haniabor Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 Za to po spacerze pies przez prawie godzinę jest zawsze spacyfikowany. Taki uroczy, polegujący pluszaczek. Quote
jostel5 Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 "Przez prawie godzinę"...:evil_lol: A po godzinie znowu wstępuje w niego DZIABEŁ i Barniś zaczyna podskakiwać na czterech łapach jednocześnie,drzeć japkę,znosić do domu jeże,zżerać piłeczki,rozpychać się w łóżku...:lol: Słodka PRZYTULANKA :evil_lol: Quote
haniabor Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 Śmiej się, śmiej. Sama nam zafundowałaś tego kochanego psiula. Quote
jostel5 Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 haniabor napisał(a):Śmiej się, śmiej. Sama nam zafundowałaś tego kochanego psiula. I jestem z siebie dumna! A Ty jesteś NAJ... za tego "kochanego psiula":) Quote
Kapsel Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 Takie są boksie, z nimi nie sposób się nudzić, stale potrzebują uwagi i stale łażą za człowiekiem. Ja jak chcę się uwolnić, a chrapią przeciągle, zdejmuję papcie i po cichutku wychodzę i za moment już stoją obydwa :evil_lol: a jak usłyszą brzdęk kluczy od samochodu, to ja już mam przekichane, sama nie pojadę bo tak się w oczy żałośnie patrzą i tak proszą, więc u mnie w sklepie bez boksi mnie nie widują. Czekają w samochodzie i jedziemy z powrotem. :D Quote
haniabor Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 Z Barneyem jeszcze jeździć się nie da. Wpycha się na przednie siedzenie i przy każdym hamowaniu czy zakręcie leci jak wór kartofli. Jeżdżenie z tyłu jest jeszcze dla niego nie do przyjęcia: nie sposób widzieć wszystkiego z każdej strony, więc rwie do przodu- i wkoło Macieju. Quote
haniabor Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 To chyba jedyne rozwiązanie. Już o tym myślałam. Dalszy ciąg opowieści garnkowej: pies po raz pierwszy dojadł rano to co zostało z wczoraj. Nie przestaje nas zaskakiwać. Quote
haniabor Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Wierzyć się nie chce, ale Barney zjadł wieczorem solidną porcję. Nigdy bym nie przypuszczała, że miska może być problemem! Quote
kinga_kinga7 Posted July 22, 2010 Author Posted July 22, 2010 haniabor napisał(a):Wierzyć się nie chce, ale Barney zjadł wieczorem solidną porcję. Nigdy bym nie przypuszczała, że miska może być problemem! To musiał być bardzo głodny:-o bo nasza nic kompletnie nie je! Quote
Kapsel Posted July 22, 2010 Posted July 22, 2010 haniabor napisał(a):Wierzyć się nie chce, ale Barney zjadł wieczorem solidną porcję. Nigdy bym nie przypuszczała, że miska może być problemem! A on woli jeść rano? :smile: Quote
kinga_kinga7 Posted July 22, 2010 Author Posted July 22, 2010 Haniu a może chciałabyś koleżankę dla Barneyka też niejadka?;) Quote
jostel5 Posted July 22, 2010 Posted July 22, 2010 haniabor napisał(a):Wierzyć się nie chce, ale Barney zjadł wieczorem solidną porcję. Nigdy bym nie przypuszczała, że miska może być problemem! Słowo honoru-ja też nie! :) Aż się wierzyć nie chce,ale widać Barniś nie przywykł do eleganckiej zastawy stołowej!;) Quote
haniabor Posted July 23, 2010 Posted July 23, 2010 Barniś, odkąd zniknęła micha, wreszcie je normalnie:multi::multi::multi:. Do tej pory zawsze mi się wydawało, że jest jakiś problem z jedzeniem. Jostel wiele razy tłumaczyła mi, żebym się nie martwiła, że jest gorąco, że się przyzwyczai, oswoi i nauczy. A teraz wreszcie znika i makaron i ryż (sucha karma jeszcze nie) i co do miski trafi. Na dodatek nie trzeba już przy nim stać w czasie jedzenia i znika wszystko- garnek zostaje wylizany. Generalnie głodny jest wieczorem, jak się trochę ochłodzi. Na dodatek próbuje wreszcie nowych rzeczy- może przyjdzie czas na suchą? Gdyby Barniś wiedział ile czasu się jego niejedzeniem martwiłam, to dopiero by nosa zadarł:p Kinguniu, Lusia jest cudna, ale po miesiącu problemów z jedzeniem muszę odrobinę ochłonąć;) Quote
kinga_kinga7 Posted July 23, 2010 Author Posted July 23, 2010 haniabor napisał(a):Barniś, odkąd zniknęła micha, wreszcie je normalnie:multi::multi::multi:. Do tej pory zawsze mi się wydawało, że jest jakiś problem z jedzeniem. Jostel wiele razy tłumaczyła mi, żebym się nie martwiła, że jest gorąco, że się przyzwyczai, oswoi i nauczy. A teraz wreszcie znika i makaron i ryż (sucha karma jeszcze nie) i co do miski trafi. Na dodatek nie trzeba już przy nim stać w czasie jedzenia i znika wszystko- garnek zostaje wylizany. Generalnie głodny jest wieczorem, jak się trochę ochłodzi. Na dodatek próbuje wreszcie nowych rzeczy- może przyjdzie czas na suchą? Gdyby Barniś wiedział ile czasu się jego niejedzeniem martwiłam, to dopiero by nosa zadarł:p Kinguniu, Lusia jest cudna, ale po miesiącu problemów z jedzeniem muszę odrobinę ochłonąć;) Nie chce zapeszyć,ale Lusia w końcu je z miski!:) Zastanów się Haniu nad moją propozycją;) Quote
elmira Posted July 23, 2010 Posted July 23, 2010 Gorzej, jak ta parka założy koalicję. To się nabiedzicie, co im dawać;) Quote
haniabor Posted July 23, 2010 Posted July 23, 2010 Barniś jest kochany. Drugi dzień nie poszłam do pracy i psiak chodzi za mną jak cień. Cokolwiek robię mam go obok albo na stopach. Jest zmordowany upałem, trochę go chłodzę wodą, ale widać, że mu baaaaardzo za ciepło. Zresztą w ogóle u nas odkąd zrobiły się upały, jeszcze nie padało. Prawie codziennie grzmi i błyska, jednak woda omija nas bokiem. Deszczu! Quote
Kapsel Posted July 23, 2010 Posted July 23, 2010 U nas w cieniu 30 stopni jest parno, duszno, kończy mi się urlop, a ja jestem tak wymęczona jakbym miała dopiero iść wypocząć. Psiaki też wymordowane, niech już się ten skwar skończy :diabloti: Quote
haniabor Posted July 23, 2010 Posted July 23, 2010 Barney okazał się dziś bardzo odważny. Najpierw zszedł za mną do piwnicy. Sam, nie wołany. A później idąc za ciosem zaatakował tyczkę bambusową (nadal stojącą obok kwiatka). Wywrócił ją i dwa razy ugryzł, a co! Quote
Kapsel Posted July 23, 2010 Posted July 23, 2010 Samo zejście do piwnicy to faktycznie wielka odwaga z ich strony! Quote
jostel5 Posted July 23, 2010 Posted July 23, 2010 [quote name='haniabor']Barney okazał się dziś bardzo odważny. Najpierw zszedł za mną do piwnicy. Sam, nie wołany. A później idąc za ciosem zaatakował tyczkę bambusową (nadal stojącą obok kwiatka). Wywrócił ją i dwa razy ugryzł, a co! Dzielny Barniś-ninja! Aż mnie zatkało z wrażenia! :) Hanuś,napisz o Barnisiu książkę :) Piszesz cudnie,więc połączysz przyjemne z pożytecznym (kasa,kasa,kasa,kasa....;) ) i będziesz mogła pomóc wielu takim bidom! Quote
haniabor Posted July 24, 2010 Posted July 24, 2010 Jak się okazuje Dogomania ma moc sprawczą nie tylko w kwestii psów. Wczoraj napisałam, że chcę deszczu- i proszę - kropi (na razie dobre i to). Nie zdziwcie się więc, gdy zamiast o Barnisiu będę pisała o deszczu;) Quote
jostel5 Posted July 24, 2010 Posted July 24, 2010 U mnie pada przez cały dzień i ....już przestało mi się to podobać!;) Podwórko mam zalane,psy- wciąż mokre...I tak źle, i tak niedobrze :) Quote
haniabor Posted July 25, 2010 Posted July 25, 2010 U nas też wreszcie napadało. Jest super:multi:. Na dodatek deszcz pacyfikuje kota. Nie chce mu się łazić po mokrym, więc siedzi w domu. Już od jakiegoś czasu kot Czesiek odkrył, że Barniś w domu mu nic złego nie zrobi. Siada sobie kocisko gdzieś za winklem i godzinami podgląda psa. Największe szczęście jest wtedy, gdy kuchnia jest bezpieczna i można coś powyżerać z psiego garnka. Dziś po raz pierwszy zwierzaki były długo w tym samym pokoju: pies na fotelu, kot na parapecie. Na początek czujna obserwacja wzajemna, potem chrapanie i/lub mruczenie:lol: Oby tak dalej! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.