Jasza Posted October 28, 2013 Author Posted October 28, 2013 Jeżeli Jacek Gałuszka nie pomógł, to może Pani Beata... Już nawet nie chodzi o szkolenie, tylko o wprowadzenie w domu nowych (?) zasad dotyczących co wolno, gdzie śpi i je Koks, gdzie ma legowisko, jak się w stosunku do niego zachowywać. Żeby było bezpiecznie. Jak dzisiaj? Quote
Patmol Posted October 28, 2013 Posted October 28, 2013 A może go coś boli i dlatego się tak zachowuje? Czytałam wiele razy, że koty, jak je coś boli - potrafią zaatakować, stają się agresywne. Może i psy tak mają Quote
Elisabeta Posted October 28, 2013 Posted October 28, 2013 Zdecydowanie psy też tak mają. Agresja z bólu. Przykra sytuacja... Trzymaj się Aniu Shirley. Quote
edytaanna Posted October 29, 2013 Posted October 29, 2013 Witajcie, nie wiem nic na temat Koksa, ale Jasza zna moją historię po adopcji mojej suni i też nie było wesoło. to już ponad dwa lata, a ja żeby wziąć "pilota" spod uśpionego "pana" muszę zwabiać ja do kuchni na smakołyk, zamykać drzwi i dopiero dojść do "pana". Ona Go pilnuje i nie da dojść. Potrafi się nawet rzucać z zębami (czasem, nie zawsze i nie wiem od czego to zależy). z resztą w odwrotnej konfiguracji reaguje tak na "pana" i chce sie na niego rzucać. O co tuchodzi? Już do tego przywyklismy ale trzeba było wypracować sobie metody. A gadzina i tak przyłazi co noc do mnie i wtula się pod pachę albo między nogi. Pozdrawiam Quote
Patmol Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 Ale sumie trudno z takim psem jest - bo cały czas sytuacja nie jest pewna i nie wiadomo jaka będzie reakcja. Quote
Jasza Posted October 30, 2013 Author Posted October 30, 2013 Cześć Edyto Jaszkowa! Tylko Jaszka to pies po przejściach, a Koks od małego u Ani. Aniu, a jak tam u Was? Quote
Jasza Posted October 30, 2013 Author Posted October 30, 2013 A znacie obrazki Berkeleya Breatheda ? ;-) Quote
ania shirley Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 Bardzo dziękuję za rady i wsparcie. Napewno skorzystam. Teraz niby ok, tzn. Koks przychodzi , tuli sie, nadstawia do głaskania. Ale bardziej do TZ, niż do mnie. Przez pare dni wogóle do mnie nie podchodził , a jak wołałam , to szedł na zgietych łapach- jakby sie czołgał. Teraz juz normalnie. Prawie. Jestem chora i dziś pół dnia spedziłam w łóżku. Jak chorowałam na wiosnę , to praktycznie nie odchodził ode mnie i warczał , jak ktoś obcy podchodził. Na spacer wychodził na krótko i wracał do mnie i dalej mnie pilnował. Nawet jak nikogo nie było (zniknęłam mu na pare dni dwukrotnie- szpital). A dziś , nawet nie przyszedł do mnie, leżał w innym pokoju. Kiedyś nie do pomyślenia. Hmm.. Nawet dziś mnie to dziwi. Ale oprócz tego - ok. Bawi się, przychodzi zawołany, je , pije. Normalnie... Quote
Jasza Posted October 31, 2013 Author Posted October 31, 2013 Dla mnie - zagadka. Ale jakiś powód musi być. Quote
Jasza Posted November 1, 2013 Author Posted November 1, 2013 Może widzieliście, może nie... Ściska za serce. Mocno. http://joemonster.org/filmy/56617/Ten_filmik_poruszy_kazdego_Bojownika I zaraz się przytulam do tobołków. Quote
Jasza Posted November 6, 2013 Author Posted November 6, 2013 Pogoda nam się wybitnie nie podoba. Mokrość. Dni zbyt krótkie, żeby powędrować gdzieś daleko. Ja marudzę, tobołki się nudzą. Trzeba będzie wyciągnąć z czeluści szafy fioletowy komputer ;-) Quote
jotpeg Posted November 6, 2013 Posted November 6, 2013 fioletowy??? :crazyeye: w Krk mokrość i zimność. Quote
Jasza Posted November 6, 2013 Author Posted November 6, 2013 (edited) Ano, fioletowy ;-) Ale temperatura wygoniła przynajmniej wpleszcze, których multum w tym roku. Jeden wypełzł mi spod ręcznika zawiniętego na umytych włosach, na szyję, kilka godzin po spacerze. Kilka dni później znalazłam jednego na swoich plecach - a już myślałam, że to ogonek Reksia leżącego obok mnie mnie kanapie... Myślę, że to wina szarej, polarowej kurtki i wpleszcze mylą mnie z sarną albo jeleniem...:hmmmm: W każdym razie - taką jedną pozytywna stronę tej paskudnej pogody stwierdzam. Edited November 6, 2013 by Jasza Quote
jotpeg Posted November 6, 2013 Posted November 6, 2013 aaa, no jasne, komp dla ogonków!!!! a te wpleszcze to co? kleszcze?? Quote
ania shirley Posted November 6, 2013 Posted November 6, 2013 Co do fioletowego, to "cudny" fiolet mam za oknem. Sine, ołowiane niebo.... Listopad w pełni. Nie lubię...Koks też. Latem wychodzi 5 razy i tego się domaga, a teraz ledwo daje się namówić na 3 wyjścia. A jak pada , to muszę wynoscic albo sila wyciągać i trzymać nad nim parasol, bo inaczej od razu pędzi do domu. Quote
maciaszek Posted November 6, 2013 Posted November 6, 2013 Wstrętne wpleszcze! Pierwszy raz o nich słyszę. A raczej czytam ;). Quote
Jasza Posted November 7, 2013 Author Posted November 7, 2013 Pogoda okropna. Staram się nie narzekać ( to łatwiejsze przy kawie i w towarzystwie ciepłego kaloryfera) ale już spacery z tobołami to żadna przyjemność. One wloką się jak mokre ściereczki, ja omijam kałuże i naciągam mocniej kaptur. Na szczęście wczoraj popołudniu, jak się już umyliśmy, wysuszyliśmy i wysprzątaliśmy, wyciągnęłam "komputer" i ogonki oszalały ;-) Szaleństwo groszkowe! I tak, w rozpoczętym niestety sezonie brzydkojesiennym, będziemy zamiast mięśni nóg i brzuszków ćwiczyć szare komórki. (Obserwując starania Grubej - mamy co robić :diabloti:) Quote
Elisabeta Posted November 7, 2013 Posted November 7, 2013 Jak ktoś łazikuje po lesie,wrzosowiskach, łąkach i mokradłach...:p Dopóki nie ma mrozu i śniegu, nie narzekam na pogodę. Wpleszcze paskudne... Mam nadzieję, że troszkę mniejsze niż na obrazku, Jaszko...;) Quote
Jasza Posted November 7, 2013 Author Posted November 7, 2013 Stęskniliście się za brudasami? ;-) Pewnie tak :eviltong: Quote
Jasza Posted November 7, 2013 Author Posted November 7, 2013 A na koniec, dwie dzielne sójki, które wygrały bitwę o pole z dwiema srokami: Quote
__Lara Posted November 7, 2013 Posted November 7, 2013 Dawno u Was nie byłam, a tu takie minki :) Quote
jotpeg Posted November 8, 2013 Posted November 8, 2013 o jakie śliczne pyszczki!!!!! :multi::loveu: a te łapinki :p a srok jest o wiele za dużo. :shake: A wróbli prawie nie ma. Sroki atakują nawet koty, przeganiają je i straszą. Są wszędzie. Quote
Jasza Posted November 8, 2013 Author Posted November 8, 2013 (edited) Sójki też bojowe. I - o dziwo - w tym roku wróble powróciły. Bardzo się cieszę. (A sroki też lubię :p) Pamiętacie jak wklejałam to zdjęcie ze Starej Zgody? Teraz mam nowe oczy i przeczytałam wreszcie co to za tabliczka. [FONT=book antiqua]"W tym domu żyła SŁUGA BOŻA Maria Dulcissima Helena Joanna Hoffmann".[/FONT] Tutaj (między innymi) możecie o Niej poczytać: http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/dulcissima/art_16.htm Edited November 8, 2013 by Jasza Quote
maciaszek Posted November 8, 2013 Posted November 8, 2013 Jakie tam brudasy! Czyścioszki kochane. Minki rozczulające :loveu:. A wróbli rzeczywiście jakby więcej. Fajnie. Lubię wróbelki! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.