Jump to content
Dogomania

Akcja Tumlin - zakończona!!! Wszystkie psiaki w nowych domach!:)


Recommended Posts

Posted

Przypomniałam sobie, że Linka już prawie całkiem się odważyła podejść do pewnego sympatycznego doktora, który przychodzi do mnie z preparatami i odbiera wyniki i zawsze przychodzi z kabanosikami psimi. Najpierw przynosił kabnanosiki dla Amigi, a potem i dla Lineczki
I ona po jakimś czasie odważała się już podejść z dłuuuuuugą szyją, porwać kawałek kabanosika i uciec z nim w kącik. żeby spokojnie skonsumpcjować.
Myślę, że to jest naprawdę kwestia czasu i cierpliwości i Linka będzie "kupiona" także przez pana.

  • Replies 755
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No i już po dylematach.:cool3: Dalej szukamy domku dla Linki.

Czekałam na ostateczną decyzję pani z Wrocławia, bo wysłałam jej najnowsze zdjęcia Lineczki i dlatego pani z Kielc powiedziałam,że skontaktuje sie z nią za dwa dni, czyli dzisiaj.

Pani z Wrocławia nie odezwała się nawet, żeby powiedzieć: "rezygnuję"/ a taka była miła:cool3:/. Miałam więc dzwonic do pani z Kielc, ale ona uprzedziła mnie dzwoniąc rano i lekko zniecierpliwiona mówi,że tyle juz razy dzwoni, narażając się na koszty, a tu nic z tego nie wynika. No i to już był pierwszy znak ostrzegawczy:cool3: , ale postanowiłam sie nie zrażać i powiedziałam,że ktos przyjdzie na wizyte przedadopcyjną, nie omieszkałam jej jednak powiedzieć, że ja wydaję co miesiąc kilkaset złoty dzwoniąc w sprawach bezdomnych psów, to ona może wydac parę złoty w sprawie swojego psa:diabloti:.
Poprosiłam Linssi ,żeby pojechała na ta wizytę, bo to w jej okolicy, miała jechac z ewelinką_m, usatliliśmy godzinę.

Ale jeszcze wysłałam po południu kilka ostatnich zdjęć Linki i tuz przed planowana wizytą dostałam sms, że Linka jest jednak większa niz sądzili i rezygnuja.

Widocznie tak miało być, myślę że Linka doczeka się swojego ludzia:p

Posted

No trudno. Widać tro nie były TE domki.
Linka dzisiaj dostała amoczku na śniegu. Sama nie wiedziała co \ma z sobą i z tym śniegiem zrobić. W końcu to pierwszy śnieg w jej życiu.
Biegała, ryła noskiem w śniegu, przed noskiem jej się robiły kulki więc je podrzucała w górę. Szalała jak pijany zając.
Za to potem w domu wlazła mi do paki wersalki (postawiłam specjalnie, żeby mi taka mokra na wersalkę nie wlazła) i nagle widzę, że ona ma dziwnie skupioną minkę w tej pace. No i super - zlała się tam w środku. Wygodnie, na poduszeczce i kocu. A cssoooooooooooo, co będzie traciła czas na czynności fizjologiczne na śnieżku, jak lepiej na śniezku szaleć

Posted

agamika napisał(a):
Moze jej kuwete trzeba przygotować ? ;P


Czy ta kuweta ma być taka sama gabarytowo jak moja wersalka? To może ja się z tego domu wyprowadzę - może do piwnicy?

Posted

no skoro to pierwszy śnieg był sprawcą tego "zapomnienia się" to chyba można wybaczyć ale żeby się to więcej nie zdarzyło bo biedna Amiga zatrzaśnie wersalkę i koniec będzie rumakowania!
dom dla małej pilnie potrzebny! rośnie łotrzyna i będzie coraz trudniej.
po Nowym Roku zrobię jej ponownie wyróżnione allegro.

Posted

Lineczka wczoraj polizała mojego syna w czubek palca. Było to zrobione z baaaaaardzo bezpiecznej odległości, spod fotela i z baaaardzo wyciągniętą szyjką. Agamika twierdzi, że to nie było przyjacielskie polizanie, tylko zmiękczanie miejsca, w które potem syna ugryzie :evil_lol:
No i za nami wystrzały sylwestrowe. Linka miała to dokładnie gdzieś, ważniejsze było mizianko i zabawa. Już się ładnie bawi sama piłeczką i wszelkimi kulkami.
No i jeszcze jedno spostrzeżenie - z dużej odległości wypatrzyła przemykającego między samochodami na parkingu kota i pogoniłaby za nim do upadłego, gdyby się wcześniej smycz nie skończyła. Tak samo prawie reaguje na ptaki - u mnie jest dużo srok, które wędrują po ziemi w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Gdyby Linka nie była przywiązana do solidnej bazy na drugi końcu smyczy, to pewnie któraś ze srok, albo ten kot stałyby się jej zdobyczą

Posted

andzia69 napisał(a):
moze Lineczka chce sie odwdzieczyc i ci upolować coś na obiad:) a ty jej ograniczasz mozliwości tą smyczą!:evil_lol:


Ale ja "kocięciny" ani sroczyny nie jadam. Jakby mi jakiegoś czekoladowego Mikołajka chciala upolować, albo zrobić włamanie do sklepu Wedla, to nie miałabym nic naprzeciw :evil_lol:

Posted

Amiga napisał(a):
Gdyby Linka nie była przywiązana do solidnej bazy na drugi końcu smyczy, to pewnie któraś ze srok, albo ten kot stałyby się jej zdobyczą



akurat :eviltong:

Jakby dobiegła do "zdobyczy" i zobaczyła jakie to duze, to zwiałaby jeszcze prędzej :eviltong:

Posted

No właśnie, bo ja mam coraz mniej miejsca do spania na wersalce. Jej dłuuugie łapy spychają mnie coraz bardziej, aż w końcu będę się musiała przenieść do jej legowiska :evil_lol:

Posted

Nie mam już pomysłu jak mam małą przekonać, że ludzie nie są wszyscy źli. Na spacerach biedaczka już z daleka wypatrzy człowieka i daje wsteczny. Ciągnę ją na siłę na szelkach i tylko się modlę, żeby mi się nie wysmyknęła. A co jest najlepsze - dzisiaj szedł sąsiad z jamnikiem i do jamnika Linka popeszla, nie patrząc, że na drugim końcu smyczy jest człowiek.
Ona wyraźnie boi się tylko ludzi.
Jak się jej zdarzy zrobić kałużę w domu, to też widać, że ma okropne poczucie winy a właściwie że się boi mojej reakcji. Zaraz ucieka w kąt i patrzy na mnie spode łba tymi swoimi oczkami :-(

Posted

Dzowniła przed chwilą młoda dziewczyna z Wrocławia, pytała o Lineczke. Mówiłam jej ,że sunieczka troszkę lękliwa , ale z tego , co piszesz AMIGA, to chyba tochę bardziej niż troszkę:cool3:
W takim razie nie wiem, czy nie lepiej jednak szukać jej domu z ogrodem,żeby tak sie nie musiała stresować na spacerach, ta dziewczyna mieszka w bloku.
W każdym razie ma jeszce porozmawiac z rodzicami i ewentualnie dzwonić.

Od-Nowa, to chyba odzew z Twojego ogłoszenia:lol:, ale jednak miałabym prośbe ,żeby ogłaszc ja na stronach krakowskich lub na Śląsku , bo jednak Wrocław troche poza naszym zasięgiem transportowym:razz:

Posted

Pewnie, że najlepszy byłby dom z ogrodem. Ale ja myślę, że jeżeli się znajdzie ktoś naprawdę cierpliwy, to po jakimś czasie Linka się przestanie tak strasznie wszystkich bać. Pamiętajmy, że ona wychodzi na prawdziwe spacery dopiero od pierwszego dnia Świąt.
Dla mnie ważniejszy niż ten ogród byłby dom z drugim psem, bo mała jest o wiele śmielsza przy Amidze i przy innych psach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...