Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dowiem się na pewno, dziękuję Wam, że zaglądacie i że z nami jesteście
obraczus, dzięki za pomysł! Jutro zadzwonię i zapytam o ceny. Będę też dzwonić w parę innych miejsc.
Jaki miesięczny koszt, waszym zdaniem, byłby na tyle przystępny, że można by tam zostawić Lemona?

Posted

Gusiu, a znasz tą klinikę? Odwiedzasz ich?
Szpitalik byłby wskazany na ten moment, a gdy już Lemon porządnie dojdzie do siebie - pewnie można będzie poszukać mu hotelu, mam wrażenie, że są tańsze. Ale to jeszcze chyba daleka droga :(

Posted

Lemoniada napisał(a):
Gusiu, a znasz tą klinikę? Odwiedzasz ich?
Szpitalik byłby wskazany na ten moment, a gdy już Lemon porządnie dojdzie do siebie - pewnie można będzie poszukać mu hotelu, mam wrażenie, że są tańsze. Ale to jeszcze chyba daleka droga :(


Nie, niestety nie. Mieszkam tu od niedawna ale nadal jeżdżę do swoich wetów.

Posted

Tak jak mówie - nie wiem jakie ceny maja na Strzeleckiego, jesli chodzi o szpitalik.
Ja tam z moim Tobim jeżdżę od około 3 lat. Klinika całodobowa. Bywało, że i o 3 w nocy byłam tam z Tobim i zawsze lekarze byli gotowi do działania. A niestety mam niemiłe wspomnienia z wizyt w innych klinikach 24h. Ceny uważam sa bardzo przystepne, w porównaniu do lecznic, do których wczesniej chodziłam z moim psem.

Myslę, że warto zadzwonic. Ja tez bym mogła jeździć do Lemonka wtedy.

Posted

obraczus87 napisał(a):
Szpital maja też na Strzeleckiego.
http://www.klinikavet.pl/index.php?id=01

Ze szpitala u nich nie korzystałam, ale korzystam z ich usług. Maja super podejście, ceny przystępne (nie wiem jak ze szpitalem). Doświadczeni lekarze. Ja polecam.


To kilka minut ode mnie. 2 lata temu zaczynałam tam chodzić z moja sunią ale potem przeniosłam się do doktora Czajki. Nie mam żadnych złych doświadczeń z nimi, ale chciałam, żeby moja mała miala jednego lekarza. Na Strzeleckiego niestety lekarze mają dyżury. Niedawno robilam tam jednak rentgen łapki Barsie. Przyjął nas Pan doktor, który szybko i miło nas obsłużył. Mogłabym tam w razie czego wpadać, żeby Lemona wyprowadzić, to byłoby nawet wygodniejsze niż na Kosiarzy, bo tu miałabym na piechotę.

Posted

Kurcze, wciąż mało kasy.

Może udałoby się mu zrobić allegro cegiełkowe....bo koszty będą spore coś mi się wydaje, tak czy siak.
No chyba, że zaczniemy wysyłac wątek ludziom na Pw i tak ich tu ściągniemy bo sprawa trudna a ludzi mało.

Posted

Dzwoniłam przed chwilą do lecznicy - Lemon jest bardzo słabiutki :( O dziwo, mimo że ledwo się trzyma na nogach, co chwilę uparcie wstaje i tak stoi kiwając się na wszystkie strony. Zaczął również wędrować po pomieszczeniu i tu powstał problem, bo już dwa razy wyrwał sobie kroplówkę. Pani doktor musiała przywiązać go na smyczy, by zmusić do pozostania w jednym miejscu i okazało się, że Lemon uwiązany to Lemon nieszczęśliwy, nawet sobie popiskiwał z tej niedoli.
Wczoraj znów zrobił za mało siku, mimo Furosemidu i kroplówek :( Mocz jest wciąż podbarwiony krwią, wetka pracuje nad moczopędnością, on musi z siebie wydalić te wszystkie toksyny. Jutro zostanie pobrana krew do drugiego badania, chcemy sprawdzić, czy jest jakaś poprawa.
Nie chce jeść, nic a nic :( Ani wołowiny, ani kurczaka, wypluwa wszystko co włoży mu się do pyska. Jedynie woda jest hitem i cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem.
Dziś został przyłapany na myciu siusiaka i to panią doktor bardzo ucieszyło, wreszcie jakiś objaw życia :) Poza tym jest apatyczny, niespokojny, wycofany. Na klepanie albo przemawianie reaguje powstaniem z miejsca. Ja nie wiem, czy to tylko babeszjoza, czy jeszcze wcześniej ktos mógł go skrzywdzić i zawieść zaufanie?

Lemon zostanie jeszcze w lecznicy, nie wiem na jak długo. Pani doktor chce go potrzymać dopóki nie zacznie jeść i się nie wzmocni. Gdyby przyjmował pokarmy stałe, mógłby trafić na tymczas domowy, bo w tym momencie musi przyjmować odżywcze kroplówki z odstępem półtoragodzinnym, minimum dwie dziennie. Tylko skąd tu wziąć ten tymczas domowy:shake:

Posted

Przykro to czytać. Myślałam, że jakieś dobre wieści, a tu w sumie zero poprawy. Czy wetka sugeruje skąd ten kompletny brak apetytu? Jeden pozytyw w tej smutnej historii to ten, że pani doktor to kobieta o wielkim sercu. Fajnie, że można go jeszcze tam dłużej przetrzymać.

Posted

Kurcze, to kiepskie wieści.....
Bardzo miło ze strony tej wetki, że zgodziła się, żeby jeszcze został u niej.
A wiemy jakie są orientacyjne koszty leczenia jak do tej pory?

Nad domowym tymczasem myślimy....

Posted

mala_czarna - kładziemy to na karb babeszjozy (jednym z objawów jest zresztą jadłowstręt właśnie) i wyniszczenia organizmu. On jest naprawdę chudy, widać, że nie jadł od jakiegoś czasu, mięśnie w sporej części zanikły. Trochę to niepokojące, ale trzeba mu dać czas, niech jeszcze trochę posiedzi pod kroplówką, może w końcu zaskoczy, o co chodzi z michą?
Gusiu, dopytam się dzisiaj jak pójdę z wizytą do Lemonka, to jest po 18. Dam pani doktor pieniądze i zapytam o kosztorys. Może faktycznie przyda się allegro cegiełkowe?
A wetka jest super. Zadzwoniłam z uczuciem lekkiej trwogi, że trzeba go będzie zabierać, a pani doktor sama na wstępie powiedziała, że mi psa nie odda póki stan się nie poprawi, bo jej samej zależy żeby go wyprowadzić na prostą :) Tylko szkoda trochę, że wiąże to się ze złym stanem Lemonka :(

Posted

Wspaniały z niej lekarz:-) Najważniejsze, że w tej chwili nie trzeba rozpaczliwie szukać mu nowego miejsca. Można na spokojnie poszukać jakiegoś DT. Przykre bardzo, że taki jest słaby, ale moim zdaniem uratowałaś go w ostatniej chwili. Być może pozostawiony bez wody i na dworze, nie dotrwałby do następnego dnia. Najważniejsze, że jest pod doskonała opieką, dostaje leki, kroplówki i ma ciepło. Reszta zależy od jego walki i chęci do życia...

Posted

Na koncie jest nowa wpłata od cioteczki figanadrzewna - dziękujemy! :loveu:
Cioteczka malicja również wysłała nam pieniążki, ale przelew jest zza granicy, więc jeszcze trochę będzie szedł. Dziękujemy!:loveu:

Panią doktor pozdrowię, macie jak w banku:lol: A czas, jaki został podarowany Lemonkowi, trzeba wykorzystać. Wysłałam parę nowych meili, zobaczymy, czy będzie odzew.
Ewo, też mnie nawiedziła myśl, czy następnego dnia rano idąc na pociąg nie zauważyłabym gdzieś leżącego zimnego ciałka, któremu nie można już pomóc... :( Brrr... Nie ma co, teraz musi być tylko lepiej.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...