eloise Posted October 7, 2011 Posted October 7, 2011 ja nigdy nie robilam! :) ale bym dodała mąki, bo ja wszystko robię na wyczucie matka polka ze mnie jak ta lala! co ja wyczyniam z tymi dzieciakami! :) Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted October 8, 2011 Posted October 8, 2011 Już ogarnęłam temat. Nie wiem jak ludziom udają się pyzy w takich proporcjach, jak podane to było w przepisie (a nawet w kilku przepisach, bo zerknęłam trochę na necie), bo my dzisiaj musieliśmy dokupić ziemniaków drugie tyle (sic!) i dorobić ciasta. I faktycznie, dałam mniej jajek, a mąki tyle samo i wyszły całkiem inne. Takie puszyste, miękkie. Te wczorajsze, to normalnie kamienie. Kurde, 4 raptem zjadłam i padam. Ma się ten talent kulinarny, nie ma co! Ps. TZ-eta też nimi zatkałam. Zjadł sześć i odpadł! ;-) Quote
eloise Posted October 10, 2011 Posted October 10, 2011 po tej sprawie z niemieckimi adopcjami zupełnie odechciało mi się dogomanii... zaglądam na niektóre wątki, ale pisać mi się nawet nie chce. A u nas dzieje się jak zawsze! Fox nadal ma minę nieszczęśliwego i porzuconego. Ofik nadal próbuje zalizać Anię i Jonatana, pozwala, żeby Jonatan go dotykał, Amelia sika na strychu, więc znowu ma zakaz wchodzenia tam. Ania siedziała 2 tygodnie w domu,z czego tydzień tylko ze mną i Jonkiem. Na szczęście pogoda była ok, więc nie siedzieliśmy zamknięci jak Roszpunka w wieży. W środę wybraliśmy się na długaśny spacer po Centrum, bo musiałam zaliczyć kilka sklepów, wybrałam trasę bez samochodów, było super! Ania spusciła z tonu i choc nadal jest uparta i wie czego chce, to częściej jest grzeczna, posłuszna i bardzo mi pomaga. Jonatan nie ma juz kolek, więc nasze życie znacznie się ulepszyło :) Zębów nadal brak, Nina ma juz 2 jedynki a my czekamy i czekamy... czasem go bolą dziąsła. Na owym spacerze Ania zapytała mnie, kiedy pojedziemy do dziadka Piotrka ( Pawła tata). Pomyślałam i... wymyśliłam, że Paweł ma wolne sobota-niedziela, więc idealnie ten termin nadaje się na wycieczkę. Paweł jęczał 2 dni, że on planował paintball na sobotę, a Ania ciągle marudziła o dziadku. W końcu mu powiedziałam- to powiedz Ani, ze masz ochotę 2 godzinki pobiegać po krzakach i dlatego nie może jechać do dziadka. ( czasem potrafię byc wredna ;) ) I tym sposobem w sobotę rano wsiedliśmy w pociąg do Częstochowy :D podróż jedyne 3,5 h, ale było super :) Ania już w Ursusie ( jeszcze w Wawie) zapytała, czy to juz Częstochowa, bo okropnie się... nudzi!!!! :D Udało nam się odwiedzić dziadków i wszystkich pradziadków i nawet spotkać z jednym kolegą :) oraz zaliczyć obowiązkowe naleśniki w Cafe Skrzynka- polecam!!! :) Częstochowa to nie Warszawa, w wiele miejsc można dotrzec na nogach, ale... wysiedliśmy z pociągu w ścianę deszczu, zamówilismy więc taxi, które nas nie zabrało, bo gość strwierdził, ze składany wózek i 2 mini- walizki nie zmieszczą mu sie do bagażnika, bo ma gaz zamontowany... mówię Wam- cyrk! Wyszliśmy ze Skrzynki- deszcz, wiec znowu taxi... a ja nie cierpię taksówek. Paweł zresztą też. Ania była zachwycona wizytą u dziadka, przyjechała Pawła siostra i Ania nie chciała wyjść. Na noc pojechalismy do mojej cioci, rano- nie chciała wyjść od cioci. Potem byliśmy u moich dziadków- nie chciała od nich wyjść, potem u Pawła dziadków- to samo :D wszędzie jej było dobrze :) Na koniec uraczylismy ją obiadem u dziadka Piotrka i spokojnie pojechała na dworzec i do domu. Całą drogę bawiła się z dziewczynką w przedziale. Fajnie sie ich słuchało :) Nie wiem czy wiecie, ale z dziećmi do 4 lat jeździ się w przedziale dla rodzin z małymi dziećmi, na dodatek za chyba 60% normalnej ceny. Ania wyfroterowała sobą podłogę w przedziale ;) bo sprawdzała, czy coś nie spadło pod siedzenia :) Jonatan podrywał wszystkie laski na korytarzu :) Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted October 10, 2011 Posted October 10, 2011 Co Ty się, eloise, zębami przejmujesz. Nasze rodzinne dziecko, chociaż już ma 9 i pół miesiąca ma tylko 2 zęby na dole i to też nie całkiem wyrżnięte. Wczoraj marudziła i marudziła i podejrzewamy, że jej górne idą, ale już ze trzy tygodnie temu też tak marudziła i jakoś do tej pory zębów nie widać. Aczkolwiek moja zacna teściowa już się dopatrzyła zmian na dziąsłach, więc może tym razem zęby się pojawią. Żal dziecka, bo teraz jest tyle różnych sposobów na ulżenie mu przy ząbkowaniu, a ta bratowa mojego TZ-ta jest jakaś taka niedorobiona. Posmarowała raz dziecku jakimś gównianym żelem, mała się porzygała i koniec. A przecież można spróbować jakiegoś innego żelu, są takie gryzaki specjalne z wypustkami, które daje się dzieciom odpowiednio wcześnie i one oczyszczają dziąsła, ale też poprawiają ukrwienie i łatwiej wychodzą zęby. Nie wiem, elosie, Ty tu jesteś nasza czołowa matka, to się wypowiedz, ja to tylko czytałam jakiś artykuł o higienie jamy ustnej u niemowląt. No, w każdym razie, mała płacze, a jej matka (jak zwykle) stwierdziła, że jakoś to będzie. I w ogóle, to powiedziała na Jarka per "kundel", co nie będzie jej wybaczone. Także się nie przejmuj zębami, eloise, póki nie ma, to Cię nie gryzie w cycka. Quote
eloise Posted October 11, 2011 Posted October 11, 2011 te żele to moim skromnym zdaniem nic nie dają... próbowałam na sobie- lekko odrętwiają dziąsła, ale nie zauważyłam ani u Ani ani u Jonatana, żeby przynosiły rzeczywistą ulgę. Na szczęście ząbkowanie obywa się bez sraczki i gorączki, ale płacz jest i nurofen w ruchu... cycek inna sprawa- zszedł na boczny tor, a raczej na nocny- Jonatan woli schabowego niż mleko, więc tylko w nocy go zatykam, a dzisiaj i tak jestem zombie- cycka nie chciał, a budził się i płakał. Ania zrobiła wczoraj w przedszkolu cyrk, bo... kazali jej zdjąć spódniczkę i założyć spodnie na dwór :D dzisiaj była już z tymi spodniami bardziej pogodzona. Mam nadzieję, że nie tylko w domu :) W zeszłym tygodniu padło nam auto- musi być jakieś zwarcie, bo akumulator się rozładował. Kto sieo tym dowiedział? Oczywiście JA, po tym jak juz zapakowałam dzieci do auta i miałam 10 minut do wizyty u pediatry. Więc w locie dzieci wypakowałam, wózek wyfrunął z bagażnika, Jonatan do wózka, Ania na rączkę, którą sie wózek prowadzi ( to taka prawie parasolka, ale ma jedną rączkę a nie te dwie małe) i biegłam przez łąki i pola. Dobiegłam zaledwie 5 minut po czasie, musielismy chwilę poczekać, wiec przynajmniej odparowałam po tym szalonym biegu. Ale kicha była, bo obiecałam ANi Króla Lwa w kinie. Na szczęście zrozumiała, że nie mozemy jechać, bo autko zepsute i nie zdążymy autobusem an ostatni seans. Przyjechała tata, podłączył prostownik i mówi- wszytsko ok. To tylko akumulator sie rozładował. Auto spokojnie odpalało. Do rana... kiedy to próbowałam ponownie zabrać dzieci do kina... :) ostatecznie pojechaliśmy taksówką, a wróciliśmy autobusem, dla nich to była niesamowita atrakcja a dla mnie super zabicie czasu :) a Króla Lwa uwielbiam :) Quote
Ra_dunia Posted October 11, 2011 Posted October 11, 2011 U Was jak zwykle nie jest nudno ;) a ja jak zwykle w Niemczech... szykuje następne tureckie domy żeby mogły przerabiać polskie psy na kebaby :diabloti: Jelena - pyzy z mięsem?? Przecież to bardzo skomplikowane. Chciało się Tobie? Mogę Ci podać prosty przepis na pyszny makaron z serem ;) Pokrojony w kawałki chudy boczek podsmażasz na patelni (może też być szynka, albo jakaś wędlina, ale z boczkiem najlepsze) do tego dodajesz ser topiony typu ementaler albo gouda, podlewasz wszystko białym, półwytrawnym winem i mieszasz aż się ładnie rozpuści i połączy. Dodajesz ząbek czosnku (jak kto lubi), pieprz i koperek albo szczypiorek, albo i to i to. Do całości wrzucasz ugotowany makaron, mieszasz i podajesz :) Smacznego :p Quote
eloise Posted October 11, 2011 Posted October 11, 2011 mnie sie czasem zachciewa czegoś skomplikowanego.... a potem sobie pluję w brodę, że pół dnia przy garach :) dlaczego moje dzieci są takie oporne na spanie???? Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted October 11, 2011 Posted October 11, 2011 [quote name='Ra_dunia']Jelena - pyzy z mięsem?? Przecież to bardzo skomplikowane. Chciało się Tobie?[/QUOTE] Eeeee, wcale nieskomplikowane. Mniej skomplikowane niż inne rzeczy, które robię. A ten przepis na makaron jest dla mnie niezjadliwy. Nie lubię boczku (to po pierwsze - poza tym jest dla mnie za słony i potem mnie nerki bolą), a poza tym nie mogę przełknąć makaronu z serem. W ogóle, jak czuję zapach topionego sera, to mi się wszystko przelewa. Nawet pizza mi nie wchodzi ostatnio - tak radykalnie już doszło. Gdyby nie to, że właśnie mi się okres zaczął, podejrzewałabym, że jestem w ciąży. Quote
eloise Posted October 11, 2011 Posted October 11, 2011 a ja uwielbiam topiony ser!!!!!!!!!! we wszytskim! i pieczarki w nieskończonych ilościach :) Quote
MagdaNS Posted October 12, 2011 Posted October 12, 2011 Jak o kulinariach to ja też coś od siebie dorzucę: uwielbiam topiony ser, uwielbiam, żółty ser, jak się topi na pizzy i czymkolwiek innym :) Dziwna sprawa jest z pizzą, bo jak zrobię sama w domu, to jest OK, ale jakakolwiek gotowa pizza kończy się dla mnie wyścigiem do WC :diabloti:. Ostatnimi czasy nic nie gotuję, bo nie mam kiedy czyli zeszłam na psy :evil_lol: Cały sierpień miałam biegunkę, dla odmiany teraz czwarty tydzień boli mnie żołądek, więc na myśl o jedzeniu wszystko mi się przekręca, ale - żeby było ciekawiej - cały czas przybieram na wadze, chociaż na 100% nie jestem w ciąży :cool3: Eloise, nieustająco podziwiam Cię :loveu::loveu::loveu: Ja bym chciała chodzić z Martą do kina, ale mamy problem, bo ona płacze, że jest tam dla niej za głośno. Byłyśmy tylko raz, na filmie o króliku wielkanocnym i było na tyle mało dzieci, że pozwoliłam sobie wyjść z sali i poprosić obsługę, żeby ustawili nieco ciszej. Jakiś czas temu była na Petycjach on-line petycja właśnie w tej sprawie, żeby seanse dla dzieci były puszczane nieco ciszej. Ja na wątek założony przez xxx pod hasłem "powstrzymać transport z Mielca" postanowiłam w pewnym momencie więcej nie wchodzić, żeby się nie denerwować, przekonać do czegokolwiek bandę idiotów to i tak niemożliwe, tyle że przy okazji dowiedziałam się, kto na dogo ma mózg jak łepek od szpilki i trzeba go omijać szerokim łukiem. Mam nadzieję, że psiaki jednak pojechały? Uściski dla Ciebie eloise i innych odwiedzających ten zwariowany wątek :eviltong: Quote
eloise Posted October 12, 2011 Posted October 12, 2011 psy pojechały. na tamten wątek nie wchodzę, bo nie mam ochoty się denerwować. jakis tydzień temu powiedziałam Pawłowi wieczorem- daj Jonatanowi jeść i uśpij go. jak kazałam, tak zrobił. Nie zmienił pieluchy, nie umył, nie założył piżamki- nakarmił i uśpił, w mokruteńkiej pieluszce. Musiałam biedaka obudzić, wszystko zrobić i dopiero wtedy powiedziałam- uśpij dziecko. jakbym mu podała instrukcję krok po kroku, to bym sie nasłuchałą, ze nie kest głupi, że wie co sie z dzieckiem robi itd... :D Quote
MagdaNS Posted October 12, 2011 Posted October 12, 2011 Mój TZ wczoraj też się "popisał inteligencją". ja codziennie wieczorem szykuję Martusi ubranie na rano, bo ja wychodzę do pracy o 6.10, jak oni jeszcze śpią, a TZ odwozi Martę na 8 do przedszkola. Marta poprzedniego dnia wieczorem rozbierała się na dole, na kanapie leżały wszystkie używane rzeczy (bo od ich zbierania i zanoszenia do prania jakimś cudem jestem tylko ja), więc uszykowałam wszystko świeże, za wyjątkiem podkoszulki, bo przecież założona dzień wcześniej nadawała się, żeby drugi dzień pod rząd jej założyć. Niestety, TZ ubrał marcie bluzkę na gołe ciało, bo ja nie uszykowałam podkoszulki "na kupce". Grrrrrr. Quote
eloise Posted October 13, 2011 Posted October 13, 2011 Magda- to jest dokładnie styl mojego męża :) Jonatan a w 3 minucie... Ofik :D [video=youtube;eqp-q7Ixr8Q]http://www.youtube.com/watch?v=eqp-q7Ixr8Q[/video] Ania, Amelia i Ofik- niech Was nie zmyli cierpiętnicza mina Amelii- ona UWIELBIA prowokować Ofika to takich gonitw :) [video=youtube;sd4XmE6VIy8]http://www.youtube.com/watch?v=sd4XmE6VIy8[/video] Malutki Oficzek :) [video=youtube;rawRN7t3i5E]http://www.youtube.com/watch?v=rawRN7t3i5E[/video] Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted October 13, 2011 Posted October 13, 2011 Widzę, że Profesor nadal knuje co by tu zrobić, żeby zapanować nad światem! :D Ale powiem Ci, eloise, że on jest bardzo męski. Jakbym go zobaczyła w wózku, to na bank nie pomyliłąbym go z dziewczynką. ;-) Quote
eloise Posted October 13, 2011 Posted October 13, 2011 mamo! przepraszam za moje zachowanie. dobrze, ale kara musi być dobrze, pojdę do swojego pokoju pomyśleć swoje zachowanie, nie będę płakać za to ja płakałam, ze śmiechu :D Jonatan rzeczywiście wygląda jak chłopiec :) czy na tych filmach widać, że on ma włosy???? Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted October 13, 2011 Posted October 13, 2011 Dobre, dobre! :D [quote name='eloise']Jonatan rzeczywiście wygląda jak chłopiec :) czy na tych filmach widać, że on ma włosy????[/QUOTE] Owszem, gęste i blond! Platynowy - mógłby wystąpić z powodzeniem w "Tap madl" i nie musieliby go farbować. Za to ja mam tekst ze świetlicy! Siedzi Adrian (klasa II) i gra w "Wiejskie życie" (dla niewtajemniczonych powiem, że to ta gierka, w której jest się farmerem, sadzi się ziemniaki itp.) i śpiewa przy tym zarąbiście głośno. Ja: Aduś, nie śpiewaj przy komputerze. Aduś: Muszę śpiewać arbuzom, bo mi kiepsko rosną. :D Quote
eloise Posted October 13, 2011 Posted October 13, 2011 może nie gęste, ale platynowy blond i owszem :) zapraszam na bazarek dla Jarej :) http://www.dogomania.pl/threads/216077-Mini-moda-czyli-ciuszki-na-maluszki-dla-Jarej-do-23.10.?p=17804058#post17804058 Quote
MagdaNS Posted October 14, 2011 Posted October 14, 2011 Dzieci są niekończącą się kopalnią radości, teksty niezłe ;) Quote
eloise Posted October 18, 2011 Posted October 18, 2011 mamo!!!! nie mogę glizdać!!!! yyyyy?????? nie mogę glizdać!!!!! Aniu, mówi się gwizdać... Paweł na dziś umówił się na dziś do laryngologa ( a przynajmniej tak myślał!) Pani recepcjonistka umówiła go... do reumatologa, mało tego, chcieli mu zrobić jakąś szczepionkę :D Mamo, siku! jak się wysikam, to się schowam a ty przyjdziesz i mnie nie zauważysz i mi posikasz na kolana, tak na niby, dobzie? :D (ona zakrywa oczy- no i wtedy jest niewidoczna oczywiście i trzeba udawać, ze sie siada na kibelek- nie wiem czemu ją to tak śmieszy! :D ) Ania! nie siadaj na Jonatana! Ale on jest koniem! Nie jest! Jest dzidziusiem! nie wolno siadac na dzidziusia!ANIA!!!! CHcesz mieć karę???? Mamo, to ja pójdę pomyśleć do swojego pokoju. (za pół minuty) Już pomyślałam Nie. Jeszcze nie przemyślałaś. Pomyśliłam już. Przepraszam za swoje zachowanie. ( a ja próbuję się nie śmiać) Ania szarpie Jonatan z a głowę i wykręca mu uszy. Wparowałam w środek tej zadymy i pytam pochylona nad nią- kto cię tego nauczył???? Tata. Aniu! Nie mów tak! Tata nie uczy cię takich głupot! Nie wiem.... bo tak tylko go szarpałam. Aniu, nikogo nie szarpiemy, to boli... Mamo, a co jadłaś? cukierka??? no i musiałam sie odwrócić i wyjść, bo bym buchnęła śmiechem :) Mamo, poczekaj! Wsadzę ci kamień do kieszeni. Ale ja nie chcę kamienia. To dla cioci Milenki musi być. To wsadź do swojej kieszeni. Nie mogę, ciężko mi. Ania obudziła się rano, Paweł do niej poszedł ( a wieczorem wrócił jak juz spała) OOOO, tatuuuuuuuuuśśśś! Tato, gdzie byłeś? W Pułtusku? ( a był tam miesiac temu! :) ) Nie, w sypialni. Porządek mam. Zaraz zrobię bałagan. Mamusiu! Włączysz mi barbie petykaza? Jaką barbie? Petykaza. ( silna burza mózgu) Barbie i magia Pegaza? Taaaaaaaaaak! :D Mamusiu! włącz mi barbie z gór! Chyba abrbie z wyspy. No tak. Pozdrawiamy :) Quote
eloise Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 do wszytskich wolnych Kobiet, które mają jeszcze szansę przemyśleć to i owo ;) Pamiętajcie, aby poinformować swoich potencjalnych przyszłych mężów i ojców Waszych dzieci IŻ: 1.Pranie nie robi sie samo, samo sie nei wiesza, nie zbiera, nie prasuje, i-najważniejsze- samo nie wkłada sie do szafy!!! 2.Piżama dziecka, sama nie wywinie sie na prawa stronę i nei wsadzi do szafki, a łóżko sie samo nie zaściela. 3.Zdjete wieczorem z dziecka ubranie samo nie wskoczy do kosza na brudy, a wczesniej nie wywyinie sie samo na prawą stronę. 4.Wyjście z dziećmi z domu nei oznacza załozenia butów i kurtek i wio- trzeba naszykowac i zabrać jakieś 8 milionów rzeczy, a nawet nakarmić zwierzęta, zamknąć niektóre drzwi, otworzyc okna, wyłączyc światła w domu, włączyc psom kanał informacyjny itd... 5. Zabawa z dzieckiem nie polega na włączeniu bajki i gapieniu sie w nią z większym zainteresowaniem niż dziecko. 6.Półki z ksiażkami, parapety w różnych częściach mieszkania- NIE STANOWIĄ integralnych części szafy. Ale... jest nadzieja! Oto dowód, ze mój mąż mnie jednak kocha- wczoraj połowa ubrania Ani wywinięta na prawą stronę znalazła się w koszu na pranie!!!! ;) Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 Elosie, ty musisz iść na korepetycje małżeńskie do mamy mojej przyjaciółki. Ostatnio jak byłam u rodziców, to udzieliła mi kilku (nazwałabym to: strategicznych) rad. Jak się okazało, wciela je w małżeńskie życie od początku (czyli już jakieś 32 lata) i jak sama twierdzi, dzięki temu odkąd została żoną jeszcze ani razu nie umyła okien. Podobno to zależy od tego w jakiej intonacji i co mówisz. Przejętym głosem należy oświadczyć: "Ooo... Mężu, jak mnie boli noga, nie wiem czy dam radę sama zrobić (tu pada nazwa czynności). Pomożesz mi?" A potem należy się sprytnie wymigać, że niby pójdziesz na chwilę zajrzeć do dzieci i już nie wrócisz! ;-) Ale wiesz, najpierw należy popracować nad poprawą (po)życia małżeńskiego. Czyli: zapuszczasz to: http://www.youtube.com/watch?v=KvL0tXRmQw4 a przywdziewasz to: http://obsessive24.pl/data/gfx/pictures/large/7/7/2077_1.jpg I jazda! ;-) Quote
Luna123 Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 i oplułam monitor:evil_lol: jak będe mieć więcej czasu, to cosik pokomentuję ;) Jelena, wiesz, jak byłam na ostatnim weselu, to Pan młody około północy śpiewał tą piosenkę swojej świeżo poślubionej małżonce :razz:. Aaaahhhh, wszyscy się bardzo wzruszyli:p. W ogóle wesele było super, nie wiem czy pisałam :cool3:. Quote
Murka Posted October 23, 2011 Author Posted October 23, 2011 [quote name='eloise']do wszytskich wolnych Kobiet, które mają jeszcze szansę przemyśleć to i owo ;) Pamiętajcie, aby poinformować swoich potencjalnych przyszłych mężów i ojców Waszych dzieci IŻ: 1.Pranie nie robi sie samo, samo sie nei wiesza, nie zbiera, nie prasuje, i-najważniejsze- samo nie wkłada sie do szafy!!! 2.Piżama dziecka, sama nie wywinie sie na prawa stronę i nei wsadzi do szafki, a łóżko sie samo nie zaściela. 3.Zdjete wieczorem z dziecka ubranie samo nie wskoczy do kosza na brudy, a wczesniej nie wywyinie sie samo na prawą stronę. 4.Wyjście z dziećmi z domu nei oznacza załozenia butów i kurtek i wio- trzeba naszykowac i zabrać jakieś 8 milionów rzeczy, a nawet nakarmić zwierzęta, zamknąć niektóre drzwi, otworzyc okna, wyłączyc światła w domu, włączyc psom kanał informacyjny itd... 5. Zabawa z dzieckiem nie polega na włączeniu bajki i gapieniu sie w nią z większym zainteresowaniem niż dziecko. 6.Półki z ksiażkami, parapety w różnych częściach mieszkania- NIE STANOWIĄ integralnych części szafy. Ale... jest nadzieja! Oto dowód, ze mój mąż mnie jednak kocha- wczoraj połowa ubrania Ani wywinięta na prawą stronę znalazła się w koszu na pranie!!!! ;) Hehe... eloise, miałam o to już wcześniej zapytać: jak Ty to robisz, że mąż Ci usypia dziecko??? Nawet jeśli jest to usypianie w pieluszce i bez piżamy? ;) TO jest dopiero dowód miłości ;) Quote
eloise Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 Jelena, pożycie to my mamy ;) ale takie słodzenie facetowi to nie mój styl ;) wiem, że działa, ale... mój mąż to specyficzny typ- na niego działa tylko mój mocno wkurzony głos :D kto nie wierzy- niech spyta mojej mamy, albo MIleny- w końcu ona z nami mieszkała :D taki typ- mówię Wam- inny niz wszystkie :) a tak w ogóle, to uważamy się za naprawdę udane i dobrane małżeństwo ;) nie zmuszam go, zeby tak mówił ;) Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 Ja byłam na weselu, na którym grali to parze młodej na pierwszy taniec i też się wszyscy wzruszyli. A dwa lata później było już po małżeństwie! ;-) O weselu coś wspominałaś, ale bez szczegółów. Możesz wkleić kilka zdjęć, nie obrazimy się! :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.