Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dobra, teraz moje zaległe sprawozdanie.

Baster nie lubi się uczyć, nie lubi być posłuszny. Jest indywidualistą, na szczęście dość inteligentnym, aby zorientować się, że posiłki nie pochodzą z miski, tylko z mojej ręki, więc współpraca mu się opłaca, a brak współpracy oznacza garść suchego jedzenia dopiero podczas kolejnego spaceru. Wymuszona, wymęczona - po kilku dniach zawiązana została między nami nić porozumienia. Ja rządzę, bo mam smycz, albo linkę i rozdaję żarcie, a Baster 5 na 10 razy podporządkowuje się - czasem z miną "a muuuuszę?", a czasem wręcz entuzjastycznie. 5 na 10 to ogromny postęp, bo pierwszego i drugiego dnia byliśmy w okolicach zera.

Na chwilę obecną, po tygodniu intensywnej pracy każdego dnia, Baster:

- idzie w przodzie i lekko ciągnie, na co mu pozwalam, ale nie szarpie się, nie biega dookoła mnie, nie plącze; czasem, szczególnie gdy idziemy z górki, ciągnie mocno; wie już, że lina ma 10 m. i respektuje to, zwalnia gdy czuje nacisk na obrożę, lub słysząc moje ostrzegawcze "e!"
- gdy wypuszczam go z auta, czeka w miarę spokojnie, aż zapnę smycz, zamiast szamotać się, skakać i kręcić piruety, skutecznie uniemożliwiając mi zapięcie tej smyczy, bądź przymocowanie linki
- gdy wracamy do samochodu, zatrzymuje się przy klapie od paki, czeka aż odepnę smycz (cały czas trzymam go za obrożę) i bez zachęty wskakuje do środka, a potem czeka, aż zamknę klapę (początkowo do auta trzeba go było wciągać na siłę, przywiązywać do kraty, żeby nie wysmyknął się podczas gdy ja wysiadałam, a następnie od strony szoferki dopiero odpinać smycz)

C.D.N.

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='LAZY']potrzeba mu jednak na prawdę dobrego właściciela...[/QUOTE]
W przypadku Bastera dobry właściciel, to osoba aktywna fizycznie (on musi pracować - biegać, ciągnąć), której nie zniechęci to, że Baster kocha cały świat (no, oprócz kotecków i gołębi), ale tak naprawdę nie obdarzy opiekuna głębokim i trwałym uczuciem. Nie będzie "po psiemu" wierny i wpatrzny w pana.

Ponadto Baster wymaga albo mieszkania wyposażonego w klatkę kennelową i baaardzo wyrozumiałych domowników, albo solidnego kojca i wybiegu z wysokim ogrodzeniem. On jest skoczny, jak kot, wie jak przegryzać siatkę, umie się także po niej wspinać. Jeszcze nie wiem, czy kopie, ale pewnie gdyby inne sposoby zawiodły, to przelezie dołem.

Posted

[quote name='Greven']Dobra, teraz moje zaległe sprawozdanie.
(...)

C.D.N.

- jako, że dla Bastiego nic nie stanowi szczególnie ulubionego rodzaju jedzenia, a co za tym idzie, trudno pracować z nim na nagrody, dałam sobie spokój z paróweczkami, serem żółtym i kabanosami, przegłodziłam i jak już pisałam wcześniej - posiłki daję tylko podczas szkolenia, a nie z miski, co zaowocowało tym, że pies przeprosił się z suchym żarciem i dostaje kulki na nagrody... czasem weźmie chętnie, czasem weźmie i wypluje, a czasem w ogóle nie weźmie, ale coraz rzadziej się to już zdaża

- zaczął na mnie reagować - na głos, na gesty, na ruchy smyczą/linką (pociągnięcie, przytrzymanie), no oczywiście nie zawsze, bo czasem ma ochotę po prostu truchtać naprzód, albo wąchać coś, albo za czymś rozglądać, nakręcać na psy, ludzi itd.; wtedy "głuchnie" totalnie i nic na niego nie działa, ale takie sytuacje też mają miejsce już sporadycznie (przez pierwsze dni praktycznie w ogóle mnie nie zauważał, nie był w stanie skoncentrować się dłużej, niż dwie sekundy)

- uczymy się spokojnie mijać ludzi i psy, chociaż Baster chciałby się z każdym zapoznać, przywitać, pobawić; pozwalam mu oczywiście na kontakt z wybranymi psami, ale na moich zasadach, a gdy jakiś człowiek wykazuje zainteresowanie Bastim, to podchodzimy, jest głaskany, uwielbia to, tuli się do nóg, ale nie wolno mu skakać, ani szczypać

- no właśnie - nie wolno mu skakać, ani szczypać, mimo że przyjechał z obydwoma tymi nawykami mocno ugruntowanymi - naskok przednimi łapami na człowieka, najlepiej raz za razem, a gdy się podekscytował, to zaczynał szczypać dłonie; szczypał także, gdy mu się coś nie spodobało (np. wyrywanie kołtunów z ogona), ale w chwili obecnej panuje nad sobą już na tyle, że raczej ogranicza się do kłapania zębami kilka cm od dłoni

C.D.N.

Posted

[quote name='mysza 1']Fotki ładne ale posty strasznie długie.
Rozumiem, że chcesz powiedzieć, że nie przeczytałaś. Nic nie szkodzi :diabloti:

Tak czy inaczej tylko miłośnik tego typu ras, aktywny się nada.

Dokładnie.
To jest specyficzny pies. Nie będzie "przyjacielem na dobre i na złe", ale na pewno świetnie pójdzie w zaprzęgu.

Posted

[quote name='Igiełka']Ta ostatnia fotka jest w deche...[/QUOTE]
Baster sam w sobie jest w dechę ;)
Takie śmieszne płotki i murki to on bierze z miejsca.

[quote name='magdola']a co z pzostalymi psami?[/QUOTE]
Sznaucerka czeka na transport.
Szczeniak prawdopodobnie zostanie u właścicieli, którzy poprawili warunki.

Posted

Greven myslalam o tym DT dla chlopaka, ale tak jak ci mowilam jak sie widzialysmy strasznie ciezko o to, wszyscy od nas ktorzy moga wziac cos na DT to juz maja .....ale oczywiscie bede cos dalej myslec

Posted

[quote name='Greven']W przypadku Bastera dobry właściciel, to osoba aktywna fizycznie (on musi pracować - biegać, ciągnąć), której nie zniechęci to, że Baster kocha cały świat (no, oprócz kotecków i gołębi), ale tak naprawdę nie obdarzy opiekuna głębokim i trwałym uczuciem. Nie będzie "po psiemu" wierny i wpatrzny w pana. [/QUOTE]
Wpatrzony w pana może nie będzie, ale na pewno obdarzy opiekuna trwałym uczuciem. To że pies jest niezależny nie znaczy że nie przywiązuje się do właściciela. Oczywiście musi minąć trochę czasu a właściciel musi być stanowczy i nie dać wejść sobie na głowę ale na pewno będzie kochał równie mocno jak każdy inny pies. Tylko że charakterek bedzie miał bardziej samodzielny :)

Posted

Dzisiaj Baster dał popis i do jego listy zwierząt łownych możemy dopisać kury :mad:

A było to tak:

Pojechałam do zaprzyjaźnionego gospodarza po siano. Baster musiał na czas transportu opuścić pakę, więc wsadziłam go do kojca na podwórzu gospodarza. Właściwie to wybieg, nie kojec. Ogrodzenie ponad 2 m., buda w takiej odległości od ogrodzenia, że nie miał jak jej wykorzystać, żeby ułatwić sobie ucieczkę... Miejsce zdawałoby się idealne, by Basti spędził tam godzinkę.

Gdy rozładowałam siano i przyjechałam po niego, ujrzałam podwórze dosłownie zasłane kurzymi piórami i puchem. Była też krew. A Baster siedział w kojcu uwiązany łańcuchem połatanym drutami. Okazało się, że gdy tylko silnik mojego auta umilkł w oddali, jednym susem, na oczach zgromadzonych przed domem ludzi, wydostał się z kojca i zaczął mordować koguta.

Gdy odpędzili go od koguta (który podobno żyje), zabrał się za perliczki (też podobno żyją, ale nie wiem, czy gospodarz powiedział mi prawdę), a jak odpędzili go od perliczek, to poszedł w długą... Niespodziewanie, już z pod bramy zawrócił, bo bardzo interesowała go ich podhalanka. Instynkt wędrowca przegrał z pociągiem do suki i dzięki temu udało im się Bastera uwiązać na łańcuchu... który zerwał po kilku minutach miotania się, szarpania, ujadania i skowytów. Na szczęście znów poleciał do Diany i znów udało się go schwytać. Łańcuch podrutowali i Baster jakoś dotrwał do mojego powrotu.

Gdy prowadziłam go przez podwórze do auta, był tak podniecony tymi walającymi się wszędzie piórami, że chwytał je do pyska, podrzucał sobie, przegryzał...

Posted

Dziękuję, ciepłe słowa jak najbardziej potrzebne w dniu dzisiejszym ;)

Baster sukcesywnie demoluje mi samochód, wyrwał obudowę bocznych (suwanych) drzwi, odgryzł wszytskie pasy z tyłu, napoczął pas przy siedzeniu pasażera i ostrzył sobie zęby na przekładni biegów.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...