Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

"A tak czekam na powrót Muffinka ze spaceru, bo zaraz ja wyjdę :lol:"


Po spacerze obowiązkowa miseczka (pełna!), żartujemy że to największy przyjaciel Doriego...:


Oj dobre było jedzonko:


A tak w pełnej krasie wygląda Muffinek:


"Śpię obok moich Państwa, na bardzo wygodnym dywaniku" (z jedwabiu!)


Czas na porcję czułości - "bardzo to lubię":


I powiedzcie że psiakom jest źle.... :



I kolejna porcja czułości:


A tak wygląda Dori w kagańcu - groźnie prawda?


A tak bez:


Kumple razem na wybiegu:


"Dobrze wyglądam, prawda? Oby nie zaliczyli mnie do molosów"

  • Replies 597
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kasia, Piotr, dobrze że nie jesteście w moim zasięgu bo zaściskałabym Was na śmierć z radości!!!:multi: :lol: :loveu: Za te zdjęcia i za to, co Wy z tym psem zrobiliście!!! Dori wygląda FENOMENALNIE !!!:loveu: :loveu: :loveu: Naprawdę nie ma emotikonów, które by oddały moją minę jak tylko zobaczyłam fotki. Szczena mi do kolan opadła! A teraz siedzę i oczy mi łzawią.

Dori, jaki on jest teraz piękny!!!:loveu: :loveu: :loveu:



Świetnie wygląda po tym strzyżeniu! A jak sierść mu się błyszczy! I jaki uśmiechnięty!!!:multi: :loveu: PIĘKNE!!!:placz:

Tu wygląda jak rottwailer!


Ale im dooobrze!:p


A tutaj Muffinek dorównuje wielkością Doriemu!:lol:

Posted

Zrobiliśmy Asiu co było w naszej mocy, aby Dori był jaki jest obecnie.
Ale dobrze pamiętamy i będziemy zawsze pamiętać, że to dzięki Tobie i pozostałym dogomaniakom ma swój domek i że bardzo pomogliście nam w trudnych momentach (tzw. problemy wychowawcze). Nie tylko Dori ale i Muffinek jest Wam wdzięczny....
Dorian ma swój wpis w Metamorfozach:
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2368141#post2368141

A teraz coś z innej beczki....
Zabraliśmy psiaki na wycieczkę na działkę, którą specjalnie dla Doriego nabyliśmy ale.... nie dojechaliśmydo celu, bo Dori zdążył trzykrotnie zapaskudził tylną kanapę (choroba lokomocyjna) i musiałem zarządzić odwrót.
Miało być przyjemnie a skończyło się ..... Dori padł na dywan w domu szczęśliwy, że dotarł do domku :sleep2:, a Muffinek zestresowany podróżą (bo gdzieś go wywożą :crazyeye:) na swojej kanapie :eviltong:. Następnym razem Dori dostanie chyba aviomarin (ale wcześniej skonsultujemy to z weterynarzem).

Posted

[quote name='PiterW']Ale dobrze pamiętamy i będziemy zawsze pamiętać, że to dzięki Tobie i pozostałym dogomaniakom ma swój domek i że bardzo pomogliście nam w trudnych momentach (tzw. problemy wychowawcze). Nie tylko Dori ale i Muffinek jest Wam wdzięczny....

Milady, to wszystko zasługa Milady!!!:multi: :p Ona wiozła Dorianka ze schronu!:p Ja tylko "eskortowałam".;)

[quote name='PiterW']Dorian ma swój wpis w Metamorfozach:
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2368141#post2368141

Ja też od razu o metamorfozach pomyślałam! Cudowna przemiana! Najbardziej pamiętam jak chodził na ugiętych tylnych łapach, a teraz proszę, wszystko się wyprostowało!:multi:

Posted

To racja, teraz chodzi na wyprostowanych lapach (choc na zdjeciach, to moze nie bardzo widac) i kladzie sie z taka lekkoscia, ze az trudno uwierzyc, ze kiedys byl przy tym poprostu huk zwalanego cielska na podloge... Dobrze mu u nas, a mogl trafic do budy... Jak sobie o tym pomyslimy, to brr.... U nas mu lepiej.... A jaki jest ladny w rzeczywistosci :crazyeye:, jak znajdziesz czas z Milady, to zapraszamy do nas do Kielc na podziwianie w pelnej krasie :lol::lol::lol:

Ludzie sie generalnie za latwo poddaja i oddaja psa... Nie wszyscy sa niestety odpowiedzialni... Dori np. u nas tez troche naniszczyl o czym nie pisalismy, tez ma wybryki z rozpieszczenia pewnie, np. przedwczoraj zciagnal z wieszaka kurtke i porwal, ale czego sie nie wybacza, gdy sie kocha :loveu::loveu::loveu: Ale u nas sie na psy nie krzyczy i nie bije, staramy sie im po prostu spokojnie tlumaczyc i duzo juz osiagnelismy... Maly Muffin jak do nas trasfil to byl istny diabel, a teraz :loveu:. Ale to osiagnelismy spokojem i konsekwencja wpajania zasad... Dori tez wie, ze jak zaczyna gonic Mufffinka machajac lapami, to powie mu sie poprostu: ,,Nie gon Muffinka, bo Muffinek sie boi,, i Dori zaprzestaje takich praktyk...

Czesto myslimy o Ozzym i brak nam slow, jak tak mozna z psem postapic...:-(:-(:-( Szkoda,ze nie mozna cofnac czasu [i]

Posted

:crazyeye: Dla takich chwil warto żyć!!! :cunao::multi::multi::multi:
Co tu więcej pisać- wszystko przecież widać na zdjęciach :klacz::thumbs::Cool!: !!!

Posted

:loveu: :multi: CUDOWNE!!! obydwa i Dori i Muffinek to śliczne i przystojne chłopaki i mieli ogromne szczęście, że to właśnie ich wypatrzyliście :multi:

a jaką lwią końcówkę ogona ma Dorian :lol: :loveu:

Posted

Jakie śliczne czarnulki :loveu:
A ten ogonek bombowy :evil_lol:


Muffinek z mordki faktycznie jak braciszek Nudla, tylko troszkę większy mi się wydaję :) Co do noska u nas, to już jest duża poprawa, że w ogóle jest troszkę mokry, bo wcześniej był cały szorstki suchy i ciepły, ale poczekamy, nie śpieszy się ;)

Posted

Mam nadzieje, ze nie mozna pomylic Muffinka z Dorim :evil_lol:, ten na zdjeciu wczesniej to Dori, chyba mieszanka sznaucerka olbrzyma i labradora (tak nam sie wydaje), Muffinek to sznaucer sredni, trudno ocenic ze zdjec, czy jest wiekszy od Nudla, ale mordka :razz: calkiem jak braciszkowie...

Nos my juz przerabialismy z Dorim, u Nudelka bedzie dobrze :lol:... Nudelek tez pierwsza klasa sznaucerek :loveu:

Posted

To ja zazdroszczę tej piłeczki, bo mój Nudel za to nie wie do czego właśnie sluży taka zabawka :mad: Ale jeszcze go kiedyś nauczę :) I faktycznie wszystkie sznaucerki są urocze, ale czarnuchy to ja uwielbiam najbardziej :loveu:

Posted

Potrzebujemy troszkę fachowej wiedzy od Was Kochani odnośnie zachowania Doriego. Piesunio ostatnie kilka dni wył przerażliwie, jęczał od białego rana i ciągnęło go na dwór jak nigdy... Efektem takiej żałości jest zdemolowany doszczetnie przedpokój jednego dnia, tj. zorszarpany na strzepy dywan, zdarta i zjedzona tapeta, wygiety metalowy wieszak i podarta kurtka - straty uprzatnelismy...(to jeden dzien). Nastepnego dnia-zbity wazon i porysowany inkrustowany sekretarzyk....etc...
Zniszczenia dokonal, jak nas nie bylo w domu, ale jeczal i wyl nawet przy nas, wiec to nie tesknota za nami... Myslimy, ze to moze jakies cieczki?????

Nasze psy, ktore dotychczas mielismy, no i Muffinek, ktorego mamy -nigdy tak nie szalaly....

Czy to te suczki tak z Dorim zrobily? Powiedzcie prosze, ile razy w roku musimy sie tego spodziewac????
Czy ten okres w psim zyciu mozna jakos wczesniej rozpoznac, ze sie zbliza???

Posted

Kate, Piter, nie mam pojęcia co Wam doradzić.:shake: :oops: Cholerka no, już było dobrze... Może to faktycznie cieczki.:roll: Tutaj przydałby się dobry behawiorysta.:oops:
Zmienię tytuł wątku ok?

Posted

Kate1205 napisał(a):
Potrzebujemy troszkę fachowej wiedzy od Was Kochani odnośnie zachowania Doriego. Piesunio ostatnie kilka dni wył przerażliwie, jęczał od białego rana i ciągnęło go na dwór jak nigdy... Efektem takiej żałości jest zdemolowany doszczetnie przedpokój jednego dnia, tj. zorszarpany na strzepy dywan, zdarta i zjedzona tapeta, wygiety metalowy wieszak i podarta kurtka - straty uprzatnelismy...(to jeden dzien). Nastepnego dnia-zbity wazon i porysowany inkrustowany sekretarzyk....etc...
Zniszczenia dokonal, jak nas nie bylo w domu, ale jeczal i wyl nawet przy nas, wiec to nie tesknota za nami... Myslimy, ze to moze jakies cieczki?????

Nasze psy, ktore dotychczas mielismy, no i Muffinek, ktorego mamy -nigdy tak nie szalaly....

Czy to te suczki tak z Dorim zrobily? Powiedzcie prosze, ile razy w roku musimy sie tego spodziewac????
Czy ten okres w psim zyciu mozna jakos wczesniej rozpoznac, ze sie zbliza???


Jejku, czyzby chlopak naprawde zatesknil za suniami?

Drodzy Panstwo, ubezpieczcie dom jesli to mozliwe oczywiscie, wcale nie zartuje. Doriego unieruchomic na jego wlasnym poslaniu czyli smycz dopieta do czegokolwiek i poslanie Dorusia. Komenda - lezec i dopoki nie pojmie tematu .....Mialam ten problem, noce nieprzespane i w efekcie po mniej lub bardziej udanych probach na smyczy we wlasnym lozeczku, chlopak wyladowal u weta. Kastracja i po mniej wiecej roku bloga cisza i spokoj. Ufff!!

Posted

Myślę, że to nieco przesadzona reakcja na cieczkę jakieś suczki - sąsiadki. W takim wypadku zalecałabym kastrację. Nie tylko ze względu na dobro mieszkania, ale na spokój psychiczny psa. Wiązanie działa rzadko, pies nadal nie może wyładować z siebie emocji, a smycz najczęściej jest przegryzana. dlatego częściej stosuje się klatki, ale raczej nie w takich przypadkach, gdy pies szaleje ze względu na ruję suk, a jest możliwość jego kastracji. U mnie pies drapał drzwi i miałam je doszczętnie zrujnowane. Zabezpieczenie drzwi psa jednak nie wyciszyło, co logiczne. Dlatego polecam kastrację u dobrego, sprawdzonego weta. To lekki zabieg i pies bardzo szybko dochodzi po nim do siebie, dużo szybciej niż sunia po sterylce. A jak Dori zachowuje się na spacerze? Może przybiera od razu konkretny kierunek, wącha zawzięcie trawniczki, ustawia sie bardziej samczo do inncyh psów? To by potwierdziło teorię o cieczce jakieś suczki.

Posted

Problem z suniami jest taki - że mają cieczkę 2 razy w roku. Ale mają je ...praktycznie na okrągło! No bo suk jest dużo - co jednej się skończy to jakiejś innej zaczyna! I niektóre psy niestety tak to przeżywają. Znajomego jamnik jak sa cieczki to wyje, szczeka, chce wychodzic co godzinę - dostawał nawet relanium. Niestety moje przekonywanie do kastracji nie działa - wolą się męczyć - ich wybór...
Tu już wcześniej w przypadku Doriego proponowałam kastrację - no cóż, niektórzy uważają,że pozbawia to psa męskości - ale do czego mu ona? To nie pies reproduktor! A poza tym kastracja zapobiega wszelkim chorobą jąder u psów - łącznie z rakiem prostaty. Zastanówcie się nad tym - czy chcecie mieć problematycznego męskiego psa, który będzie tak reagował kilkanaście razy w roku czy normalnego, nie tęskniącego za sukami psa...

Ja mam sunię niewysterylizowaną, ale psa wykastrowałam. Wybrałam kastrację, bo jest to dużo mniej inwazyjny zabieg niż w przypadku sterylizacji suni. I dla mnie to dalej jest pies, nie ucieka, nie ogląda się za sukami.

Posted

Na poczatku jak wzielismy Doriego, to nie myslelismy o kastracji, bo takie nerwowe zachowanie bylo nam obce (zaden z naszych psow tak sie nie zachowywal). Poza tym mielismy inny powod do niepokoju, przerosniety sutek, ktory w koncu po wielu naradach zostal operacyjnie usuniety i to byla dobra decyzja, jak sie okazalo.
Jak zobaczy sunie na spacerze, to jeczy i merda potwornie ogonkiem...
Nie mial chyba innego powodu do szalenstwa, bo byl wyprowadzony i najedzony..
Musimy pomyslec chyba o kastracji...
Dori teraz jest juz spokojny, przeszlo tak niespodziewanie, jak sie zaczelo... Szalal chyba 3 dni, a teraz juz jest spokojny... Dori ma podobno ok. 7 lat, tak powiedzial weterynarz. Czy w takim wieku wielkiego psa mozna jeszcze wykastrowac?

Asiu nie zmieniaj prosze tytulu, teraz juz wiemy, ze chodzi o sunie....
Myslelismy jeszcze o kojcu na powietrzu na te pare dni...
Dziekujemy bardzo za pomoc :multi:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...