Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jedziemy do Zawoi :loveu:
Pod Diablak.
A wydaje mi się, że to pisałam....:roll:

Po powrocie mam nadzieję - będzie bazarek obrazkowy, czyli zamierzam się byczyć i mieć dużo czasu na malowanie ;-)

Posted

pisałaś. Wspaniale, lasy, pola, Babia Góra albo po prostu spacer na Markowe Szczawiny - po równym i w cieniu, psy dadzą radę, tyle że bilety trzeba na bramce kupić (jeszcze tam nie byłam po remoncie. Dawniej mieli dobry żurek), Orawski Park Etnograficzny w Zubrzycy, Hala Krupowa... I błogie lenistwo. Nosowska śpiewa "lubię ten stan/papierosy, kawa, ja" . Nie palę i nie piję kawy, ale wiecie o co chodzi :p

Posted

[quote name='Jasza']Jedziemy do Zawoi :loveu:
Pod Diablak.
A wydaje mi się, że to pisałam...-)[/QUOTE]

Hmnm.... Nie pamiętam... Młodzieńcze roztargnienie czy wręcz przeciwnie????? :)
Miłych wakacji!!!:)

Posted

[quote name='Jasza']A nad jeziorem Orawskim byłaś? Można z psami? I do Orawskiego Parku Etnograficznego?
nad Orawską Marą nie mieliśmy żadnych kłopotów, no ale to było we wrześniu - i było pustawo. Myślę, że będzie OK, a widoki na Tatry - fajne.
tu jest kilka fot z Orawy;
http://www.dogomania.pl/forum/threads/39906-Norek-już-w-Nowym-Domu-w-Krakowie!-D/page48
Tylko gdybyście chcieli popłynąć rowerem wodnym na wyspę (tam są pozostałości kościoła - bardzo romantycznie to wygląda), to lepiej zostawić psy na kwaterze.
co do skansenu - na pewno nie wolno do wnętrz, a na terenie - nie wiem jak jest teraz, bo byłam lata temu, jeszcze z poprzednim psem (suczką), nikt nam nie bronił wejścia z psem.
Na ogół robię tak: podchodzę do kas i grzecznie pytam, czy można z psami? Jak są rozsądni ludzie, to nie ma problemu, a jak zgredy złośliwe, to ja też nie wchodzę: wypchajta się!

Posted

[quote name='Jasza']Spróbujemy się wybrać.[/QUOTE]
jesli tak, to polecam droge (z PL): zaraz za Jabłonką skręcić z głownej drogi w prawo (nie prosto, jak dawniej "7" na Chyżne) na, bodajże, Winiarczykówkę (droga nr 962). Tam jest pusto, tylko lokalsi znają, droga dobra, ruch minimalny i rewelacyjne!!! widoki na Tatry. My się tam zatrzymujemy w polu, Norek szaleje, my robimy zdjęcia. Jedzie się prosto, przez nieczynne przejście graniczne i na Namestov - zaczyna się Oravska Mara. Tak czy inaczej,
życze udanego urlopu, wspaniałej pogody i błogiego lenistwa :p

Posted (edited)

Dziękuję Wam :loveu:Jeszcze tylko chcialam doniesć, ze klimatyzer dziala jako-tako. Najlepiej kiedy się go zamknie w małym pokoju, czyli naszej sypialni. Oczywiście Misia kładzie się pierwsza jak najbliżej i widać, ze jest jej dobrze. Reksio spogląda podejrzliwie i trzyma się na dystans ;-) Całe szczęście już o tej godzinie słońce zaszło i mogę pootwierać szeroko okna, podnieść rolety i powietrze w mieszkaniu szybko się schładza. O dziwo ( albo to normalne) wtedy właśnie klimatyzer staje się bardziej wydajny i wieje jeszcze chłodniejszym powietrzem, już całkiem przyjemnym i mam wrażenie szybko skradającego się wieczoru, który wpełza do mieszkania.... Jerzyki walczą dzielnie z komarami i pokrzykują. Będzie mi ich brakować, pewnie jeszcze dwa tygodnie i odlecą...

Edited by Jasza
  • 2 weeks later...
Posted

Jasza powrócona ;-)
Reksio niezadowolony, bo już mu się zdawało, że jest nareszcie prawdziwym wiejskim psem z własnym domem i ogrodem i może się odszczekiwać kogutom i leżeć na werandzie, uciekać do sąsiadów kiedy pani zbiera bladym świtem jeżyny i straszyć gęsi...
Było sielsko i pięknie. I tak mi szkoda, tak mi żal, że musieliśmy wrócić...może nawet bardziej niż Reksiowi...

Posted (edited)



Jedyny chłodny dzień - sobota, po nocnej nawałnicy spędzonej przy świeczce z tobołkami w łazience, poranek był prawie m r o ź n y ;-)



Nasze wieczorne posiadówki przy pięknie nagrzanej, pachnącej mięcie.
Tutaj się odbywało czesanie ogonków i podjadanie beskidzkich sucharków z kminkiem.





Wycieczka na Halę Krupową.
Ponad dziesięć godzin w trasie, licząc nasze częste gęste postoje i pycha obiad w Tabakowym Chodniku.

Edited by Jasza
Posted (edited)



Na Cylu.



Skrytka i schowanko. Muchy w natarciu...



Przekąszamy i popijamy oraz leniuchujemy. Żwawi piechurzy mijają nas z triumfalnymi uśmiechami.
Machamy do nich o ile nie jestesmy zbyt zajęci odpoczywaniem i podziwianiem widoków...



Albowiem są przepiękne. Oraz widać Tatry.
Ot co.

Edited by Jasza
Posted (edited)



Wieczorami tobołki asystują przy rysowaniu.



Nasza sąsiadka.



Damiański podejrzliwy...



Odwiedzili nas w przelocie moi Rodzice i zbieraliśmy miętę, którą potem z Tatą ( najbardziej zaawansowani zielarze ;-) ) sortowaliśmy - listki osobno, łodyżki osobno, kwiatki osobno..
Moja znudzona mina mówi sama za siebie i wyjaśnia ile mięty udało nam się zebrać. Zbyt wiele. Stanowczo...

Ale zapach boski.





Kapliczki przy każdym praktycznie domu. Mniejsze, większe, bardzo duże..przystrojone kwiatami i umalowane - także w tych gospodarstwach, gdzie przy budzie i na łańcuchu pies...( Na szczęście w naszej okolicy tylko ( aż..) cztery, wszystkie budy porządne, dostęp do słońca i cienia, obejścia czyste, jeden pies nawet czasami z łańcucha spuszczany... Sporo za to psów szcześliwych, w tym nasze dwa..))




Czasami podczytywałam Reksiowego "Kuzyna Ponsa"...



Na Mosornym Groniu...

Edited by Jasza
Posted



Czasami dopadało nas zmęczenie...



Mięta wąskolistna - rośnie wszędzie - zbieraliśmy i obieraliśmy same listki, teraz się suszy i przypomina leniwe, zawojskie popołudnia...





Reksio po śniadaniu czytywał Balzaka ;-)



Misia czaiła się w cieniu wypatrując latających i strasznych...

Posted

Male łapeczki wdrapały się na Halę Krupową...



W nagrodę było ciasto ze śliwkami..



Ulubione zajęcie Damiana - robienie zdjęć z ukrycia - na spacerze bladym świtem, jeszcze z rosa w sandałach, jeszcze niewyspana, jeszcze niedobudzona...



Tutaj w drodze na Mosorny Groń, jeszcze przed wodospadem na Mosornym Potoku..

Posted

Zdjęcie niewyraźne, ale taką ma właśnie minę Misia na widok latającej, tłustej muchy kiedy nie ma się gdzie schować...



Pozujemy, a co ;-)



Nad Wodospadem byliśmy każdego dnia. Pięknie i chłodno zwłaszcza w upalne dni. Reksio w swoim żywiole robił za wodnego szczura..





Posted

W drodze na Przełęcz Krowiarki.





A tu już nad potokiem przy Tabakowym Chodniku - karczmie przy trasie przemytników tytoniu i chmielu..









Posted

Z ogromną przyjemnością oglądnęłam fotorelację. Nacieszyłam oczy zielenią i Waszym zadowoleniem :). Cudne wakacje!
Fajnie, że odpoczęliście. Niefajnie, że musieliście wracać, choć... tęskniliśmy tu za Tobą i dobrze, że już jesteś z nami!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...