Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[video=youtube;AwRZIrKSqWQ]http://www.youtube.com/watch?v=AwRZIrKSqWQ[/video]

Jadzia oczekująca...

[video=youtube;7zJdOcL1AUs]http://www.youtube.com/watch?v=7zJdOcL1AUs[/video]

Posted

Ile pięknych zdjęć Majguś!!!
Jadzia - super psina. No i ja wciąż o tych oczach będę prawić... ma takie mądre spojrzenie, że wymiękam... Tak szczerze, z niekwestionowaną miłością, potrafi patrzeć tylko pies!

Posted

GoniaP napisał(a):
Ile pięknych zdjęć Majguś!!!
Jadzia - super psina. No i ja wciąż o tych oczach będę prawić... ma takie mądre spojrzenie, że wymiękam... Tak szczerze, z niekwestionowaną miłością, potrafi patrzeć tylko pies!


Gonia ja mam jeszcze 287 zdjęć Jadziuni do wstawienia tylko oddech złapię :)

Posted

Nie istniałam ja, praktycznie zupełnie. Kiedy weszłam do niej i wzięłam na dworek, szalała. Wypuściłam jej Fuksa i Klarkę. Z chwilą, gdy mama uchyliła okno i Jadzia usłyszała głos męża, wpadła w trans czekania. Kiedy do niej wyszedł ogłupiała, masa zdjęć mi poszła w diabły (bo sunia poruszała się tak szybko wokół ukochanej jej postaci). Co ciekawe, była tak o męża zazdrosna, że chciała przetrzepać skórę tamtym psiakom, kiedy ośmielały się zbliżyć do jej obiektu westchnień. Na parę słownie minut, w pewnej chwili, mama z mężem wyjechali. Ja otworzyłam tę pośrednią furteczkę i psiaki miały dodatkowe miejsce do biegania. Co robiła Jadzia? Z nosem przy ziemi tropiła ślady męża, wypatrywała kierunku, w jakim odjechało auto i...płakała (ten dźwięk był straszny, taki z trzewi, nie pisk ale jakaś skarga, ja się też popłakałam...). Praktycznie nie reagowała na moje gadanie tylko ruszyła potem wokół domu szukać go, zaliczając każde miejsce, w którym stał. Po jego powrocie znów było nieopisane szczęście. Wiecie, ja nawet nie potrafię tego oddać, klucha w gardle do teraz. :-(
Bożeeeeeee, skoro mąż był z nią tylko 2 tyg., a tak go pamięta i tęskni, to kim był ten ktoś, kto miał ją wcześniej skoro z taką łatwością o nim zapomniała??? :placz: Jaki ten ktoś był dla niej? :placz:
Nie wierzę w jej zgubienie... Jej się nie da zgubić ani dosłownie ani w przenośni...jej się nie da wyrzucić z serca. Nawet moja mama, która z nią urzęduje ciągle (wieeeele wyjść w ciągu dnia, tulenie, głaskanie, karmienie) nie wyprzedziła męża... To jest coś bez nazwy... aż boli.

Posted

Ile razy wchodzę na ten wątek, to ze wzruszenia też beczę. Nie potrafię zrozumieć jak można się pozbyć tak kochającego stworzenia.
Często też myślę, że gdyby nie moja Diana, to pewnie już dawno bym Cię prosiła o Jadzię. Nie można jej nie kochać widząc te kochane oczęta i siwą bródkę. Przywiązanie Jadzi do Twojego męża tym bardziej "powala". Jest nadzwyczajna.

Posted

[quote name='irenaka']Ile razy wchodzę na ten wątek, to ze wzruszenia też beczę. Nie potrafię zrozumieć jak można się pozbyć tak kochającego stworzenia.
Często też myślę, że gdyby nie moja Diana, to pewnie już dawno bym Cię prosiła o Jadzię. Nie można jej nie kochać widząc te kochane oczęta i siwą bródkę. Przywiązanie Jadzi do Twojego męża tym bardziej "powala". Jest nadzwyczajna.


Jakbym ja to mówiła.
Po pracy wkleję kolejną porcję z 394 zdjęć Jadzi :evilbat::evilbat::evilbat:

Posted

Isadora7 napisał(a):
(...) Po pracy wkleję kolejną porcję z 394 zdjęć Jadzi (...)

No, ja widzę, że tu niezłe jest używanie moim kosztem. :evil_lol:

Posted

Ajula napisał(a):
tak kochać potrafią tylko psy
za co je Pan Bóg tak pokarał? po co dał im uczucia i te wierne serca?
łatwiej by im było, gdyby ludzi tak nie kochały :(

Smutne ale prawdziwe... :-(

Posted

A Jadwinia... a Jadwinia doprowadza mamę do rozpaczy. Mama sterczy z nią jak słup soli na wybiegu, byle Jadzia się załatwiła, a... sama Jadzia popiernicza jak ta lala na 4 łapkach, ledwo wyrabia zakręty i... jakby zapomina, że ma zrobić, co do niej należy (co nie znaczy, że nabrudzi w domu). Dalej sprawa ma się tak, że Jadzia czeka przed furteczką na wpuszczenie do mieszkanka. Zostaje wpuszczona, a za moment, po powrocie do domu, mama słyszy szczek Jadzi i debatuje sama z sobą, schodzić znów do niej (bo się nie załatwiła), czy nie schodzić. Wygrywa na ogół to pierwsze. Wariatkowo...istne wariatkowo. :evil_lol:

Posted

majqa napisał(a):
A Jadwinia... a Jadwinia doprowadza mamę do rozpaczy. Mama sterczy z nią jak słup soli na wybiegu, byle Jadzia się załatwiła, a... sama Jadzia popiernicza jak ta lala na 4 łapkach, ledwo wyrabia zakręty i... jakby zapomina, że ma zrobić, co do niej należy (co nie znaczy, że nabrudzi w domu). Dalej sprawa ma się tak, że Jadzia czeka przed furteczką na wpuszczenie do mieszkanka. Zostaje wpuszczona, a za moment, po powrocie do domu, mama słyszy szczek Jadzi i debatuje sama z sobą, schodzić znów do niej (bo się nie załatwiła), czy nie schodzić. Wygrywa na ogół to pierwsze. Wariatkowo...istne wariatkowo. :evil_lol:


Do Jadzi nie sposób nie miec słabości, patrząc na jej zachowanie, reakcje.
A ja tez z prośbą o wybaczenie Jadziu że jeszcze nie wstawiłam tych pozostałych 412 zdjęć ale mam taki sajgon, że szok.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...