Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

no nie... jak już tu zajrzę, to widzę zrzędzenie na najwspanialsze na świecie psy... jak możecie!
po pierwsze: terytorializm - kocham! Gjalpo wszystkich wpuszcza - kolesi co chcą zrobić odczyt gazomierza, pana od wodomierzy, kominiarza... Najczęściej wygląda to tak: słyszę, że brama się otwiera , ktoś wchodzi, czekam... i nieodmiennie rozlega się wrzask. W zależności od kultury osobistej wrzeszczącego bywa to albo powszechnie znane łacińskie określenie na nierządnicę, albo jakaś " jezusmaria" albo "omatko!" i wtedy wychodzę i napawam wzrok. Facet stoi. Gjalpo leży. Poza lwa, łapa nonszalancko na łapę założona, wzrok czujny i wzgardliwy. Jedyne objawy tego, że nie jest wypchany albo sztuczny to to spojrzenie i leciutko uniesiony łeb. Więc nie wiem, czemu tak działa na tych ludzi, ale działa. I dobrze.
I wtedy pytam " A tabliczka " uwaga pies" jest na bramie?" " no jest, ale ja go nie zauważyłem" " ale on pana zauważył" " jezusmaria, a nie zje mnie?" "przy mnie nie zje..."
po drugie: jak się ma tybetana to się po prostu trzeba przestać wygłupiać i nie wydawać psu żadnych poleceń, zwłaszcza publicznie, bo wtedy kompromitacja gotowa. Gjalpo czasem ( podkreślam, czasem) wykonuje polecenia zapodane w formie " Może Wasza Wysokość łaskawie raczy..."
po trzecie: w ramach środków ostatecznych, wobec grzebania w śmieciach, notorycznego darcia mordy o trzeciej nad ranem, żłopania zupy prosto z gara z przednimi łapami wspartymi o kuchenkę - można zastosować środek zapobiegawczy w postaci zagrania na ambicji : TY TYBETAN JESTEŚ, CZY BUREK ZE WSI? działa! również "Wasza Wysokość, to nie wypada" - czasem działa.

Posted

Florentynka napisał(a):
no nie... jak już tu zajrzę, to widzę zrzędzenie na najwspanialsze na świecie psy... jak możecie!
po pierwsze: terytorializm - kocham! Gjalpo wszystkich wpuszcza - kolesi co chcą zrobić odczyt gazomierza, pana od wodomierzy, kominiarza... Najczęściej wygląda to tak: słyszę, że brama się otwiera , ktoś wchodzi, czekam... i nieodmiennie rozlega się wrzask. W zależności od kultury osobistej wrzeszczącego bywa to albo powszechnie znane łacińskie określenie na nierządnicę, albo jakaś " jezusmaria" albo "omatko!" i wtedy wychodzę i napawam wzrok. Facet stoi. Gjalpo leży. Poza lwa, łapa nonszalancko na łapę założona, wzrok czujny i wzgardliwy. Jedyne objawy tego, że nie jest wypchany albo sztuczny to to spojrzenie i leciutko uniesiony łeb. Więc nie wiem, czemu tak działa na tych ludzi, ale działa. I dobrze.
I wtedy pytam " A tabliczka " uwaga pies" jest na bramie?" " no jest, ale ja go nie zauważyłem" " ale on pana zauważył" " jezusmaria, a nie zje mnie?" "przy mnie nie zje..."
po drugie: jak się ma tybetana to się po prostu trzeba przestać wygłupiać i nie wydawać psu żadnych poleceń, zwłaszcza publicznie, bo wtedy kompromitacja gotowa. Gjalpo czasem ( podkreślam, czasem) wykonuje polecenia zapodane w formie " Może Wasza Wysokość łaskawie raczy..."
po trzecie: w ramach środków ostatecznych, wobec grzebania w śmieciach, notorycznego darcia mordy o trzeciej nad ranem, żłopania zupy prosto z gara z przednimi łapami wspartymi o kuchenkę - można zastosować środek zapobiegawczy w postaci zagrania na ambicji : TY TYBETAN JESTEŚ, CZY BUREK ZE WSI? działa! również "Wasza Wysokość, to nie wypada" - czasem działa.



Gdzie można dać PLUSA?

:loveu:

Posted

Florentynka napisał(a):
no nie... jak już tu zajrzę, to widzę zrzędzenie na najwspanialsze na świecie psy... jak możecie!
po pierwsze: terytorializm - kocham! Gjalpo wszystkich wpuszcza - kolesi co chcą zrobić odczyt gazomierza, pana od wodomierzy, kominiarza... Najczęściej wygląda to tak: słyszę, że brama się otwiera , ktoś wchodzi, czekam... i nieodmiennie rozlega się wrzask. W zależności od kultury osobistej wrzeszczącego bywa to albo powszechnie znane łacińskie określenie na nierządnicę, albo jakaś " jezusmaria" albo "omatko!" i wtedy wychodzę i napawam wzrok. Facet stoi. Gjalpo leży. Poza lwa, łapa nonszalancko na łapę założona, wzrok czujny i wzgardliwy. Jedyne objawy tego, że nie jest wypchany albo sztuczny to to spojrzenie i leciutko uniesiony łeb. Więc nie wiem, czemu tak działa na tych ludzi, ale działa. I dobrze.
I wtedy pytam " A tabliczka " uwaga pies" jest na bramie?" " no jest, ale ja go nie zauważyłem" " ale on pana zauważył" " jezusmaria, a nie zje mnie?" "przy mnie nie zje..."
po drugie: jak się ma tybetana to się po prostu trzeba przestać wygłupiać i nie wydawać psu żadnych poleceń, zwłaszcza publicznie, bo wtedy kompromitacja gotowa. Gjalpo czasem ( podkreślam, czasem) wykonuje polecenia zapodane w formie " Może Wasza Wysokość łaskawie raczy..."
po trzecie: w ramach środków ostatecznych, wobec grzebania w śmieciach, notorycznego darcia mordy o trzeciej nad ranem, żłopania zupy prosto z gara z przednimi łapami wspartymi o kuchenkę - można zastosować środek zapobiegawczy w postaci zagrania na ambicji : TY TYBETAN JESTEŚ, CZY BUREK ZE WSI? działa! również "Wasza Wysokość, to nie wypada" - czasem działa.


W zasadzie nie wiem czy zazdrościć czy nie , bo z jednej strony fajnie jak pies każdego wpuści ( jak mój Onek merdając przy tym ogonem ) ale z drugiej po to braliśmy Tybetana żeby bronił posesji ....no to mamy .... listonosz już wie że poczte trzeba nam wrzucać do skrzynki z odległości metra :diabloti: inaczej skalp straci a klienci sklepu obok wreszcie nauczyli sie nie ocierać plecamki o nasz płot .... poza "obcymi" Qwendi jest misiem na którym "spią" przychodne dzieci najczęśniej szwagierki :diabloti:

Posted

dOgLoV ależGjalpo broni posesji, jak najbardziej ! On po prostu lubi ten moment zaskoczenia, więc zamiast się czaić przy bramie czai się gdzieś bardziej dyskretnie. W przypadku szczególnie mało spostrzegawczych wchodzących zdarza mu się delikatnie chrząknąć, żeby zwrócić na siebie uwagę :evil_lol:

Posted

[quote name='Gremlin'](chata nazywa się "Zielona Chata") [quote name='3 x']chata jest Chatą z Zielonym Dachem :)
Byście się zdecydowali na jedno ! ;)

Szkic Ziutki przerobiony na coś bardziej takiego sugerowanego przez Gremlina:


Nie mogłabym mieć tybetana.
Już dawno stwierdziłam, że nie mogłabym mieć żadnego zwierzaka, który byłby inteligentniejszy ode mnie :roll:

Posted

Mój broni i terenu, i mnie. Nikogo nie wpuści, ale przy nas toleruje każdego. Tylko trzeba podkreślić toleruje, bo nie nalezy do najszczęśliwszych, gdy obcy się w domu pojawiają, ale osoby mu dobrze znane wpuszcza do domu bez problemu.
Mnie broni wszędzie, czy to na swoim, czy na obcym terenie. W ciągu ostatnich kilku tygodni zareagował dość ostro na próbę ataku i na sam atak na mnie. Do tej pory nie wierzyłam w to, że on kiedykolwiek mnie przed kimś obroni.
Jetsan się mnie słucha i to nawet bardzo, matkę też słucha, nikt inny na to nie zasłużył i pies ma ich w d... :grins:

I tybetany są najlepsze :loveu:

Posted (edited)

zdjęcie jest to samo
też jestem ciekawa co to za hodowla
polukam na molosach może tam ktoś coś pisze


dzisiejszy popołudniowowieczorny spacer
już wracamy bo pizgało a ja ani czapki ani rekawiczek nie mialam
i spotykamy panią z jakims pokurczem
pani: oo jak ja lubię te pani niedźwiedzie
pani głaszcze moje 'niedzwiedzie' i zaczyna zwierzenia ;)
pani: a wie pani, przed chwilą szedł tutaj taki facet z amstafem
i ja zeszłam na śnieg a on go na 6 metrów na smyczy wypuścił
ja: wyraz pełnego zrozumienia na twarzy bo jeszcze nie wiem o co pani chodzi ;)
pani: i jeszcze taka pani szła z jamnikiem to ona już wogóle musiała pod murek uciekac
bo ten facet od amstafa to mówil, że jego pies tak może bo na smyczy a nasze nie na smyczy
ja cośtam bąknełam, że nie powinien, ale że może łagodny
pani: ale to był AMSTAF ! a wie pani co to znaczy AMSTAF
tja :roll:
więc zaczynam gadkę, że to nie tak, że amstaf to zły że zalezy od wychowania itd
pani twardo przy swoim, że to AMSTAF
wiec mówie: a wie pani, że ta rasa co jest Fred jest wpisana na listę ras agresywnych w polsce? ;)
pani: no ale tak jak pani mówi, wszystko zależy od wychowania i jak ktoś ma psa od małego i go dobrze układa to pies jest grzeczny
ja: Fred jest u nas od roku ;) (i ma min. 8 lat)

mina pani bezcenna ;)

kurtyna.

pozdrawiamy
my i nasz wychowywany od małego i ułożony niedzwiadek





Prodzika zdjęc niet
ale też jadł kość ;)
i fikał fikołki w lesie

Edited by 3 x
Posted

pani: ale to ył AMSTAF ! a wie pani co to znaczy AMSTAF
tja :roll:
więc zaczynam gadkę, że to nie tak, że amstaf to zły że zalezy od wychowania itd
pani twardo przy swoim, że to AMSTAF
wiec mówie: a wie pani, że ta rasa co jest Fred jest wpisana na listę ra agresywnych w polsce? ;-)
pani: no ale tak jak pani mówi, wszystko zależy od wychowania i jak ktoś ma psa od małego i go dobrze układa to pies jest grzeczny
ja: Fred jest u nas od roku ;-)

mina pani bezcenna ;-)

kurtyna.


:mdleje: :mdleje:

coś jak babka z biologii,
że ludzie hodowali sobie rasy psów
i wyhodowali rasę MORDERCÓW
i hodują coraz więcej nowych morderców..

:mdleje:

gdyby nie to, że ja nie miałam siły na nic wtedy, to pewnie inaczej by się skończyło :p

Posted

Angi napisał(a):
:mdleje: :mdleje:

coś jak babka z biologii,
że ludzie hodowali sobie rasy psów
i wyhodowali rasę MORDERCÓW
i hodują coraz więcej nowych morderców..

:mdleje:

gdyby nie to, że ja nie miałam siły na nic wtedy, to pewnie inaczej by się skończyło :p



Propedeutyka behawiorystyki, zajęcia z panią od dogo/kyno terapii.
Slajd przedstawiający informację, że do dogoterapii nie nadają się psy z listy ras agresywnych (czyli Fred :D który uwielbia dzieci) oraz... mastify z wyjątkiem bokserów.
Powiem tak... padłem.

Pani chyba już nie zechce mieć zajęć z nami :D

Posted

Ludzie i ich pojęcia ....

ostatnio odezwał sie do mnie "kolega"

On : hej , moja suczka ( owczarek niemiecki długowłosy ) w święta się oszczeniła .... ma 8 szczeniąt .... ale wiesz przyczynił się do tego pewien husky .... i kilka szczeniąt wygląda dziwnie .... więc one nie będą RASOWE ....

Ja :

padłam ....


uciełam rozmowę bo nie porafiłam się podnieść ....

w zasadzie leżę do teraz w kwestii tej rozmowy heh

jacy ludzie są tępi ....

Posted

[quote name='dOgLoV']Ludzie i ich pojęcia ....

ostatnio odezwał sie do mnie "kolega"

On : hej , moja suczka ( owczarek niemiecki długowłosy ) w święta się oszczeniła .... ma 8 szczeniąt .... ale wiesz przyczynił się do tego pewien husky .... i kilka szczeniąt wygląda dziwnie .... więc one nie będą RASOWE ....

Ja :

padłam ....


uciełam rozmowę bo nie porafiłam się podnieść ....

w zasadzie leżę do teraz w kwestii tej rozmowy heh

jacy ludzie są tępi ....

mi to się w pracy nawet nie chce gadac
kolega z biurka obok ma kota 'rasowego' bo widział rodziców i rodzice wyglądająna rasowe więc i on ma rasowego :shake:
a ja to wogóle powinnam TAKĄ kasę brać za dopuszczenie Michała/Ronka/Prodzika itd

no i oczywiście koteczkę rozmnoży bo 'teściowie' chcą mieć po niej kotka bo jest taka urocza
bleh :shake:

dzisiaj w lesie czekaliśmy na wiosnę ;)

zauażyłam, że Prodziak zrobił się czujny jak ważka ;)
najdrobniejszy dzwięk on już 'jest czujny'
uszy w górę nos wskazuje kierunek i czeka/namierza
zastanawiam się czy to czujnośc czy luka gdzie by mógł s*******ić ;)
widać zreszta na zdjęciah jak robi 'czuja'





Posted

[quote name='Angi']:mdleje: :mdleje:

coś jak babka z biologii,
że ludzie hodowali sobie rasy psów
i wyhodowali rasę MORDERCÓW
i hodują coraz więcej nowych morderców..

:mdleje:

gdyby nie to, że ja nie miałam siły na nic wtedy, to pewnie inaczej by się skończyło :p

A gdyby TWÓJ pies (pies pod Twoja opieką) wyglądał tak
https://py26sw.sn2.livefilestore.com/y2pNLXPI0oyuCLfAsGN8z2vKvX2YXxN-yMABo1BC65xJSqQnMO3aNiOktVb9BgFSS3GRoWfisBnEOOB3prU20npgSnvYMZN-ZEKWHeYX4478X9i0Qx7REGGr2XV8Mpoo6G4/KLUSIA-rany-ok-17tej-28-08-2013.JPG?psid=1
po spotkaniu z amstafem, to też byś mówiła tak samo...?

Jeśli tak, to sobie bez problemu pozostanę w Twoich oczach debilką (jak wszyscy, którzy uważają asty za morderców), a co mi tam.

Każdy pies z każdym (prawie) może się pogryźć, każdy (prawie) może pogryźć człowieka - bez względu na rasę czy wielkość.
Ale tylko niektóre psy mają niejako wpisane z góry, że są agresywne, co ja rozumiem tak, że jest większe prawdopodobieństwo ataku (co oczywiście nie znaczy, że atak nastąpi i że każdy pies z danej rasy czy typu rasy uznanej za agresywną jest groźny). No i efekty ew. ataku będą różne - w zależności od wielkości i "predyspozycji" danej rasy, jak np. szczękościsk.

Dlaczego nawet nie próbujecie zrozumieć ludzi, którzy boją się GROŹNYCH psów...? :shake:

Przecież właściciel psa nie ma wypisane na czole, że jest człowiekiem odpowiedzialnym i odpowiednim do opieki nad psem groźnej rasy.

No, chyba wiecie, o co mi chodzi... chociaż piszę może chaotycznie, bo może zbyt emocjonalnie do tego tematu podchodzę... :(

Posted

Inka, a mi "tak" a nawet jeszcze bardziej załatwił mojego psa Onek. Atakował w amoku, mój pies miał pęknięte płuca, bo walił nim na oślep, i cały rozerwany brzuch. A Onki nie są agresywne - przynajmniej nie ma ich na liście. Moja przyjacióła zaś ma amstafkę, która ewentualnie może zalizać na śmierć... A mój ojciec ma znajomą, której ratlerek odgryzł nos (miał okazję ją wieźć do szpitala, jazem z odgryzionym nosem w lodzie - przyszyli).
Bez sensem jest strach przed daną rasą. Jeżeli strach, to raczej ograniczone zaufanie do KAŻDEJ rasy. Napiętnowanie jednej jest krzywdzące i nie pokrywa się z rzeczywistością. Wprowadza za to błędne przeświadczenie o bezpieczeństwie przy rasach "nie z listy" a jak widać, może to nieść za sobą brzemienne skutki.

Posted

Przez czternaście lat obserwowałam jak większość ludzi zamiera widząc moją bullkę.
Nigdy nikogo nawet nie próbowała ugryźć. Tekst o dwóch tonach uścisku szczęki słyszałam codziennie aż do znudzenia.

Posted

Ja jako właścicielka pokurczy z dystansem podchodzę do każdej większej rasy :fadein: jak patrze na amstafka to jasne ze nie lece się witać ale moim wrogiem nr jeden jest owczarek. moja inka była ugryziona przez psa 3 razy - za każdym razem onek lub onko podobne. tak więc jak np. wczoraj gdy mam do wyboru przejsc koło szalejącego i wygłupiajacego onka wole isc kolo spokojnie idącej dobermanki.

Posted

Kilka razy rozdzielałam gryzące się psy. Wsadzałam łapy tam gdzie nie powinnam.
Trudno żebym miała pretensje o to że mi załatwiły obie ręce na jakiś czas.
Nigdy pies sam z siebie mnie nie dziabnął.
Ale Rodzice mieli przez szesnaście lat jamnika super alfę.
Pozwalali mu na wszystko to rządził ,wymagał i karcił.

Posted

Angi napisał(a):
Mnie też kilka razy dziabnął onek, zaatakował mojego psa.
Czy mam nazywać je mordercami?


no ja w ostanim czasie mam same złe doswiadczenia z onkami i tu nie chodzi o jedną sztuke tylko całą masę więc jezeli miałabym jakiegos psa nazwc morderca to prędzej te onki niz amstafki. ale problem lezy w właścicielach którzy słyszeli ze onki to psy świetnie współpracujące i nastawione na ludzi i efekt jest taki ze debile biorą te psy ii myślą, że same się wychowają...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...