Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='basia']Dobrze, że zwierzaki z K-K w miarę bezpieczne.

Od samego początku tej powodzi miałam przed oczami obrazki z '97 roku - potopione zwierzęta. Ich ciała poniewierały się po rowach jeszcze długo, praktyczmoe jeszcze do następnego roku :( Od '97 pierwszy raz poszłam do lasu na grzyby dwa lata temu. Bałam się zobaczyć to co wtedy.

Część osób, które straciło swoje psy pewnie będzie chciało zaadoptować, więc teoretycznie psy ze schronów mogą na tym skorzystać, ale ... Trzeba będzie się zastanowić czy ludziom, którzy porzucili swoje zwierząta nalaży dać następne. Z drugiej strony .. niektórzy nie mieli czasu, nie mieli możliwości ratunku zwierząt.
Będą też tacy, którzy puścili wolno psy i teraz będą ich szukać.
Schroniska zapełnią się odłowionymi, bezdomnymi z konieczności psami i kotami. Trzeba będzie zdwoić siły by maksymalnie rozreklamować adopcje i psy w schronach, by nie uprzedzili nas pseudohodowcy, którzy już pewnie zacierają ręce.

Pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Co do wytłuszczonego- przeżyłam powódź w 97' będąc we Wrocławiu, ale też mając rodzinę na wsi wiem też jak tam było. Kiedy ogłaszają alarm powodziowy to wtedy jest czas na wywóz zwierząt i oferują gospodarstwom ewakuację inwentarza. Ci ludzie jednak wolą czekać do ostatniej chwili, a potem wołają po strażaków, którzy nie mają już czasu bo ratują ludzie życie albo jedyne co mogą zrobić to przenieść zwierzęta na wyższe piętro. Co do zwierząt domowych to tych ludzi nic nie usprawiedliwia. NIC. Sama ewakuowałam się z 2 pasami z Wrocławia tak jak wielu ludzi i strażacy nie mają nic przeciwko. Nawet duże psy zabierają. Tylko, że część ludzi woli ratować starą wersalkę niż żywe stworzenie. Takim ludziom nie powinno się dawać żadnych psów ani kotów. Po prostu wiem co mówię- zawsze jest czas na zabranie psa czy kota. Po prostu niektórzy mają zwierzaki w czterech literach.

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

J ateż przeżyłam powódź w tamtym czasie i faktycznie fala czasem uderza nagle. Kiedy peka wał, tak jak mieliśmy teraz w Koźlu, woda zaczyna rosnąć w cągu kilku minut aż po dachy domów. Często nie ma czasu na zabieranie najcenniejszych rzczy. Z resztą teraz podam przykład kobiety z jednej z zalanych miejscowości. Woda zaczeła wdzierac się nagle i bardzo szybko. Miała w domu psa. Strażacy po nia przypłynęli,ale kazali zostawic psa. Był za duzy na lódź. Na szczęście woda zatrzymała się i piesek co prawda przmarznięty, ale wskoczył na jakąś komodę i przetrwał dobę.

Czasem żywioł szaleje tak,że nie można myslec racjonalnie.
Przeżyłam pożar w 1992, przeżyłam powódź w 1997, tornado w 2008 i teraz kolejną powódź. Wiem co znaczy walczyc o przetrwanie.

Posted

kami_23 napisał(a):
Pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Co do wytłuszczonego- przeżyłam powódź w 97' będąc we Wrocławiu, ale też mając rodzinę na wsi wiem też jak tam było. Kiedy ogłaszają alarm powodziowy to wtedy jest czas na wywóz zwierząt i oferują gospodarstwom ewakuację inwentarza. Ci ludzie jednak wolą czekać do ostatniej chwili, a potem wołają po strażaków, którzy nie mają już czasu bo ratują ludzie życie albo jedyne co mogą zrobić to przenieść zwierzęta na wyższe piętro. Co do zwierząt domowych to tych ludzi nic nie usprawiedliwia. NIC. Sama ewakuowałam się z 2 pasami z Wrocławia tak jak wielu ludzi i strażacy nie mają nic przeciwko. Nawet duże psy zabierają. Tylko, że część ludzi woli ratować starą wersalkę niż żywe stworzenie. Takim ludziom nie powinno się dawać żadnych psów ani kotów. Po prostu wiem co mówię- zawsze jest czas na zabranie psa czy kota. Po prostu niektórzy mają zwierzaki w czterech literach.

Nie będę się upierać przy swoim, bo ja nie musiałam się ewakuować, chociaż jak w 97 byliśmy zagrożeni, to faktycznie znacznie wcześniej nas uprzedzono o niebezpieczeństwie. Powiedziano, że jak usłyszymy syreny to mamy 15 minut na ucieczkę, ale wiedzieliśmy o tym jakieś 24h wcześniej, więc był czas.
Jednak w TV ludzie opowiadają, że woda pojawiała się błyskawicznie. Widziałam kobietę, która płakała, że nie zdążyła uwolnić zwierząt, więc chyba jednak nie wszyscy są tacy nieczuli. Tylko czy na prawdę ta woda jest taka szybka? Nie wiem, nie doświadczyłam tego, więc nie chcę oceniać.

Posted

NatiiMar napisał(a):
Przeżyłam pożar w 1992, przeżyłam powódź w 1997, tornado w 2008 i teraz kolejną powódź. Wiem co znaczy walczyc o przetrwanie.


No kochana! To będziesz miała o czym wnukom opowiadać :) Szacunek..

Posted

NatiiMar napisał(a):
J ateż przeżyłam powódź w tamtym czasie i faktycznie fala czasem uderza nagle. Kiedy peka wał, tak jak mieliśmy teraz w Koźlu, woda zaczyna rosnąć w cągu kilku minut aż po dachy domów. Często nie ma czasu na zabieranie najcenniejszych rzczy. Z resztą teraz podam przykład kobiety z jednej z zalanych miejscowości. Woda zaczeła wdzierac się nagle i bardzo szybko. Miała w domu psa. Strażacy po nia przypłynęli,ale kazali zostawic psa. Był za duzy na lódź. Na szczęście woda zatrzymała się i piesek co prawda przmarznięty, ale wskoczył na jakąś komodę i przetrwał dobę.

Czasem żywioł szaleje tak,że nie można myslec racjonalnie.
Przeżyłam pożar w 1992, przeżyłam powódź w 1997, tornado w 2008 i teraz kolejną powódź. Wiem co znaczy walczyc o przetrwanie.


Każdy ma swoje doświadczenia. A w Koźlu nie informowali o możliwości powodzi? Powiem tak- oczywiście są sytuacje takie, że człowiek nie przewidzi, ale wielu niestety czeka nie wiadomo na co. Z artykułu w gazecie wynika, że kierownikowi też podobno oferowano ewakuację. Potem podobno dzwonił po strażaków ( jak wylało). Tylko wtedy strażacy mieli tyle roboty, że zwierzęta nie były najważniejsze.

Posted

basia napisał(a):
No kochana! To będziesz miała o czym wnukom opowiadać :) Szacunek..


Heh, no dzięki: Szczesliwie zawsze mój dom omijało. Jednak zawsze obserwuje ludzi, którzy do ostatniego tchu ratuja wszystko to,czego dorobili się od ostatniej tragedii...
Kami, to prawda. Kierownik odmówił łódki. Twierdził,że sam sobie poradzi.

Posted

Mnóstwo ludzi nie chciało się ewakuować jak była ku temu okazja i mogli uratować dużo więcej. Stwierdzili, że zostają i pilnują...dobytku... A później na ostatnią chwilę z dachów o pomoc wzywali i wielce oburzeni, że muszą tyle czekać. No sorry, ale dla mnie to idiotyzm totalny. Mogli chociaż same zwierzaki przekazać strażakom jak oni chcieli się topić. Ale podobało mi się podejście jednego starszego Pana. Wziął do domu 4 kucyki, bo stajnię zalało. Mam tylko nadzieję, że jakby mu się woda w domu podniosła czego mu nie życzę to weźmie kucyki na wyższe piętro. I wzruszające też było jak strażacy ewakuowali starszego Pana, niosli go pod ręce, a on trzymał swojego pieska :) Dla takich ludzi mam szacunek, zero do tych co zostawili na pewną śmierć swoje zwierzaki.

Posted

koteczek555 napisał(a):
Mnóstwo ludzi nie chciało się ewakuować jak była ku temu okazja i mogli uratować dużo więcej. Stwierdzili, że zostają i pilnują...dobytku... A później na ostatnią chwilę z dachów o pomoc wzywali i wielce oburzeni, że muszą tyle czekać. No sorry, ale dla mnie to idiotyzm totalny. Mogli chociaż same zwierzaki przekazać strażakom jak oni chcieli się topić. Ale podobało mi się podejście jednego starszego Pana. Wziął do domu 4 kucyki, bo stajnię zalało. Mam tylko nadzieję, że jakby mu się woda w domu podniosła czego mu nie życzę to weźmie kucyki na wyższe piętro. I wzruszające też było jak strażacy ewakuowali starszego Pana, niosli go pod ręce, a on trzymał swojego pieska :) Dla takich ludzi mam szacunek, zero do tych co zostawili na pewną śmierć swoje zwierzaki.


Hehe też widziałam tego strszego człowieka co go nieśli a on jeszcze psa. Widziałam też panią z ogromnym owczarkiem i jeszcze jednym małym pieskiem. Ja bym nigdy swojego psa nie zostawiła. Od razu mówię albo ja z psem albo macie mnie na sumieniu. Tylko, że ja pamiętam samych fajnych strażaków, którzy nie robili problemu ze zwierząt i nie dziwiło ich, że babcia zabiera kota albo druga psa.

Posted

płakać się chce jak to czytam, te zwierzęta mogą tylko na nas liczyć - bo kto im pomoże, same mogą nie dać rady. Więcej takich ludzi trzeba, co traktują zwierzęta jak członka rodziny

Posted

NA PIERWSZEJ STRONIE JEST JUŻ PEŁNE ROZLICZENIE (BEZ DZISIEJSZYCH WPŁAT). Pisałam nazwiskami według przelewów. Jeśli ktoś chce, aby nazwisko zamienić na nick, to prosze o kontakt.

MAMY KUPE SZMALU!!! Z dzisiejszymi wpłatami, to ponad 2000 zł i pieniądze wciąz wpływają. DZIEKUJEMY WAM WSZYSTKIM!

Posted

NatiiMar napisał(a):
i kolejne 100kg karmy:):)

No nareszcie bo straszne zawirowania z tymi wysylkami byly:)Jak zakup z Krak-vetu to ode mnie doszla.Nie mylic ,ze to zakupil Krak-vet, tacy hojni to jeszcze nie sa:)

Posted

Ellig napisał(a):
No nareszcie bo straszne zawirowania z tymi wysylkami byly:)Jak zakup z Krak-vetu to ode mnie doszla.Nie mylic ,ze to zakupil Krak-vet, tacy hojni to jeszcze nie sa:)



Już poprawiam:)

Posted

W takich sytuacjach kryzysowych, skrajnych wychodzi prawdziwa natura ludzi. Jak oglądaliście relacje w TV było widać osoby wysiadające z łodzi strażackich z walizkami i takich, którzy nieśli tylko psa lub kota.
Ci z walizami płakali do kamer, że wszystko stracili - ci ze zwierzakami dziękowali za uratowanie pupila. Tym ostatnim warto oddać ostatnią koszulę, bo wiadomo, że to dobrzy ludzie a takim warto pomagać.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...