Jump to content
Dogomania

Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy


Recommended Posts

Posted

LadyS napisał(a):
O, to mnie np. osobiście przeraża, a jest uprawiane przez wielu dogomaniaków. Np. tuczenie - aż niezdrowe - psa, który wcześniej niedojadał. Albo przytulanie na siłę i ciumcianie do psa, który jest lękliwy w sytuacji, gdy ten się przestraszy. Zresztą, bardzo często ja, jako wyadoptowująca, mówiłam ludziom o problemach z psem (np. będącym w DT, hotelu), na co słyszałam "na pewno nie będzie tak robił, bo zobaczy, ze go kochamy i będzie nam wdzięczny za dom"...

o tak wdzięczność psa jest niesamowita , za to że go "kochamy" :diabloti:

a potem jest , ja go tak kocham , a on chciał mnie zjeść - niewdzięcznik jeden.

ale spoko , ja też obrywam i tu na dogo też mi się dostało ... że tylko nianiam moje rasowe pieski , a biedne przygarnięte to zamiast im wynagradzać , to je normalnie traktuje .. :grins:

a już mi płetwy opadają , jak coś mnie odwiedzi i zaczyna użalać się nad Klementyną ... która nawet nie zauważyła że coś nad odwiedziło :evil_lol: bo ona ciumciarzy i miłosiernych - szerokim łukiem - mądry piesek :diabloti:

  • Replies 8.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A jak się ma różna miłość do psów do tego, że stary pies pójdzie w kąt, gdy będzie nowy? To jest przedmiotowe traktowanie - mam nowego szczeniaczka, wiec będę się nim zajmować, przytulać, bawić się, a stary to niech sobie znajdzie zajęcie, albo może go oddam, albo niech sobie organizuje czas, tylko ma być grzeczny! Przeciez powinien być wdzięczny, bo ma co jeść i wychodzi 3x na spacer :roll: Nie da się takimi samymi uczuciami darzyć niczego i nikogo - ani psów, ani ludzi, ani nawet samochodów czy biżuterii ;) Co nie zmienia faktu, ze o ile stary samochodów może postać w garażu, bo to rzecz, o tyle starego psa nie powinno się odstawiać w kąt. Myślę, Amber, że tutaj trochę pokutuje patrzenie na innych przez pryzmat samego siebie.

Posted

Amber napisał(a):

No chyba, że się pojawił na drodze przez przypadek ale u ciebie chyba tak nie było... B

a było , właśnie że było ... Lalka jest u mnie przez zupełny przypadek ... Klementyna w sumie też .. Emila również :)
Planowany to był Kano , reszta to przypadek :)

Posted

LadyS napisał(a):
A jak się ma różna miłość do psów do tego, że stary pies pójdzie w kąt, gdy będzie nowy? To jest przedmiotowe traktowanie - mam nowego szczeniaczka, wiec będę się nim zajmować, przytulać, bawić się, a stary to niech sobie znajdzie zajęcie, albo może go oddam, albo niech sobie organizuje czas, tylko ma być grzeczny! Przeciez powinien być wdzięczny, bo ma co jeść i wychodzi 3x na spacer :roll: Nie da się takimi samymi uczuciami darzyć niczego i nikogo - ani psów, ani ludzi, ani nawet samochodów czy biżuterii ;) Co nie zmienia faktu, ze o ile stary samochodów może postać w garażu, bo to rzecz, o tyle starego psa nie powinno się odstawiać w kąt. Myślę, Amber, że tutaj trochę pokutuje patrzenie na innych przez pryzmat samego siebie.

A co to znaczy starego psa odstawić w kąt? Stare psy z reguły same się odstawiają w kąt, jakikolwiek źle by to nie brzmiało. Nie da się zwyczajnie psychicznie, ani fizycznie traktować starego psa jak młodego. Stare psy potrzebują spokoju, nie nachalności, krótkich spacerów i głaskania na kanapie. Co jeszcze można zrobić? Zabrać na wycieczkę dookoła świata? ;) Taki gadaniem można kogoś wpędzić w poczucie winy, że swojego starego psa nie kocha. Bzdura.

Vectra napisał(a):
a było , właśnie że było ... Lalka jest u mnie przez zupełny przypadek ... Klementyna w sumie też .. Emila również :)
Planowany to był Kano , reszta to przypadek :)

I wystarczy, że Kano był planowany. Tak więc nie możesz już pisać, że nie był spełnieniem twojego marzenia ;). Ja akurat mam tych psów mniej i żaden nie trafił przez przypadek. Tylko tym się różnie. I Emilka, Hania, Boguś itp. też trafiły przez przypadek?

Posted

Wiesz Amber , z hodowlą psów , to nie jest tak że .. siedzisz rano na kibli i doznajesz olśnienia , o będę sobie hodować ... ale są i tacy , że kupią psy i założą hodowlę ...

Emilii nie planowałam , dostałam info że jest do sprzedania .... decyzja w 10 sekund ... Boguś , luźna rozmowa że kiedyś sobie może kupię .. i okazało się że już kupiłam ... to co się urodziło u mnie w domu , to już jest inna bajka ;) ale dobrze wiesz , że Hania jest nieplanowanym miotem na tamtą chwilę ... Teraz Marysia będzie miała , skrupulatnie zaplanowane dzieci ...
Franio też był decyzją chwili ... najbardziej chytry plan , to był Rekin ... dlatego zaczęłam wystawy , repy , championy i pozyskiwanie wiedzy .. co to jest i co znaczy i jak sie to robi .. z tym hodowaniem ....

Życia nie da się zaplanować , wszystko to są przypadki i zbiegi okoliczności

Posted

Bo ty chyba inaczej traktujesz słowo przypadek. Dla mnie to np. jak pies ci wpada pod koła samochodu i się decydujesz go przygarnąć, nie mając wcześniej ŻADNYCH myśli o psie. A czasem i warunków, więc całe życie ci się przewraca do góry nogami. Albo nagle dostajesz hodowlę w spadku po zmarłej ciotce z Ameryki ;). Nie nazywałabym natomiast przypadkiem kupno importu jakim jest Emilka, zapłacenie za nią pełnej sumki i ściągnięcie do PL do stada innych staffików ;). Myśl mogła się pojawić impulsywnie, ale już samo kupno przypadkiem nie było.

Jak dla mnie życie jak najbardziej da się zaplanować, najwyżej nie jest później tak jak byśmy sobie tego życzyli i zazwyczaj wychodzi zupełnie inaczej. Chodzi raczej o samą myśl przewodnią. Chciałam dobka to go mam. Spełnił moje marzenie. Mimo, że jest zupełnie inny niż myślałam, że będzie. Czasami :lol:

Posted

LadyS napisał(a):
A jak się ma różna miłość do psów do tego, że stary pies pójdzie w kąt, gdy będzie nowy? To jest przedmiotowe traktowanie - mam nowego szczeniaczka, wiec będę się nim zajmować, przytulać, bawić się, a stary to niech sobie znajdzie zajęcie, albo może go oddam, albo niech sobie organizuje czas, tylko ma być grzeczny! Przeciez powinien być wdzięczny, bo ma co jeść i wychodzi 3x na spacer :roll: Nie da się takimi samymi uczuciami darzyć niczego i nikogo - ani psów, ani ludzi, ani nawet samochodów czy biżuterii ;) Co nie zmienia faktu, ze o ile stary samochodów może postać w garażu, bo to rzecz, o tyle starego psa nie powinno się odstawiać w kąt. Myślę, Amber, że tutaj trochę pokutuje patrzenie na innych przez pryzmat samego siebie.

Odpowiem Ci , od siebie , bo od innych nie umiem :)
Wszystkie psy kocha się razem , a każdego z osobna inaczej.
Trzeba brać siły na zamiary i ocenić swoje możliwości miejsca w sercu. Niestety szczenięta są bardziej absorbujące , ale też dorastają ... dlatego jak pisałam , bardzo fajnie jest mieć dorosłego psa wychowanego , by nie przeszkadzał nam w wychowywaniu malca ... wtedy nie ma problemu z odstawianiem ...
Gorzej jak nabywa się nowego psa , bo stary nie spełnia oczekiwań .. tu może być konflikt uczuciowy.
I szczerze wtedy lepiej jest oddać to niechciane emocjami , bo mniej zaboli rozstanie , niż walka o miejsce w ludzkim sercu.

Każdy pies musi czuć się ważny , każdy musi mieć swoje prawa ... wtedy nie ma problemów , w chwilach kiedy jest mały srajdek który wymaga więcej czasu.

Ja bardzo dlatego doceniam swoje dorosłe psy , bo pomagają mi w tym wychowaniu i czasie niesamowicie ...

Jak ktoś tu ma rodzeństwo , to powinien tak logicznie sobie popatrzeć jak to jest u niego w rodzinie .. czy mama kocha jedno dziecko czy wszystkie i czy wywaliła starsze bo młodsze jest mądrzejsze ... tylko trzeba mieć też mądrych rodziców .... którzy kochają dzieci za to że są , a nie za to jakie są ;) i tak samo jest z psami.

Posted

Amber napisał(a):
Bo ty chyba inaczej traktujesz słowo przypadek. Dla mnie to np. jak pies ci wpada pod koła samochodu i się decydujesz go przygarnąć, nie mając wcześniej ŻADNYCH myśli o psie. A czasem i warunków, więc całe życie ci się przewraca do góry nogami. Albo nagle dostajesz hodowlę w spadku po zmarłej ciotce z Ameryki ;). Nie nazywałabym natomiast przypadkiem kupno importu jakim jest Emilka, zapłacenie za nią pełnej sumki i ściągnięcie do PL do stada innych staffików ;). Myśl mogła się pojawić impulsywnie, ale już samo kupno przypadkiem nie było.

Jak dla mnie życie jak najbardziej da się zaplanować, najwyżej nie jest później tak jak byśmy sobie tego życzyli i zazwyczaj wychodzi zupełnie inaczej. Chodzi raczej o samą myśl przewodnią. Chciałam dobka to go mam. Spełnił moje marzenie. Mimo, że jest zupełnie inny niż myślałam, że będzie. Czasami :lol:

widzisz i tu kolejny przykład , że na pisane się nie dogadamy :)
Planuje to sobie właśnie zapalić papierosa , zaraz wyciągnę z paczki , przypalę i się zaciągnę.
A reszta tego co będę dziś robić , bo tego nie planuje , to będą przypadki których nie planuje z góry.
Emila to był przypadek .... a sprowadzenie jej do polski to już wypadek przy pracy ... przypadek trzeba rozwiązać każdy indywidualnie ...

Posted

LadyS napisał(a):
A jak się ma różna miłość do psów do tego, że stary pies pójdzie w kąt, gdy będzie nowy? To jest przedmiotowe traktowanie - mam nowego szczeniaczka, wiec będę się nim zajmować, przytulać, bawić się, a stary to niech sobie znajdzie zajęcie, albo może go oddam, albo niech sobie organizuje czas, tylko ma być grzeczny! Przeciez powinien być wdzięczny, bo ma co jeść i wychodzi 3x na spacer :roll: Nie da się takimi samymi uczuciami darzyć niczego i nikogo - ani psów, ani ludzi, ani nawet samochodów czy biżuterii ;) Co nie zmienia faktu, ze o ile stary samochodów może postać w garażu, bo to rzecz, o tyle starego psa nie powinno się odstawiać w kąt. Myślę, Amber, że tutaj trochę pokutuje patrzenie na innych przez pryzmat samego siebie.


Nie wiem, co nazywasz odstawieniem w kąt? Czasem niestety nowy pies zwyczajnie wymaga więcej pracy, niż "stary" i poświęcanie mu większej ilości czasu nie wynika wcale z tego, że właścicielowi znudziły się stare zabawki...
...czasem po prostu TRZEBA poświęcić szczeniakowi więcej czasu, bo tego wymaga sytuacja.

Amber napisał(a):
;) Taki gadaniem można kogoś wpędzić w poczucie winy, że swojego starego psa nie kocha. Bzdura.


To prawda...

Amber napisał(a):

I wystarczy, że Kano był planowany. Tak więc nie możesz już pisać, że nie był spełnieniem twojego marzenia ;). Ja akurat mam tych psów mniej i żaden nie trafił przez przypadek. Tylko tym się różnie. I Emilka, Hania, Boguś itp. też trafiły przez przypadek?


A do mnie 3 z 4 psów trafiły przez przypadek :diabloti:

Posted

Dla mnie to po prostu nieco dziwnie zabrzmiało, jakby kupowanie psa jako spełnienie długo wyczekiwanego marzenia było czymś złym, a "przypadek" taki jak Emilka był OK. Ja tak samo w takim razie mogę napisać, że przypadkiem kupiłam Cortinę, bo po prostu jakoś w czasie jednej z rodzinnych rozmów, ot tak nabąknęłam, że chciałabym jeszcze jednego jamnika i się rodzina, bardzo nieoczekiwanie zgodziła. Przypadek? Jak dla mnie nie.

Posted

makot'a;19799705 napisał(a):
Nie wiem, co nazywasz odstawieniem w kąt? Czasem niestety nowy pies zwyczajnie wymaga więcej pracy, niż "stary" i poświęcanie mu większej ilości czasu nie wynika wcale z tego, że właścicielowi znudziły się stare zabawki...
...czasem po prostu TRZEBA poświęcić szczeniakowi więcej czasu, bo tego wymaga sytuacja.


Pewnie. Ale na dogo od jakiegoś czasu panuje moda na "nowego pieska", podczas gdy rezydenta/-ów się zaniedbuje, oddaje komuś tam itd. I nie jest to jakiś jeden odosobniony przypadek, tylko coraz więcej tego jest, niestety. Dla mnie to w ogóle z kosmosu, nie wyobrażam sobie zostawić Zu rodzicom, a sama się wyprowadzić z gnojem, ale co kto lubi, co nie ;)

Posted

Amber napisał(a):
Dla mnie to po prostu nieco dziwnie zabrzmiało, jakby kupowanie psa jako spełnienie długo wyczekiwanego marzenia było czymś złym, a "przypadek" taki jak Emilka był OK. .

:evil_lol: :evil_lol:

Posted

evel napisał(a):
Pewnie. Ale na dogo od jakiegoś czasu panuje moda na "nowego pieska", podczas gdy rezydenta/-ów się zaniedbuje, oddaje komuś tam itd. I nie jest to jakiś jeden odosobniony przypadek, tylko coraz więcej tego jest, niestety. Dla mnie to w ogóle z kosmosu, nie wyobrażam sobie zostawić Zu rodzicom, a sama się wyprowadzić z gnojem, ale co kto lubi, co nie ;)


Dogo w ogóle jest dość specyficzne i tak każda z tych osób się obrazi, jeśli nie przytakniesz, że takie postępowanie jest jedynie słuszne itp :diabloti:

Posted

A moim zdaniem nie można wydawać takich osądów. Wiem mniej więcej o kim piszesz, ale to nie jest tylko i wyłącznie sprawa "bo psa nie chce i nie kocham". Ja jak się wyprowadziłam też zostawiłam jamnice rodzicom. Ale raz, że miałam małe mieszkanie, a dwa, że moja mama chciała, żeby zostały. Później i tak je zabrałam jak rodzice wyjeżdżali, potem wracały i tak w kółko... Teraz się problem sam rozwiązał. Psy, szczególnie wychowywane w rodzinie nie są tylko twoje i musisz się liczyć ze zdaniem i uczuciami, że ktoś też będzie za nimi tęsknił. Ale chcesz dobrze, a tu się okazuje, że na dogo wygląda to tak, że się piesków nie kocha i odrzuca w kąt :p

Inna sprawa to decyzja gdzie i z kim będzie psu po prostu lepiej. Jariego nie oddałabym nikomu, bo jemu jest dobrze tam gdzie jestem ja. Jamnicom już mniej, one nie są psami jednego pana i gdybym miała alternatywę oddać je np. do domu z ogrodem, tam gdzie będą sobie mogły kopać i latać cały dzień do kogoś kogo znają np. mamy albo TŻ to pewnie bym to zrobiła. W mieszkaniu i tak cały czas śpią, a na spacerach kopią. Wychodzi na jedno. Każdy swojego psa zna najlepiej. Mając jednego, jeszcze przylepę, ryzykownie jest wydawać takie wyroki. Co innego sprzedaż obcym na Allegro, czy oddanie do schronu, a co innego zostawienie psa rodzinie, gdzie jest mu relatywnie lepiej niż z tobą.

Vectra napisał(a):
:evil_lol: :evil_lol:

No właśnie mam identyczne odczucie ;)

Posted

evel napisał(a):
Pewnie. Ale na dogo od jakiegoś czasu panuje moda na "nowego pieska", podczas gdy rezydenta/-ów się zaniedbuje, oddaje komuś tam itd. I nie jest to jakiś jeden odosobniony przypadek, tylko coraz więcej tego jest, niestety. Dla mnie to w ogóle z kosmosu, nie wyobrażam sobie zostawić Zu rodzicom, a sama się wyprowadzić z gnojem, ale co kto lubi, co nie ;)


Mało chyba na Dogo siedzę, bo ja nic nie zauwazyłam :roll:
Chyba, że masz na myśli mój przypadek :diabloti:
Ale Basta i Łati ku mojej rozpaczy, chcąc nie chcąc musi być na razie w moim domu rodzinnym, a nie w Krakowie, przynajmniej dopóki nie zacznę zarabiać... :-(

Posted

Amber , uśmiałam się bo zrozumiałaś zupełnie nie tak jak pisałam ...
rozmowa była o tym , że JA wolę 8 tygodniowe szczylki i szkoda że Emila trafiła do mnie później , dużo później ... o złych rzeczach i zakupach psich Twoich słowa nie wspominałam ... nie wiem skąd to wyczytałaś i gdzie zatem ;)

Posted

Vectra napisał(a):
Amber , uśmiałam się bo zrozumiałaś zupełnie nie tak jak pisałam ...
rozmowa była o tym , że JA wolę 8 tygodniowe szczylki i szkoda że Emila trafiła do mnie później , dużo później ... o złych rzeczach i zakupach psich Twoich słowa nie wspominałam ... nie wiem skąd to wyczytałaś i gdzie zatem ;)

Do tego fragmentu się odniosłam "Ja nie traktuje moich psów , jak przedmiotów do spełniania moich życzeń ... dlatego pewno innymi kategoriami określamy tą więź ..." tak jakby kupno psa z jakiegoś konkretnego powodu miało zły wpływ na więź, a dostanie go na hurra było OK :eviltong:

Posted

Amber napisał(a):
Do tego fragmentu się odniosłam "Ja nie traktuje moich psów , jak przedmiotów do spełniania moich życzeń ... dlatego pewno innymi kategoriami określamy tą więź ..." tak jakby kupno psa z jakiegoś konkretnego powodu miało zły wpływ na więź, a dostanie go na hurra było OK :eviltong:

tylko odnieś się do postów do których była moja wypowiedź , wtedy jest nikła szansa , że się zrozumiemy i zakończy się ta słowna licytacja :)

Posted

Dlatego napisałam, że dla mnie to z kosmosu - psami w domu zajmuję się ja, ja biorę za nie odpowiedzialność. Znam przypadki, gdzie psy oddane mają się lepiej, niż u "pierwotnego" pana, nie oceniam zbyt pochopnie, bo różnie jest, ale jak ktoś bierze sobie papisia a po jakimś czasie starszego psa oddaje, podając przy tym argumenty na poziomie ziemi ogrodowej, to jest to co najmniej dziwne. Według mnie. I nie wiem, czy myślimy o tym samym przypadku, bo ja mam na myśli co najmniej kilka takich sytuacji tu na dogo w ciągu ostatnich 3-5 lat może ;)

Posted

Bo coś nam nie wychodzi, musimy się spotkać kiedyś na jakiś napój alkoholowy i pogadać normalnie, bo tak to se można :evil_lol:

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...