczy go hałas, ale czuje się tam bezpiecznie." - ogromne koszty hotelowania i prawdopodobnie długie oczekiwanie na adopcję A gdyby tak zamiast upychania psa do hotelu: - zapewnić mu stałą opiekę behawiorysty (też koszt, ale mniejszy i bardziej produktywny) - aktywna promocja psa (też kosztowne, ale też bardziej produktywne) np. ogłoszenia w internecie i prasie, plakaty, filmiki, a może nawet ściągnięcie jakiejś gwiazdy do promocji psa? jesteśmy przecież w W-wie! Skoro da się z nim w azylu pracować, to może faktycznie lepiej skupić się na realnej pomocy na miejscu. Często ostatnio jest tak, że odda się psa do hotelu, a aktywność pomocy ogranicza się do wpłat co miesiąc, bez aktywnego ogłaszania, szukania domu. A gdyby tak zbombardować internet, prasę, telewizję z ogłoszeniami psa? To myślę, że wyszło by to każdemu na dobre. Pokażmy, że da się skutecznie pomagać psom, które są w schroniskach! Że nie jest konieczne wyciąganie psa do hotelu! ;) Bo myślę, że to co wyżej napisałam, jest naprawdę realne. Mi się wydaje, że mógłby być to dobry pomysł :) Quote
winter7 Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Bonsai, pani Magda mówiła, że w Azylu można z nim pracować, tylko trzeba to robić codziennie 1-1,5 godziny. Sama chodzę na szkolenie mojego psa. Ma zachowania bardzo podobne do Strike'a. Agresja z przeniesienia - jak spotka owczarka sąsiadów, to potem chce pogryźć przejeżdżające samochody. Tylko, że godzina spotkania raz w tygodniu to jak umarłemu ksiądz z kropidłem. NAJWAŻNIEJSZA jest moja wspólna praca z psem pomiędzy kolejnymi spotkaniami. Budowanie więzi, motywacja. Jeśli w Azylu ktoś będzie mu poświęcał CODZIENNIE choć godzinę czasu, to jestem pierwsza, która by na to przystała. Jeżdżenie z psem raz na tydzień i nie przepracowywanie tego przez kolejne dni nie przyniesie żadnych rezultatów. To tak jakby uczyć się chińskiego 45 minut raz w tygodniu. Jeśli nie uczysz się i nie powtarzasz w skupieniu w domu, to nawet za sto lat nie pojmiesz tego języka. Ja też nie chcę na siłę go wyciągać ze schronu. Ale on naprawdę potrzebuje pomocy. Inaczej już nigdy stamtąd nie wyjdzie. Może to trochę naiwne, ale ja wierzę, że jest szansa. Od kilku dni myślę nad Strike'iem. Jamor powiedział, że za pieniądze przeznaczone na niego można uratować dwa inne psy. Tylko kto mu powie patrząc w jego pychol, że nie należy mu się pomoc. Że lepiej pomóc temu z boksu obok. Ja tego nie potrafię... A może gdyby zrobić zmasowaną akcję ogłoszeniową w prasie i telewizji, a w międzyczasie "naprawiać" go pod okiem specjalisty??? Ja mogę pokryć część pobytu w hotelu, ale niektóre z Was same wiedzą ile psów wspomagam, dodatkowo mam na pełnym utrzymaniu w hotelu znalezionego w wakacje psa i swoje cztery w domu. Dlatego proszę o radę i wsparcie. Nie dam rady ze wszystkim sama.:( Quote
winter7 Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Aleksandrossa napisał(a):Już wklejam. Mógłby ktoś jeszcze wkleić rozliczenie żebym mogła na początku dać? Dzięki!!! :) Quote
santino Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 winter7 napisał(a):Bonsai, pani Magda mówiła, że w Azylu można z nim pracować, tylko trzeba to robić codziennie 1-1,5 godziny. Sama chodzę na szkolenie mojego psa. Ma zachowania bardzo podobne do Strike'a. Agresja z przeniesienia - jak spotka owczarka sąsiadów, to potem chce pogryźć przejeżdżające samochody. Tylko, że godzina spotkania raz w tygodniu to jak umarłemu ksiądz z kropidłem. NAJWAŻNIEJSZA jest moja wspólna praca z psem pomiędzy kolejnymi spotkaniami. Budowanie więzi, motywacja. Jeśli w Azylu ktoś będzie mu poświęcał CODZIENNIE choć godzinę czasu, to jestem pierwsza, która by na to przystała. Jeżdżenie z psem raz na tydzień i nie przepracowywanie tego przez kolejne dni nie przyniesie żadnych rezultatów. To tak jakby uczyć się chińskiego 45 minut raz w tygodniu. Jeśli nie uczysz się i nie powtarzasz w skupieniu w domu, to nawet za sto lat nie pojmiesz tego języka. Ja też nie chcę na siłę go wyciągać ze schronu. Ale on naprawdę potrzebuje pomocy. Inaczej już nigdy stamtąd nie wyjdzie. Może to trochę naiwne, ale ja wierzę, że jest szansa. Od kilku dni myślę nad Strike'iem. Jamor powiedział, że za pieniądze przeznaczone na niego można uratować dwa inne psy. Tylko kto mu powie patrząc w jego pychol, że nie należy mu się pomoc. Że lepiej pomóc temu z boksu obok. Ja tego nie potrafię... A może gdyby zrobić zmasowaną akcję ogłoszeniową w prasie i telewizji, a w międzyczasie "naprawiać" go pod okiem specjalisty??? Ja mogę pokryć część pobytu w hotelu, ale niektóre z Was same wiedzą ile psów wspomagam, dodatkowo mam na pełnym utrzymaniu w hotelu znalezionego w wakacje psa i swoje cztery w domu. Dlatego proszę o radę i wsparcie. Nie dam rady ze wszystkim sama.:( Kurcze, a może zaklepać kolejkę u Jamora, w tym czasie zbierać deklaracje i próbować pracować z nim w Azylu...? Przecież w końcu u Jamora się zwolnie miejsce... czy nie? Quote
winter7 Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 lika1771 napisał(a):A furciaszek odpisała? Furciaczek jeszcze nie odpisała... Nie mam do niej telefonu. I będę dopiero w necie jutro, bo wyjeżdżam na urlop i mam nadzieję, że będę tam miała dostęp do internetu. Gdyby ktoś z Was miał tel do furciaczek, to poproście, żeby weszła na wątek, albo odpisała mi na pw. Serdecznie pozdrawiam. Quote
agnieszka32 Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 Gosia (furciaczek) ma podany numer telefonu w swoim podpisie ;) 606 361 293 Strike ma swój wątek na niebieskim http://www.amstaff-pitbull.eu/viewtopic.php?f=69&t=1280&hilit=strike Quote
kasumi Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 ROZLICZENIE: wpływy: 20zł - Maja602 20zł - Martens 40zł - baster i lusi 180zł - arjuna ----------------------------------------------- RAZEM: 260zł wydatki: 60zł - spotkanie ze szkoleniowcem 180zł - odesłane do arjuny -------------------------------------------- RAZEM: 240zł SALDO: +20zł Quote
Bonsai Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 Hmmm... macie rację, dużo skuteczniejsze w wyprowadzaniu go na prostą byłoby go wyciągnięcie do hoteliku z behawiorystą. Zbierajmy w takim razie deklaracje. To zapewne trochę potrwa. I zaklepmy mu miejsce - najlepiej u furciaczek (byłam u niej i polecam z czystym sumieniem, na pewno będzie pracowała z psem i ogólnie warunki b.dobre), albo ew. jamora (nie byłam, ale ma dobrą prasę). A tymczasem, spróbujmy mu pomóc w schronisku - spróbujmy zapewnić mu choć 2-3 wizyty szkoleniowca w tygodniu. Ogłaszajmy intensywnie - najlepiej poszukując domu z ogrodem, gdzie pies mógłby przebywać, bo aktualnie nie wyobrażam sobie, by dać go do adopcji do domu. Osobiście niestety nie mogę zadeklarować na razie żadnej kwoty, bo właśnie rozpoczęłam bezpłatne praktyki i jestem biedna jak mysz kościelna. :/ Ale jak po praktykach uda mi się znaleźć jakąś płatną pracę, to na pewno zadeklaruję coś dla Strike'a. Tymczasem mogę pomóc szukając sponsorów, zbierając fanty na bazarki, robiąc akcję promocyjną, zdjęcia, etc. Podsumowując, potrzebujemy: - osoby która będzie koordynowała losy Strike'a (osoba decyzyjna) - winter7 ?? - skarbnika, który będzie czuwał nad finansami (kasumi?) - stałych deklaracji - bazarków, wpłat jednorazowych - jednoczesna i nieustająca akcja promocyjna: zebrać kilka osób, które zobowiążą się do codziennego odświeżania ogłoszeń na kilku portalach, np. jedna osoba na gumtree, druga na morusku, trzecia na cafeanimal, etc. Quote
danavas Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 ja się pisze do bazarków...ode mnie do końca roku Strike dostanie 100 zł miesięcznie...ale będę te pieniądze zbierać bazarkami...nie dam rady sama wyłożyć, bo jestem podeklarowana z każdej strony i mam na utrzymaniu 4 psiaki które nie mają nawet połowy stałych.... na koniec każdego miesiąca przeleje na koto skarbnika ok 100 zł z bazarków dla Strike'a...fanty oczywiście tez dam.... czyli wpłacę 4 razy po 100 zł....od października do końca roku....tylko tak mogę pomóc.... moja deklaracja jest aktualna jeśli pies trafi do jamora lub furciaczek....albo w inne miejsce temu podobne(hotel plus szkolenioweic lub behawiorysta)....bo inaczej tego nie widzę....lepiej później w odpowiednie miejsce niż na hurra bez efektów.... Quote
Bonsai Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 To już sporo danavas! Dziękujemy! :) Quote
magdyska25 Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 Przeczytałam, że Jamor nie widzi adopcji Strike i podobne asty zasiedziały się w hotelu. Czy myślicie, że będzie chciał przyjąć kolejnego psa? Ktoś się pytał? Rozumiem Winter, że rozmawiałaś tel ale czy Jamor chce go przyjąć? Aaaa i mam pytanie: na czym polega odświeżanie codziennie ogłoszeń na tych samych portalach ogłoszeniowych? O tzw. "podrzucanie"? To chyba jest płatne? Robię np. ogłoszenia na gumtree i czasami dostaje inf na mail, że dane ogłoszenie spadło na 2 str. i aby podbić należy zapłacić ok. 8 zł. (?) Ja ze swojej strony nie dam rady pomóc finansowo ale chętnie pomogę w ogłoszeniach. Mogę sobie "zaklepać" kilka stron. Quote
Alicja Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 winter7 napisał(a): Jamor powiedział, że za pieniądze przeznaczone na niego można uratować dwa inne psy. Tylko kto mu powie patrząc w jego pychol, że nie należy mu się pomoc. Że lepiej pomóc temu z boksu obok. Ja tego nie potrafię... tutaj post o zdaniu Jamora więc myślę że nie ma co stawać ze Strikiem w kolejke Quote
Bonsai Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 magdyska25 napisał(a): Aaaa i mam pytanie: na czym polega odświeżanie codziennie ogłoszeń na tych samych portalach ogłoszeniowych? Mogę sobie "zaklepać" kilka stron. Nie trzeba nic płacić. :) Wystarczy wykasować ogłoszenie, które spadło z pierwszej strony i wrzucić je na nowo. ;) Tym sposobem za darmo można utrzymać ogłoszenie na 1wszej stronie. Quote
furciaczek Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 Narazie zapisze, poczytam dopiero w sobote jak bede miala wiecej czasu. Quote
magdyska25 Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 Sama uczę się teraz "obsługi" psiaka w typie asta. Strike jest do mojego podobny. Tym bardziej pewien sentyment jest i powiem szczerze, że również nie potrafię tak jak Ty Winter- wykasować go z pamięci, ten wątek i udać, że pies nie istnieje. On ma szansę, my teraz powinniśmy działać bo jak nie teraz to kiedy? Wspólnie będziemy się podnosić na duchu i nam się uda a przede wszystkim Strikeowi!!! Quote
magdyska25 Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 Alicja napisał(a):tutaj post o zdaniu Jamora więc myślę że nie ma co stawać ze Strikiem w kolejke Nie chce wszczynać awantur ani nic podobnego ale na jakiej podstawie Jamor tak stwierdził, żeby pieniądze przeznaczyć na dwa inne psy a nie na Strike'a? Czy z jego zachowaniem naprawdę tak marnie???? Quote
santino Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 Bonsai napisał(a):Nie trzeba nic płacić. :) Wystarczy wykasować ogłoszenie, które spadło z pierwszej strony i wrzucić je na nowo. ;) Tym sposobem za darmo można utrzymać ogłoszenie na 1wszej stronie. Dobre!!!!! :):):):) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.