Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Helga&Ares napisał(a):
Niech no tylko jakaś jamolka mi się trafi ...:megagrin:
Oczywiście, bo mnie tylko jakieś dzikie kundle się trafiają :angryy::confused::bigcry::wallbash::niewiem::obrazic::grab::talker::hmmmm::2gunfire::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

GoniaP napisał(a):
Oczywiście, bo mnie tylko jakieś dzikie kundle się trafiają :angryy::confused::bigcry::wallbash::niewiem::obrazic::grab::talker::hmmmm::2gunfire::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:


Gonia już nie jest dzikim kundlem Małgoniu:loveu:

Posted

Jeszcze troszkę i zmiana ukierunkowania ogłoszeń na inne województwo. To jedyne co mi do głowy przychodzi, poza uzbrojeniem się w cierpliwość. Znów wraca mi myśl jak bumerang, że tymczasy nie są moją najmocniejszą stroną. :roll:

Posted

No i dooopa do kwadratu. :-( Jadzia w budzie spędza mi sen z powiek, a lada moment operacja i to kolejny mój stres. Pomyślałam, że zabiorę Jadzię do Łodzi, trudno, na pysk padnę z całą 7mką ale przynajmniej zyskam tyle, że nie będę ekspediowała męża do opieki nad Jadzią poza Łódź. Postanowiłam zrobić to dziś, by mieć parę dni na dotarcie się stworów. Jak szybko Jadzię zabrałam tak jeszcze szybciej odwoziłam. :placz:
Nie spodziewałam się, że Jadzia będzie sparaliżowana obecnością kotów. Wyjaśniam. Koty u mamy, z którymi miała styczność wiedzą, że jest pies/ sunia, że tykać ich nie wolno i już. Moje niestety nie. :shake: Napadły Jadzię z miłością i powitaniem, popędziły do niej żeby ją przywitać w rodzinie i się o nią poocierać, polizać ją itp. Jadzia zesztywniała, zaczęła drżeć jak osika, nie mogła zrobić kroku, tylko powarkiwała jakby chciała powiedzieć - "Zabierz ode mnie te namolne zwierzaki!" To była pierwsza akcja z kotami. Udało mi się kota Elżbietę zabrać od Jadzi, dzięki temu ta się ruszyła z miejsca i poszła za mną do drugiego pokoiku. Tam poznała sunie Manię i Firę, wszystkie 3 karmiłam chrupkami, póki nie pojawiła się kotka Franka, tym razem ta chciała obwąchać Jadzię, a Jadzia myk pod kanapkę i widzę, że aż ją telepie (druga akcja z kotem w tle). Za diabła nie chciała wyjść. :-( W międzyczasie wrócił mąż z psami Jolą i Remikiem. Z Jolą spoko, czyli generalnie moje sunie stanęły na wysokości zadania (koty, jakby nie patrzeć też, chciały Jadźkę ugościć) ale za to Remik (zakagańcowany na wszelki wypadek) dostał amoku, jazgot (chyba słyszalny w sąsiednim bloku) i furia, byle zaatakować więc piorunem zabunkrowałam go w kuchni. Niestety, wiedziałam, że sprawa jest przegrana. :-( Nie miałam gdzie odizolować na dłużej kotów, by stopniowo zapoznawać z nimi Jadzię i uczyć ją, że są koty, które kochają psy. :roll: Uściślając, owszem, jest drugi pokoik ale te koty mają świra na punkcie mnie i psów i odstawione na bocznicę drą się w niebogłosy. Sąsiedzi by tego nie znieśli, podobnie jak i alarmu Remika, na okoliczność odseparowania go (ta sama bajka co z kotami). Bałam się oczywiście i o samą Jadzią, bo tego dla niej było aż nadto (za dużo stresorów): przerażenie rozmiłowanymi kotami i histerycznym terminatorem. Gdybym miała z jedno pomieszczenie więcej (dla porozstawiania towarzystwa po kątach) i nieco grubsze ściany podniosłabym tak rzuconą mi rękawiczkę. Tu jednak sprawa była nie do przeskoczenia. Musi obowiązywać plan pierwotny (operacja i wyjazdowa opieka męża nad Jadzią). Po powrocie do domu zadzwoniłam do mamy i...dowiedziałam się, że Jadzia chciała się zabić o budę ze szczęścia. Cholernie mi przykro, myślałam, że dziś będzie spała w ciepełku i...że może to jakoś przełamie jej kiepską passę. :-(

Posted

GoniaP napisał(a):
Isadorko, wniosek z tego taki, że trzeba zbierać na domek dla Majgi! Róbże cegłę - szybciorem :diabloti:



Potrzebne zdjęcia Izuni... najlepiej pod kroplówką, albo chociaż zbliżenie na .. ten... noo... taki wsadzony.... yyyy.... znaczy sie weflon wsadzony :megagrin::megagrin::megagrin:
jestem pewna, że wtedy cegła bedzie smigać i od razu można w tysiącach wystawiać.

Posted

Isadora7 napisał(a):
Potrzebne zdjęcia Izuni... najlepiej pod kroplówką, .

:megagrin: sorry, ale sie nie da nie śmiać sie po takim tekście :megagrin:

no ale z Jadzią to rzeczywiscie kłopot :shake:
że też ona tak się kotów boi, jestem w szoku
Majqa Ty jesteś niesamowita, że jeszcze Jadwinię chciałas wziąśc do domu, nie znam Cię, ale nawet ja widzę, że przecież nie masz gdzie...

Posted

Chciałam, chciałam... :-( jedyna kłopotliwość by polegała na wielokrotnym bieganiu z całą menażerią na dworek, bo na małą Jadwinię gdzieś to miejsce i tak by się znalazło. Ona jest szczuplaczek, postura podpompowanego pinczerka - małe, chude, wyścigowe (waga ciut ponad 10kg). Już miałam pomysł na przegrupowanie spania, miseczek etc...eh...:-(

Posted

Kupka nieszczęścia wybrzydza w jedzeniu. :evil_lol: Niech się jej cokolwiek nie spodoba można z miseczką wracać (jak się nie zdąży stosownie szybko podnieść to miseczka jest cięższa o wkładkę z piasku ;)).

Posted

Ucieka z kojca, wybrzydza, nie wiadomo co jeszcze :cool1: A Majga zakochana i nieba przychyla :shake: Ja też mam wiele wad, nie chcesz i mnie wziąć pod swoje skrzydła??? Czułabym się kochana... i bezpieczna.... i mogłabym prawdziwe oblicze pokazać bez strachu, że mnie wykopiesz na ulicę :eviltong::diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...