mania1979 Posted July 17, 2010 Posted July 17, 2010 smutne te wieści u Ciebie Nesi...:-( ,jejku jeżeli pies nie jest adopcyjny,no ..taki jak ona to usypia się je?? ona taka młodziutka,tyle przed nią... Boże jakie to życie cholernie niesprawiedliwe.... Quote
diana79 Posted July 18, 2010 Author Posted July 18, 2010 nie trać my nadziei, Nesi jest tam tylko kilka dni, możenie jest tak źle :shake: Quote
monika55 Posted July 18, 2010 Posted July 18, 2010 Moze za szybko sie denerwujemy. Ale mozna rozwazac czy - to bedzie szczescie dla niej, kiedy cale zycie spedzi w schronisku. Po drugie , kto wezmie odpowiedzialnosc za adopcje takiego psa? No i kto takiego psa adoptuje? Quote
Agucha Posted July 18, 2010 Posted July 18, 2010 Nesi nie jest szczęśliwa ani w schronie, ani sama ze sobą... cóż to za życie w ciągłym strachu, pod presją swoich fobii? Dla bezproblemowych psiaków nie ma domów, a co dopiero dla takiego który wymaga sporej inwestycji w cierpliwość, specjalistów itp... Quote
monika55 Posted July 18, 2010 Posted July 18, 2010 Tak Agucha, masz racje. Trudno sie o tym pisze ale tak jest. Quote
shanti Posted July 18, 2010 Posted July 18, 2010 Przykre jest to, że się niestety potwierdziły nasze schroniskowe obserwacje. Miałam nadzieję, że nie jest aż tak źle. Nessi postaraj się troszkę.... Finanse. 16.07 wpłata 10 zł DLA NESI OD SHIRRRAPEIRA* * * * Quote
diana79 Posted July 19, 2010 Author Posted July 19, 2010 Nesi i co z Tobą będzie? :-( szkoda, że nie ma nikogo kto wziąłby ją na tymczas, w warunkach domowych bez mężczyzn sunia miała by szansę Quote
Agucha Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 diana79 napisał(a):Nesi i co z Tobą będzie? :-( szkoda, że nie ma nikogo kto wziąłby ją na tymczas, w warunkach domowych bez mężczyzn sunia miała by szansę Tymczas nic tu nie da, bo to musialaby być praca długa i żmudna...W dodatku dom bez innych psów oraz dzieci (o facetach nie wspomnę)...Pies by się przyzwyczaił PRAWDOPODOBNIE do opiekunki i cała praca poszłaby na marne gdyby nagle musiała zmienić warunki...więc - musiałby to być DT z perspektywą na stały... Podkreślam poraz kolejny - tymczasów nie ma dla "normalnych" psiaczków, a co dopiero takiego. Nawet gdyby był on płatny to gdzie szukać takiego doświadczonego i znającego konkretne pojęcie, który zgodzi się zabrać sukę do siebie na co najmniej rok ? Quote
monika55 Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Decyzja bedzie pewno uzalezniona od koncowej opinii i podejmie ja kierownictwo schronu. Quote
taks Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Agucha, doskonale wiemy, że dla "normalnych" brakuje domów a co dopiero TAKIEGO, tak jak brakuje dla brzydkich, starych i chorych a jednak po to tu jestesmy aby i tym trudnym i przez człowieka "skrzywionym" dac szansę. I po to jak rozumiem został załozony ten wątek. Więc może jednak poczekajmy z wydawaniem wyroku- chyba, że wiesz cos wiecej niz my , czytelnicy wątku. Na razie czytam tylko, że potwierdza sie to co było juz wiadomo ze schroniska - suka bardzo traumatycznie reaguje na widok faceta z kijem co akurat chyba nie jest aż tak zdumiewające u zwierzecia pozbawionego pozytywnych doswiadczeń z człowiekiem. I choc nie jestem behawiorystą to doswiadczenie podpowiada mi, że oswajanie nie polega na prowokowaniu/dopuszczaniu do sytuacji o których juz wiadomo, że wywołują lęk...Jak rozumiem to był tylko wypadek przy pracy i pewne niedopatrzenie a nie metoda Dasz gwarancję, że nigdy takim kijem nie została uderzona/odpędzona przy okazji sprzątania boksu? Że to zrozumiała reakcja zwierzecia które czuje sie zagrożone i osaczone w zamknietej przestrzeni boksu. Jednak dała się trzymać na kolanach, karmić z ręki...więc nie jest to jednak oszalały z agresji i nieprzewidywalny pies , stanowiący zagrożenie dla otoczenia Jest agresywna wobec innych zwierzat? Atakuje nie sprowokowana? P. Tomek pracuje nad nią czy juz "odpuscił" i uznał przypadek za beznadziejny? Schronisko w Jastrzebiu usypia wszystkie nieadopcyjne psy? Bo trochę Twoje posty odczytuję jakbyś już namawiała aby dać sobie z suką spokój i rozwiązać "problem" morbitalem a to chyba jednak trochę przedwczesne - nie myślisz? Rozumiem, że nic na siłę ale i zbyt pochopne diagnozy , zwłaszcza wirtualne też nie są wskazane. To tak tytułem przeciwwagi;) Quote
monika55 Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 W naszym schronisku, usypia sie czasem psy ale te w tragicznym stanie, czesto przywiezione juz umierajace. I chociaż to smutne ale weterynarz i nasza komisja podejmujemy taka decyzje. Nikt nie odpuszcza szans Nesi. Wątpię jedynie ze Miasto, ktore oszczędza jak moze na schronisku, moze za pare lat / dlugie życie przed nia/ bedzie chcialo płacic za utrzymanie takiego psa. Co nie znaczy że wydajemy wyrok już dziś. Pan Tomek nie odpuszcza na pewno. Podał mi ileś przykładow jej dziwnego zachowania.Przeniósł ją z kojca z budą do miejsca bez budy, ma szanse obserwować otoczenie. Bo inaczej w ogole nie wychodziła.Kiedy wychodzi z nią na długiej lince, ona biegnie dopóki linka sie nie skończy. Potem natychmiast wraca i atakuje. Byc moze dlatego ze to mężczyzna. Pytam kto ja adoptuje? Kto weżmie odpowiedzialnosc? Niedługo bedzie musiała wrócić. Co dalej??:-( Quote
diana79 Posted July 19, 2010 Author Posted July 19, 2010 jak na nią patrzę to też trudno mi uwierzyć, że ona jest taka nieadopcyjna, tymbardziej, że u p. Tomka jest tylko kilka dni a już jakby wszyscy postawili na niej "krzyżyk" ... Quote
agrabcia Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Biedulka malutka. Siedzi na kolanach a taka nieadopcyjna az trudno uwierzyć. Quote
dominika_06 Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 witaj Nesi. mała od samego początku była najbardziej nieufna z wszystkich 3 suczek, które wtedy przywieźli... może ona atakuje mężczyzn bo cały czas miała kontakt (dobry kontakt) tylko z wolontariuszkami... z facetami mało miała kontaktu , ci co je przywiźli może cos nie tak zrobili... ale nam spi na kolanach i raz nawet sama wcisnęła sie na kolana do Viki. ona ma jeszcze szanse! tylko za bardzo się boi... Quote
diana79 Posted July 19, 2010 Author Posted July 19, 2010 pewnie ma uraz do mężczyzn bo coś złego ją od nich spotkało i dlatego się tak zachowuje wobec nich, gdyby ktoś ją wziął na DT? może p. Kasia by się zgodziła przynajmniej spróbować ją wziąć? Quote
Ada-jeje Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Moniko czy wiesz jak dlugo Nesi moze pozostac u p. Tomka, zaswiecilo sie kolejne swatelko w tunelu dla Nesi. Quote
monika55 Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Mowił ze do konca lipca. Bede z nim rozmawiac. Quote
stzw Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Agucha napisał(a):Nesi nie jest szczęśliwa ani w schronie, ani sama ze sobą... cóż to za życie w ciągłym strachu, pod presją swoich fobii? Dla bezproblemowych psiaków nie ma domów, a co dopiero dla takiego który wymaga sporej inwestycji w cierpliwość, specjalistów itp... A czy psy mogą chorować psychicznie? Jeżeli mają dusze to może i choroby psychiczne się trafiają? Nie wiem, ale może problemem jest nie otoczenie tylko jej psychika? Quote
diana79 Posted July 20, 2010 Author Posted July 20, 2010 mam nadzieję, że znajdzie się dla nie DT trzymamy kciuki za to światełko :lol: Quote
monika55 Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 Stzw - też nad tym myslalam. Ja z nią jechałam. Wyjmowałam z samochodu. Głaskałam, mówiłam do niej. Zero reakcji. Już myślalam że ona głucha jest. Nawet nie spojrzała na mnie. Woziłam wiele psów. Bały się co jest normalne. Reakcje były różne, ale takiej nie spotkałam. Mnie nie ugryzła. Ale też z widoczną ulgą wyzwoliła sie z moich rąk. Nie spojrzała na mnie ani raz. Quote
stzw Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 Może jej się nie podobałaś :-) ? Może ona gryzie bez sensu, zależnie od stanu, w jakim się znajduje? Dostałam kiedyś takiego psa na tymczas, którego oddał właściciel. Było widać, że facet jest z tym psem związany. Pies patrzył w niego jak w obrazek. PAn miał łzy w oczach, dzwonił potem i pytał o niego. Po prostu pies pewnego dnia się obudził i postanowił atakować ludzi. Bo tak. Nic się nie zadarzyło w jego życiu, żadna dziwna sytuacja, żadna trauma. Zresztą byo widać, że pies jest zadbany. Facet męczył się przez rok, myślał, ze psu przejdzie. Kontaktował się ze szkoleniowcami, wszystko bez skutku. Pies nie atakował tylko jego, żony, jego brata i teściow. I osoby, która trzymała go na smyczy - taki odchył. W końcu facetowi urodziło się dziecko, którego pies nie akceptował. No i pan się poddał dla bezpieczeństwa swojej rodziny. Ten pies był u mnie przez parę dni i musiał cały czas mieć przypiętą smycz. Żeby go wyprowadzić patykiem przysuwałam smycz do brzegu kojca, chwytałam, przekładałam w stronę furtki z kojca, zakładałam jedną ręką kaganiec i dopiero wychodziliśmy. W momencie, kiedy tą smycz puszczałam stawałam się wrogiem, którego należało zjeść. I nic nie pomagało - tak sobie to pies wymyślił, nie wiedomo czemu. Atakował inne zwierzęta i ludzi z taką furią, ze samym kagańcem był w stanie zrobić krzywdę. Po naradach ze szkoleniowcami, właśicielem i wszytkimi, który mogli pomóc podjęliśmy decyzję o eutanazji. Quote
Nayantara Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 Ciężki przypadek. Nesi też w najlepszej sytuacji nie jest i bez DT też ma nikłe szanse na wydobrzenie... Quote
stzw Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 Ale ona teraz gdzieś jest "na obserwacji", prawda? Quote
Agucha Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 [quote name='stzw']A czy psy mogą chorować psychicznie? Jeżeli mają dusze to może i choroby psychiczne się trafiają? Nie wiem, ale może problemem jest nie otoczenie tylko jej psychika? Oczywiście, że mogą! Przykład? Proszę bardzo... Mikoś - 2 letni shih-tzu ze stwierdzoną schizofrenią. Pies przebywa w Kocim Świecie... jest NIEADOPCYJNY, chory i nieszczęśliwy sam ze sobą... agresja uaktywnia mu się w różnych momentach. gryzie na oślep... No, ale ja pomagam tylko internetowo więc się lepiej nie odzywam... niech wypowiadają się osoby trzymające Nesi na kolanach, te którym ona daje się pieścić...:roll: Jeszcze mam pytanie - w jakim to było czasie? W jakim wieku bylą Nesi dająca się brać na ręce i pieścić, ba! nawet zasypiala tak jej bylo dobrze... ======================================================== Wirtualny opiekun Agata i Aneta Kowalska 28.02. Miki jest typowym pieskiem rasy shih- tzu Ma swoje humorki i niezależny charakterek. Miki jest przyjazny do ludzi i zwierząt. Jednak kiedy się czymś mocno zdenerwuje lub czegoś przestraszy kłapie ząbkami. Miki został porzucony przez swoich właścicieli i taka reakcja jest bardziej lękowa niż wynika z agresji. Na szczęście okazywanie w ten sposób niezadowolenia lub lęku zdarza mu się coraz rzadziej. Szukamy dla niego spokojnej rodziny - najlepiej u ludzi którzy znają tę rasę gdzie Miki poczuje się pewnie i uwierzy, że znowu ma swój własny dom. Miki może zamieszkać z małym pieskiem lub suczką. Piesek nie nadaje się do domu z dziećmi. Wiek: ok.2 lata Płeć: Plaskaty pies Umaszczenie: biało-złoty Sterylizacja: TAK Rasa: shih- tzu 14.04. Mikuś zmienia się z dnia na dzień. Po zastosowaniu ziołowej kuracji piesek staje się coraz bardziej przyjacielski - odruchy agresji pojawiają się sporadyczne - jednak w jego przypadku wskazany jest spokojny i odpowiedzialny dom . Szukamy dla niego miejsca u konesera i miłośnika rasy. 25.04. Miki jest nadal w Azylu. Coraz bardziej niepokoi nas jego irracjonalne zachowanie-niestety agresja znowu narasta pomimo naszych wysiłków. W takim stanie strach nawet myśleć o oddaniu go do adopcji. Od jutra Miki zaczyna leczenie farmakologiczne za ok. dwa tygodnie będzie miał również powtórzone RTG głowy. Lekarze mają pewne podejrzenia które mam nadzieję nigdy się nie sprawdzą. 10.05 Z Mikim niestety nie jest dobrze - ma potwierdzony guz mózgu i na dokładkę schizofrenię... Piesek ma zmienione leki bo poprzednie były mało skuteczne ale niestety szanse na poprawę są marne.Guz szybko rośnie.Piesek ma urojenia, zwidy...Żyje w swoim świecie ale nie jest w nim szczęśliwy - dopóki nie cierpi walczymy. Jeśli chodzi o operację to pomijając już ogromne jej koszty - najgorsze są złe rokowania.Guz jest praktycznie nieoperacyjny Owszem można spróbować wyciąć ale z tego co mówią weterynarze pies tego nie przeżyje lub zrobimy z niego roślinę... Są już niestety zaawansowane, daleko posunięte zmiany. http://www.kociswiat.org.pl/index.php?ac=animalDetales&animal=562 Quote
stzw Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 Wiesz, ja myślę, że nawet jeżeli znajdzie się DT to i tak trudno będzie wyeliminować zachowania psa, skoro są one nieprzewidywalne. Bo żaden człowiek nie przewidzi sytuacji, z jakimi przyjdzie się temu psu zmierzyć. A to opiekun musi "wiedzieć lepiej" i zareagować przed psem. Jeżeli koryguje się jedno, określone zachowanie psa (np. agresję wobec innych zwierząt) to sprawa jest prosta i umiejętnie prowadzony pies "wyrośnie" z tego. A z tego, co jest tu na wątku raczej trudno powiedzieć, co z psem jest nie tak, bo wszystko jest nie tak. Doczytałam się, że to źle, że jest u faceta, bo nie lubi mężczyzn. To jak ma wyglądać ogłoszenie tego psa do adopcji - warunkiem adopcji jest absolutny brak kontaktu z mężczyznami? Widzę te tłumy chętnych ;-) Chyab każdy z dogomaniaków oglądał program o RSPCA i ich centrach szkoleniowych. Tam dokładnie widać, że oni przejmują pełną odpowiedzialność za wydanego psa i przed adopcją nie może on w testach budzić żadnych wątpliwości. Tak przy okazji mam pytanie, które nurtuje mnie już od dłuższego czasu - co w momencie, kiedy pies np. jakiejś organizacji trafia do DT i tam okazuje się, że kogoś dotkliwie pogryzł (albo nie daj Boże trwale okaleczył). Kto ponosi wtedy odpowiedzialność? Bo jeżeli pies jest mój, to sprawa jest oczywista. A w przypadku DT? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.