Hanako Posted October 18, 2012 Posted October 18, 2012 japacze? japacze są znośne. żyje człowiek na zadupiu, gdzie pies jest od tego żeby szczekać i szlajać się z resztą watahy po wsiam, to człowiek nawykł. ot, jest, stoi, poszczeka, znudzi mu się. wszystko jest do przeżycia... ...o ile ma odpowiednią częstotliwość :diabloti: moja babcia ma za płotem taką małą pchłę, a właściwie takiego małego pchła, co to się lubi bawić w szczekanie. jak go przywlekli za szczeniaka, to dostał funkcję pilnowania płotu i nikt za bardzo nie interesował się faktem, że szczeka. pies, to szczeka. a to, że non stop, to też nic nowego. tyle tylko, że jak miał tę parę miesięcy, to szczekał po szczeniacku - wysokim, delikatnym, cichutkim głosikiem. a potem... a potem mu się urosło :mad: naprawdę, jak żyję, nie spotkałam jeszcze psa, który by tak szczekał. tego się nie da opisać. to jest jak miks drapania paznokciami po tablicy, skrzypienia styropianu, rysowania widelcem po talerzu i czego kto tam jeszcze nie lubi. ten dźwięk jest tak wysoki i tak... agresywnie nieprzyjemny, że nie da się przy nim jasno myśleć; nawet teraz, kiedy tylko go sobie przypomnę, czuję, jak wkręcają mi się w mózg małe, ostre śrubki. do kompletu pies jest mały, ale dusza w nim wielka - co objawia się głównie w decybelach. maleństwo drze paszczę tak głośno, że kiedy ostatnio zoczyło mnie z odległości stu metrów (i to po drugiej stronie ruchliwej ulicy) narobiło takiego harmidru, że nijak nie dało się prowadzić rozmowy telefonicznej. wyje lepiej niż niejedna syrena alarmowa. najfajniejszy w całym tym bajzlu jest fakt, że sąsiedzi dzielą z babcią najdłuższą część płotu, dzięki czemu pies zawsze ma full hd wypasiony widok na jej podwórko - i za każdym razem, kiedy widzi człowieka, zaczyna koncert. po tygodniu można ogłuchnąć, dostać szału i mieć kurwiki w oczach. babcia ma i to nie od wczoraj :evil_lol: sprawa nie do wyjaśnienia - sąsiedzi są od lat w stałym konflikcie z babcią, robienie jej na złość sprawia im przyjemność, SM nie ma. i tylko pozostaje się zastanawiać, jak oni to wytrzymują. zwykłe, podwórkowe japacze nie umywają się do tego wcielenia diabła. kto jeszcze go nie spotkał, nie wie, co to jest prawdziwy japacz.
Aleks89 Posted October 18, 2012 Posted October 18, 2012 Czarek potrafił non stop z przerwą na nawilżenie strun głosowych drzeć morde pod płotem u babki 8-10godzin.RUchliwa droga więc i auta go gonienia i darcia mordy i pełno wiary łażącej tam i nazad więc sie chłopak wyżywał.Sąsiedzi zamykali tylko okna na nasz widok.:diabloti:Kaja oczywiście dzielnie mu wtórowała swoim kundelkowym łałałałałałałaa
Vectra Posted October 18, 2012 Posted October 18, 2012 zabiła bym gołymi ręcami , jakby mi kundel darł ryja ..... odkąd odszedł pies sąsiadów , to w moim lesie nastała cisza :loveu: żaden zapchlony kundel nie wydziera paszczy .. moja na szczęście nie mają takiego zwyczaju ....
panbazyl Posted October 19, 2012 Posted October 19, 2012 Vectra napisał(a):zabiła bym gołymi ręcami , jakby mi kundel darł ryja ..... odkąd odszedł pies sąsiadów , to w moim lesie nastała cisza :loveu: żaden zapchlony kundel nie wydziera paszczy .. moja na szczęście nie mają takiego zwyczaju .... no dokładnie!!!! ma być cisza i spokój a nie neurotyczne japienie paszczą. Moje psy jak szczekają to wiem, ze znalazły jeża/dzika. A żeby pod płotem darły ryja????? nie ma takiej opcji.
PaulinaBemol Posted October 19, 2012 Posted October 19, 2012 Witam jestem utajonym podczytywaczem od dawna i postanowiłam się ujawnić. Nie tak dawno temu byłam zachwycona, że mój kundlas nie drze japy nie tarwie małych ujadaczy ale cóż począć tatulo mniej by zadowolony bo pies powinien pilnować. Nie bylo mnie ostatnio z 5 dni w domu wracam i okazuje się że pies zaczął ujadać jak głupi (ojciec dumny z osiągnięcia bo "wreszcie normalny pies") i nauczył się smycze przegryzać bo on upierdliwy przy gościach to go czepiali na smyczy a w pokoju nie można zamknąć bo szczeka...
evel Posted October 20, 2012 Author Posted October 20, 2012 Paulina, witamy :) Zu zostawiona sama sobie pewnie też by piłowała japę, no ale to nastąpiłoby po moim trupie :diabloti: Szczerze nie cierpię japaczy i u mnie w domu nie ma bzdurnego japania. Pies ma prawo wydrzeć ryja do dwóch razy, jak ktoś przychodzi, albo zasygnalizować, jak ktoś się kręci po klatce. I to by było na tyle ;) A mój genialny pies dzisiaj po 3 nad ranem stwierdził, że będzie rzygał (jabłkiem - wtf?), a o 4:17 stwierdził, że musi, musi, MUSI natychmiast wyjść. No i co? No i srrrrraczuchna :grins: Po powrocie dostał siemko, węgiel i spał do 11. Dzisiaj wygląda na całkiem zdrowego już :roll: Tak sobie myślę, czy nie zjadła na dworze czegoś dziwnego, ale chyba nie... Za to dostała wczoraj po południu kawałeczek surowej świnki, taki 2/2cm może. Żeby aż tak...? :roll:
makot'a Posted October 20, 2012 Posted October 20, 2012 evel napisał(a):Paulina, witamy :) Zu zostawiona sama sobie pewnie też by piłowała japę, no ale to nastąpiłoby po moim trupie :diabloti: Szczerze nie cierpię japaczy i u mnie w domu nie ma bzdurnego japania. Pies ma prawo wydrzeć ryja do dwóch razy, jak ktoś przychodzi, albo zasygnalizować, jak ktoś się kręci po klatce. I to by było na tyle ;) A mój genialny pies dzisiaj po 3 nad ranem stwierdził, że będzie rzygał (jabłkiem - wtf?), a o 4:17 stwierdził, że musi, musi, MUSI natychmiast wyjść. No i co? No i srrrrraczuchna :grins: Po powrocie dostał siemko, węgiel i spał do 11. Dzisiaj wygląda na całkiem zdrowego już :roll: Tak sobie myślę, czy nie zjadła na dworze czegoś dziwnego, ale chyba nie... Za to dostała wczoraj po południu kawałeczek surowej świnki, taki 2/2cm może. Żeby aż tak...? :roll: No, ja jeszcze sprostuję: moje będąc w mieszkaniu też nie szczekają. Jak ich przywiozłam pierwszy raz do Krakowa to zaczęły szczekać o 5.30 jak tylko ludzie zaczęli się kręcić pod oknem. Ale oduczyli się tego w ciągu jednego dnia i potem była absolutna cisza ;) One mają tylko hopla na punkcie tej drogi do sąsiadów :( Wtedy trudno mi ich od tego odwołać nawet, jeśli jestem na podwórku, choć sporo zależy od tego jaki mają dzień - czasem pierwsza odpuszcza Basta, czasem pierwszy odpuszcza Łati...
evel Posted October 21, 2012 Author Posted October 21, 2012 Wiesz, jeśli nad tym pracujesz albo chociaż próbujesz z tym walczyć, to spoko. Ja nie rozumiem ludzi, którzy mają na to totalnie wylane albo się jeszcze cieszą, że ich piesek wk... całą okolicę ;) Gdyby ktoś był ciekaw, to żyjemy jeszcze ;)
makot'a Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 Jaki zaciesz :loveu: http://imageshack.us/a/img845/7055/img0941p.jpg
PaulinaBemol Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 no Krystek drze jape na podwórku jeszcze jak jestem to go uciszę ale on najczęściej jest na podwórzu jak mnie nie ma a moim rodzicom to wcale nie przeszkadza a nawet odwrotnie. Przeszkadza im za to że lasi się do gości ale też zaczęliśmy pracować. heheh jaki pikny różofffyyy jęzorek. PS: jakiej szerokości Zu ma szeleczki?
evel Posted October 21, 2012 Author Posted October 21, 2012 makot'a;19848095 napisał(a):Jaki zaciesz :loveu: http://imageshack.us/a/img845/7055/img0941p.jpg Zaciesz po minięciu całego stada japaczy oznaczający - o kurna, przeżyłam :D [quote name='PaulinaBemol'] PS: jakiej szerokości Zu ma szeleczki? KLIK czarna taśma 25mm, przód 30mm plus ekoskórka to razem jakieś 40mm :)
PaulinaBemol Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 o super bo wydaje mi się że mój Kryś jest podobnych rozmiarów co Zu i że tylko jakies taśmy 2cm nam zostają. Ja Kryśka do Bemola porównuje i wydaje mi się że jest taki maleńki bo to przecież raptem jakieś 11kg :roll:
evel Posted October 21, 2012 Author Posted October 21, 2012 Mnie też trudno było się przestawić z dobermanki na "takie cuś" ;) Ale przywykłam... Pewnie z młodym będę miała problem ;) A Krystek ma gdzieś galerię? :)
PaulinaBemol Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 jeszcze nie bo ja i z aparatem to tak raczej na bakier i nawet nie mam nic porządnego. Faceta mam od tego ale jakoś go nie fascynuje fotografowanie mojego psa czego nie mogę pojąć :mad:
evel Posted October 21, 2012 Author Posted October 21, 2012 [FONT=verdana]Też nie rozumiem, ale oni są tacy twardzi tylko z pozoru ;) Ja natomiast muszę chyba popracować nad swoją kondycją, bo bieganie z Deksiem (zaczynamy frisbować i Dex jest w tym świetny, bo jakże by inaczej :diabloti: chcę jego klona! :placz:) mi trochę dało w kość, na dodatek wpadłam kilkukrotnie w kretowiska no i jakoś tak ogólnie dzisiaj to odczuwam raczej :evil_lol: Z innych wieści - minął nas na spacerku w środku Niczego pewien miły pan z malamutem nielubiącym piesków - mamut na smyczy, w kagańcu, pan zapytał, czy się mijamy, no owszem, minęliśmy się, pełna kulturka i w ogóle. Po czym 10 sekund później za malamutem wypruł się (luzem, rzecz jasna) zapasiony glutek a'la sznaucerek. Pańcia po kilku próbach odwołania pieska (nieudanych, a jakże) puściła się za nim w szaleńczym galopie. Aż mi szkoda było miłego pana... Po czym uświadomiłam sobie, że nas, normalnych właścicieli, terroryzowanych przez właścicieli-kretynów jest całkiem sporo, tylko nie rzucamy się w oczy. I "dziwne", że psiarze są jedną z najbardziej znienawidzonych grup społecznych... :roll:[/FONT]
Aleks89 Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 [quote name='evel'][FONT=verdana]Też nie rozumiem, ale oni są tacy twardzi tylko z pozoru ;) Ja natomiast muszę chyba popracować nad swoją kondycją, bo bieganie z Deksiem (zaczynamy frisbować i Dex jest w tym świetny, bo jakże by inaczej :diabloti: chcę jego klona! :placz:) mi trochę dało w kość, na dodatek wpadłam kilkukrotnie w kretowiska no i jakoś tak ogólnie dzisiaj to odczuwam raczej :evil_lol: Z innych wieści - minął nas na spacerku w środku Niczego pewien miły pan z malamutem nielubiącym piesków - mamut na smyczy, w kagańcu, pan zapytał, czy się mijamy, no owszem, minęliśmy się, pełna kulturka i w ogóle. Po czym 10 sekund później za malamutem wypruł się (luzem, rzecz jasna) zapasiony glutek a'la sznaucerek. Pańcia po kilku próbach odwołania pieska (nieudanych, a jakże) puściła się za nim w szaleńczym galopie. Aż mi szkoda było miłego pana... Po czym uświadomiłam sobie, że nas, normalnych właścicieli, terroryzowanych przez właścicieli-kretynów jest całkiem sporo, tylko nie rzucamy się w oczy. I "dziwne", że psiarze są jedną z najbardziej znienawidzonych grup społecznych... :roll:[/FONT] Ciągle mówie ,że oddam ci Lucasa.A ty bronisz się przed nieuniknionym:evil_lol:
makot'a Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 [quote name='evel'][FONT=verdana] Z innych wieści - minął nas na spacerku w środku Niczego pewien miły pan z malamutem nielubiącym piesków - mamut na smyczy, w kagańcu, pan zapytał, czy się mijamy, no owszem, minęliśmy się, pełna kulturka i w ogóle. Po czym 10 sekund później za malamutem wypruł się (luzem, rzecz jasna) zapasiony glutek a'la sznaucerek. Pańcia po kilku próbach odwołania pieska (nieudanych, a jakże) puściła się za nim w szaleńczym galopie. Aż mi szkoda było miłego pana... Po czym uświadomiłam sobie, że nas, normalnych właścicieli, terroryzowanych przez właścicieli-kretynów jest całkiem sporo, tylko nie rzucamy się w oczy. I "dziwne", że psiarze są jedną z najbardziej znienawidzonych grup społecznych... :roll:[/FONT] Eh, niestety... ja rzadko takich spotykam, aczkolwiek faktycznie - zdarza się. Teraz mamy ogromny problem jeśli chodzi o mijanie się, bo bardzo chcemy młodego nauczyć tego, że na smyczy nie z każdym pieskiem trzeba się przywitać. Niestety u naszych psów perfect ma to opanowane tylko Basta - jak jest na smyczy, to minie się z innym psem nawet i na pół metra, jak się ją "poprosi" o to. Łato gorzej, bo suczki kocha, a samców musi spacyfikować. Nitusia z każdym MUSI się przywitać... więc wiemy jaki to problem. Z Cresilem wręcz nie możemy sobie pozwolić na nie wypracowanie tego, bo to za kilka miesięcy będzie ponad 30kg testosteronu przecież, więc on się tego musi ładnego mijania nauczyć teraz. W czym problem? Oczywiście w ludziach na ulicy... ... idę z psami i gimnastykuję się jak mogę, żeby nie wpaść na idącego z naprzeciwka psa. Schodzę wyraźnie na bok, czasem mówię na głos "nie witamy się" do psów, czasem wręcz do właścicieli. Jak się domyślacie - bez efektu. Jest cała masa małych jepaczy na flexi, które idą 100m przed właścicielem, a właściciel cały uradowany puszcza pieseczka do innych, ale są i inne typy - ostatnio mijałam (a raczej próbowałam się minąć) z bydlęcym labradorem, spasionym, potężnym samcem. Wyglądał dość dziwnie... tzn. z daleka widziałam, że pies jest bardzo dominujący wobec całego świata... nie agresywnie, raczej fanatycznie. Pan, który prowadził go na smyczy, szedł sobie z nim po jednej stronie alejki, więc ja schodzę na drugą, a ten na widok mnie z psami wszedł na ŚRODEK chodnika, napiął psu smycz i zagrodził nam dosłownie całe przejście, napiętym, dominującym (z obłąkaniem w oczach) samcem labradora ustawionym jak do walki (ach to napinanie smyczy). Ja schodzę więc na trawnik i mówię do pana, że my się nie witamy, bo nie chcę tego szczeniaka uczyć, ale zanim zdążyłam skończyć zdanie, pan popuścił psu smycz, żeby się przywitał z kolegami :p I tak się zastanawiam... nie wiem, może sobie jakiś transparent zakładany przez głowę machnę i będę się w to ubierać na spacery? :shake:
evel Posted October 21, 2012 Author Posted October 21, 2012 Nie chcę, bo Luc jest głośny z tego co piszesz, a Deksio jest raczej niemy ;) No chyba, że sąsiad kosi trawę albo na ogród przyjdzie JEŻ :diabloti: Ale nie ma opcji, żeby się wypyszczył bezsensownie ;) Nawet jego stróżowanie polega na uważnym obserwowaniu otoczenia i ewentualnym zakomunikowaniu zmiany HAU HAU i chwilowo tyle. Wieczorami zmienia się z podrostka radosnego do całego świata w psa bardzo czujnego - zwłaszcza dresiki mu jakoś nie leżą, są więc pod natężoną obserwacją :roflt: No i ja chcę papisia malusiego, bo nie chce mi się przekonywać obydwu stron (Zu i przybysz) że nie wolno się zjadać :diabloti: Makota, zrób sobie koszulkę z napisem: Moje psy gryzą i NIE ZNAJĄ KOMENDY "PUŚĆ" :evil_lol:
Unbelievable Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 evel, to Brumę, ona jest młodszym ładniejszym Lucasem :diabloti: i kocha cały świat ;)
LadyS Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 Hihi, ja to w zasadzie nie wiem, w czym jest problem z flexi - bo Jax na flexi nieraz chodzi, tylko ja ją umiem obsługiwać i to jest chyba podstawa :lol: U nas też jest tak, że ludzie puszczają psy, co by "się przywitały z tym fajnym, małym, białym pieseczkiem", a wtedy ja muszę reagować, jeśli widzę (co się zazwyczaj zdarza), ze tamten pies przesadza w pokazywaniu, jaki jest ważny :roll: Mamy sąsiadkę wychodzącą ze spanielką i czym jamnikopodobnym, oba pyszczące i super agresywne (czy na smyczy, czy bez), panią to najwyraźniej bawi i zawsze staje na środku chodnika tak, ze nie ma jej jak minąć. Sprawia to, że zawsze muszę być niemiła, żeby przejść :roll:
dorka1403 Posted October 21, 2012 Posted October 21, 2012 a ja kupiłam flexi..i chodzę na najkrótszym zablokowanym.Tylko w zasadzie nie wiem czemu, że denerwuje mnie jak to to jest takie rozciągnięte?i stwierdziłam że jak na smyczy to ma iść przy mnie a jak biega to luzem głęboko w lesie lub polach gdzie nikogo nie ma...
panbazyl Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 najlepszy patent na brak chęci integracji z nachalnymi psami/właścicielami to tekst - moje psy mają pchły. To działa cuda :diabloti:
Aleks89 Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 Nie nie najlepszy patent to jest Lucas zionący ogniem piekielnym i plujący śliną na widok psa.Smycz ,przywołanie ,refleks pojawiają się nienaturalnie szybko:diabloti:Ci co nas znają z widzenia ,szybciutko zmieniają kierunek spaceru ,ewentualnie wciskają się w krzaki.
evel Posted October 23, 2012 Author Posted October 23, 2012 [quote name='Unbelievable']evel, to Brumę, ona jest młodszym ładniejszym Lucasem :diabloti: i kocha cały świat ;) Panie, uchowaj mnie przed takim psem :evil_lol: A tak serio - wkurzałabym się, gdyby mój pies wszystkich kochał i zachowywał się jak czteromiesięczny przeciętny labrador (człowiek! miłość! piesek! miłość! kotek! miłość! dziecko! miłość! itd.). Nawykłam już do psów, które generalnie obcych mają w serdecznie obojętnym... poważaniu ;) [quote name='dorka1403']a ja kupiłam flexi..i chodzę na najkrótszym zablokowanym.Tylko w zasadzie nie wiem czemu, że denerwuje mnie jak to to jest takie rozciągnięte?i stwierdziłam że jak na smyczy to ma iść przy mnie a jak biega to luzem głęboko w lesie lub polach gdzie nikogo nie ma... A ja używam flexi na sralniku, gdzie Zu nie puszczę, bo zdarza jej się wpieprzać znaleziska :mad: Co prawda komendę ryczącą mamy opanowaną na jakieś 98%, ale nie zawsze mi się chce skanować otoczenie w poszukiwaniu jedzonka dla kotków/ptaszków/piesków ;) No i czasem w polach, jak widzę po niej, że nie mogę jej puścić luzem. Czasem tak bywa, nie wiem, czemu, ale bywa ;) [quote name='panbazyl']najlepszy patent na brak chęci integracji z nachalnymi psami/właścicielami to tekst - moje psy mają pchły. To działa cuda :diabloti: :splat: no wiedziałam, że najprostsze sposoby są najlepsze. Wypróbuję na tego cholernego buldożka, który do nas co jakiś czas podbiega, z ryczącym za nim bachorem ZARAZ SIE POGRYZOOOO :roll: [quote name='Aleks89']Nie nie najlepszy patent to jest Lucas zionący ogniem piekielnym i plujący śliną na widok psa.Smycz ,przywołanie ,refleks pojawiają się nienaturalnie szybko:diabloti:Ci co nas znają z widzenia ,szybciutko zmieniają kierunek spaceru ,ewentualnie wciskają się w krzaki. Tak się zastanawiam ostatnio intensywnie, czy da się młodego paszczaka czegoś takiego nauczyć na komendę. No ale jeśli da się nauczyć 'teatrzyku' do pana pozoranta, to chyba będę próbować :diabloti: ZABIIIJJJJJ! :evil_lol: Jest już mokro, mgliście, wilgotno i paskudnie, więc jak idziemy w pola, to przynoszę do domu goluma. Golum po opłukaniu w wannie okazuje się jednak nadal moim psem, po czym trafia na suszenie do klateczki i pacza obrażony, mniej więcej tak: Na długi, długi czas mam dość psów długowłosych chyba :roll: Jakoś mam wrażenie, że krótkowłose jednak krócej schną no i łatwiej je wyczyścić, bo można zawsze wyczesać porządnie, a Zu ma taki rodzaj sierści, że można sobie czesać do usrania, a ona nadal będzie brudna :grins: Ale zmusiłam się do podstrzyżenia jej szyi, łapek i wcięcia w talii. Gdyby mi przyszło zaszaleć i mieć kiedyś w życiu pudla, to chyba go będę sacred_PIRANHII podrzucała co jakiś czas do zgolenia na łysą pałę :diabloti:
Aleks89 Posted October 23, 2012 Posted October 23, 2012 Ja ost. kai podstrzygłem kłaki na brzuchu ,bo ma tak takie zwisające przez ,które wygląda jak krowa.
Recommended Posts