Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Hej eloise! Dawno mnie tu nie było :) Moja Marta przez ponad tydzień miała zapalenie płuc. Podobno jakieś wirusowe. Wczoraj wreszcie poszła do przedszkola. Więc chyba sezon chorobowy zaczął się na dobre niestety.
Jelena, to szok, o czym piszesz i myślę, że nie powinnaś odpuścić sprawy, w normalnych warunkach 7- letnie dziecko naprawdę nie ma bladego pojęcia o pozycjach seksualnych, zwłaszcza wyuzdanych. Albo ma w domu dostęp do filmów erotycznych i pornografii, albo - nie daj Boże - ma okazję to i owo podpatrzeć "na żywo". Dzisiaj dzieciak ma z tego niezły ubaw, ale to może jej zniszczyć psychikę na cale życie. Myślę, że pedagog szkolny bezwzględnie powinien tu interweniować, bo dzisiaj starsze dzieci śmieją się razem z nią, a za chwilę społeczność szkolna da jej popalić. Niestety, wiem co piszę. Moja najmłodsza siostra odstawiała nieco inne wygłupy na obozie szkolnym, ku uciesze reszty klasy, niestety, skończyło się tym, że koniec końców dotknął ją ostracyzm szkolny + rożne obelgi, z czego określenie "tirówka" było jednym z łagodniejszych. To był rok szkolny, który chyba tak naprawdę złamał jej cale życie. Eloise, sorry,że na Twoim wątku, ale temat tu został wywołany.
A tak z innej beczki. Marta, jak była chora, chodziła do mojej sąsiadki, bo ja nie mam jak wziąć chorobowego (nie ma mnie w pracy = nie dostaję żadnego wynagrodzenia za ten dzień). W czwartek odstawiła cyrk na kołkach, bo nie chciała wracać od cioci do domu, darła się, uciekała, kopała, we dwie z Bernadką nie mogłyśmy sobie poradzić z jej ubieraniem. W domu mi obiecała, że następnego dnia będzie już grzeczna. Oczywiście w piątek po południu cyrk od nowa. Wściekłam się na nią niemiłosiernie, jak wróciłyśmy do domu stwierdziłam, że się nic nie będę odzywać, bo chyba wybuchnę. Marta chodzi kolo mnie i zagaduje. W końcu się pyta: jesteś na mnie zła mamusiu? Mówię jej, że tak, bo mi coś obiecała i nie dotrzymała słowa. Na co moje cudowne dziecko "No ale dzisiaj to Cię przynajmniej nie kopałam" :diabloti:

Posted

jak wszystkim wiadomo na tym wątku poruszać można tematy wszelkie! :D
Czekam niecierpliwie co Jelena doniesie o rozwoju sprawy!

Magda, widzisz jakie masz miłe dziecko? Przynajmniej Cię nie kopało! :D

Ja biegam z chusteczkami od nosa do nosa. Jonatan dzisiaj dostał już antybiotyk, Ania jeszcze się broni, ale nie wiem czy się wybroni.

Mamusiu! są tiktaki w aucie?
Nie ma.
A pokaż że nie ma!!!
Co mam pokazać?
Pokaż, że nie ma tiiktaków!!!!

Ania wychodzi z przedszkola: Do widzenia paniusiu! :D

5 minut temu:
Ania (płaczliwym głosem): Mamusiu, włącz mi tego lewa.
Jakiego lwa?
Tego słonika!
Jakiego słonika? o Czym mówisz?
Ryczy: tatusiu!! tatusiu!!! ja chcę tego lewa!!!!
Ania, o co ci chodzi???????
O tego żółwia!!!!!!!!!!!!
Nie wiem o czym mówisz!
Ania( normalnym wesołym głosem) Włączysz mi Tinga Tinga?

ja zwariuję! :)

Posted

miniona środa była... zobaczcie sami!

Rano Jonatan postanowił zrobić wszystko, żeby 2 godziny nie starczyły na naszykowanie sie i wyjście z domu. A ja nie dam rady wsadzic go w łóżeczko i przy akompaniamencie jego dzikiego płaczu robić, co mam do zrobienia- on nadaje na takiej częstotliwości, ze nie słysze włąsnych myśli! serio! Nie potrafię się skupić i koniec. Więc pozostaje mi robić wszytsko biegając za nim i przekładając goz miejsca na miejsce. I tak sobie walczyliśmy, aż Jonatan postanowił się wykąpać w wodzie z psiej miski. Jak pomyslał, tak zrobił, a ja myslałam tylko o tym, zeby nei zapomnieć po przebraniu go pomalować drugiego oka, bo byłam pewna, że nie spojrzę w żadne lustro ( nie mam takiego nawyku niestety) i pewnie kapnęłabym sie dopiero w aucie, patrząc we wsteczne lusterko.
Spieszyłam sie na spotkanie z koleżanką.
Wracając odebrałam Anię z przedszkola. CDN ;)

Posted

Sprawę póki co przekazałam wychowawczyni. Zobaczymy jak się dalej rozwinie.

Dziewczyny, jeśli mogę dać Wam jedną radę z mojej praktyki z dziećmi (tylko szkolnej), to jest ona taka: nigdy nie obrażajcie się na dziecko. Obrażać można się na koleżankę, na faceta, ale na dziecko nie, bo to nie jest ten wiek. To jest sygnał dla dziecka, że traktujecie go, jak kogoś równego sobie, a tak nie jest. Nigdy ktoś o kogo się troszczycie, martwicie i boicie nie będzie wam równy. I nigdy, przenigdy nie dajcie wobec siebie używać przemocy - kopania, bicia itp. Zawsze pytajcie spokojnie: "Czy ja cię biję? Ja cię nigdy nie uderzyłam, więc czemu ty mnie bijesz?"

Codziennie mam kontakt z dzieciakami, których rodzice traktują je jak równych sobie i powiem Wam, że nic dobrego z tego nie wychodzi. Z reguły są to dzieci krnąbrne, chamskie, zarozumiałe i bezczelne i... nikt (kompletnie nikt) ich nie lubi. Ani koledzy, ani dorośli.

Posted

Jak to kiedyś ktoś Pawłowi powiedział- dobrze, ze nie słychać myśli rodzica w momencie jak dziecko go wkurza, bo te mysli mogły by być karalne... Ale Jelena- lepiej się na dziecko wkurzyć i chwilę pomilczeć, i poczekać aż największy nerw minie niż... niż nie wiem co, ale wiemy co niektórzy potrafią zrobić. Ja jak już nie mogę, to dzwonię- do Pawła, mamy, Mileny i wygaduję swoją wściekłość. A jak nie mam takiej możliwośći to mówię- Aniu, mama jest bardzo smutna i zła, źle sie zachowujesz, idź do swojego pokoju, mama musi teraz pomyśleć w spokoju ( oczywiście z Jonatanem uwieszonym nogawki)...

aha,tak mi się przypomniało, nic nie poradzę też na temperamenty moich dzieci- są aktywne i koniec. Dlatego mam trochę więcej roboty niż moje koleżanki, które mają spokojne dzieci, za to zazdroszczą mi tego, że Ania jak ją ktoś popchnie to stoi twardo i mówi- ej, nie robimy tak, a nie ucieka z płaczem do mnie, tak to robią ich dzieci.

co tam miniona środa-dzisiaj to był dzień!!!!

Posted

eloise napisał(a):
Aniu, mama jest bardzo smutna i zła, źle sie zachowujesz, idź do swojego pokoju, mama musi teraz pomyśleć w spokoju ( oczywiście z Jonatanem uwieszonym nogawki)...


Ale to jest jak najbardziej prawidłowe i pożądane zachowanie - mówienie o swoich odczuciach z powodu zachowania drugiej osoby. Gdyby wszystkie pary potrafiły o tym mówić, byłoby o połowę mniej rozwodów. Ja mówiłam raczej o zachowaniu w stylu: "Nie umiesz się zachować, więc nie będę z tobą rozmawiać!" To jest bezsens i w ogóle to nie działa. Dawanie do zrozumienia, że zachowanie dziecka może smucić lub proponowanie, żeby postawiło się w sytuacji drugiej strony, to uczenie empatii i zrozumienia.

Posted

wrócę to tamtej środy...

Odebrałam Anię, wchodzimy do domu, spotkaliśmy mojego tatę. Zamieniłam z nim 2 zdania (dosłownie 2!!!), Ania już weszła na klatkę schodową. Wchodzę i co widzę? Ania stoi po zewnętrznej stronie balustrady z uśmiechem pt.: mamo, zobacz, co fajnego udało mi sie zrobić! Ja już bledne i pytam- Ania, czy ty oszalałaś? Nie wiesz, ze mogłabyś spać? Tak nie wolno robić! Ania zeszła, ale stwierdziła, ze nie chciała spadać tylko wejść na górę. Wchodzimy, kot drapie w drzwi naszej graciarni- była zamknięta pół dnia. Otwieram i co? mój nos wyczuwa niemożliwy do pomylenia z niczym innym swąd kociego moczu... Nadal trzymam Jonatana na rękach, nadal ubrana, jeszcze nie ochłonęłam po odkryciu, że Ania chce zostać tarzanem, wpadam do kuchni, krzyczę za Anią, żeby sie rozebrała, sadzam Jonatana na podłogę, na 3 sekundy, ściągam kurtkę, rzucam obok Jonatana, podnoszę go, ratując od ataku dzikich psich języków, rozbieram go, rzucam ubranie na podłogę idą ratować Anię od tych samych psich jezyków. Towarzystwo w miarę opanowane, zbieram częsci garderoby, idę zamknąć bramkę, zaganiam towarzystwo do mycia rąk, upominam na temat zużycia wody, oraz mydła. Zapalam Ani światło w jej pokoju, Ania idzie sie bawić. Za 3 sekundy-mamusiu, a czemu tutaj jest mokro? gdzie? no tutaj na podłodze? Bo Fox jest świntuchem i obsikał ci zabawki!!!
No i się zaczyna- Zabawki do umywalki, Jonatan wyniesiony do salonu już przypełzł i z wypiętą piersią dzielnie brnie w pozostałe foxowe siuśki, Ania zagoniona do ponownego mycia rąk zużywa nadmierne ilości mydła, Jonatanowi zmieniłam kierunek na łazienkę, biegne po akcesoria do wytarcia podłogo, wracam, mijam łazienkę... cała podłoga zalana wodą, bo ANia złapała za kran, jak woda sie lała i wszytsko spryskała.... Z Jonatanem na rękach, nogą wycieram podłogę, 2 reką wycieram Ankę, biegnę znowu do podłogi, wycieram, rozganiam towarzystwo do swoich zabawek, siadam, sapie, nie wiem jak sie nazywam a od powrotu do domu, minęły... 3 minuty!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Posted

Jelena Muklanowiczówna napisał(a):
Ale to jest jak najbardziej prawidłowe i pożądane zachowanie - mówienie o swoich odczuciach z powodu zachowania drugiej osoby. Gdyby wszystkie pary potrafiły o tym mówić, byłoby o połowę mniej rozwodów. Ja mówiłam raczej o zachowaniu w stylu: "Nie umiesz się zachować, więc nie będę z tobą rozmawiać!" To jest bezsens i w ogóle to nie działa. Dawanie do zrozumienia, że zachowanie dziecka może smucić lub proponowanie, żeby postawiło się w sytuacji drugiej strony, to uczenie empatii i zrozumienia.



Ciągle to powtarzam swojemu mężowi- dopóki mi nie powiesz, ze coś ci nie pasuje, to ja o tym nie wiem. Milczenie nie załatwi sprawy.

Posted

Jak już położyłam dzieci spać, co mi się udało, a byłam sama poszłam sprzątnąć po kocie, bo wcześniej to udało mi się jedynie otworzyć tam okno. Amelia na szczęście nasikała jedynie do pustego pudła, umyłam podłogę i wzięłąm się za zbieranie suchego prania. Zwieńczeniem tego cudownego dnia było znalezienie pod suszarką... wielkiej kociej kupy :D
a teraz mi powiedzcie, ze normalnym ludziom też się takie rzeczy zdarzają! :D

Posted

Jelena Muklanowiczówna napisał(a):
I nigdy, przenigdy nie dajcie wobec siebie używać przemocy - kopania, bicia itp. Zawsze pytajcie spokojnie: "Czy ja cię biję? Ja cię nigdy nie uderzyłam, więc czemu ty mnie bijesz?"

Pulina, świetna, teoria, mam ją opanowaną do perfekcji :) W teorii :) Bo jak w praktyce musisz na czas wyjść z domu z kimś, kto ma świetną zabawę, żeby przed Tobą uciekać po całym domu, a złapany kopie , a to jest Twoja jedyna szansa, żeby osobnika jednak ubrać, wyjść z domu i nie spóźnić się np. do pracy albo do lekarza, to nie masz innego wyjścia :). Marta świetnie wie, że źle robi :) Oczywiście rozmawiamy w stylu : ja Ciebie nie kopię. Czy wiesz, że to boli. I tak dalej.
No, ale tak jak napisałam, świetna teoria na czas, kiedy masz duuużo czasu na wychodzenie z domu czy skądkolwiek indziej ;)
Poza tym nie wiem, co jest złego w oczekiwaniu emaptii od dziecka - nie lubisz być kopana? Ja też nie lubię. Tak, duzo rozmawiam z moim dzieckiem i wiele tłumacze, ale czasem wolę chwilę pomilczeć niż wydrzeć się na nią i wyładować wszystko, co mi leży na wątrobie, bo rodzic też człowiek i też ma swoją temperaturę wrzenia :). Co nie znaczy, że chce wrzątkiem oblewać swoje dziecko :)
Eloise, ja miałam podobny "dom wariatów" z Martą, tylko że na o wiele mniejszą skalę :) To, o czym piszesz, miała przez kilka lat moja siostra z dwójką uroczych synków, w tym jeden z ADHD, i kotem :) Moja siostra na szczęście jest psychologiem z wykształcenia i jak czuję, że ponoszę porażki na polu wychowawczym to dzwonię wypłakać się w rękaw i otrzymać porcję dobrych rad i spostrzeżeń ;) A Marta weszła chyba w fale kolejnego buntu, chyba tym razem "bunt 5-latka" i sprawdzanie, co tym razem mogę sama i czy da się już rozstawiać starych po kątach :). Najgorsze, że Tatuś daje się rozstawiać, dla świętego spokoju, i tylko ja jestem ta wredna, która wymaga i chce być konsekwentna :)

Posted

no właśnie... ja też tłumaczę jak mam czas,a jak muszę wyjść to po prostu się szarpiemy, muszę pokazać, ze ja rządzę, "bo tak" . No bo jakie inne rozwiązanie zastosować? I niestety, dzieci zwykle wariują jak sie człowiekowi gdzieś śpieszy na konkretną godzinę, Ania w swoim repertuarze ma jeszcze- musze siku!! albo lepiej- Kupeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!! Więc ja zasapana, z Jonatanem pod pachą sadzam ją na kibel, po czym Ania stwierdza- nie wychodzi mi :D fajnie, nie? :)

Niedawno:
Ja:Jonatan nie uciekaj mi z gołymi jajkami!
Ania: Jajkami?
Ja: chłopcy mają siusiaki a pod siusiakiem jąderka, na które mówimy jakja.
Ania: A jak ja byłam malutka to też miałam jajka i siusiaka??

Jonatan jest mistrzem ucieczek, kładę go do zmiany pieluchy a on juz ucieka-myk i już na brzuchu, to ja go bach, na plecy, to on sie krzywi i myk na brzuch, to ja go bach na plecy... i takiego uciekającego przebieram, to nic przyjemnego niestety, ani dla mnie ani dla niego. czasem mi zwieje i zleje sie pod siebie... ile ja na to tracę czasu!

Posted

Baratanica TZ-ta też ucieka non stop. To chyba taki etap.

A ja mam aktualnie na tapecie temat z Mikołajem w świetlicy. Dzieci mają mnóstwo dziwnych pytań z tym związanych, więc czasami dwoję się i troję, żeby wymyślić odpowiedź. Dla przykładu:

(D)ziecko: Proszę paniiiii... A Mikołaj to daje prezenty wszystkim dzieciom na całym świecie, tak?
(J)a: Tak.
D: Proszę paniiiiiiii... A jak te wszystkie prezenty dla wszystkich dzieci na całym świecie mieszczą się w jednym takim małym worku?
J: W każdym kraju Mikołaj ma pomocników, którzy czekają z nowym workiem.
D: Ahaaaa...

D: A proszę paniiiiiii... A czemu Mikołaj zawsze najpierw przychodzi do mojej babci?
J: Bo wie, że jak ciebie zapyta o to czy byłaś grzeczna, to go okłamiesz, a babcia na pewno powie prawdę.
D: Sprytny jest!

I najlepsze:
D: Proszę paniiiiiiiiiiii... A czemu Mikołaj jest taki gruby?
J: Bo mu ciągle ludzie zostawiają tylko ciastka i ciastka!
D: No tak!
D nr 2: To ja mu w tym roku zostawię tylko sałatę!

Posted

Jelena, oplułam monitor ze śmiechu, zwłaszcza z sałatą :)
Eloise, kupa w najmniej odpowiednim momencie, to również stały repertuar Marty. Ile razy goniłam jak szalona do domu, bo jej się nagle zachciało w miejscu, gdzie się nie da zrobić, a jak wpadniemy do domu to słyszę po jakimś czasie "eee, tylko mi się siku chciało". No i siku i kupa na zakupach - chyba odkąd chodzimy czasem do Carrefoura na zakupy jest to samo - jak już wejdziemy na sklep i mamy co nieco w koszyku, ona komunikuje, że właśnie teraz musi do toalety. Grrrr. Kiedyś pewnie jej przejdzie.

Posted

dzisiaj Ani się chciało siku, jak juz wszystcy bylismy ubrani do wyjścia. Po czym stwierdziła: nie wychodzi mi...
Jak nei chce zasnać to też ma kilka stałych elementów w repertuarze: ale ja nie jestem spiąca! ( powtórzy 2 razy i śpi) musze zjeść ciastko. Będę jesć tosta. a w przedszkolu: Pani!!! musim siku, bo nie wytrzymam!
ale najlepszą wymówkę od spania znalazł niedawno Ani kolega z przedszkola- mam suche usta i muszę posmarować pomadką :D

Posted

Ania jutro idzie do przedszkola! hurraaaa!!!!!!!! ;)
tydzień siedziała w domu- roznosi ja od czwartku. W piątek urządziła nam "deszcz". Czyli rzucała w górę moimi... majtkami i stanikami! Na koniec zaczęła wciskać Jonatanowi na głowę moje majtki. Kiedy kazałam jej przestać powiedziała, ze Jonatan jest... Shrekiem :D bo majtki były zielone.

Dzisiaj usłyszałam: Ania, nie zakładaj mi na głowę mamy majtek!
Ale tato, to jest hełm shrekowy! :D
Znowu zrobiła deszcz.

Jonatan zaczął dziś raczkować :)

Wczoraj czegoś tam ANi zabraniałam i usłyszałam- tak jest wasza wysokość!
No wymiękłam! :D

Ale oprócz wesołości spotykają nas też i smutniejsze sprawy.
Pawła mama ma jutro operację, wykryli u niej guza mózgu. Tydzień po tym, jak skończyła serię 12 chemii... I jest to przerzut. Nawet nie wiadomo od kiedy to cholerstwo jest.

Posted

operacja udana. Pawła mama najbardziej sie bała, ze nie bedzie mogła mówić, ale podobno juz koncertowo narzeka, więc wszytsko ok ;)

a teraz: dowód, ze mój syn ma włosy na głowie ;)


i księżna Anna

Posted

a tutaj dowody, ze nie więzimy naszych psów wyłącznie w łóżku ;)

OFKorpeda


Fox Wypruwacz


zapomniałam!
hit ostatnich tygodni- nie wiem jak Wy, ale u nas wszyscy śmiali się do bólu brzucha!
A: Prosze tatusiu. ( podaje Pawłowi coś białego)
P: Co to jest?
A: Nie wiem...
P: No ale co to jest Aniu?
A: Nie wiem...
P: A skąd to wzięłaś?
A: Nie wiem... chyba z dupki.
:D :D :D :D

Posted

Eloise, u Was jak zawsze duuuużo się dzieje!
Zdjęcie Ani prześliczne! A Jonatan to już się przystojniak zrobił pełną gębą!
Dobrze, że operacja mamy Pawła się udała, to są na pewno trudne sprawy - operacje głowy.
U nas wczoraj był Mikołaj, ale nawet list od Mikołaja nie przekonał mojego dziecka, żeby przestała krzyczeć i źle się zachowywać.
Ściskam Was mocno!

Posted

[quote name='MagdaNS']U nas wczoraj był Mikołaj, ale nawet list od Mikołaja nie przekonał mojego dziecka, żeby przestała krzyczeć i źle się zachowywać.
Ściskam Was mocno![/QUOTE]

U nas też był i znowu musiałam się gimnastykować.

D: Proszę pani, a ten Mikołaj miał doczepianą brodę!
J: Bo on mi zdradził, że chciał sobie ją podciąć, jak do Was szedł, żeby ładnie wyglądać, ale mu wyszło krzywo i musiał ją zgolić. Ale że było mu głupio, że nie ma brody, to sobie doczepił sztuczną. bo jak to tak - Mikołaj bez brody, no nie?
D: To znaczy, że on był prawdziwy?
J: No prawdziwy!
D: Hurrrrrrrrrra!!! Był u nas prawdziwy Mikołaj!

D: Proszę pani, a gdzie ten Mikołaj zaparkował sanie?
J: Na dachu szkoły.
D: Eeeee... Chyba nie...
J: No jak nie? To ja widziałam, a wy nie widzieliście?
D: No ale przecież nie ma śniegu.
J: To co, przecież on nimi lata.
D: No racja.

Tym razem okazałam się sprytniejsza! ;-)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...