Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

wrrr, oktawia, nie wiem, czemu w podpisie nie pokazala się Viki, bo juz ją wkleiłam- inną metodą,ale to zrobilam i w reszcie moich postów jest.
Jednak, gdy chcialam ją wkleic w takiej postaci, to pokazywało mi bład- i mowiło, że musi miec do 15 kB ( chyba ), a mialo ok 80. Ale sprobuje Twoją metodą- może wejdzie w takiej postaci, bo zmniejszony jest troche niewyrazny:)
Hmm, ja nie jestem debil kompouterowy, wrecz przeciwnie, ale okazuje się, ze budowa tego forum- w zakresie zrobienia podpisu jest dla mnie probą sił ;). Oktawia, nie wiem, na jakiej przegladarce pracujesz- ja na operze i u mnie nie ma prostego polecanie kopiuj. Jest: kopiuj: adres odnosnika, adres obrazka, mogę sobie jeszcze skopiować obrazek do schowka. Probowalam wszystkiego nie idzie.
A moze wklejam w złe miejsce? Chodzi o górne okienko w edyycji podpisu, czy może o jeden z tych pasków poniezej- gdzie mozan skopiowac adres z www, badz z komputera pobrac obraz? IDe jeszcze sprawdzić.
Ok- po raz pierwszy chwalę sobie posiadanie IE, poszlo w 1 minutę, a z operą męczylam się od rana :D. Ale najwazniejsze, ze podpis jest :)

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witam Was. Jestem tu nowa:roll:. Czy mogłabym prosić o skrobnięcie dokładnie jaki ma obecnie charakter sznaucerka :). Nie mam czasu przeczytać calutkiej jej historii i stąd moje pytanie. Nie mówię od razu, że ją przygarnę, gdyż muszę wcześniej rozważyć wszystkie za i przeciw :roll:. Niem mniej jeżeli jeszcze nie znalazła domku, napiszcie mi jaka jest i co ją charakteryzuje. Jest to dla mnie bardzo istotne, ze względu na przyszłe dziecko.

Posted

To zależy od jej charakteru. Miałam sznaucerkę miniaturkę i nie była straszna, choć fakt, nie zostawiłabym jej samej z dzieckiem. Nie mniej nigdy nie ugryzła, a co najwyżej zdarzyło się jej chapnąć gdy dziecko wyciągnęło za blisko rękę. Z tej przyczyny pytam.

Posted

co zabiedactwo... niestety ja nie mogłabym jej przygarnąc... chociaz juz sie zakochałam... przedewszystkim nie umialabym zapewniic jej odpowiedniej opieki a ona zasluguje na wszystko co najlepsze, a zwlaszcza na ogromna ilosc czasu jaki 3eba byloby jej poswiecic...

a czlowiek ktory tak ja urzadzil powinien trafic do mamra albo do szpitala psychiatrycznego:mad:... jak mozna doprawadzic jakiekolwiek stworzenie do takiego stanu?:angryy::angryy::angryy:

Posted

ancaa, musisz poczekać na oktawię ( czyli wieczór ), ona opiekuje się Viki od kilku tygodni, myśle, ze najwiecej będzie umiala o niej powiedzieć. Ja nie mam wielkiej orientacji, jak się zachowują niewidome psy, ale musisz miec swiadomosc, ze oprócz kalectwa Viki sporo przeszła -ile, tak naprawde nie wie nikt, mozemy tylko wnioskować po jej stanie, gdy zostala znaleziona. To też moze wpływać na jej zachowanie. A dzieci, szczególnie małe, są nieprzewidywalne w pewnych zachowaniach, więc dla ich bezpieczeństwa pies musi być jak nadalej się da przewidywalny. A tego chyba w przypadku Viki nikt nie zagwarantuje. Oktawia chyba pisala, ze dla Viki musiałby to być dom bez dzieci :(.
Ale chyba byloby ważne, czy Ty dziecka spodziewasz się juz, czy też planujesz w przyszlości. Bo tu mamy sytuację dość awaryjną- Oktawia od pażdziernika musi opuścic mieszkanie i musi znależc się domek dla Viki- może w takim układzie także tymczas z ewentualnym rozważaniem adopcji byłby wskazany.

Posted

[quote name='xheiliex']co zabiedactwo... niestety ja nie mogłabym jej przygarnąc... chociaz juz sie zakochałam... przedewszystkim nie umialabym zapewniic jej odpowiedniej opieki a ona zasluguje na wszystko co najlepsze, a zwlaszcza na ogromna ilosc czasu jaki 3eba byloby jej poswiecic...

Xheiliex ,Viki tak jak wszystkie te ślepe zwierzaczki zasługuja na to co najlepsze i straszne jest to że dużą wine ponoszua tu ludzie, ponieważ to przeważnie przez ich zaniedbanie traca wzrok.
Xheiliex wcale takie ślepe pieski nie potrzebuja ogromnej ilości czasu może tylko ciut więcej niz te widzące. Ja mam ślepa sunie ale już bardzo schorowana i tylko dlatego że juz nie dotrzymuje moczu jest znia troszke więcej klopotu.Ale wcześniej tego problemuu nie było, w mieszkaniu radzi sobie bardzo dobrze ,na polu tez nieżle .wiadomo trzeba z nia chodzić na smyczy. Sunia moja dużo śpi i ztego co czytałam Viki tez lubi spac. Wiadomo trzeba się z nią troszkę pobawić ,popieścić ale czy zdrowy piesek tego też nie potrzebuje. Z tego co czytałam Viki ma szanse odzyskać wzrok ,więc wogóle nie ma tu problemu , a wzamian za stały domek Viki odda ci całe swoje serce a ty będziesz szczęśliwa ,że mogłaś jej pomóc.

Posted

Beata ( chyba dobrze pamietam imię :) ) fajnie, że tu wpadasz i pomagasz nam przekonywać, że nie taki diabeł straszny....Jednak wiadomosci z pierwszej ręki, od kogoś, kto ma niewidzącego psa są bardzo ważne :)
Ja mogę też dodać, ze kiedys na spacerze spotkalam pana z psiakiem, ktory nie widział. Pierwszy raz zetknęłam się z takim przypadkiem, wiec troche pana wypytalam. Mowił to samo, co Beata ( Foksia i Dzekuś ), ze psiak w sumie zupełnie normalnie funkcjonuje- dużo lepiej niż niewidomy człowiek. W koncu wzrok u psa nie jest podstawowym zmysłem.

Posted

[quote name='ancaa']
Witam Was. Jestem tu nowa:roll:. Czy mogłabym prosić o skrobnięcie dokładnie jaki ma obecnie charakter sznaucerka :). Nie mam czasu przeczytać calutkiej jej historii i stąd moje pytanie. Nie mówię od razu, że ją przygarnę, gdyż muszę wcześniej rozważyć wszystkie za i przeciw :roll:. Niem mniej jeżeli jeszcze nie znalazła domku, napiszcie mi jaka jest i co ją charakteryzuje. Jest to dla mnie bardzo istotne, ze względu na przyszłe dziecko.


Jeśli jesteś zainteresowana adopcją psa-nawet, który widzi, to powinnaś włąśnie zapoznać się z jego historią-a nie "skrobnąć"...(to tak na przyszłość) poza tym jest to pies po traumie i jeśłi chcesz mieć dziecko to wyraźnie mówię "dziękuję".
--------------------------------------------------------------------

oto moje wieści dla WAs na dzisiaj:

WYNIK BADANIA HISTOPATOLOGICZNEGO (7.09.2006) NR BAD: IV-719

W WYCINKACH GUZKÓW GRUCZOłU MLEKOWEGO STWIERDZONO GRUCZOLAKORAKA BRODAWKOWATEGO, OD MAŁEGO DO DUŻEGO STOPNIA ATYPII KOMÓREK GUZA.
GUZ ROŚNIE NACIEKOWO I DAJE PRZERZUTY DROGĄ NACZYNIOWĄ.
-------------------------------------------------------------- [SIZE=2]tak jak pisałam wcześniej-szkoda, że byłam dociekliwa, szkoda, powinnam wcale tego nie zlecać-nie wymacać guzków-ktoś kiedyś na wątku-a ta osoba pojawiła się tutaj raz-zapytał czy jestem lekarzem? (bo się wymądrzam), jakiś czas temu też było tutaj 2 czy 3 osoby, które też tak uważały-niech 0przyjdą teraz tu i teraz a ja odpisałam w ripoście: niech idą zwracać uwagę osobm które miały zwierzęta na tymczasie i karygodnie o nie dbały-wyliczyłam między innymi kota z wydłubanymi oczami, kóry wyszedł sobie przez okno niezabezpieczone i samochód my wnętrzności wyprół-taaaa ale wszyscy jeszcze na piedestał wynieśli tą "opiekunkę" albo Labka, który miał paprające się uszy w stanie zapalnym-wymyto szlaufem ogrodowym-to miała być kąpiel-do tego radosne foteczki--oooo jaki ubaw był jaka radocha! albo maleńki koteczek z urazem mózgu, po ciężkim pobiciu-lekarz weterynarii zezwoliła na transport, ale też było o.k. wspaniałe!!! lub pies, który został dany do adopcji nie kastrowany-a potem jego nowy pan-uprzednio rejestrując się na Dogomanii-cieszy się z niego-jaki to on piękny-i na głos się zastanawia czy przypadkiem nie mógłby pokryć suki bo tak mu się podoba-a w odpowiedzi słyszy rady by tego nie robił-to dla czego do cholery go nie wykastrowano!!! -to teraz niech przyjdą tutaj i niech się uczą.
Bo jak pies przychodzi na tymczas to do jasnej cholery każdy powinien wiedzieć, że kompleksowe badania powinny być zrobione-co dolega psu, czy jest zdrowy-chory czy zdrowy-by potem nie było, że oddaje Viki (czy innego psa) a za miesiąc jest zgon-i wóczas zachodzi potrzeba przeprowadzenia sekcji zwłok-tak było z głuchoniemą Berusią.
-----------------------------------------------------------------------
Dzisiaj były wyniki-wiedziałam o nich już o 15-tej telefonicznie-wieczorem pojechała odebrać fizycznie, dlatego Viktorii nie wystawiłam w poczytnych miesięcznikach psich-bez tego wyniku nie mogłam tego zrobić-teraz już wiemy.
-----------------------------------------------------------------------
W zaistaniełej sytuacji Viktoria zostaje u mnie-będzie żyła tyle ile da radę-jeśli zacznie się jej agonia to dopiero wtedy morbital-teraz ma wszystko co najlepsze-w takiej sytuacji nie mogłabym oddać jej-nawet jakby była świnką na ubój.
-----------------------------------------------------------------------
Tylko jak pisałam wcześniej-potrzeba jest osoba, która zaopiekuje się Vikusią od 30 października lub 10 listopada-przez około 2 miesiące-wówczas się wyprowadzam i będę mieszkać kątem u kolegi narzeczonego-z Gryfikiem i Dandikiem-w ścisłym Centrum-gdzie nawet nie ma gdzie na spacer wyjść z psami-dalej wyprowadzam się do mieszkania, które jest w zaawansowanej budowie-osiedle na Rembertowie-dlatego-chyba, że ktoś udzieli nam pokoju na ten okres-w co wątpię-to wszystkie moje dzieci byłyby razem: tj.: Gryfik, Dandi i Viktoria i nie musiałabym się rozdzielać.
-----------------------------------------------------------------------
Pieniążki, które są na koncie Vikotrii będą potrzebne do jej leczenia-czy to paliatyw czy sterydy w końcowej fazie-póki co jutro jadę na rozmowę z lekarzem prowadzącym Viktorię-i ustalimy plan dalszego postępowania.
==============================================

Posted

:-( mam nadzieję, że Wiki jak najdłużej będzie z Tobą Oktawia!!! przeczytawszy wyniki hispat cięzko się cieszyć, ze Wiki ma już domek, ale jednak się cieszę bo wiem, że u Ciebie będzie miała zapewnione wszystko co najlepsze i bardzo mocno trzymam :kciuki: żebyście jak najdłużej mogły cieszyć się wspólnym zyciem!!!

Posted

JuliaZuzanna-zmień tytuł wątku na:
"NIEWIDOMA VIKTORIA-NA TYMCZASIE-ZOSTAJE-MA NOWOTWÓR"
oraz poinformuj o wszystkim jeśli masz kontakt z wolontariuszką od Vikusi p.Haliną.

a ja ponawiam pytanie do pomocnej dłoni-jak powyżej w moim długim poście.
telefon do mnie:0602-178-666

P.S. jutro dziewczyny, dajcie mi zamówienia i linki do wątków, które Was najbardziej poruszyły-to zrobi się nowe banerki do Waszych podpisów na podmiankę-oczywiście jeśli macie ochotę-to nie jest rozkaz;) do wyboru;)

Posted

Oktawia 6 jestes wspanialą osoba ,dzieki temu forum wiem ,że jest wiele osób o wspaniałych serduchach.Troszke jest za daleko żebym mogła wyciągnąc pomocna dłoń ale w przyszłym miesiącu znowu coś wyśle na konto Viki mysle że kazda złotówka w tym wypadku się przyda.

Posted

:placz: :placz: :placz: Biedna nasza kochana Viki :(
Tyle nieszczęścia temu biednemu psu się przytrafiło.
Jedyny jej promyk radości to TY OCTAWIO!!!!
Będziemy cały czas z Wami, będziemy pomagać, tak żeby Viki zaznała jak najmnej bólu :(
Czy lekarz mówił o rokowaniach czasowych Octawio??
:placz:

I czy mogłąbym prosić a taki pomniejszony ciut (zwężony )banerek - ten z napisem "Miłość bezinteresowna daje szczęście" ??

Posted

Napisałaś... :-(

Pytam wśród znajomych o możliwość zakwaterowania Was na te 2 miesiące - na razie lipa - nikt się nie chce podjąć. Gdyby to się działo dwa miesiace wcześniej, przed sprzedażą mieszkania mojej mamy... Gdyby, gdyby, gdyby :angryy: :shake:

Przepraszam, nie mogę pomóc :(

Bardzo proszę, popytajcie też swoich znajomych, może się ktoś znajdzie z wolnym pokojem/miejscem na 2 miesiące. Gryfoniki są przyjazne i niekłopotliwe, a Vicki Oktawia będzie się cały czas zajmować...

Tak mi przykro :-(

Posted

Mi też :( juz ten watek taki optymistyczny był, Viki taka sliczna....ech, cóz, czasem się tak układa.
Oktawio- ja mam tylko pytanie, czy tytuł watku nie powinien alarmować o ten tymczasowy domek na dwa miesiace- bo to jest KONIECZNOŚĆ. Obecnie sugeruje, jakby sytuacja Viktorii była stabilna- a ona jeszcze potrzebuje pomocy na okres Twojego pomieszkiwania u rodziny...

Posted

wierzę w to, że Wiki pożyje z Oktawią jeszcze długo :kciuki: teraz jest szczesliwa i to najważniejsze, jest bezpieczna i szczęśliwa :multi:

błagam niech się nzjadzie w Wawce ktoś kto przygarnie tą miłą gromadkę :modla:

Posted

[quote name='oktawia6']

Jeśli jesteś zainteresowana adopcją psa-nawet, który widzi, to powinnaś włąśnie zapoznać się z jego historią-a nie "skrobnąć"...(to tak na przyszłość)



Ok, ale zwróć uwagę na fakt, że nie każdy ma czas czytać każdą stronę. To tak "na przyszłość".

Ponieważ psinka zostaje u Ciebie, a ja jak stwierdziłaś nie powinnam decydować się na psa po przejsciach planując dziecko (w sumie słusznie przyznaję Ci rację), trzymam kciuki, by Viki żyła tak długo jak tylko to możliwe i w jak najmniejszych cierpieniach.

Natomiast w kwestii tymczasowego lokum dla niej, sądzę że powinna w momencie Twojej przeprowadzki przebywać u osoby, którą zna, choćby tylko trochę, by się niepotrzebnie nie zestresowała. To tak OT.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...