eloise Posted September 8, 2011 Posted September 8, 2011 kup sobie chustę :) polecam dla płaczków :) u nas sprawdza się cudownie, szybciej wyszłabym z domu bez majtek niż bez chusty! :D Quote
anciaahk Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Nie mogłam odpisać, wywalało mnie od wczoraj. Chciałabym taką chustę, ale nie wiem, jak się wiąże i jaka trzeba kupić. Bardziej chyba jednak póki co w domu się przyda. Quote
MagdaNS Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Chusta fajna sprawa, żałuję że się nie zdecydowałam przy Marcie. Uwierzycie, że ja nigdy w życiu nie leciałam samolotem? Naprawdę :evil_lol::evil_lol::evil_lol: A teraz anegdota: Poszliśmy w niedzielę do kościoła. Marta poszła z TZem jak siostra zbierał na tacę. Tz dał jej pieniążka do wrzucenia. M: Tatusiu, a czy to jest dwadzieścia złotych? TZ: tak córeczko. M: Ojjjj, to za dużo!!! :diabloti: Pozdrawiam! Quote
eloise Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 chustę kupiłam w sklepie, a wiązać nauczyłam się z youtube :) ja mam wiązaną z bawełny- dla mnie super, moja siostra ma tkaną- jest grubsza i cięższa, wolała nosic Ninę w mojej. Nie korzystałam z elastycznej ani z kółkowej. obecnie korzystam z chusty kieszonki, kupiłam na chusta.pl przysyłają razem z instrukcją- jestem z kieszonki bardzo zadowolona, ale moim zdaniem nadaje sie dopiero dla dziecka siedzącego, czyli tak od 6 miesiąca-taka moja obserwacja. Magda- żarcik się Martusi udał :D W czwartek rano wracamy do naszych futer- nie wiem, czy sie ucieszą ;) tata zabiera je na spacery do lasu a Amelia dostaje mokrą karmę 2 razy dziennie- ja jej dawałam puszkę tygodniowo ;) Quote
Luna123 Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 taaa, moja mama też przekarmiała sukę siostry ;). Oczywiście do żarcia dodawała kiełbaskę lub ser, żeby sunia zjadła;). A najlepszy motyw zrobił mój ojciec w sobotę ( byli całe 3 dni z racji wesela, ). Ostatnimi czasy się nauczył, że goli się na dole, bo ja mam pokój przy łazience i umywalki koło łózka . W sobotę słyszę rozgardiasz przed 7-mą rano, a za chwilę lecą różne takie z ust mamy z parteru ;). Sobie myślę, wytrzymaj, szacunek się należy. A tak się chciałam wyspać przed baletami ;). I co ? Ojciec wziął sobie sprzęty na górę . A 2 dni się golił na parterze ;). Nic to, o 8-mej schodzę na dół, bo moi pojechali na zakupy do Biedronki i wchodzę do pokoju Fryziastej sprawdzić, czy ją wypuścili. Ło matko, myślałam, że sama nie wytrzymam, bo Fryzia była na polu, ale w nocy zrobiła 6 koop na chodnik i dywan. Moja mama dala jej w piątek kość cielęcą i się sunia po prostu przeżarła :shake:. Pierwszy raz się zdarzyło, że nie wytrzymała. Wkurzyłam się nie dlatego, ze nie było posprzątane, ale nawet okna nie otworzone ... To zrobiłam porządek: chodnik do pralki a dywan prałam na trzepaku . Pytam się, kto wypuścił Fryźkę i nie widział koop, o smrodku nie wspomnę. No kto? Tata ;). Ale wesele było super :multi::cool3:. Quote
anciaahk Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Dzięki Eloise, ja zapomniałam, że Ty świat podbijasz :). Luna, Ty to zawsze masz wesoło :) Magda- dzieci są szczere! Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 anciaahk napisał(a):Magda- dzieci są szczere! Aż za bardzo! Mnie się co drugi dzień pytają w świetlicy ile mam lat, a jak odpowiem, to mówią "Ło! To pani jest taka stara?!" Quote
Luna123 Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 anciaahk napisał(a): Luna, Ty to zawsze masz wesoło :) taaa ;). My już ubrane, torebeczki w rękach, a ojciec tez już pod krawatem - wziął kluczyki, żeby wyprowadzić auto. Mój Leon ( znaczy się samochód ;) ) stoi na parkingu przed domem, a ojca nie ma :evil_lol:. Poszedł na plotki do sąsiada...:roll:;) Quote
eloise Posted September 14, 2011 Posted September 14, 2011 Jelena, zawsze mozesz powiedziec, ze masz jeszcze starsze kolezanki :D swiata tu nie podbijamy- raczej staramy sie, zeby nam wiatr dzieci nie porwal! Anglia to niestety nie jest kraina slonca... za to mama i siostra codziennie mnie informuja, ze w Polsce pieknie, slonecznie i cudownie! grrrr! Luna, twój Tata jest lepszy niz Pawel!!!! Quote
eloise Posted September 19, 2011 Posted September 19, 2011 no, więc Ofik bardziej sie ucieszył na widok Ani i Jonatana niż na mój! TYle człowiek dostaje od psa po powrocie do domu za te wszystkie lata wierności i posłuszeństwa! Czuję sie nadal urażona! ;) Jonatan dostał tyle buziaków, że aż sie popłakał :) Wróciliśmy zakatarzeni po tych wyspowych wiatrach. Dzieciaki powoli do siebie dochodzą. Fox ma sie bardzo dobrze na luminalu. Ania ostatnio nam powiedziała, że "śpiły" jej się księżniczki, a samolot był "fantastycznie różowy" :D Quote
MagdaNS Posted September 20, 2011 Posted September 20, 2011 eloise napisał(a):no, więc Ofik bardziej sie ucieszył na widok Ani i Jonatana niż na mój! TYle człowiek dostaje od psa po powrocie do domu za te wszystkie lata wierności i posłuszeństwa! :roflt::roflt::roflt: O matko, ale się uśmiałam :diabloti: Quote
eloise Posted September 20, 2011 Posted September 20, 2011 tu sie nie ma z czego śmiać! :D jak wylądowalismy w Anglii, strasznie długo czekalismy na odprawę, potem na bagaże i w efekcie... zapomnielismy zabrać wózka :D trzeba było sie po niego wracać i czekać... i to nie Paweł zapomniał- razem zapomnielismy :) a przypomniał nam niechcący szwagier, który odbierał nas z lotniska- zażartował sobie, czy nie trzeba jeszcze wózka spakować- a to był wózek na bagaż i wtedy sobie przypomnieliśmy o wózku dziecięcym ;) Ania nam dość szybko zaniemogła, ale po poprzednich doświadczenaich z angielską słuzbą zdrowia- od razu poszlismy do lekarza medycyny chińskiej :) Ania dostała mieszankę OBRZYDLIWYCH ziół i jej sie polepszyło, dzisiaj dzieci sa juz jak nowe ;) Na wszelki wypadek zabrałam je wczoraj do pediatry na osłuchanie i wszytsko jest ok, kaszel tylko od kataru, uffff. Na rozpuszczenie tego mokrego kaszlu podajemy im znowu sok z gotowanej skórki mandarynki- musi działać, bo kaszlą mniej. Jonatan miał na wyjeździe tragiczny brzuszkowy tydzień-marudził non stop. Miałam tak dość, żer odstawiłam mu leki, bo nie widziałam, zeby jakkolwiek pomagały! Pani doktor poleciła nam gorące kąpiele, nawet lewatywę- NIC nie pomagało. Ale... dostalismy mieszankę z trzciny cukrowej, marchewki i czegoś tam jeszcze- gotuje sie te badyle a dziecko pije potem wodę- smakuje jak jakaś herbatka ziołowa. Jonatan pije to od tygodnia i jest duuuużo lepiej! NOrmalnie szok! :) ta mieszanka polecana jest też do łagodzenia swędzenia przy ospie czy różyczce- Ada mówiła mi, ze w Anglii to jest bardzo popularne, że wszyscy jej znajomi daja to dzieciom przy tych chorobach, a kupić to można w różnych sklepach- zapakowane jak grzyby suszone. Jeżeli mi sie uda namierzyć to w Polsce- dam Wam znać. JOnatan chce byc tylko ze mną, no trudno, męczymy się i czekamy, kiedy zacznie chodzić :) Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted September 21, 2011 Posted September 21, 2011 No jakie bajery! Ja też tak chcę! Gdzie jest lekarz medycyny chińskiej w Kielcach? Ty sama gotujesz ten wywar z mandarynek? Jak to się robi? Ciekawe czy mają coś na trądzik... :/ Quote
eloise Posted September 21, 2011 Posted September 21, 2011 gotuję skórki z 2-4 mandarynek, zależy jaki duże w 3 szklankach wody przez 15-20 min. Ania pije szklankę dziennie-3/4 szklanki napoju +1/4 wody. resztę trzymam w lodówce- podgrzewam wkładając do miseczki z ciepłą wodą- tak mi kazali- nie podgrzewać na kuchence, czemu- nie wiem :) działa rozrzedzająco na flegmę. Quote
MagdaNS Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 O, ja też muszę to wypróbować, bo Marta też ma ciągle kaszel od kataru, a katar ma teraz tak gęsty, że nawet aspiratorem po rozrzedzeniu nie idzie tego wyciągnąć. Quote
eloise Posted September 23, 2011 Posted September 23, 2011 Ania sama wydmuchuje nos- nadal mało je, wiec nie wiem skąd w niej ten power ;) Wczoraj panie w przedszkolu zdjeły jej podkoszulek spod sukieneczki i Ania całą noc kaszlała przeokropnie!!! I oczywiście Paweł zapomniał rano paniom powiedzieć, zeby jej nie rozbierały. Co ja z nim mam! Ja dzieciaki jeszcze smaruje rozgrzewajacym olejkiem- klatka piersiowa, plecy, okolice nerek i stopy. Dobrze też, jeśli dziecko śpi w sweterku czy kamizelce- zeby dodatkowo sie rozgrzewać w nocy- takie dostałam zalecenia i zamierzam korzystać. Cały poprzedni rok Ania była na syropie wykrztuśnym- efekt taki sam jak po mandarynce- trzeba czekać na efekty i czekać... więc wolę dawać napój niż chemiczny syrop. A Ofik jak rano wstanie z łóżka to idzie prosto na fotel, bo jest zmęczony... :D A Fox włazi nam pod nogi- kopiemy go jakiś milion razy dziennie, i ja i Milena... zawału można dostać! podnoszę nogę, zeby zrobić krok a tu zamiast na powietrze trafiam na psa! Quote
eloise Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 niemal od tygodnia zero wieści z Wariatkowa, tzn z Rembertowa i nikt nie pyta czy nie zwariowałam??? Quote
eloise Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 prawie już oszalałam- musze odpowiadać na MILIONY pytań-a czemu????? teraz na tapecie są nasze zwierzęta- a skad są, a czemu ze schroniska? a czemu nei ze schroniska? a czemu Amelia się urodziła? a czemu wujek Radek przy tym był? itd... Amelii historia w skrócie jest taka- Dżudi, kotka dziewczyny mojego brata rodziła, oni przy tym byli, Amelia urodziła sie pierwsza, zauroczyła Radka plamką na nosie, a w tv akurat leciała Amelia... Ani wersja- Amelke urodziła Dżudżu ( tak nazywa sie kotka mojej siostry ;) ) a wujek oglądał film o Amelce :D Jonatan próbuje dojadać i dopijać z psich misek, nie sądziłam, ze tak szybko dojdziemy do tego etapu. Kupy sie unormowały, prawie, zęby nadal idą i mam wrażenie że widzę je w schowane dziąśle- przerażający widok :D o zwierzyńcu bedzie w kolejnym poście ;) Quote
MagdaNS Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 Oj, ja Cię świetnie rozumiem :) Ja do tego musze odpowiadać na pytania: Mamusiu, a czenu założyłaś te stare buty? (czółenka, które mimo, że noszone trzeci sezon, mają się super). Albo ile jest 18 plus 19, a jak powiem, że 37, to słyszę "ile jest 37 plus 38" i tak dalej ;) Buziaki ogromne z gór! Quote
eloise Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 Ania coś ostatnio zrobiła, rozmawiamy o tym a ona mi na to: tak mają chore kobiety... :D Ania tydzień już siedzi w domu z zapaleniem gardła, było juz lepiej, znowu jest gorzej, jutro pediatra, pewnie skończy się antybiotykiem :( Ofik jest nadal leniwą kluchą :) Fox dobrze czuje się na luminalu. Kapsel nadal jest psychopatą. Amelia znowu sika na strychu, za co chyba ją zamorduję. A Dżek... jakiś czas temu strasznie bolały go oczy- był wet, krople, niby wszystko ok, a kilka dni po zakończeniu kuracji znowu pies sie skulił i mrużył oczy. Zapakowałam go do auta, w gabinecie trafiłam akurat na młoda panią doktor, która niedawno skończyła pracę u dr Garncarza, wiec sie ucieszyłam, ze akurat ona przyjmowała. Powiedziała, ze oczy wyglądają kiepsko i że musi obejrzeć je okulista i to jeszcze tego samego dnia. Załatwiła nam wizytę i tata zabrał łaciatą krówkę na badanie. Na szczęście okazało się, ze to tylko niedoleczona infekcja, trzeba przedłużyć leczenie i powinno sie uspokoić. Oczy miał zbadane jakimś sprzętem, zmierzone ciśnienie, które nie było na szczęście za wysokie, więc leczenie nie jest w ciemno. Jonatan jest dużo bardziej uparty niz Ania ( nie wiedziałam, ze to możliwe!!!!) jak on się czegoś domaga, to biada temu, kto chce go przekonać, ze można inaczej :D czym sobei zawiniłam, zeby mieć tak uparte dzieci??? i tak rozkojarzonego męża??? Quote
Luna123 Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 eee tam rozkojarzony ;) Ja nic nie piszę , bo ojciec będzie pewnie za jakiś miesiąc.;) Ale i tak ostatnio dzwonił w sobote po południu, jak była mama i pyta się" gdzie jesteś, w sklepie? " Ja na to " nie,... w domu...". Na co tata:" aaaa, to szkoda, bo jak byś była ( oczywiście niespecjalnie...., to byś kupiła mi 3 papryki... i mama by jutro wzięła. I jeszcze ew. gazetę krakowską, bo Dziennika i Wyborczej nie lubię " :evil_lol:. Oczywiście gazety o tej godzinie nie kupiłam. Na co dzwoni tata we wtorek i mówi" to se gazety sobotnie poczytałem..." Kocham tatę normalnie :lol:. Quote
eloise Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 poszliśmy wczoraj na obiad do pierogarni- Ania z wielką łaską jadła frytki- posadziliśmy ją na huśtawce, dosiadła sie dziewczynka, która chętnie jej pomagała w jedzeniu tych frytek :) dziewczynki zaczęły rozmawiać i nagle Ania wypaliła- a to jest mój tata Paweł- nie ma włosów, bo nie umył- po czym wybuchnęła przerażającym śmiechem :D Jonatan niedługo wstanie- podciąga się do góry, dzisiaj próbował wejść do zmywarki i klęknął porządnie. Brzuszek juz go wcale nei boli, tylko zęby nie dają mu pospać. W ogóle moja noc wygląda nieciekawie- o północy pierwsze wezwanie do cycka, potem zasypiam- Ania zaczyna kaszleć- budzę Pawła-budzi sie Jonatan- karmię-zasypiam- Ania znowu kaszle- znowu budzę Pawła- znowu karmię- zasypiam-znowu Jonatan jęczy- a to już 7 i trzeba wstać, bo robi kupę... nic dziwnego, że czuje sie jak zombie. Ciocia Milenka dostała się na staż, od poniedziałku zostaję sama z całym zwierzyńcem i 2 dzieci- jak przetrwam- wystawię sobie pomnik na cokole! Dzwoniła Ada z Anglii- od tygodnia mają 27-28 stopni!!! no oczywiście! jak nas tam nie ma... a moje dzieci jeszcze do siebie nie doszły po ichniejszych wiatrach, choc wróciliśmy 2 tygodnie temu... Quote
eloise Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 cokół już sobie mogę stawiać- przetrwałam dzisiejszy dzień... od ostatniego mojego posta wydarzyło się tyyyyyyle rzeczy!!!! Paweł nie mógł znaleźć telefonu- biegamy, szukamy, dzwonimy- nic. W końcu wniosek- został w pracy. potem- Paweł jedzie do sklepu, to Ania z nim ( jak nigdy!!!) poszli, za 5 minut wracają a Ania sie wydziera- autko sie zepsuło, autko sie zepsuło! Nie chce ruszyć- zakupów nie ma, lodówka pusta ( wczoraj mnie omamiło, ze zakupów nie zrobiłam!) a Paweł już biegnie na pociąg, bo za pół godziny zaczyna zajęcia. Po drodze dzwoni- telefon był na dnie torby, dziwnym trafem w domu go tam nie znalazł... mówię Wam, co ja z nim mam! Zbieram dzieci do kupy, uboeram Jonatana i pro forma zaglądam mu w pieluche a tam kupa! Recz to dla nas nowa, więc krzyczę przez cały dom- Aniu, zmieniam pieluchę, czekaj na nas na górze! dobzie mamusiu! za chwilę słyszę wycie, dzikie piski, biegnę na złamanie karku,z Jonatanem na ręku oczywiście a ta pierdołą wsadziła głowę w szczeble od poręczy na schodach... Wychodzimy- okazuje sie, ze nie mam klucza od domu! Paweł wspaniałomyślnie zabrał swój,a mojego używa MIlena... Znalazłam zapasowy, ale tylko od domu. Na szczęście zostały klucze od auta, więc bramą mogłam się wydostać. Idziemy do sklepu- dzieci zgodnie siedzą razem z wózku, alw wózek małoskrętny jakiś. Patrzę, a tam flak! na oponie, która właśnie wróciła od gumiarza! Oczywiscie całe zakupy Jonatan sie wydzierał, minęło jak ręką odjął, ajk tylko zakutałam go w chustę. Wracamy, Jonatan śpiący i głodny, lecęz nim do łóżka- pół godziny mnie meczył, po czym stwierdził, że nie jest śpiący. Ania w tym czasie kombinowała z krzesłami w kuchni, na szczęście nic nie wykombinowała. Wstałą i usłyszałam, ze do domu wrócili moi rodzice- uffff! i to wszystko w zaledwie 90 minut! jeszcze do siebie nie doszłam... a na dodatek Jonatan popołudniu znowu odmówił spania, wiec 2 godziny marudził i dopiero go dobiłam cyckiem, jest prawie 21 a ja dopiero teraz mogę coś zrobić- cudownie! Quote
MagdaNS Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 Eloise, dorzucam się do Twojego cokoła :) To faktycznie cud, że nie zwariowałaś jeszcze ;) Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted October 7, 2011 Posted October 7, 2011 elosie, Matko Polko i najlepsza gospodyni domowa jaką znam (zaraz po mojej teściowej)! Jak robisz pyzy z mięsem? Konkretnie chodzi mi o ciasto, bo farsz mi wyszedł ekstra, a ciasto jakaś taka kicha. Luźne i lepkie - wydaje mi się, że za dużo jajka, a za mało mąki. A wy, inne Matki Polki? Jak robicie pyzy? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.