Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jeżeli Jacek Gałuszka nie pomógł, to może Pani Beata...
Już nawet nie chodzi o szkolenie, tylko o wprowadzenie w domu nowych (?) zasad dotyczących co wolno, gdzie śpi i je Koks, gdzie ma legowisko, jak się w stosunku do niego zachowywać. Żeby było bezpiecznie.
Jak dzisiaj?

Posted

A może go coś boli i dlatego się tak zachowuje?
Czytałam wiele razy, że koty, jak je coś boli - potrafią zaatakować, stają się agresywne.
Może i psy tak mają

Posted

Witajcie, nie wiem nic na temat Koksa, ale Jasza zna moją historię po adopcji mojej suni i też nie było wesoło. to już ponad dwa lata, a ja żeby wziąć "pilota" spod uśpionego "pana" muszę zwabiać ja do kuchni na smakołyk, zamykać drzwi i dopiero dojść do "pana". Ona Go pilnuje i nie da dojść. Potrafi się nawet rzucać z zębami (czasem, nie zawsze i nie wiem od czego to zależy). z resztą w odwrotnej konfiguracji reaguje tak na "pana" i chce sie na niego rzucać. O co tuchodzi? Już do tego przywyklismy ale trzeba było wypracować sobie metody.
A gadzina i tak przyłazi co noc do mnie i wtula się pod pachę albo między nogi.
Pozdrawiam

Posted

Bardzo dziękuję za rady i wsparcie. Napewno skorzystam.
Teraz niby ok, tzn. Koks przychodzi , tuli sie, nadstawia do głaskania. Ale bardziej do TZ, niż do mnie. Przez pare dni wogóle do mnie nie podchodził , a jak wołałam , to szedł na zgietych łapach- jakby sie czołgał. Teraz juz normalnie. Prawie. Jestem chora i dziś pół dnia spedziłam w łóżku. Jak chorowałam na wiosnę , to praktycznie nie odchodził ode mnie i warczał , jak ktoś obcy podchodził. Na spacer wychodził na krótko i wracał do mnie i dalej mnie pilnował. Nawet jak nikogo nie było (zniknęłam mu na pare dni dwukrotnie- szpital). A dziś , nawet nie przyszedł do mnie, leżał w innym pokoju. Kiedyś nie do pomyślenia. Hmm.. Nawet dziś mnie to dziwi. Ale oprócz tego - ok. Bawi się, przychodzi zawołany, je , pije. Normalnie...

Posted

Pogoda nam się wybitnie nie podoba.
Mokrość.
Dni zbyt krótkie, żeby powędrować gdzieś daleko.
Ja marudzę, tobołki się nudzą.
Trzeba będzie wyciągnąć z czeluści szafy fioletowy komputer ;-)

Posted (edited)

Ano, fioletowy ;-)



Ale temperatura wygoniła przynajmniej wpleszcze, których multum w tym roku.
Jeden wypełzł mi spod ręcznika zawiniętego na umytych włosach, na szyję, kilka godzin po spacerze. Kilka dni później znalazłam jednego na swoich plecach - a już myślałam, że to ogonek Reksia leżącego obok mnie mnie kanapie...
Myślę, że to wina szarej, polarowej kurtki i wpleszcze mylą mnie z sarną albo jeleniem...:hmmmm:
W każdym razie - taką jedną pozytywna stronę tej paskudnej pogody stwierdzam.

Edited by Jasza
Posted

Co do fioletowego, to "cudny" fiolet mam za oknem. Sine, ołowiane niebo.... Listopad w pełni. Nie lubię...Koks też. Latem wychodzi 5 razy i tego się domaga, a teraz ledwo daje się namówić na 3 wyjścia. A jak pada , to muszę wynoscic albo sila wyciągać i trzymać nad nim parasol, bo inaczej od razu pędzi do domu.

Posted

Pogoda okropna.
Staram się nie narzekać ( to łatwiejsze przy kawie i w towarzystwie ciepłego kaloryfera)
ale już spacery z tobołami to żadna przyjemność. One wloką się jak mokre ściereczki, ja omijam kałuże i naciągam mocniej kaptur.
Na szczęście wczoraj popołudniu, jak się już umyliśmy, wysuszyliśmy i wysprzątaliśmy,
wyciągnęłam "komputer" i ogonki oszalały ;-)
Szaleństwo groszkowe!
I tak, w rozpoczętym niestety sezonie brzydkojesiennym, będziemy zamiast mięśni nóg i brzuszków ćwiczyć szare komórki.
(Obserwując starania Grubej - mamy co robić :diabloti:)

Posted

Jak ktoś łazikuje po lesie,wrzosowiskach, łąkach i mokradłach...:p
Dopóki nie ma mrozu i śniegu, nie narzekam na pogodę.
Wpleszcze paskudne...
Mam nadzieję, że troszkę mniejsze niż na obrazku, Jaszko...;)

Posted

o jakie śliczne pyszczki!!!!! :multi::loveu: a te łapinki :p
a srok jest o wiele za dużo. :shake: A wróbli prawie nie ma. Sroki atakują nawet koty, przeganiają je i straszą. Są wszędzie.

Posted (edited)

Sójki też bojowe.
I - o dziwo - w tym roku wróble powróciły.
Bardzo się cieszę.
(A sroki też lubię :p)

Pamiętacie jak wklejałam to zdjęcie ze Starej Zgody?



Teraz mam nowe oczy i przeczytałam wreszcie co to za tabliczka.

[FONT=book antiqua]"W tym domu żyła
SŁUGA BOŻA
Maria Dulcissima
Helena Joanna Hoffmann".[/FONT]



Tutaj (między innymi) możecie o Niej poczytać:

http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/dulcissima/art_16.htm

Edited by Jasza

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...