Jump to content
Dogomania

CYGAN owczarek niemiecki...jego pan umarł wczoraj. Na razie zostaje u rodziny...


Recommended Posts

Posted

"Mobilizujące" to jest - nie da się ukryć - sam się do tel mobilizacji dokładam i dołożę zawsze ile tylko dam radę. Teraz jedynie zastanawiam się jak to ugryźć, żeby zmobilizować gościa do oddania psiula.

  • Replies 179
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Obawiam się, ze tu całkowicie nie o pieniądze chodzi. Tylko o, według ich pojęcia, "dobro psa". Uważam, ze pomimo tego, iż jest to mocno nierozsądne i samolubne to jednak wspaniałe. Oni wierzą, ze ratują tego psa, psa którego kochał ich dziadek. Ludzie dzisiaj mają gdzieś własne psy, o psach swoich zmarłych bliskich nie mówiąc, a tutaj jednak ktos sie nim zainteresował.
Jeżeli nie uda sie nam przemówic im do rozsądku argumentami słownymi to nic nie pomoże. Może z czasem zrozumieją, ze pies jednak nie odnalazł sie w nowej sytuacji.

Posted

A może znaleźć psiakowi, przynajmniej na początek, jakiś dom, blisko lub w miarę blisko tych kobiet, żeby ewentualnie mogły zobaczyć jak psiak żyje? Może to by je przekonało że nie będzie mu źle i dziadek nie będzie ich straszył zza grobu?

Posted

Tylko, ze znalezienie jakiegokolwiek domu dla starszego psa nie jest łatwe, a w pobliżu tych pań to już w ogóle chyba nie wykonalne. Ale może...cuda się zdarzają:)

Posted

Ja myślałam raczej o takim DT, który byłby blisko nich:lol:. Żeby mogły np. raz czy dwa pojechać i zobaczyć. Chodzi tylko o to że one nie wiedziały by że to DT i były przekonane że to już na stałe. A później jak będzie dobry dom dla psiaka, nawet ten co jest - oczywiście o ile będą na niego czekać - to kobietom można powiedzieć że np. pies zachorował, uciekł, zakochał się i poszedł do panienki na stałe bo opiekunowie się zgodzili czy nawet zmarł :evil_lol: i dlatego go już w tym miejscu nie ma.
Ja tak głośno myślę, z tymi pomysłami bo szkoda mi tego psiaka jak nie wiem co..........

Posted

Teresa zabiegana teraz strasnzie, kombinuje hotel i transport dla pięciu psiaków równocześnie... a i pewnei coś więcej robi, tlyko ja nic o tym nie wiem... Ale jakby znalazła chwilkę... może by się udało... Nie można psa tak zostawić tylko dlatego, że go toksycznie kochają.

Posted

Dzika_Figa napisał(a):
Koss deklarowała 100 złotych na wykup psa
trzeba spytać, czy to nadal aktualne, zebrać może coś jeszcze i spróbowac go kupić od tego człowieka, tłumacząc, że będzie mu dobrze, że czeka na niego dom.


Figa u mnie słowo ciut drozsze niż 100zł, podtrzymuje .

Posted

koss napisał(a):
Figa u mnie słowo ciut drozsze niż 100zł, podtrzymuje .


Kochana, wiem doskonale. Nie wątpię ani trochę.
Zwyczajnie brałam pod uwagę możliwość, że wobec beznadziei sytuacji wsparłaś innego potrzebującego.

Posted

Dzika_Figa napisał(a):
Kochana, wiem doskonale. Nie wątpię ani trochę.
Zwyczajnie brałam pod uwagę możliwość, że wobec beznadziei sytuacji wsparłaś innego potrzebującego.


Cholera wsparłam, wsparłam, ale miłością mojego zycia są onki -i Mój naj...Zbój - patrz na awatarek , no i sama wiesz, jak to jest

Posted

przepraszam ze sie wtracam, ale ja także dałąbym szanse pani Teresie. Moze jej sie uda coś zdziałąć, rozumiem, że w takiej sprawie im mniej osob bezposrednio zamiezanych tym mniejszy balagan, ale to chodzi o sile argumentow i przekonywanie do skutku...

Posted

Rozumiem, że jestem postrzegana jako osoba, która nie ma pojęcia, jak rozmawiać z ludźmi i pojęcia nie ma o negocjacjach. Trudno.

Dzisiaj rozmawiałam z opiekunką psa. Wraz z córką przemyślały to, co mówiłam - o psychice psa, o jego problemach ze stawami - i na razie został u nich w mieszkaniu. One bardzo chcą go zatrzymać, mąż nieszczególnie, ale pomaga w opiece nad Cyganem (wyprowadza na spacery). Cygan mieszka w pokoju Gosi, a gdy jest wypuszczany z niego, to w kagańcu ze względu na bezpieczeństwo kotów.

Mieszkanie jest duże, przestronne, ale martwię się o zagęszczenie - pięć kotów, jeszcze dwa psy poza Cyganem, rodzice, dorosły syn i córka studentka, która ostatnio pomieszkuje tam ze swoim partnerem... aha, jeszcze wielkie akwarium z rybkami.

Na razie są w stanie to jakoś ogarnąć, mam nadzieję, że nie przyjdzie zniechęcenie i Cygan zostanie.

Posted

Jak im się odechce, to pojedzie na wieś.

Jestem z nimi w kontakcie. Dzisiaj była tam moja wolontariuszka (w innej sprawie) i akurat widziała, jak Cygan wraca ze spaceru. Jest bardzo spokojny, posłuszny, chodzi bez smyczy. Wpatrzony w człowieka.

Posted

Też ciesze sie, że masz z nimi kontakt. Lepiej mięc w nich przyjaciól niz wrogów.
Może, gdy opieka nad Cyganem ich przerośnie, sami zwrócę sie do Ciebie.? Chyba w tym wypadku, nie można robic nic na siłę.

Posted

Greven napisał(a):
Rozumiem, że jestem postrzegana jako osoba, która nie ma pojęcia, jak rozmawiać z ludźmi i pojęcia nie ma o negocjacjach. Trudno.


greven - jesli tak to zrozumialas to przepraszam; wcale nie mialam niczego takiego na mysli; czasem po prostu inna osoba podejdzie do tematu w inny sposob i dlatego odniesie sukces; stad nasze sugestie co to teresy, ktora sama przeciez chciala pomoc;

Posted

A ja to widzę jeszcze inaczej - i nie odnoszę do tej konkretnej sytuacji bo zbyt mało wiem - tylko powiedzmy "hipotetycznej".

Znam kogoś osobiście, mam u niego kilka stworzeń "w adopcji" (np.) - w jednym wypadku zaciął się gościu totalnie i chociaż na uszach staję niczym go przekonać nie mogę.
Czy dam namiar komuś, kto jeszcze spróbuje rozmawiać? Czy znam tego kogoś wystarczająco i wiem jak "rozmowa" będzie wyglądać? Czy wiem na pewno, że nerwy nikogo nie poniosą i w konsekwencji nie odbije się ta cała "rozmowa" na reszcie moich stworzeń, której mają już dom i to całkiem całkiem?

NIE - nie zaryzykuję!

Powtarzam NIE WIEM JAKI UKŁAD JEST AKURAT TU - ale mam wyobraźnię więc rozumiem, że może być różnie. I jak dla mnie stwierdzenie "próbowałam wszystkiego i się nie da" jest wystarczające.
Myślę, że w innym przypadku byłoby coś w rodzaju "jak znacie kogoś kto może dałby radę to proszę o pomoc" (np.)

Posted

Czy pies jest faktycznie tak bardzo spokojny, że nie ruszy go nowe mieszkanie, nowa osoba ? Mogę spróbować z tymczasem u mojego ojca. Człowiek spokojny, niebojący się psów, bez żadnych alergii czy innych cudów, z rodzinną miłością do onków. Ale wątpię, żeby zgodził się na stałe. Ale jeżeli kwestia dni, to choćbym miała sama kursowac między moim, a ojca mieszkaniem, to moge sie tego podjąć. Warunek - z psa musi byc naprawdę oaza spokoju, bo nie podejmę się umieszczenia psa w jego mieszkaniu, jeżeli jest choć cień ryzyka. Sama mogę wiele, ale drugiej osoby nie będę narażać.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...