monika55 Posted June 30, 2010 Posted June 30, 2010 Może ma jakieś zaburzenia psychiczne. Skoro od szczeniaczka taka była. To juz nie wiem co bedzie. Kto sie zdecyduje z nią pracowac. Quote
mania1979 Posted June 30, 2010 Posted June 30, 2010 nie napisze nic bo jest mi cholernie smutno...:-( naprawdę szkoda jej bardzo..dzikuska jedna,myślała że krzywda jaka ją spotka..broniła się...czy to tak z premedytacją było???:razz: Quote
shanti Posted June 30, 2010 Posted June 30, 2010 Nie wiem, jest to możliwe. Było ich trzy siostry. Z każdą postępowałyśmy tak samo. Z dwoma się udało, z nią nie. Na sterylizację pojechała w rezultacie jej mama, która także jest w schronisku. Z nią też były problemy. Była adoptowana, potem ją oddano po kilku bodajże miesiącach. Ale jej psychika jest w porzadku, przynajmniej na tyle na ile da się to stwierdzić w warunkach schroniskowych. Quote
monika55 Posted June 30, 2010 Posted June 30, 2010 Ona tak zawsze reaguje na ludzi. Inne szczeniaczki cieszyly sie jak sie je bralo na rece, ona gryzla. Quote
shanti Posted June 30, 2010 Posted June 30, 2010 Będę dalej próbować ją oswajać, ale wielkich nadziei nie mam. Jej ewidentnie kontakt z ludźmi sprawia przykrość. Jej siostry bały się, ale jak się je wzięło na ręce przytulały się i wręcz wczepiały w człowieka. Widać było mimo obawy chęć kontaktu. Quote
Ada-jeje Posted June 30, 2010 Posted June 30, 2010 No to sie porobilo, ale ja w dalszym ciagu mysle zeby dac jej jeszcze szanse, tylko ze mamy okres uropow, i moze byc ciezko, niemniej zadzwonie do p. Tomka szkoleniowca i zapytam czy wzialby ja na jakis czas na obserwacje. Co wy na to??? Quote
shanti Posted June 30, 2010 Posted June 30, 2010 Świetnie Ado. To byłoby dla niej najlepsze. On ma podobno dobre wyniki w takich przypadkach. Quote
mania1979 Posted June 30, 2010 Posted June 30, 2010 przed adopcja Adelki wiedziałam ze będę miała do czynienia z psem skrzywdzonym,wypłoszonym...ale to co zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania..ona tylko leżała w strachu,głowa przy ziemi tyłek w górze..kuliła się nawet jak jadła..nie wiem co ona przeszła...nie chodziła,mogła praktycznie w ogóle sie nie załatwiać...żyła w ciągłym strachu..moja walka o nią trwała bardzo długo,nosiłam ją na rękach,cieszyłam się jak zrobiła chociaz raz siku,a potem każdy odważny krok do przodu dawał mi coraz większą nadzieję...dla niej zrezygnowałam z pracy..ona potrzebowała mnie 24h na dobę..a teraz jest całkiem normalnym psem..prawie-bo nadal momentami kładzie sie na ziemi przy gwałtownym ruchu..są takie psiaki jak Nesi i one potrzebują kogoś kto całkowicie im sie poświęci..bo praca nad takim psem jest długa i trudna ale warta sukcesu Quote
shanti Posted June 30, 2010 Posted June 30, 2010 Oby z Nessi też tak było. I oby trafiła na kogoś takiego jak Ty Maniu1979. Quote
diana79 Posted July 1, 2010 Author Posted July 1, 2010 biedna Nesi żyje w ciągłym lęku i stresie :-( oby się ktoś znalazł kto by z nią popracował i dał jej szanse na normalne życie Quote
mania1979 Posted July 1, 2010 Posted July 1, 2010 myślę o Tobie Nesi,daj się oswoić maleńka...wszyscy Cię tu kochamy.. Quote
monika55 Posted July 1, 2010 Posted July 1, 2010 Az sie boje pomyslec co bedzie jak sie nie da oswoic. Quote
mania1979 Posted July 1, 2010 Posted July 1, 2010 a moze ja bym ją wzięła na mieś lipiec,jestem w domu..wzięłabym ja na dt BEZPŁATNY... Adelcię ujarzmiłam,to i może tą dzikuskę oswoję?? jak ona się zachowuje?? daje podejść do siebie? założyć smycz? czy ucieka cały czas?? gryzie na oślep?? moze sytuacja nie jest taka tragiczna...wiem że to tylko mieś,ale może to by jej coś pomogło?? może nie zje mojej Adelki?:evil_lol: są zdjęcia jak daje myć sobie tyłeczek w zlewie,to chyba taka groźna ona nie jest?;) męża też chyba dam radę przekonać :lol: ,taką propozycję dałam,pomyślcie o tym..zaglądam tu kilka razy dziennie,czekam na odp..co Wy na to nie jestem osobą która zajmuje się na co dzień takimi przypadkami,nie jestem szkoleniowcem...ale osobą która miłością może zdziałać cuda:evil_lol::evil_lol::evil_lol: mam dwoje dzieci,ale może Nesi da im pożyć...trudna sprawa,ale może warto spróbować????? Quote
mania1979 Posted July 1, 2010 Posted July 1, 2010 Nesi jest w Jastrzębiu Zdroju tak?,ja mieszkam w Pruszkowie..czy to daleko?? Quote
monika55 Posted July 1, 2010 Posted July 1, 2010 Maniu, oczywiscie to propozycja nie do odrzucenia. Shanti najlepiej wie jaka ona jest. To oczywiscie od niej zalezy. Bardzo dziekuje za Twoja propozycje. Quote
diana79 Posted July 1, 2010 Author Posted July 1, 2010 [quote name='mania1979']Nesi jest w Jastrzębiu Zdroju tak?,ja mieszkam w Pruszkowie..czy to daleko??[/QUOTE] to jest ok 350km trochę daleko Quote
Ada-jeje Posted July 1, 2010 Posted July 1, 2010 Powtorze za Monika, dziekujemy za propozycje i bedziemy miec na uwadze. Ja sie jednak bede upierac przy szkoleniowcu. Skoro Nesi ugryzla pracownika ktory ja karmi i widzi go codziennie, to tym bardziej ugryzie osobe obca. Po wczorajszej rozmowie z shanti, wiemy juz ze trzeba ja wyciagnac na chwytaku, ona nie da sobie zalozyc ani smyczy ani kaganca, Maniu wiec jaka widzisz mozliwosc wyprowadzania jej? Jezeli szkoleniowiec ja wyprowadzi choc troche na prosta ze bardziej zaufa czlowiekowi, pozwoli sobie zalozyc choc obroze, smycz i kaganiec (jezeli bedzie taka potrzeba) to wtedy moze isc na DT do dalszej socjalizacji. Quote
mania1979 Posted July 1, 2010 Posted July 1, 2010 napiszcie tylko proszę czy Nesi nasza mała śliczna nie zje:evil_lol: moich dzieci i jakie ona ma stosunki do innych sunieczek..Adelka jest starszą sunią,do wszystkich psów napotkanych na swej drodze nie przejawia agresji,jest łagodna,dalej płochliwa,myślę że z jej strony nie powinno nic się dziać. 350 km ..to trochę daleko..ale i tu byśmy znalazły jakieś wyjście. Myślcie by wymyśleć coś sensownego,bo serce mi pęka jak myślę że ona siedzi tam sama...:-( już pierwszy lipiec,mogłaby u nie być chociażby od jutra...cholera a co z ta 15 dniową kwarantanną????? Quote
monika55 Posted July 1, 2010 Posted July 1, 2010 Ada-jeje juz odpowiedziała. Ryzyko zwłaszcza przy dzieciach. Quote
mania1979 Posted July 1, 2010 Posted July 1, 2010 :roll::roll::roll::-(:-(:-( trudna sprawa...aż taka spłoszona bidulka?? szkoleniowiec to szkoleniowiec... chciałam pomóc... Quote
monika55 Posted July 1, 2010 Posted July 1, 2010 Wiem ze chciałas. Ale to trudna sprawa. Nie mozna ryzykowac. Quote
mania1979 Posted July 1, 2010 Posted July 1, 2010 nigdy bym nie zaryzykowała bezpieczeństwa psa,ani dzieci...szkoda mi jej strasznie,że taka młodziutka i tyle już przeszła...ale uda jej się wyjść z tej traumy,znajdzie kochający domek,nie może być inaczej... Quote
Ada-jeje Posted July 1, 2010 Posted July 1, 2010 Kwarantanna oznacza ze pies nie moze zostac uspiony, nie moze w tym okresie byc leczony, nie moza podawac zadnych lekarstw podczas tej 14 dniowej izolacji, musi go widziec weterynarz z tego co pamietam 4 razy. Mialysmy juz z takim przypadkiem do czynienia, pies wrocil na okres kwarantanny do DT i w wyznaczony termin podjezdzalysmy z psem do weta. Po tym czasie wet. wystawia zaswiadczenie ze pies nie jest chory na wscieklizne. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.