majqa Posted December 22, 2009 Author Posted December 22, 2009 Dziś mam za sobą podły dzionek, o co mniejsza ale... W związku z nim Jadzia musiała być przeszmuglowana na górę do mamy na parę godzin (jej buuuda była zajęta przez innego naszego psiaka) i... Lada moment, na okoliczność świąt, Jadzia i tak musi zakwitnąć u mamy więc żeby nie siedziała sama, w osobnym pokoju, tylko z resztą psiaków (Gustaw, Zofia i Genowefa), kotami (Miluś, Kitka i Mania Łazienkówna) i nami mama postanowiła ją z bliżej zapoznać z tymi pierwszymi (a przypomnę, że wcześniej w budzie = wersja podwórkowa urzędowała przecież z Fuksem, Faksem i Klarą). Mama, w naiwnej wierze, że lepiej stopniowo zapoznawać Jadzię z menażerią, wypuściła Jadzi Gutka. I cóż... :roll: Pisk, skowyt, panika... Jadzia przetrzepała tyłek :angryy: praktycznie dwa razy większemu (przynajmniej masą) psu. Biiiiiidny Gucio, tego się nie spodziewał. :-( Udało się je rozdzielić. Po tej akcji Jadzia okopała się pod kuchennym stołem, a Gutek uczynił próbę przedostania się korytarzykiem do kuchni (kuchnia wszak pojemną jest). Nie przekroczył nawet jej progu, Czarna Wiedźma dopadła go po raz drugi. 2:0. :angryy: Trzeciej próby już nie było. Dobrze, że mama nie wypuściła Jadzi całości za jednym podejściem. Nie wiadomo by było w kotłowaninie, którzy to nasi i kogo bronić. Gutek ocalał w jednym kawałku, interwencja chirurga nie była konieczna ale... Już wiadomo, Jadzi nie jest po drodze z konkurentami do łask. I pomyśleć, że taka była zgodna i potulna na początku, a teraz hetera całym pycholem. :mad: Cóż...na nasz przyjazd trzeba będzie ułożyć harmonogram/ grafik kursowania wewnątrz - i zewnątrz domowego. Quote
zula131 Posted December 22, 2009 Posted December 22, 2009 Było dawać takie imię? Jadzia=Jaga=BabaJaga=jędza Było nazwać Anielka ... Quote
majqa Posted December 22, 2009 Author Posted December 22, 2009 Mądry psiarz po szkodzie...a kto wiedział, że takie licho w niej drzyyyyyymie. ;-) Quote
Ajula Posted December 22, 2009 Posted December 22, 2009 o matuchno :crazyeye: co za diablątko małe! harda panienka, kto wie jak długo musiała walczyć o swoje na ulicy Quote
majqa Posted December 23, 2009 Author Posted December 23, 2009 Jutro, zaraz po przyjeździe do mamy odpucowuję niunię. Rozkład będzie musiał być taki: kicie moje na górę do osobnego pokoiku, psiaki na dół na miejsce Jadzi, Jadzia na górę do innego pokoiku niż kicie, w którym będzie spać z mężem (na dole w 6tkę się w jednym łóżku nie zmieścimy...nie żeby psiaki nie miały innego miejsca do spania ale niestety, nawet siłą ich się z wyra nie wygoni)... Oj, solidna to będzie zaprawa i maksymalna kontrola żeby się coś nie obsunęło i zwierza sobie nie wlazły w drogę. :roll: Nie wspomnę jeszcze o samym wyzwaniu zabrania się z samej Łodzi, koty w kontenerku, Mania, Jola i Remiś z tyłu, ja za kółkiem, mąż z ręcznikiem an-ty-rzy-ga-nio-wym i Firą na miejscu pasażera, tłumok z naszymi rzeczami, zakupy. Chwilowo nie potrafię sobie tego wyobrazić. ;) Quote
Ajula Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 ...ale za to jak jutro przemówią ludzkim głosem to dopiero będziecie mieć wesoło :loveu: Quote
Ajula Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 ...powiedzą, jak bardzo Was kochają :loveu: Quote
Isadora7 Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 No ja myślę że Jadźka to da popalić gadaniem :):): Quote
Ajula Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 Wesołych Świąt Jadwiniu :loveu: i bądźcie grzeczne, żeby Majqa nie oszalała :evil_lol: Quote
zula131 Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 http://www.youtube.com/watch?v=l8b33etBSzs&feature=related Quote
majqa Posted December 24, 2009 Author Posted December 24, 2009 Wszystkiego, co najlepsze Kochani życzę Wam w imieniu swoim i Jadzi. Niech w tę najbliższą, wigilijną noc, prócz zwierząt i ludzie przemówią ludzkim głosem. Spełnienia marzeń, odpoczynku, złapania chwili oddechu w gronie najbliższych i Mikołaja, którego wręcz zmęczy obdarowywanie Was prezentami... :lol: Quote
kamilawa Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 Wesołych świąt! Ho ho ho! Idzie Mikołaj do Jadziuni? :D:D Quote
nika28 Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 Zdrowia, szczęścia, pomyślności, nie połykaj z karpia ości, nie jedz bombek, nie pal siana, jedz pierogi, lep bałwana, a w sylwestra, pij do rana! Na te święta co nadchodzą, życzę ciepła i miłości. Niech Cię ludzie nie zawodzą i niech uśmiech w sercu gości. - Życzy nika28 i zwierzyniec. Quote
majqa Posted December 24, 2009 Author Posted December 24, 2009 No i...nie zabraliśmy się naszym autem. :shake: Mąż załamał ręce i mieliśmy przesiadkę do jego większej służbówki. Jak nigdy zwierza całą drogę rozrabiały. :-( Na miejscu dorżnęły się wyścigami podwórkowymi i...utytłały na amen. :roll: Ja w międzyczasie już na górze u mamy odkąpałam Jadzię. Matko jedyna, ile wylazło z niej jeszcze sierści (moje mieszkanko tonęło w sierści; sprzątanie, sprzątanie, sprzątanie z motorkiem w tyłku żeby wyrobić się na czas). Jadzia zajęła praktycznie dwa pokoiki, bo przechodni ma otwarty ale... No właśnie...Jadzia nie schodzi z tapczanu, bo "osaczyła" ją podłoga (w tych pokojach jest z drewnianych, polakierowanych dech i...Jadzia na niej głupieje, ślizga się, boi się tej podłogi pomimo tego, że na kafelkach radzi sobie wyśmienicie). Oczywiście nie jest skazana na samotnię, bo zaczęły się kursy: Jadzia zamknięta = z nami urzęduje Zofia, Genowefa, Gustaw i mamowe kicie; Jadzia i mamowe kicie urzędujące z nami = wymienione piesie zamknięte w osobnym pokoju. Łatwo się pisze ale połapać się w zamykaniu i otwieraniu to nie lada sztuka. :roll: Jadzia obwąchuje przy wyjściach na dwór zapachy moich psiaków i jest nabuzowana, że wtargnęli intruzi. Usiłuje polować na Gutka (przez drzwi), poza tym skacze jak nakręcona (głównie na męża). Generalnie jest w swoim żywiole, a i przeszczęśliwa, bo śpi z mężem, a osobno na podłodze ma rzuconą baranią skórę. Ja leczę z kolei dziury w ręce. W aucie, całą drogę, Elżbieta pałowała Frankę w transporterku. :angryy: Elżbieta nie lubi jeździć i po opuszczeniu więzienia jest wkotwiczona na max, spuszcza z siebie powietrze, prycha, syczy (generalnie trwa to ok. 4-5dni). Chciałam ją uspokoić (już w pokoiku, które zajęły moje kicie), pomiziać (zwłaszcza, że do wyjazdu miała miłosne zapędy wobec niej) i... Mam 6 dziurek w ręce, rękę czerwoną, krew upuszczona, a że jestem kocim uczuleniowcem... Tabl. antyalergiczne zapodane, bo świąd był niemożebny. Zatłukę tego kocura... :mad: Co za wredota... To był mój najdłuższy, wigilijny dzień, jaki pamiętam. Całe szczęście, że zwierza padły po atrakcjach. 6.30 pobudka, odsikać je, zamknąć, popędzić po Jadzię, odsikać, przeszmuglować z ominięciem wiadomych piesiów i po cichutku wprowadzić do męża, żeby dalej sobie śpiuniali. Żyć nie umierać. :evil_lol: Quote
Isadora7 Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 Rozrywkowa Wigilia :):):) chyba byś się źle czuła jakby było tak zwyczajnie :):):) Quote
majqa Posted December 24, 2009 Author Posted December 24, 2009 Ja już nie znam określenia "tak zwyczajnie"... ;-) Quote
Isadora7 Posted December 27, 2009 Posted December 27, 2009 GoniaP napisał(a):Zwariowana Rodzinka ;P Oooo z ust mi to wyjęłaś Quote
majqa Posted December 27, 2009 Author Posted December 27, 2009 Hm...tutaj zwariowanie to norma, a normalność to patologia. :roll: Quote
majqa Posted January 1, 2010 Author Posted January 1, 2010 Dostałam tak popalić, że nie mam siły pisać. Na tę chwilę wklejam więc zdjęcia. Quote
Isadora7 Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 [quote name='majqa']Dostałam tak popalić, że nie mam siły pisać. Na tę chwilę wklejam więc zdjęcia. O matko co się stało??? . Quote
majqa Posted January 1, 2010 Author Posted January 1, 2010 Problemy ze zdrowiem mamy, niedospanie, kursowanie ze zwierzakami... Czuję się jak w kopcu mrówek, tylko te mrówki trzeba mieć pod kontrolą i uważać, którą z którą można skojarzyć, a jakich absolutnie nie. Umordowanie do granic. W Sylwestra nawet nie zakładałam butów, nie opłacało się, szkoda było na to czasu więc praktycznie zasuwałam w papciach po śniegu. Quote
Isadora7 Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 [quote name='majqa']Problemy ze zdrowiem mamy, niedospanie, kursowanie ze zwierzakami... Czuję się jak w kopcu mrówek, tylko te mrówki trzeba mieć pod kontrolą i uważać, którą z którą można skojarzyć, a jakich absolutnie nie. Umordowanie do granic. W Sylwestra nawet nie zakładałam butów, nie opłacało się, szkoda było na to czasu więc praktycznie zasuwałam w papciach po śniegu. Czyś Ty zwariowała??? W papciach po śniegu??? A ja miałam Ciebie za rozsądną kobitę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.