Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Na pace w moim samochodzie, gdzie będzie nocował, bo jutro od razu pojedziemy do weterynarza w Szczecinie na "przegląd". Siano mu się podoba, chyba zna taką ściółkę. Idę sprawdzić, co już zdążył zdemolować...

Posted

Wróciłam z Bastim z wysikania, więc teraz relacja od początku:

Tysiek z TZtem przywieźli Bastera przed godz.18. Baster gubi futro garściami, więc możecie sobie wyobrazić, jak wygląda wnętrze auta biednej tysiek :evil_lol: Ponadto w czasie drogi Basti dał popalić, bo kręcił się, przesiadał do przodu i ślinił strasznie więc w końcu tysiek jechała z nim z tyłu... z nim i z jego futrem.

Baster po wyprowadzeniu z samochodu przywitał mnie, jakbyśmy się dobrze znali, po czym zrobił siku i kupę. Został zapakowany do mojego auta i na chwilę zostawiłam go w garażu (kratka nie zrobiła na nim wrażenia i przesiadł się do przodu, w związku z czym mam i Bastera i jego futro na fotelu kierowcy), po czym odstawiłam na podwórko zaprzyjaźnionej pani, bo niestety podejrzewam, że w nocy Baster może dawać koncert, a to skutkowałoby poranną wizytą straży miejskiej (życzliwi sąsiedzi).

Wyszliśmy na kilkunastominutowy spacer, było siku i kupa. W zasadzie to siku było wielokrotnie, bo Basti musi zaznaczyć każde drzewo i kamień. Na smyczy szedł względnie. Widok ludzi go cieszy, a na obszczekującego zza płotu psa merdał ogonem i popiskiwał. W kierunku kota ruszył szybkim marszem, ale potem wycofał się i wyglądał, jakby się bał. Może gdy był mały, to przećwiczyły go wiejskie koty.

Z powrotem na pakę nie chciał wsiąść, ale jak ja weszłam pierwsza z miską "mokrego", to opuściły go lęki i jednym skokiem znalazł się w środku. Aha, suchego nie chciał brać z ręki, obwąchiwał tylko zdziwniony, czemu zachęcam go, by wziął to coś do pyska. Wyglądał na zniesmaczonego moimi pomysłami, szczególnie jak proponując mu kulkę suchego, próbowałam usadzić go na tyłku :evil_lol: Za to kawałek chleba wygrzebany z pod liści, był bardzo najwyraźniej smaczny, bo został pożarty w locie.

Jutro zabieram Bastiego do weterynarza, trzeba zrobić przegląd psa, zaczipować go, zaszczepić i kupić coś na robale. Uszy ma raczej czyste, zęby ładne i młode. Może od razu umówię kastrację, jeśli nie będzie żadnych przeciwskazań. Co Wy na to? Pytanie było do potencjalnych sponsorów tego zabiegu :diabloti:

Chciałabym serdecznie podziękować pani Beacie, Kindze, Marcie i Justynie za pomoc psu i koordynację całej akcji, dla Kaśki za transport ogromne wyrazy szacunku, pani Ewie jestem bardzo wdzięczna za możliwość przenocowania Bastera, a wszystkim darczyńcom z góry i z dołu dziękuję :loveu: Mam nadzieję, że kogoś nie pominęłam.

Posted

Teraz sprawy organizacyjne:

Justynka, możesz w pierwszym poście zgromadzić stałe i jednorazowe deklaracje na Bastiego?
Czy na kogoś jeszcze możemy liczyć?
Może ktoś skusi się na banerek?
Da fanty na bazar?

Będzie potrzebna pomoc w ogłoszeniach. Na kogo możemy liczyć?
Proszę, to bardzo ważne.

Ja przygotuję ogłoszenia do druku - Justyna napisz w pierwszym poście, że każdy, kto może powywieszać w gabinetach wet, na jakiś tablicach, w sklepach, gdziekolwiek... proszony jest o adres mailowy.

Będzie nam też potrzebny TRANSPORT dla sznaucerki!

Posted

Już szukam, kto deklarował wpłaty i spróbuję to jakoś ogarnąć. Stałych deklaracji chyba nie było?
Zresztą, taki piękny pies nie będzie długo czekał na nowy domek :loveu:

Posted

LAZY napisał(a):
Bardzo się cieszę, ze wszystko (no prawie, bo miały być 3 psy) się udało.

W sumie miały być dwa, bo u szczeniaka na razie nastąpiła poprawa warunków.
Suczkę trzeba zabrać jak najszybciej, tylko kwestia transportu.

Maruda666 napisał(a):
A co z pozostałą dwójką, zostaje tam?

Sukę chcemy zabrać jak najszybciej.

Gonia13 napisał(a):
Jak we wpłacie tytułem wpiszę "Baster" to będzie OK?

Tak, dziękujemy ;)

Posted

A co z pozostala dwojka? Obiecalam doplate do sterylki suni, wiec Cudak, wpisz mnie na 100 zl.

No to co z dwojka juz wiem, ale nie mam numeru konta.

Posted

Baster na wieczornym spacerze przybił gwóźdź do trumny swojej kastracji, próbując kopulować na Łapie. A te dwie cholery nie dają mi żyć, bo je dziś cały dzień zaniedbywałam i teraz z Łapą przebiegłam prawie 6 km, a jak Tanga będzie chciała tyle samo (w tę jakże piękną pogodę - pada, wieje, piździ), to chyba płuca wypluję.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...