Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 892
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Psy naprawdę bardzo źle znoszą zmiany tym bardziej jeśli są stare i przyzwyczajone do określonego trybu życia. Jestem przejęta historią Liska i czuję kluche w gardle jak patrzę na ten wątek i pozwalam sobie uczestniczyć w dyskusji. Myślę jednak że sensowne jest skoncentrowanie się na poprawie warunków Liskowi na miejscu, sądząc po wieku zaaklimatyzował się w tym środowisku, jest serdeczny dla ludzi i dobrze Mu na swoim terenie. Dożył takiego pięknego wieku i może w tym stanie trwać jeszcze kilka lat lub miesięcy tego nie wie nikt z nas, obawiam się jednak że jakakolwiek przeprowadzka z dużym prawdopodobieństwem skróci Jego życie i na ten ostatni etap możemy zafundować Mu zamiast szczęscia, miłości i wszystkiego najlepszego czego Liskowi życzymy, ogromną ilość stresu- może przecież być tak że odejdzie wcisnięty w jakiś kąt wspaniałego ogródka lub domu, przerażony i wylękniony nowym miejscem bo nie starczy Mu czasu na to aby je poznać i poczuć się w nim dobrze. Zmiana warunków życia (miejsce pobytu, żywienie, całe otoczenie-ludzie , ewentualnie inne Psy) mogą okazać się zabójcze a w ostatnich chwolach życia będą towarzyszyć Liskowi paniczny strach, przerażenie i inne negatywne objawy jakich chcemy oszczędzić temu Wspaniałemu Seniorowi.
Tak się zastanawiałam czy Lisek ma jakiegoś ulubionego pracownika, który też darzy Go szczególną sympatią i zna od lat, bo jedynie chyba taka osoba mogłaby Liskowi dać dom lub swoim zachowaniem i ciepłem namiastkę domu i ciepła jaką otaczamy własne Zwierzęta.

Posted

Nie wiem gdzie jest Milanówek, ale wyczytałam że blisko Warszawy, w której mieszkam [bielany], więc mogłabym jeździć tam co tydzień na kilka godzin, w niedzielę... teraz mam szkołę i szczeniaka w domu, a schronisko niezbyt blisko, więc częściej się nie da. No i dojazd komunikacją miejską, też kawałek czasu.
jeśli to coś da, to jestem chętna. może z kimś z dogo?

Posted

Mimo całej miłości do psów i tego, że moim zdaniem każdy pies powinien mieć własny dom, że schron to tylko schron, zgadzam się w przypadku Liska z Diką. Mam wrażenie że chcemy go uszczęśliwić trochę na siłę, a trochę, że uspokoić nasze sumienia,. Że zrobiliśmy wszystko, umieścilismy Liska w domku. A co on na to. Schronisko to cały jego dom. Nie sądzę, żeby pamiętał coś sprzed 17 - 18 lat. Może się zdarzyc, że zanim zaaklimatyzuje się w nowym domu, zapozna z otoczeniem, zaufa człowiekowi - odejdzie za Tęczowy Most do naszych psiaków. Wtedy możemy zadawac sobie pytanie - czy czasem nie przyczyniliśmy się w pewnym sensie do tego. Sądzę, że odiwedziny, głaskanko, to jest to. Z tym bliskim pracownikiem, który jest tam codziennie - to dobry pomysł. Można uczulic kogos na Liska, na jego wiek, stan zdrowia. Żeby gdyby cos się z nim działo, gdyby miało przyjść to co najgorsze a jednak nieuniknione - nie był sam. Może wtedy ktoś mógłby z nim być, mówić, głaskać. Ale to gdybanie na przyszłość, mam nadzieje daleką. Ja nie jestem jednak za całkowitą zmiana Liskowego środowiska. Ale przecież mogę nie mieć racji - więc proszę, nie zakrzyczcie mnie, jako człowieka bez ludzkich odruchów.

Posted

Ostatnio bardzo dużo myślę o Lisku.
formalnie jest do adopcji, ale właściwie nie ma szans na dom i zapewne takiego nigdy nie będzie miał. Gdyby taki dom istniał, zapewne schronisko wydałoby go do adopcji. Nie sądzę, żeby był w schronisku szczęśliwy-bo szczęśliwy jest głównie wtedy, gdy ktoś poświęca mu uwagę, a pracownicy poza wizytami przy sprzątaniu i karmieniu mu tego nie zapewniają i on tak naprawdę ich nie obchodzi- ale też nie wydaje mi się, żeby tu gdzie jest w jakiś sposób cierpiał lub był szczególnie nieszczęśliwy. To cały jego świat, innego nie zna-zakładając że nie pamięta swojego poprzedniego życia sprzed 19 lat, zna ze schroniska tylko człowieka, ludzi, w kontakcie z którymi czuje się szczęśliwy, ale ten kontakt przez warunki życia w schronisku jest ograniczony do minimum i wydaje mi się, że jakkolwiek nie cierpi, to głównie tego najbardziej mu brakuje, za tym tęskni.
Jeszcze tak się zastanawiam-przed schroniskiem musiał mieć przecież dobrze rozbudowane relacje z ludźmi, że przez 19 lat takiego życia nie zdziczał, że coś mu poprostu nie odbiło - jest łagodny i bardzo przyjazny, wydaje mi się, że on tę więź, zaufanie do ludzi musiał wynieść z życia przed schroniskiem-tylko to mu z niego zostało.
Nie mogę się pogodzić z myślą, że on będzie umierał w schronisku. Nie mogę poprostu przeżyć tragedii życia tego psa. :cry:
odwiedzę go w środę.

Posted

azzie5 napisał(a):
Nie sądzę, żeby był w schronisku szczęśliwy-bo szczęśliwy jest głównie wtedy, gdy ktoś poświęca mu uwagę.


To może jednak, gdyby była możliwość powinien dostać szansę?

Posted

quote="Dika"]Psy naprawdę bardzo źle znoszą zmiany tym bardziej jeśli są stare i przyzwyczajone do określonego trybu życia.



Podobnie jak stary człowiek, ale czy to jest kluczowy powód, żeby zostawiać go w schronisku juz do końca jego dni???

[quote]Myślę jednak że sensowne jest skoncentrowanie się na poprawie warunków Liskowi na miejscu, sądząc po wieku zaaklimatyzował się w tym środowisku, jest serdeczny dla ludzi i dobrze Mu na swoim terenie.[quote]

Ponieważ nie miał innego wyjścia, więc musiał się zaaklimatyzować. A czy jest mu tam dobrze? Nie wypowiadałabym się kategorycznie w tym temacie. Z listu azzie wynika, że on jdnak tęskni za człowiekiem. Co do poprawy jego życia? W schronisku? Jak można poprawić mu życie wśród setki innych psów? A odwiedzanie go co tydzień oczywiście dobrze, jakby tak było, ale IMO to mało. Tym bardziej, że pies może przyzwyczaić się do konkretnej wolontariuszki, która później przestanie przychodzić z jakichś tam powodów i _wtedy_ Lis będzie tęsknil.

[quote]Dożył takiego pięknego wieku i może w tym stanie trwać jeszcze kilka lat lub miesięcy tego nie wie nikt z nas, obawiam się jednak że jakakolwiek przeprowadzka z dużym prawdopodobieństwem skróci Jego życie i na ten ostatni etap możemy zafundować Mu zamiast szczęscia, miłości i wszystkiego najlepszego czego Liskowi życzymy, ogromną ilość stresu- może przecież być tak że odejdzie wcisnięty w jakiś kąt wspaniałego ogródka lub domu, przerażony i wylękniony nowym miejscem bo nie starczy Mu czasu na to aby je poznać i poczuć się w nim dobrze. [quote]

Jeśli okazałoby się, że pies źle znosi życie na wolności zapewne będzie można umieścić go ponownie w schronisku.

[quote]Zmiana warunków życia (miejsce pobytu, żywienie, całe otoczenie-ludzie , ewentualnie inne Psy) mogą okazać się zabójcze a w ostatnich chwolach życia będą towarzyszyć Liskowi paniczny strach, przerażenie i inne negatywne objawy jakich chcemy oszczędzić temu Wspaniałemu Seniorowi. [quote]

To jest gdybanie. Możemy przerzucać się argumentami typu, a jeśli nie, jeśli właśnie wspaniale się zaaklimatyzuje i będzie szczęśliwy? Zeby to sprawdzić, należałoby spróbować.

[quote]Tak się zastanawiałam czy Lisek ma jakiegoś ulubionego pracownika, który też darzy Go szczególną sympatią i zna od lat, bo jedynie chyba taka osoba mogłaby Liskowi dać dom lub swoim zachowaniem i ciepłem namiastkę domu i ciepła jaką otaczamy własne Zwierzęta.


Raczej nie ma, takie mam wrażenie po przeczytaniu azzie.

Posted

Zmiana warunków życia (miejsce pobytu, żywienie, całe otoczenie-ludzie , ewentualnie inne Psy) mogą okazać się zabójcze a w ostatnich chwolach życia będą towarzyszyć Liskowi paniczny strach, przerażenie i inne negatywne objawy jakich chcemy oszczędzić temu Wspaniałemu Seniorowi.


To jest gdybanie. Możemy przerzucać się argumentami typu, a jeśli nie, jeśli właśnie wspaniale się zaaklimatyzuje i będzie szczęśliwy? Zeby to sprawdzić, należałoby spróbować.


Cała nasza dyskusja jest gdybaniem, ale osobiście uważam, że eksperymentowanie na starym psie nie jest właściwe.
Po przeczytaniu postu Azzie, a zwłaszcza fragmentu, że Lisek cieszy się na widok człowieka umacniam się w przekonaniu, że właśnie tam, na miejscu, w znanym otoczeniu należałoby otoczyć go szczególną opieką.

Nie znam schroniska w Milanówku, nie wiem jakie układy i zwyczaje w nim panują i jakie są możliwości zapewnienia psu szczególnej opieki, więc moje wypowiedzi również są "tylko gdybaniem" opartym na doświadczeniach.

Poza tym porównywanie psa i człowieka jest trochę bez sensu, bo pies nie myśli abstrakcyjnie "ach, co by było gdyby moje życie potoczyło się inaczej" ;)

Lisek ma właściwie zerowe szanse na adopcję, więc tak czy inaczej należałoby pomyśleć jak w tej chwili poprawić jego los na miejscu, w schronisku ;)

Posted

Możliwe, że gdybamy, że mamy różne zdania oparte na różnych doświadczeniach, ilości Psów z których nieszczęściem się stykałyśmy i sposobem zachowania tych Psów jak i rodzajem nieszczęscia. W moim przekonaniu jednak adekwatnym do obecnej sytuacji Liska, a przede wszystkim Jego wieku dobrze byłoby "dać" Mu tyle ciepła i tyle zainteresowania ile tylko można w tych warunkach. Dla każdego Psa to mało i zawsze dobry dom z człowiekiem, który kocha swoje zwierzęta w porównaniu ze schroniskiem wypada mówiąc delikatnie "blado". Dlatego pisałam przede wszystkim o pracowniku, czyli o kimś kto jest codziennie na miejscu. Pracownicy są różni ale bywają wśród nich ludzie dla których ta praca jest czymś cholernie ważnym, którzy starają się Zwierzęta traktować godnie i z ciepłem, którzy mimo ilości Psów i obowiązków jakie mają znajdą czas aby zagadać, pogłaskać- to plus Wolontariusze dają namiastkę kontaktu jakiego Pies potrzebuje. Nikt tutaj nie chce zamykać Liskowi drogi do własnego domu i szczęscia tylko znając psychikę Psów stara się podpowiedzieć co sądzi o określonych rozwiązaniach. Gdyby zjawił się ktoś odpowiedni w schronisku po Liska i chciał Go z pełnym przekonaniem i zrozumieniem Jego sytuacji, nie sądze aby ktoś z nas to blokował. Rozmawiamy raczej o szukaniu "na gwałt" jakiegoś domu aby wyrwać Go za wszelką cenę ze schroniska i tutaj pojawiły się po prostu różne zdania na taki obrót sprawy.

Posted

Dika napisał(a):
Możliwe, że gdybamy, że mamy różne zdania oparte na różnych doświadczeniach, ilości Psów z których nieszczęściem się stykałyśmy i sposobem zachowania tych Psów jak i rodzajem nieszczęscia. W moim przekonaniu jednak adekwatnym do obecnej sytuacji Liska, a przede wszystkim Jego wieku dobrze byłoby "dać" Mu tyle ciepła i tyle zainteresowania ile tylko można w tych warunkach. Dla każdego Psa to mało i zawsze dobry dom z człowiekiem, który kocha swoje zwierzęta w porównaniu ze schroniskiem wypada mówiąc delikatnie "blado". Dlatego pisałam przede wszystkim o pracowniku, czyli o kimś kto jest codziennie na miejscu. Pracownicy są różni ale bywają wśród nich ludzie dla których ta praca jest czymś cholernie ważnym, którzy starają się Zwierzęta traktować godnie i z ciepłem, którzy mimo ilości Psów i obowiązków jakie mają znajdą czas aby zagadać, pogłaskać- to plus Wolontariusze dają namiastkę kontaktu jakiego Pies potrzebuje. Nikt tutaj nie chce zamykać Liskowi drogi do własnego domu i szczęscia tylko znając psychikę Psów stara się podpowiedzieć co sądzi o określonych rozwiązaniach. Gdyby zjawił się ktoś odpowiedni w schronisku po Liska i chciał Go z pełnym przekonaniem i zrozumieniem Jego sytuacji, nie sądze aby ktoś z nas to blokował. Rozmawiamy raczej o szukaniu "na gwałt" jakiegoś domu aby wyrwać Go za wszelką cenę ze schroniska i tutaj pojawiły się po prostu różne zdania na taki obrót sprawy.


Diko, pięknie ujęłaś to, co każde z nas starało się przekazać, jak sądzę :)

Posted

Dika napisał(a):
Nikt tutaj nie chce zamykać Liskowi drogi do własnego domu i szczęscia tylko znając psychikę Psów stara się podpowiedzieć co sądzi o określonych rozwiązaniach. Gdyby zjawił się ktoś odpowiedni w schronisku po Liska i chciał Go z pełnym przekonaniem i zrozumieniem Jego sytuacji, nie sądze aby ktoś z nas to blokował. Rozmawiamy raczej o szukaniu "na gwałt" jakiegoś domu aby wyrwać Go za wszelką cenę ze schroniska i tutaj pojawiły się po prostu różne zdania na taki obrót sprawy.


Nie, nie piszę o szukaniu mu domu na gwałt. Mam na myśli jedynie rozpropagowanie na różnych forach, w gazetach, pokazanie tego psa. Jeśli przez 19 lat nie znalazł się nikt, kto nie zabrał go z Milanówka to zapewne się nie znajdzie. Uważam, że należy puścić problem Lisa na szersze forum, żeby wiedział o nim nie tylko Milanówek, ale też cała Polska (dzięki netowi głównie).

Posted

Byłam u Liska. Skakał, cieszył się i łasił do mnie. Teraz, w nowym boksie i razem z Kłą wygląda wreszcie na szczęśliwego, o wiele, wiele szczęśliwszego, niż w poprzednim boksie. A popatrzcie: on przecież wcale nie chciał opuszczać starego boksu i przenosić się do nowego, uszczęśliwiłam go poniekąd na siłę. I teraz jest mu znacznie lepiej.
Pewnie wielu osobom się to nie spodoba, ale spróbuję poszukać mu domu. Zapewne nic z tego nie wyjdzie, ale przynajmniej sprubuję. Gdyby udało się znaleźć dom, w którym byłby drugi pies, taki jak Kła, Lisek napewno nie odczułby dużej różnicy, że jest w innym środowisku niż jego dotychczasowe.

Posted

tak się cieszę..ale zobacz On tak szybko się przestawił i jest szczęśliwszy..więc może warto spróbować dać mu to czego nigdy nie miał? Trzymam kciuki..mocno za Liska i jego szczęście.

Posted

@azzie trzymam kciuki i cieszę się że szukasz mu domku pomimo różnicy zdań na ten temat. On nie powiniem umierać w schronisku, nawet jeżeli tylko to jest mu znane, zasługuje na godne ostatnie chwile. Mam ogromną nadzieję że zimę już spędzi w normalnych warunkach ....

kucze że ja nie mam warunków ....... :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...