Jump to content
Dogomania

Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy


Recommended Posts

  • Replies 8.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Unbelievable napisał(a):
o, to ja jestem ta zła co "starego" pieska oddała a nowego wzięła :loveu:


Kurde, nie wiem, czy uwierzysz, ale życie nie kręci się tylko wokół Ciebie :)

Vectra napisał(a):
a mi strasznie brakuje Rekina , bo nie ma mi kto sprawdzać nosem czy mam oczy :-(


To musi być super urocze :loveu:

panbazyl napisał(a):
sie ło-patologicznie przywitam ;)


Dzień dobry! ;)

Kazałam Zu zarzucić zadek na poduszkę na łóżku, bo chciałam zobaczyć, czy pamięta, to wlazła dupą na parapet i paczy na mnie z miną "dobze dobze"? Chyba muszę popracować nad podnoszeniem prawych i lewych łap, ciekawe co nam z tego wyjdzie :)

Posted

z tymi łapami to dziwnie bywa.
Kiedyś w Hiszpanii chciałam nauczyć ojca Bazyla po polsku. Tam "podaj łapę" jest "pata" więc mówię mu "łopata" a ten od razu mi łapę daje.

Posted

Grunt to znaleźć wspólny język :cool3:

Śniło mi się dzisiaj, że na spacerach przedszkolnych zaganiam dzieci dobermanem... :roflt: Dob oczywiście był cz-p, kopiowany (o zgrozo) i cudownie piękny :loveu:

Posted

o mi też się dziś śnił doberman , szłam w zime po parku mając na smyczy dobka kopiowanego , było dużo śniegu a ja się gdzieś śpieszyłam i też był piękny :evil_lol:
jakoś specjalnie nigdy dobka nie chciałam więc nie wiem skąd ten sen .:lol:


dawno zdjęc Zuzanki nie było :eviltong:

Posted

Może coś się pojawi, chociaż muszę ją doprowadzić do stanu używalności, bo zarosła tak, że płakać mi się chce jak pomyślę o tym, że mam ją umodelować :evil_lol:

Uczenie komend w językach obcych jest dosyć zabawne :lol:

Posted

Oj tam doberman... mi się dzisiaj śniło, że miałam w ogródku zakopanego jelenia, któremu ponad trawę wystawało samo poroże. Tata kazał mi wejść do tego jelenia, żebym mogła sprawdzić, jak wygląda jego przełyk, bo za chwilę miałam lecieć do stanów napisać jakieś kolokwium o tym jeleniu... :lol:

Posted

nazywanie "komend" w różny wariacki sposób jest zabawne , bo psu "loto koło ogona" jak sobie co nazwiesz ... fajnie reaguje publika :evil_lol: bo nie wie czy serio zaraz mu łeb ktoś urwie , czy to taki drobny żarcik ;)

Posted

Vectra napisał(a):
nazywanie "komend" w różny wariacki sposób jest zabawne , bo psu "loto koło ogona" jak sobie co nazwiesz ... fajnie reaguje publika :evil_lol: bo nie wie czy serio zaraz mu łeb ktoś urwie , czy to taki drobny żarcik ;)


ostatnio Etnie spodobał się jakiś młody pan i zamierzała się do niego wybrać, a ja się wydarłam 'spróbuj, a dostaniesz w łeb', trochę się potem wstydziłam za siebie :oops: :lol:

Posted

evel napisał(a):
Może coś się pojawi, chociaż muszę ją doprowadzić do stanu używalności, bo zarosła tak, że płakać mi się chce jak pomyślę o tym, że mam ją umodelować :evil_lol:

:lol:

na chińskiego grzywacza ;)

Posted

Motyleq, to jest lajcik, ja czasem muszę na psa wrzasnąć z bluzgiem przy ludziach, to dopiero siara :evil_lol:

Natknęłyśmy się dzisiaj na potrąconego kociaka - nie żyje, zabił go jakiś debil, któremu się wyraźnie bardzo śpieszyło - to droga dojazdowa do szeregu domków, gdzie biegają dzieciaki itd. :roll: Pozwoliłam Zu obwąchać kociaka w kagańcu, ciekawa byłam reakcji. Na początku się bardzo czaiła, bo nie wiedziała o co chodzi i czy to coś żyje czy nie, ale obwąchała go dokładnie, później zrobiła duży okrąg i pokazała ślad, jakim szedł kot, a później poszłyśmy do domu, gdzie Zu w drodze była jakaś taka... przygaszona? Nie wiem, czy sobie to wmówiłam, czy zwierzaki w jakiś sposób odbierają śmierć.

Co ciekawe, Zu padłe zwierzątka wykorzystuje zwykle jako perfumę :roll: a tu nawet nie poczyniła żadnych takich kroków.

Posted

Szkoda kociaka, mnie zawsze robi się bardzo podły nastrój, kiedy widzę potrącone zwierzę... szczególnie dlatego, że mój kochany Fredek zginął pod kołami :(
Ale kota niestety potrącić nietrudno... po psach idących poboczem zwykle jestem w stanie przewidzieć, czy nagle postanowią skręcić gwałtownie na drogę, czy nie. Natomiast koty? Koty się czają, siedzą niepozornie, a potem w ostatnim momencie wybiegają pod koła, jakby chciały upolować samochód...
...strasznie się boję, że kiedyś jakiś mi w końcu pod samochód wbiegnie :/

Posted

Już mi nie mówcie o zwierzakach na drodze , bo ja mam stersa zawsze jak jadę ostatnią prostą do domu .. która ma 15 km ... i jest pełna zwierzaków , ostatnio hamowałam bokiem , bo mi 3 lisy wyskoczyły.
Ale nie da się uniknąć potrącenia czasem , zwierzaki nocą na widok świateł auta , stają jak skamieniałe ...

Posted

makot'a;19806737 napisał(a):
Szkoda kociaka, mnie zawsze robi się bardzo podły nastrój, kiedy widzę potrącone zwierzę... szczególnie dlatego, że mój kochany Fredek zginął pod kołami :(
Ale kota niestety potrącić nietrudno... po psach idących poboczem zwykle jestem w stanie przewidzieć, czy nagle postanowią skręcić gwałtownie na drogę, czy nie. Natomiast koty? Koty się czają, siedzą niepozornie, a potem w ostatnim momencie wybiegają pod koła, jakby chciały upolować samochód...
...strasznie się boję, że kiedyś jakiś mi w końcu pod samochód wbiegnie :/


oj koty to się potrafią dziwnie zachowywać. biegną przez jezdnię, są już po drugiej stronie i nagle na widok samochodu będącego na drugim pasie niż one zawracają prosto pod auto :shake:
ale wiecie... czasem wypadałoby chociaż takiego rozjechanego kota sprzątnąć. straszny jest widok, jak zostaje sama paćka z kota po x przejechanych autach...

Posted

Dajcie spokój, do mojej uczelni jadę zawsze drogą ekspresową i niestety często spotykam przejechane lisy, jeże... Ale to co zobaczyłam ostatnio aż mnie zmroziło. Na środku drogi leżał rozjechany lis - rozjechany w taki sposób, że najpierw minęliśmy tułów, a kawałek dalej leżała głowa, oczywiście wszystkie flaki na wierzchu. Straszny widok, nie mogłam się otrząsnąć z tego.

Posted

motyleqq napisał(a):
oj koty to się potrafią dziwnie zachowywać. biegną przez jezdnię, są już po drugiej stronie i nagle na widok samochodu będącego na drugim pasie niż one zawracają prosto pod auto :shake:
ale wiecie... czasem wypadałoby chociaż takiego rozjechanego kota sprzątnąć. straszny jest widok, jak zostaje sama paćka z kota po x przejechanych autach...

ponieważ to wątek patologiczny to muszę to opisać....
Znam jednego plastyka który długo szukał właśnie tak rozjechanego kota - na placek. znalazł w końcu. Jakos odskrobał go z ulicy , zabrał do domu i przykleił do najnowszego obrazu.... Bez komentarza zostawię....

Posted

panbazyl napisał(a):
ponieważ to wątek patologiczny to muszę to opisać....
Znam jednego plastyka który długo szukał właśnie tak rozjechanego kota - na placek. znalazł w końcu. Jakos odskrobał go z ulicy , zabrał do domu i przykleił do najnowszego obrazu.... Bez komentarza zostawię....


Dobrze, że sam go specjalnie nie rozjechał, bo nie wątpię, że i tacy 'artyści' by się znaleźli..
My ostatnio jechaliśmy po autostradzie i na znaku wisiał martwy kot. Ktoś też miał chyba natchnienie..

Posted

[FONT=verdana]Mój pies i frisbee po dłuższej przerwie: Wchodzimy na boisko. Pies ma obłęd w oczach i ślina mu się leje z jadaczki. Wyjmuję dekle z torby. Ślina leje się już wartkim strumieniem. Robię rozgrzewkę, sucz się rzuca na boki w jakichś nieskoord[/FONT][FONT=lucida grande][FONT=verdana]ynowanych ruchach, no ale powiedzmy, że się rozgrzał. Wreszcie, wreszcie, rzucam! Pies leci, robi rundkę honorową (ta, walczę z tym), przybiega, pluje dyskiem, jeszcze!!! No więc rzucam znowu, pies przybiega, chcę ją poszarpać w nagrodę (uwielbia), szarpię, podnoszę, puszczam, pies robi JEBS na glebę, drze ryja jakby się połamał w pięćdziesięciu miejscach na raz, ale dysku nie puścił. Wstaje, otrzepuje się, pluje dyskiem - mom, toss it again! I niech ktoś powie, że ona jest normalna... :evil_lol:[/FONT]



[/FONT]

Posted

Przez tą historię z kociakiem przypomniało mi się zdarzenie w którym ja prawie bym życie albo tylko zdrowie straciła... Szlam z siostrą i zobaczyłam jak koleś potrącił kociaka, niewiele myśląc ruszyłam w jego stronę. W ostatniej chwili siostra złapała mnie w pół kroku przed ulicą. Facet przejechał głowę maluchowi :(. Być może i mu ulżył, nie wiem, ale i tak się zryczałam... Mojego własnego psa turlającego się pod samochodem widok mam do dziś przed oczami, a było to 8 lat temu. Od tamtej pory jestem przewrażliwiona na zwierzę + ulicę, dlatego też wolę jej nie zabrać na polny spacer bez smyczy odkąd drogi zaczęły być przejezdne i wybiegać na podwórku, na pewno cierpi z tego powodu bo i jej spacerowych fot nie ma.

Zu jest absolutnie pozytywnie rąbnięta, uwielbiam to :loveu:, takie pieski są przynajmniej ciekawe a nie takie coś co łazi i gapi się w oczy mówiąc 'koocham cię pańcia ale nie każ mi robić nic durnego bo i tak tego nie zrobię, wolę popatrzeć i powyznawać miłość'.

Posted

evel napisał(a):
Borze szumiący, dlaczego szukanie szczeniaka jest tak trudne :mdleje:

to tak jak ze wsiem , jak nie szukasz jest wsiego niby od ciorta , jak szukasz okazuje się że nic nie ma .....

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...