eloise Posted December 7, 2011 Posted December 7, 2011 no z brodą wymyśliłaś genialnie! :) Pytałam Ani jak Mikołaj do nas trafi skoro nie ma śniegu a saniami bez śniegu nie da rady. Ania na to: Mamo, pecies (przecież) Mikołaj lata, nie jeździ! :) Quote
Luna123 Posted December 7, 2011 Posted December 7, 2011 no przecież ;) eloise, uwielbiam twoje i Jeleny wpisy :cool3: Quote
eloise Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 żebym ja potrzebowała tak mało snu jak moje dzieci, to bym na wszytsko znalazła czas i nawet troche sie nudziła! Quote
eloise Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 Ania dostała od Mikołaja Graciellę- Barbie wróżkę. Chciała ja od dawna i ciągle o niej gadała, więc już jakiś czas temu pokazałam jej na allegro kilka różnych wróżek i kazałam powiedzieć, która to Graciella ( bo żadna sie tak nie nazywała). Wskazała jedną, z wypasionymi skrzydłami, więc ją kupiłam. Coś tam jęczała, ze ona nei ma różowych włosów jak Graciella w bajce, ale nie za bardzo. Dostała tą wróżkę, wpadła w zachwyt. A potem zażyczyła sobie obejrzeć bajkę... :D i nagle krzyczy! ej! to nie jest Graciella! nie wygląda tak samo! Ona ma różowe ksydła! (skrzydła). Mikołaj się pomylił! A ja na to ( zaczerpnęłam z pomysłowości Jeleny ;) ) Aniu! No patrz! Twoja ma różowe pasemka we włosach a skrzydła są piękne, ogromne i błyszczą! Ale ten Mikołaj się postarał! Twoja wróżka jest jeszcze piękniejsza niż ta w bajce! Pomyślała, pomyślała, i przyznała mi rację :D Quote
eloise Posted December 12, 2011 Posted December 12, 2011 Ania wczoraj padła popołudniu,a potem... nie spała do północy. Za to zasnęła dzisiaj w przedszkolu-podobno zasnęła w sekundę :) Jak wychodziłysmy z przedszkola, Ania mi wyznała- mamo, jak nie spałam, ja tylko nie gadałam :D akurat! :D :D :D A niedawno... Ja: Aniu, nie wkładaj wszystkiego do buzi. WKładasz tam zarazki, a potem masz brzydkie krostki na policzkach. A: WIem... Ja: Ślinisz włoski, tylko małe i niegrzeczne dzieci tak robią, a te krostki są brzydkie. A: WIem mamo... ale... ale taka jest moja decyzja. :D No padłam! Quote
MagdaNS Posted December 13, 2011 Posted December 13, 2011 Eloise, jak zawsze ryczę ze śmiechu przed monitorem :) Muszę zacząć zapisywać równie ciekawe dialogi z moją Martą, bo też można umrzeć ze śmiechu ... i bezradności. Marta też ciągle pcha palce do buzi, ssie końcówkę rękawa w przedszkolu i tak dalej. Już mi brak pomysłów, co z tym zrobić. Nie ma "choroby" sierocej, do przedszkola bardzo lubi chodzić... Buziaki stokrotne dla Was! Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted December 13, 2011 Posted December 13, 2011 MagdaNS napisał(a):Marta też ciągle pcha palce do buzi, ssie końcówkę rękawa w przedszkolu i tak dalej. Już mi brak pomysłów, co z tym zrobić. O, ja mam takiego Czarusia czarującego, co lubi zjadać rękawy. Czaruś: Proszę pani, bo oni się ze mnie śmieją, że jestem Cezary Pazura! Ja: Czaruś, a wiesz kto to jest Cezary Pazura? Cz: Nie! J: Taki aktor, co wszystkich rozśmiesza, robi głupie miny i jest bardzo zabawny i ma bardzo młodą dziewczynę za żonę /to jest argument, który do Czarusia zawsze przemawia/ na to Czaruś rezolutnie, pchając cały rękaw do buzi: Cz: Lubię zjadać swoje rękawy. Czaruś potrafi się podpisać imieniem siostry, ale swoim już nie potrafi! :D eloise, akcja z wróżką jest mistrzowska po prostu! Quote
eloise Posted December 13, 2011 Posted December 13, 2011 [video]http://www.cda.pl/video/10228cc/Jak-zapakowac-kota-na-Swieta[/video] hahahaha :) Quote
eloise Posted December 13, 2011 Posted December 13, 2011 Ania też memła rękawy. Czasem tydzień nic nie ślini, a czasem non stop ma coś w buzi. Włosy, palce, zabawki... wszytsko. Kiedyś jej mówię- Ania, na rączkach masz mnóstwo zarazków, bakterii, wszędzie wkłądasz te rączki a potem pchasz do buzi... to jest okropne. Na co Ania- ale nie grzebałam w dupce! :D No, to jest argument, co? ;) Quote
eloise Posted December 13, 2011 Posted December 13, 2011 nie wiem w sumie, która forma jest poprawna- mamlać, memłać czy jeszcze inaczej ;) Ania ma ciągoty do podkradania moich pomadek i zjadania ich w tempie natychmiastowym. Przy czym za każdym razem robi takie miny, ze od razu wiem, ze coś skubnęła. Raz jej gadałam i gadałam do słuchu na temat kolejnej zjedzonej pomadki,a ona patrzy gdzieś za mnie i mówi- księżyc. Ja gadam dalej, a ona znowu- księżyc. Ja: słucham???? Ania: księżyc, ale ładny księżyc! Wyjrzałam przez okno- rzeczywiście ładny... no i mi wena minęła a Ania odmaszerowała do swoich koników... Bardzo przejęła się moim gadaniem! Innym razem się o coś na mnie zezłościła, Oparła ręce na biodrach i ze zmarszczonym czołem krzyknęła: bendziem kraść! i zwiała :D Odmienia wszystkie czasowniki tak po swojemu, że nie dajemy rady zapamiętywać :) i zapomniałabym o innym hicie- Ofik ją dziabnął, w dziąsło. Do krwi. Jak tylko zorientowałam się w rozmiarze ran to ją opitoliłam! Tłumaczyłam tego dnia jakiś milion razy, nie przytulaj, nie kładź się, on się boi, zostaw, nie dokuczaj, ugryzie cię, będzie bolało, pies nie lubi, nie chce, boi się... no ale ona nie dokucza-ona psitula. No, to go tak psituliła, ze się biedak w końcu zaczął bronić. I tak był delikatny, po prostu odwinął pyskiem i kłapnął raz, w jednym miejscu ją dekilatnie puknął, bo po minucie juz nic nie leciało. A Jonatan drugi z zapędami do psitulania i głaskania, eh! Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted December 13, 2011 Posted December 13, 2011 Słuchaj, ciesz się, że je tylko Twoje pomadki. Dziewczyna, która pracuje w przedszkolu przez ścianę z moją świetlicą, żaliła się, że ma dzieciaka, który je absolutnie wszystko, wszyściutko. Łącznie z małymi, metalowymi, ostrymi przedmiotami. Ale jego ulubionym "daniem" jest klej biurowy, taki wykręcany. Ponoć potrafi włożyć cały do gęby, świeżo odkręcony. Quote
Luna123 Posted December 13, 2011 Posted December 13, 2011 Coś na rzeczy jest ;) Jak byłam mała, to jadłam klej z tubki. Wtedy były takie białe, gęste, nieprzezroczyste... Niedobre to było, mdłe, ale z drugiej strony słodkie...:roll: Quote
eloise Posted December 13, 2011 Posted December 13, 2011 ja też podjadałam ten klej :) biurowy, z tubki. I kredę. A Ania je nie tylko pomadki... metalowe przedmioty jej nie interesują, ale wszystko inne tak! U nas nie ma piłeczek pingpongowych, kauczukowych. Wkłada do buzi guziki, koraliki, odgryza cekiny... Farby, klej, kremy są pochowane. Że nie wspomnę o wszelkich lekach i maściach. Zjadła mi już mnóstwo kremów- i takich do twarzy i nawet do rąk. Pasjami też podbiera solniczki, ale szybko jej się dziurki od śliny zaklejają :D Niedawno znalazła maść- powiedziała, ze leżała na podłodze-musiała mi upaść. Taka na skaleczenia- tribiotic i sobie małpa wcisnęła do buzi. Myślę, że niewiele, ale jednak. Ja w tym czasie karmiłam Jonatana w łóżku i co minutę pytałam co robi. Jak już ją nakryłam z tą maścią i jak juz się przyznałą, ze ją zjadła, zapytała, do czego to jest maść. Więc jej powiedziałam, że do dupki i że skoro zjadła, to jej w buzi wyrośnie druga dupka :D ta wizja jej się baaaaardzo nie spodobała, popłakała się krokodylimi łzami, ale poza tym niczego jej ta przygoda nie nauczyła! ten typ tak chyba ma! Quote
Luna123 Posted December 13, 2011 Posted December 13, 2011 Ha! już wiem, skąd Ania ma ulubione części ciała :eviltong: Quote
MagdaNS Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 Marta na szczęście jada tylko rękawy od bluzek :) Ciumka je namiętnie :) Ja za to również podjadałam klej z tubki, ten biały :) A jak jesteśmy w tematach konsumpcyjnych: poszłam wczoraj po Martusię do przedszkola, a tam w szafce w szatni leży jakieś dziwne zawiniątko w szarym papierze. Pytam się Martusi: co to jest córeczko? Na co Marta: mieliśmy dzisiaj na podwieczorek taki sernik, co ja nie lubię i powiedziałam Pani, żeby zapakowała dla Ciebie. Podziękowałam dziecku za troskliwość, bo cóż innego mi pozostało :evil_lol: Quote
eloise Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 no cóż :) taka troskliwa córka! skarb! :) dla mnie Ania przynosi z przedszkola tylko ścinki! tnie kartki na kawałeczki i mi wciska w kieszenie :D a od 2 dni chodzimy w koronach po domu- Paweł zrobił z Anią i nosimy :) Ania tylko się martwi, że Jonatan, kot i psy nie mają koron do noszenia :D Quote
eloise Posted December 14, 2011 Posted December 14, 2011 Jonatan rzucał się w nocy, budził, kombinował. W końcu stwierdziłam, ze muszę iść do toalety a on nadal nie spał. Obudziłam Pawła, żeby się nim zajął i biegiem do kibla. Na piekarniku zobaczyłam czas-3.45.Jonatan oczywiście wył. Wracam-3.46, nawet korzystając z toalety ścigam się z czasem! Wchodzę do sypialni- zapada cisza, mały terrorysta! Paweł wraca na swoją stronę łóżka i mówi- Fox, złaź! A Fox wydaje bardzo dziwaczny dźwięk. Pytam- to Fox???? Co on zrobił? Na to Paweł: aaaa, to ty ANIU, zapomniałem, że tu leżysz. Ania: NO tak, przyszłam do was, pospać sobie z wami. :D :D :D :D Fox złaź! :D :D :D Jonatan od tygodnia raczkuje :) ale tylko jak sie zapomni ;) zwykle pełza i froteruje nasze nienajczystsze podłogi ;) Quote
eloise Posted December 15, 2011 Posted December 15, 2011 biedny Ofinek... Ania tak do niego mówi, jak go widzi w tych strasznych warunkach ;) Quote
eloise Posted December 15, 2011 Posted December 15, 2011 zapomniałam się pochwalić, że rodzina nam się powiększyła :) Ciocia Ada urodziła 3 dni temu Leonarda-Leosia :) Leoś przyszedł na świat dzień przed terminem i ważył jedyne... 4.300! :D Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted December 15, 2011 Posted December 15, 2011 eloise napisał(a):zapomniałam się pochwalić, że rodzina nam się powiększyła :) Ciocia Ada urodziła 3 dni temu Leonarda-Leosia :) Leoś przyszedł na świat dzień przed terminem i ważył jedyne... 4.300! :D O matko jedyna, jakżeż ta dziewczyna go wypchnęła z siebie! :D Quote
Luna123 Posted December 15, 2011 Posted December 15, 2011 [quote name='eloise']biedny Ofinek... Ania tak do niego mówi, jak go widzi w tych strasznych warunkach ;) http://img16.imageshack.us/img16/5575/ofik.jpg no naprawdę biedniutki - dlaczego go nikt nie przykrył... :shake: i jeszcze podusie nie pod kolor ;) Quote
eloise Posted December 15, 2011 Posted December 15, 2011 i takie to smutne i ciężkie życie Ofcio z nami wiedzie ;) Ada niestety poród skończyła cesarką. Quote
eloise Posted December 19, 2011 Posted December 19, 2011 za mną NORMALNY dzień. jestem w szoku i chyba nie mogę do końca w to uwierzyć. ANI raz nie musiałam Ani grozić zamknięciem na strychu. Jonatan NIE wylał mi zupy na kolana. To JA poszłam dzisiaj z psami na spacer. NIE dostałam uczulenia na zimno. ( mówiłam Wam, ze mam takie cudo?) Posprzątałam CAŁE mieszkanie. Obejrzałam film. A na powrót Pawła do domu czekałam tak... zwyczajnie. Po prostu czekałam. Nie odliczałam minut do wybawienia :) Juhuuuuuuuuuuuuuuuu! :D Quote
eloise Posted December 20, 2011 Posted December 20, 2011 No dobra Dziewczyny i Chłopaki, przynajcie się, gdzie zamawiacie Joserę, bo mnie krakvet ponownie podniósł ciśnienie i już u nich nic nie zamówię i koniec! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.