omry Posted December 26, 2012 Posted December 26, 2012 Amber napisał(a):Dlaczego? Ja uważam, że książka jest bardzo dobra :) Chyba nie mówimy o tej samej :evil_lol: Horowitz? Quote
omry Posted December 26, 2012 Posted December 26, 2012 Amber napisał(a):Tak....... Tak nudno i beznadziejnie napisana, że po prostu nie mogłam. Poza tym, szczerze, nic nowego. Ale to tylko moje zdanie :evil_lol: Chociaż nie powiem, że nie planowałam zrobić drugiego podejścia, bo może akurat miałam zły dzień :diabloti: Quote
Amber Posted December 26, 2012 Author Posted December 26, 2012 To jest książka napisana na podstawie badań naukowych. Szczerze jak ją dostałam to spojrzałam od razu na rok wydania. 2009. Nieźle ;). Porusza ona problemy o których sama niejednokrotnie myślałam. Wiemy niewiele o psach. Podążamy utartymi schematami, które mogą (i jak się okazało) w wielu przypadkach są błędne. Nie zwykłam jednak brać wszystkiego co mi napiszą za prawdę, choć przyznam, że lubuję się w najnowszych odkryciach naukowych i bliżej mi do tej wiedzy niż np. wynurzeniach jakiegoś kolejnego "zaklinacza psów", który jednak nie ma nic na poparcie swoich dowodów. Na pewno jest to dobra pozycja aby poszerzyć swoją wiedzę - nie aby przyjmować ją za 100% prawdę. Ale o to właśnie w nauce chodzi. Napisana jest jak dla mnie bardzo ciekawe, ale ja lubię naukowe wywody, opisy eksperymentów, biologiczne zależności np. o pracy mózgu czy opowiastki ewolucyjne. Niektóre rzeczy oczywiście znałam, ale niektóre były nowością. No i jeszcze jej nie przeczytałam do końca, ale jak na razie uważam, że to warta uwagi pozycja. Quote
omry Posted December 26, 2012 Posted December 26, 2012 Amber napisał(a):To jest książka napisana na podstawie badań naukowych. Szczerze jak ją dostałam to spojrzałam od razu na rok wydania. 2009. Nieźle ;). Porusza ona problemy o których sama niejednokrotnie myślałam. Wiemy niewiele o psach. Podążamy utartymi schematami, które mogą (i jak się okazało) w wielu przypadkach są błędne. Nie zwykłam jednak brać wszystkiego co mi napiszą za prawdę, choć przyznam, że lubuję się w najnowszych odkryciach naukowych i bliżej mi do tej wiedzy niż np. wynurzeniach jakiegoś kolejnego "zaklinacza psów", który jednak nie ma nic na poparcie swoich dowodów. Na pewno jest to dobra pozycja aby poszerzyć swoją wiedzę - nie aby przyjmować ją za 100% prawdę. Ale o to właśnie w nauce chodzi. Napisana jest jak dla mnie bardzo ciekawe, ale ja lubię naukowe wywody, opisy eksperymentów, biologiczne zależności np. o pracy mózgu czy opowiastki ewolucyjne. Niektóre rzeczy oczywiście znałam, ale niektóre były nowością. No i jeszcze jej nie przeczytałam do końca, ale jak na razie uważam, że to warta uwagi pozycja. Z książkami jak z muzyką :) No ale w wolnej chwili sięgnę po nią jeszcze raz, żeby się przekonać :) Quote
Aleks89 Posted December 27, 2012 Posted December 27, 2012 Ja czasem czytając książki o psach zastanawiam się co mam w domu ,bo żadne te schematy ni w p....e ni w oko nie pasują do moich psów.Mimo ,że Luc z Kają są do siebie podobni to do schematu nie pasują. Quote
Amber Posted December 28, 2012 Author Posted December 28, 2012 U nas cuuudownie :loveu: Łapa się babrze jak szalona z jednej małej ranki powstały 2 duże nad tą co już była, wszystko ocieka ropą i jawi się żywym mięchem. Znowu wet, znowu antybiotyk (tym razem Dalacin C), został pobrany też wymaz, ale wiadomo, że trzeba na niego czekać tydzień, a dopóki go nie ma to jest zabawa w ciemno. Jeszcze ten kretyn sobie ściąga opatrunek w nocy i rozlizuje to cholerstwo... Jak tak dalej pójdzie to czeka go kołnierz :p Quote
Amber Posted December 28, 2012 Author Posted December 28, 2012 Ano. Jutro jadę po skarpetki (naciągam je na bandaż) bo mi Jari prawie wszystkie pozałatwiał i nie mam w czym chodzić :lol: Quote
omry Posted December 28, 2012 Posted December 28, 2012 Amber napisał(a):Ano. Jutro jadę po skarpetki (naciągam je na bandaż) bo mi Jari prawie wszystkie pozałatwiał i nie mam w czym chodzić :lol: My tylko raz mieliśmy przygodę, jak Iwan w wodzie zdarł sobie prawie całą opuszkę.. Jeżu jak się lało z tego. Pies nie widział problemu i chciał biegać dalej po błocie, ale na szybkości zrobiliśmy prowizoryczny opatrunek z mojej skarpetki i koszulki TŻ i jakoś doczłapaliśmy do domu :evil_lol: Tydzień chodził w bandażu i skarpetce i po krzyku, a i tak była męczarnia, więc nie zazdroszczę. Quote
Amber Posted December 28, 2012 Author Posted December 28, 2012 Moim zdaniem on ma coś nie tak z układem immunologicznym, że tak wszystko łapie. I to by też pasowało do teorii o NKT, bo one przecież pełnią funkcję wspomagającą w tym układzie :roll: Quote
Justa Posted December 28, 2012 Posted December 28, 2012 Kurcze, niedobrze z tą łapą. U nas są takie fajne plastry na trudno gojące się rany.. One chyba nie są dedykowane dla zwierząt, tylko dla ludzi, ale działają cuda - kotek, którego cały bok był praktycznie martwicą się wylizał dzięki tym plastrom ! Jakby (tfu tfu!) nie chciało się dalej goić to mogę się dowiedzieć co to za cudo ;) Quote
Amber Posted December 28, 2012 Author Posted December 28, 2012 Mam nadzieję, że w końcu będzie lepiej, ale dzięki za zainteresowanie :) Dobra wiadomość jest taka, że Veto Skin nie spowodował pogorszenia kupy, tak samo jak zmielone siemię lniane... Efektów jak na razie nie widać żadnych ale to dopiero początek :roll: Quote
Tyna21 Posted December 28, 2012 Posted December 28, 2012 Amber napisał(a):TŻ i Jari są bardzo podobni do siebie umysłowo :evil_lol: Dlatego chcę sukę, która może będzie w końcu bardziej podobna do mnie (z drugiej strony może lepiej nie :diabloti:). W każdym razie doberman jak ładnie ktoś napisał w pewnej książce w opisie tej rasy jest "ucieleśnioną energią, która domaga się wyładowania" ;) i nie ma przebacz, trzeba ją jakoś spożytkować. Inaczej raz, że pies jest bardzo niespokojny w domu, łazi, jojczy, zrywa się na każdy szelest, zaczepia itp. to po wyjściu z klatki aż nim rzuca, mam wrażenie jakbym prowadziła dynamit na smyczy... Po wybieganiu natomiast wraca sobie spokojnie(j) ;) do domciu, a w domciu zasypia. Oczywiście są odstępstwa od reguły jak np. taki leniwiec Julek, albo suki, które w deszcz pazura nie zamoczą, ale mi się trafił typowy (a może nawet nad ;) ) przedstawiciel rasy tj zwarty i gotowy 24/h na dobę 7 dni w tyg, w 4 pory roku :lol: Jak jest ulewa albo śnieżyca to nawet fajniej się biega. Tylko upał go potrafi powalić, taki ponad 30 stopni... Ale wtedy się idzie nad wodę i jest jak nowy ;) Amber nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale nasz jest taki sam! hahah Żadna pogoda niestraszna, wszystko jest fajne :) Nadmiar energii i to zawodzenie w domu jak go nosi.... Quote
Tyna21 Posted December 28, 2012 Posted December 28, 2012 Amber napisał(a): Btw zaczęło się :cool3: http://alegratka.pl/ogloszenie/doberman-suczka-z-rodowodem-fci-21555033.html?h=817b67bc681973e1 Jeżeli chodzi o skopiowany ogon to niestety zdarza się bardzo często, że suka szczeniaczkowi nadepnie na ogon i złamie, a wtedy skopiować trzeba i załatwiać papiery, bo inaczej może być to uważane za wadę. Quote
Amber Posted December 28, 2012 Author Posted December 28, 2012 Tyna21 napisał(a):Jeżeli chodzi o skopiowany ogon to niestety zdarza się bardzo często, że suka szczeniaczkowi nadepnie na ogon i złamie, a wtedy skopiować trzeba i załatwiać papiery, bo inaczej może być to uważane za wadę. A w innych rasach się tak samo często zdarza? ;) Quote
Korenia Posted December 29, 2012 Posted December 29, 2012 Amber napisał(a):A w innych rasach się tak samo często zdarza? ;) Pewnie tylko dobki, sznaucery i boksery xD Quote
Vectra Posted December 29, 2012 Posted December 29, 2012 Tyna21 napisał(a):Jeżeli chodzi o skopiowany ogon to niestety zdarza się bardzo często, że suka szczeniaczkowi nadepnie na ogon i złamie, a wtedy skopiować trzeba i załatwiać papiery, bo inaczej może być to uważane za wadę. to musiała byś zobaczyć, jak się staffiki ciagają wzajemnie za ogony i jakoś uszczerbku na zdrowiu nie ma :0 bulle są ofiarami losu , potrafią zdeptać szczeniaka , zagnieść i zadusić ... ogonów nie łamią. Dwa to wystarczy mieć kontakt z takim małym ogonkiem , by wiedzieć że to co piszesz to bzdura po prostu. Niestety teraz kopiowanie zakazane , więc kombinować trzeba. Niemniej takie usprawiedliwienie jest "tanie" Quote
Obama Posted December 29, 2012 Posted December 29, 2012 U bulli pojawia się często tzw.syndrom/zespół końskiego ogona.Ale nigdy ogona się nie tnie a podaje się zastrzyki :)Podobno boli jak cholera,niemal jak przy złamanym ale nie od razu się idzie pod nóż.Ciężko mi zatem uwierzyć,że przy złamaniu tylko cięcie jest rozwiązaniem...no ,ale zakaz rzecz względna.Jakoś zawsze się da obejść :P Quote
Tyna21 Posted December 29, 2012 Posted December 29, 2012 (edited) Dobermany też potrafią przez przypadek udusić i zadeptać swojego szczeniaka. U innych ras być może na wystawach nie zwracają uwagi na złamane ogony. Edited January 9, 2013 by Tyna21 Quote
Unbelievable Posted December 29, 2012 Posted December 29, 2012 chyba wszystkie rasy mogą urodzić się z krzywym ogonem, i zwykle taki pies jest wykluczany z hodowli Quote
Tyna21 Posted December 29, 2012 Posted December 29, 2012 (edited) Unbelievable napisał(a):chyba wszystkie rasy mogą urodzić się z krzywym ogonem, i zwykle taki pies jest wykluczany z hodowli Dokładnie o to mi chodzi. Edited January 9, 2013 by Tyna21 Quote
Unbelievable Posted December 29, 2012 Posted December 29, 2012 Tyna21 napisał(a):Dokładnie o to mi chodzi. A u ras, które kopiuje się (a raczej kopiowało) hodowcy tną ogonki, żeby nie było widać. Dlatego pisze, że pies tylko z zaufanej hodowli ;) Bo gdyby hodowcy faktycznie nie dopuszczali do hodowli złamanych ogonów to ten problem już byłby rozwiązany. A połamane ogony rodzą się nadal. niekoniecznie ;) nie wiadomo jak to się dziedziczy, tak samo jak uzębienie, jego braki, przodozgryz/tyłozgryz, czasem się takie wady zdarzają i tyle ;) Quote
Tyna21 Posted December 29, 2012 Posted December 29, 2012 (edited) Unbelievable napisał(a):niekoniecznie ;) nie wiadomo jak to się dziedziczy, tak samo jak uzębienie, jego braki, przodozgryz/tyłozgryz, czasem się takie wady zdarzają i tyle ;) No dobrze, ale i tak i tak nie masz pewności jaki ogon był od urodzenia. Edited January 9, 2013 by Tyna21 Quote
Unbelievable Posted December 29, 2012 Posted December 29, 2012 Tyna21 napisał(a):No dobrze, ale i tak i tak nie masz pewności jaki ogon był od urodzenia. No chyba, że masz możliwość odwiedzać mioty jak my. na szczęście moje rasy są "au naturel" :diabloti: chociaż nie obraziłabym się jakby mój terrierek miał końcówkę obciętą, ale wadę i tak byłoby widać ;) swoją drogą, to złamał/uszkodził sobie ogon jakieś 2 lata temu, ciekawe jak by to na wystawach odebrali- trzyma go dobrze, ale w pewnym momencie ma spore zgrubienie a zaufany hodowca się przydaje nie tylko w przypadku uszkodzonych ogonków, wręcz powiedziałabym, że to mały pikuś, szczególnie u dobremanów Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.