Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Do ONków też mam... mocno ograniczone zaufanie, też wolę omijać... szczególnie z niewielkim psem pod opieką.

Gdy pcham własna łapę do głaskania jakiegokolwiek psa, choćby i najmniejszego kurdupla (nawet i znajomego), robię to na własną (nie)odpowiedzialność ze świadomością, że i kurdupel może mnie dotkliwie pogryźć, jak będę ta łapę pchać wbrew jego woli i go np. tym wystraszę. Jednak do amstafów (i paru innych ras lub w typie) łap nigdy nie pcham, bo się boję - to idiotyzm czy ostrożność...?

Przypominam, że niektóre rasy były wyhodowane z celowym naciskiem na agresję/bojowość/czy jak tam to nazwać i wobec tego chyba nie ma co się dziwić, że ludzie się ich boją. O ile mi wiadomo, przepisy prawa mówią o obowiązku prowadzenia na smyczy i w kagańcu psów ras z listy agresywnych oraz tych, które zachowują się agresywnie, a na liście ich nie ma. Wiemy wszyscy, jak w Polsce wygląda egzekwowanie prawa... :shake: Podobnie, jak dobrze wiemy, ilu właścicieli psów jest nieodpowiedzialnymi półmózgami - niektórzy z nich mają również psy agresywne. :newry:

Nie będę (chyba...) kontynuować tematu, bo się za bardzo nim nakręcam i zaczynam wtedy myśleć nieracjonalnie... :oops:

Z resztą, można sobie na ten temat podyskutować 22.01 tu:
https://www.facebook.com/events/544003852361801/?ref=22

(trafiłam zupełnym przypadkiem, choć pewnie mi nie uwierzycie...)

Posted

hmn.. je generalnie mam swoje psy i jakoś nie mam natchnienia do głaskania obcych psów, ale jeżeli coś mnie tknie i chce pogłaskać obcego psa to po prostu pytam właściciela czy mogę, jeżeli właściciel mówi ze spoko czyli rozumiem ze na swojego psa i wie ze mnie nie dziabnie to nie odczuwam róznicy czy wyciągam ręke do dobka,amstafka, reksia, pimpka czy czego tam.. no w sumie to yorków wole nie głaskać nawet za pozwoleniem bo one są dziwne i nawet jak niby łagodne to czasem im odbija

Posted

ania0112 napisał(a):
hmn.. je generalnie mam swoje psy i jakoś nie mam natchnienia do głaskania obcych psów, ale jeżeli coś mnie tknie i chce pogłaskać obcego psa to po prostu pytam właściciela czy mogę, jeżeli właściciel mówi ze spoko czyli rozumiem ze na swojego psa i wie ze mnie nie dziabnie to nie odczuwam róznicy czy wyciągam ręke do dobka,amstafka, reksia, pimpka czy czego tam.. no w sumie to yorków wole nie głaskać nawet za pozwoleniem bo one są dziwne i nawet jak niby łagodne to czasem im odbija

Napisałam to o głaskaniu obcych psów właściwie jako przykład... nieważne już...
Będę sobie niesprawiedliwą wobec (m.in.) astów debilką i już - jakoś mi to nie przeszkadza. Każdy ma jakieś wady. :p

A Freda straszliwego agresywnego pozdrawiam, bo... w końcu Fred to Fred. ;)

Posted

nie chce mi się cytowac wszystkich ale ... ;)
uważam inka że generalizujesz
nie każdy amstaf jest zły a ja wciąż będę się upierać, ze to kwestia wychowania
to naprawdę nie psów wina, że trafiają na bezmózgich właścicieli którzy uczą ich takiego a nie innego zachowania

ale rozumiem też twój strach przed ta rasą
ale groźny nie równa się amstaf
grożny = zle wychowany jakikolwiek pies
tudzież agresywny jakikolwiek pies z różnorakich przyczyn

a u spotkanej pani zadziałał stereotyp psa mordercy oparty na huwieczym

mamy w bloku jednego nieprzyjaźnie nastawionego asta
do innych psów
ale naumieliśmy się z panem mijać
i my i pan wzajemnie schodzimy sobie z drogi :cool3:

generalnie złych intencji dopatruję się w ludziach a nie w psach :)

edit:
lepiej mi powiedzcie czy prodziak jest czujny jak ważka bo strózuje czy luka gdzie spierdzielić? ;)

Posted

3 x napisał(a):

nie każdy amstaf jest zły a ja wciąż będę się upierać, ze to kwestia wychowania
to naprawdę nie psów wina, że trafiają na bezmózgich właścicieli którzy uczą ich takiego a nie innego zachowania



dokładnie !

Mnie kiedyś ugryzł w nogę na wysokości uda!!!! mały quźwa rozwrzeszczany ratlerek !!!! jak sie wybił i mi sie uwiesił na nodze to go odczepić nie mogłam i w dodatku to pies policjanta był .... a i zwykły mieszaniec mnie ugryzł w rękę jak chciałam wyciągnąć chomika z akwarium u kolegi więc wiesz .... psy agresywne są nie dlatego że znajdują się na liście ras agresywnych ....

Posted

Mnie tez ugryzł pokurcz mały :shake: na łuku brwiowym mi skubany zawisł (bo siedział mi na kolanach i jak ugryzł to się zerwałam na nogi) :lol:

Do dzis mam bliznę :lol:



Zdjecia takie mocno zimowe, sniegowe macie

Posted

3 x napisał(a):



mamy w bloku jednego nieprzyjaźnie nastawionego asta
do innych psów
ale naumieliśmy się z panem mijać
i my i pan wzajemnie schodzimy sobie z drogi :cool3:




Oczywiście wiesz dlaczego wzajemnie schodzicie sobie z drogi ? :cool3:
Pan i Wy - Wy i Pan ...


Mi taki jeden z astem też schodził z drogi - zwłaszcza jak jego ast rzucił się na moje psy ...

Posted

Maupa4 napisał(a):
Mi taki jeden z astem też schodził z drogi - zwłaszcza jak jego ast rzucił się na moje psy ...

Moja koleżanka miałaby możliwość adoptowania jednego albo dwóch psów, ale choć chce, to nie może... W tej samej klatce, co ona mieszka dreso-mózg z amstafem, puszczanym czasem/często luzem (przynajmniej na samej klatce schodowej, zdarza się, że i na podwórku), rzecz jasna bez kagańca, chociaż ma "tendencje" do rzucania się na inne psy! :angryy: Ludzie ponoć kilka razy zgłaszali gościa na policję, ale ogólnie się boją, że się zemści za donosy... No i koleżanka się boi, że jej potencjalny pies mógłby spotkania z sąsiadem astem nie przeżyć, więc psa nie bierze... :(

Posted

Maupa4 napisał(a):
Oczywiście wiesz dlaczego wzajemnie schodzicie sobie z drogi ? :cool3:
Pan i Wy - Wy i Pan ...


Mi taki jeden z astem też schodził z drogi - zwłaszcza jak jego ast rzucił się na moje psy ...


Wzajemnie, czyli staramy się ominąć pana z pieskiem, gdyż piesek jest nastawiony małoprzychylnie do innych psiaków.
Oczywiście, Fredowi to zwisa, a Prodziak ciekawy, dlaczego kolega jego wielkości nie chce się bawić :D


Odnośnie pogryzień ;)
Mam zaliczone dwa dziabnięcia - pierwsze jak jeszcze w lasach pracowałem, to psiak jednego z pracowników chciał zatopić zęby w mojej łydce. Na szczęście miałem gumofilce, więc 7 - 9 kg kundelka nie dało rady się przebić, i parę lat temu coś w typie foksteriera zaatakowało moją łydkę. Tym razem krwawo - jedna mała dziurka.


inka33 napisał(a):
Moja koleżanka miałaby możliwość adoptowania jednego albo dwóch psów, ale choć chce, to nie może... W tej samej klatce, co ona mieszka dreso-mózg z amstafem, puszczanym czasem/często luzem (przynajmniej na samej klatce schodowej, zdarza się, że i na podwórku), rzecz jasna bez kagańca, chociaż ma "tendencje" do rzucania się na inne psy! :angryy: Ludzie ponoć kilka razy zgłaszali gościa na policję, ale ogólnie się boją, że się zemści za donosy... No i koleżanka się boi, że jej potencjalny pies mógłby spotkania z sąsiadem astem nie przeżyć, więc psa nie bierze... :(



No to sama sobie już odpowiedziałaś, kto jest najbardziej winien :)

Posted

Gremlin napisał(a):
Wzajemnie, czyli staramy się ominąć pana z pieskiem, gdyż piesek jest nastawiony małoprzychylnie do innych psiaków.
Oczywiście, Fredowi to zwisa, a Prodziak ciekawy, dlaczego kolega jego wielkości nie chce się bawić :D


Ech ... nie zrozumieliśmy się ;)
Oczywiście że mijacie się wzajemnie. Wy to Wy ;) ale pan od asta ? :hmmmm:
Myslę że pan od asta mija się z Wami wzajemnie tylko i wyłącznie bo ... duże psy macie a pan pewnie i co nieco o rasach wie.

Natomiast nie byłabym pewna co do mijania się wzajemnego gdybyście pokurcze wyprowadzali - Wy zapewne pana byście mijali ale pan ... ? - rozważania oczywiście wybitnie teoretyczne bo Wy w pokurczach nie gustujecie ;)

Ja równiez nie miałam problemów z astami ani asty ze mną jak wychodziłam z dwoma briardami.
Problem pojawił sie jak zaczęłam wychodzic z dwoma ... buldogami i to francuskimi. Pokurcze :shake: ... no ale ktoś kiedys "stworzył" tę rase w konkretnym celu ... buldog to buldog bez względu na rozmiar a jak się okazało i w tym kanapowcu krew przodków krąży. Nie wiedział tego pan od asta, nie wiedział tego ast - nie wiedziałam tego równiez ja.
Ja odchorowałam to "spotkanie". Moje pokurcze dały sobie radę same, ast spieprzał az miło, pan zaczął nas omijac - no tylko czy mnie to "bawi" ?

I zeby skończyc: problemu z astami nie mają raczej ludzie z dużymi psami. Problemu nie mieli by i ludzie z małymi psami ale w tym wypadku stwarzają problem ludzie od astów. A ast jak to ast - kiedyś ktoś go stworzył w konkretnym celu.
Owczarków dotyczy to samo.

Oczywiście możemy też poteoretyzowac która rasa do czego została stworzona i jakie zadania tudziez predyspozycje ma ... ale to teoria.
Praktyka to co innego bo przeciez mnoży się bez opamiętania i dla kasy co tylko się da byle by było podobne do "rasy" ale bez względu na jakiekolwiek "specyfiki rasy".

Posted

Maupa4 napisał(a):
Ech ... nie zrozumieliśmy się ;)
Oczywiście że mijacie się wzajemnie. Wy to Wy ;) ale pan od asta ? :hmmmm:
Myslę że pan od asta mija się z Wami wzajemnie tylko i wyłącznie bo ... duże psy macie a pan pewnie i co nieco o rasach wie.



No tak... nie zrozumiałem Ciebie :D

Faktycznie pan od asta może się bać, że Fred na nim (astku) usiądzie i będzie mokra plama :D

Posted

ale fakt faktem jest że pan od asta omija wszystkie psy
np jak jakis wchodzi do bloku to pan 'chowa się' spowrotem w windzie
i nigdy nie widzialam aby wyprowadzał go luzem
i tutaj preblemem moga być ludzie od pokurczy co je luzem przed blok wypuszczaja bo jak taki pokurcz wbiegnie do klatki kiedy wychodzi pan z astem nietolerującym innych psów to oczywiście wina byłaby pana od asta bo on ma psa mordercę :shake:
do naszych mimo, że duże masa osób się pcha z łapami - bo to takie fajne miśki

bardzo nie lubię stereotypów
choć pewnie i sama takowym ulegem
ale staram się nie


opowiem wam jacy przebiegli bylismy z Gremem dzisiaj i wczoraj ;)

poniewaz Fredzio i Prodzik strzelają fochy przy jedzeniu to im chowamy michy
no i doszlismy wczora z wieczora do wniosku ze nie dostaną popołudniowej michy zeby rano zjadły jak na leży
Prodzik postrzelał trochę michą ale byliśmy nieugieci
dzisiaj pełna wiary i nadziei daję im rano żarcie
i tak sie rzuciły że hej
normalnie musialam im michy zabrać i do lodówki schowac
Prodzik z pogarda w oku powachal i raz skubną
Fredzio na moje specjalne imienne zaproszenie wstał i powąchał
po czym odwrócił się i poczłapał do pokoju leżakować
no co za mendy jedne!
chyba sa jak Wacki, że w zimnie zwalnia im metabolizm
ale nie ma bata, ich w lodówce hibernowac nie będę :evil_lol:

Posted

no właśnie problem często leży w tym o czym pisze maupa - ludzie z dużymi psami nie omijają i generalnie olewają właścicieli z pokurczami. jeżeli ktos ma swojego giganta na smyczy to spoko, ale jak ktos ma luzem to naprawdę mógłby się ograniczyć z łażeniem za nami albo na wprost nas. ja pominę sytuacje gdy mam tymczasa jakiegos bo to moja wina ze psy robią harmider czy się zachowują głupio ale jak mam swoje to nad szałem Brokata panuje a Inka jest mega grzeczna ( jeżeli nie mówimy o owczarku :lol:) i wtedy gdy pies obcy jest na smyczy ie ma problemu ale gdy luzem i biegnie prosto na nas to:angryy:!!! a apropos asta co wychodzi z bloku, moja ina chodzi luzem w bloku i pod nimale ona jak widzi psa to ucieka a poza tym ona idzie mi przy nodze więc co mi da czy bedzie na smyczy czy bez? jezeli ast tak nie lubi innych to w bloku gdzie są zakręty itp to powinine miec kaganiec. u nas jest taka sytuacja w bloku z rotem. rot chce zjesc wszystkie psy w bloku i ludzie prosili tą kobiete milion razy by w bloku miała kaganiec ale kobieta ciagle jakos głupio się tłumaczy. raz otwarłam drzwi i ona stała przed drzwiami - mój fart ze inka jest szybka i zdązyła odskoczyć. ale ostatnio wchodzę do bloku słysze szczęk windy ( albo ktoś zjechał na dół albo winda ruszyła w górę) i zatrzymałam psy przed skrętem na windy by nasłuchiwać co się dzieje - cisza to ide dalej a tam z windy wygląda kobieta i tez sprawdza co się dzieje bo słyszała jak mówie "stój, nie wolno" jak zobaczyła ze to moje 3 pokurcze to z ulga wyszła z windy i mówi " a już myslałam ze to ten duży walnięty pies" gdy powiedziałam ze ja tez się tego obawiałam dlatego psy zatrzymałam to pani mi powiedział ze to jest straszne ze jedne pies terroryzuje cały blok. kobieta nie miała ze sobą zadnego psa. Rot "buba" kiedyś ugryzł moją mamę w płaszcz a mnie tez próbowała w windzie podskubac ale miałam karton na wysokosci głowy i waliła głową w ten karton - my myslałysmy ze ona tak reaguje na nas ze względu na zapach naszych psów ale wygląda na to ze ona tak lubi robic nawet osobą które nie mają psiaków. ale wąscicielka dalej sądzi ze kaganiec nie jest bubie potrzebny. i to jest straszne

Posted

ania czyli znów wszystko sprowadza sie do włascicieli
u nas ten facet ładnie unika kontaktów
i naprawde nie widzialam, zeby puszczał psa luzem

jesli chodzi o nas to jedynie czasem z Prodziakiem mamy problem ale to np w lesi lub na sławetnej 'łączce' jak gania luzem, to głupol chce gonic do innych psów się bawić co ida chodnikiem/lasem
czasami
czasami tak sie zafiksuje na zabawie, że ich nawet nie zauważa

ja zazwyczaj jak tylko widze, że jakis pies nieznany lub znany mi sie zbliza to i tak zapinam Prodziaka na smycz żeby nie poleciał
jak nieznany to wiadomo
a jak znany pies to tez nie chce mi się za nim gonic bo akurat znany pies nie idzie na łączkę sie bawić ;)


u nas na osiedlu najwięcej bezsmyczowych psów to tzn pokurcze
i w dużej mierze ludzie zwyczajnie nad nimi nie panują

a w lesie bezsmyczowe zazwyczaj wszystkie bawią się w kupie ;)


pisałam, ze teraz Prodziak zrobił się czujny jak ważka ;) i to jest ten moment kiedy mamy szanse go zapiąc na smycz
tyle, ze od jakiegoś czasu on jest czujna jak ważka co chwilę
jeszcze miesiac temu takie zachowanie oznaczało: "widze psa, będę lecieć sie z nim pobawić.... see youuuuuu later" :scared: :evil_lol:
a teraz mam zagwozdkę :???:

Posted

ania0112 napisał(a):
no właśnie problem często leży w tym o czym pisze maupa - ludzie z dużymi psami nie omijają i generalnie olewają właścicieli z pokurczami. jeżeli ktos ma swojego giganta na smyczy to spoko, ale jak ktos ma luzem to naprawdę mógłby się ograniczyć z łażeniem za nami albo na wprost nas. ja pominę sytuacje gdy mam tymczasa jakiegos bo to moja wina ze psy robią harmider czy się zachowują głupio ale jak mam swoje to nad szałem Brokata panuje a Inka jest mega grzeczna ( jeżeli nie mówimy o owczarku :lol:) i wtedy gdy pies obcy jest na smyczy ie ma problemu ale gdy luzem i biegnie prosto na nas to:angryy:!!! a apropos asta co wychodzi z bloku, moja ina chodzi luzem w bloku i pod nimale ona jak widzi psa to ucieka a poza tym ona idzie mi przy nodze więc co mi da czy bedzie na smyczy czy bez? jezeli ast tak nie lubi innych to w bloku gdzie są zakręty itp to powinine miec kaganiec. u nas jest taka sytuacja w bloku z rotem. rot chce zjesc wszystkie psy w bloku i ludzie prosili tą kobiete milion razy by w bloku miała kaganiec ale kobieta ciagle jakos głupio się tłumaczy. raz otwarłam drzwi i ona stała przed drzwiami - mój fart ze inka jest szybka i zdązyła odskoczyć. ale ostatnio wchodzę do bloku słysze szczęk windy ( albo ktoś zjechał na dół albo winda ruszyła w górę) i zatrzymałam psy przed skrętem na windy by nasłuchiwać co się dzieje - cisza to ide dalej a tam z windy wygląda kobieta i tez sprawdza co się dzieje bo słyszała jak mówie "stój, nie wolno" jak zobaczyła ze to moje 3 pokurcze to z ulga wyszła z windy i mówi " a już myslałam ze to ten duży walnięty pies" gdy powiedziałam ze ja tez się tego obawiałam dlatego psy zatrzymałam to pani mi powiedział ze to jest straszne ze jedne pies terroryzuje cały blok. kobieta nie miała ze sobą zadnego psa. Rot "buba" kiedyś ugryzł moją mamę w płaszcz a mnie tez próbowała w windzie podskubac ale miałam karton na wysokosci głowy i waliła głową w ten karton - my myslałysmy ze ona tak reaguje na nas ze względu na zapach naszych psów ale wygląda na to ze ona tak lubi robic nawet osobą które nie mają psiaków. ale wąscicielka dalej sądzi ze kaganiec nie jest bubie potrzebny. i to jest straszne


Bo to nie kaganiec jest rotkowi potrzebny, ale człowiek z rozumem.

Jak wieki temu mieszkaliśmy na Włochach, to jedna dziewczyna miała psiak, który z zębami startował do każdego obcego psa.
Ale, dziewczyna z nim popracowała, i po jakimś czasie psiak już normalnie podchodził się przywitać, bez kłapania zębami.

Posted

aa ja zawsze sądze, że wina właściciela dlatego mówie ze chwilowo boje sie bardziej On niz astkow bo to wlasciciele ON sadze ze piesek sam się wychowa. baba od rotka jest durna to fakt ale rot jest u niej od lat, to juz stara suka i się nie zmieni a będzie gorzej bo starosc ją dopada więc na to chwile to ja o kaganiec się modle. moj brokat to łobuz, pierwszy do bitek ale taki przyszedł 3 lata temu, mama poszła z nim na szkolenie by dowiedziec się jak jego zachowanie chociaz troche pochamowac bo to było dziwne. teraz jest lepiej, wiem czego się spodziewac, suczki juz w większosci toleruje, niektore psy tez ale żeby kochac inne psy to juz nie będzie bo ma 10 lat ale zrobiłysmy co mogłysmy by go pochamować a dla własnego i innych bezpieczenstwa zawsze jest na smyczy i tyle. a ma 35 cm wysokosci, gdyby inni opiekunowie zwlaszcza duzych psów tak do tego podchodzili to było by fajnie. a co do zabaw duzych psów... ja to sie cykam ze jakiemus bawiącemu onkowi cos sie pomiesza i wlasnie poleci do nas... więc jak widze szalejące psiaki to super ale ide w inne miejsce :evil_lol:
a prodziak... albo coś widzi albo zdaje mu się ze coś widzi lub słyszy :) ja bym liczyła się z tym, że tak czy siak da nogę ;)

Posted

[quote name='ania0112']
a prodziak... albo coś widzi albo zdaje mu się ze coś widzi lub słyszy :) ja bym liczyła się z tym, że tak czy siak da nogę ;)
dokładnie z tym samym się liczymy :evil_lol:
i dlatego luzem puszczany jest tylko z innymi pasmi a i to do momentu jak pierwszy raz zrobi się czujny jak ważka ;)


a teraz sentymentalnie będzie
konkurs z tradycyjną a jednak nie nagrodą
mianowicie kto zgadnie temu figa z makiem :diabloti:
kto niezgadnie w nagrodze dostaje czujnego jak ważka Prodziaka i równie czujnego jak leniwiec Freda
pod opieke
na tydzień
w terminie dla nas dogodnym
a pytanie brzmi:
czy mnie jeszcze pamiętasz ?

Posted

[quote name='Angi']Ja mam jedną Figę, więc zgadywać nie muszę :evil_lol:
Ale Prodziaka nie mam, jednak przygarnę. Freda też :grins:

[quote name='Saththa']Oho ja nie zgadnę... się szykowac na kiedy mam :grab:

licza się chęci ;)


[quote name='inka33']To jest to takie, co mieliście na dt, wyadoptowaliście i na urodziny (rocznicę adopcji) dzwonicie... :p
no prawie
jeszcze czasami zupełnie bez powodu datowego piszemy sobie sms :)

[quote name='Ziutka']CZy to Zorka POtworka ? :)

brawo :)
i tys się do tego przyczyniła :)

mam jeszcze jedną fotę
poprosiłam dla pewnowności ze to Potworka bo coś za ładnie wyszła na tym wczesniejszym zdjęciu ;)
ale ds zapewnia mnie ze to ona ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...