Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Malibo57 - witaj ;) Pięknie dziękuję za chęć pomocy.

W sprawie Mielca - nie mamy pełnych funduszy na transport (tzn. mamy deklarację pomocy od APSY) i nie mamy ekonomicznego środka transportu (ja mam 16-letniego amerykańskiego vana, który pożera paliwo z zawrotną szybkością). Zamiast na transport wolałabym wydać pieniądze na w miarę dokładne zbadanie Tytusa - wiadomo, po pobycie w schronisku może być różnie z jego stanem zdrowia, a już "zalicza" się do grupy seniorów.
Problem pojawia się także, gdy bierzemy pod uwagę potencjalną adopcję - chciałabym, aby przyszły DS Tytusa był w województwie mazowieckim, abym mogła osobiście sprawdzić warunki.
No i fakt, że na już trzeba zebrać dużą kwotę (hotel, badania, ewentualne leczenie i trasport jednocześnie) - a gdy Tytus będzie w Jaktorowie, natychmiast potrzebujemy tylko na hotel i badania. Jaktorów jest położony dość blisko mojego miejsca zamieszkania, więc gdyby konieczne były jakieś specjalistyczne badania, zawsze mogę Tytusa odebrać z DT i po wizycie w klinice odwieźć z powrotem. Na miejscu jest zaprzyjaźniony weterynarz, a właścicielka hotelu potrafi np. robić zastrzyki (na wypadek gdyby Tytus musiał przyjmowac jakieś leki).

Umówiłam się z Panią Aliną, że za najbliższy miesiąc płacilibyśmy za Tytusa 13 zł za dobę (czyli 390-405 zł miesięcznie).

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted (edited)

Mamy 350 zł, z czego 300 zł to wstępnie deklaracje stałe.

APSA zadeklarowała chęć pomocy przy finansowaniu transportu - nie wiem, czy zamienimy to na wsparcie na poczet badań, bo APSA adoptowała ostatnio ciężko chorego psiaka i na pewno ma mnóstwo wydatków.

Edited by Dada M
Posted

Cajus JB - witaj :)

Tytus już bezpieczny ! Reszta informacji później, gdyż dzień w schronisku był męczący (ale za to owocny - adoptowana została Basta, podopieczna moja i APSY i APSowy trójłapek Filip, który kilka tygodni temu został zwrócony z adopcji).

Posted

Dziś wyjątkowo nie wzięłam Tytusa na spacer jako pierwszego. Widziałam, że nieustannie mnie wypatrywał, gdy wyprowadzałam inne psy. Był bardzo smutny, ale nie wiedział wtedy jeszcze, jaka niespodzianka go czeka :)

Podróż samochodem zniósł bardzo dobrze. Zwiedził ogród, poznałam go z Zuzą i Maszą.
Podałam tabletki na odrobaczenie, wyczesałam go (zastanawiam się, czy uda mi się go wykąpać, chyba nie zmieści się pod prysznicem), od pewnego czasu śpi w salonie, zwinięty w kłębek jak kot.
Zachowuje się trochę tak, jakby nie dowierzał, że opuścił schronisko ;)

Bez problemu wszedł po schodach, szybko znalazł sobie miejsce do spania (wybrał podkład higieniczny dla Marcela - teraz już śpi na kocu ;)). Wygląda na to, że kiedyś mieszkał w domu, zdecydowanie nie zachowuje się jak typowy "podwórkowiec".

Tego, że jest szczęśliwy, nie muszę chyba dodawać :)

Posted

Jutro. Będzie w Jaktorowie. Rano jedziemy do weterynarza, zostanie pobrana mu krew.
Zauważyłam, że wciąż ma nie zdjęte szwy po operacji wycięcia guza.

Nie wiem, czy będzie można zaszczepić go przeciw chorobom zakaźnym - tabletki na odrobacznie dostał ok. 19.00, a u weterynarza będziemy najpóźniej o 12.30.

Posted

Jeśli lekarz stwierdzi, że stan ogólny pozwala, to pewnie zaszczepi. I nie zapomnijcie o kleszczach - kupcie mu koniecznie Preventic obrożę. Ja przyśle pieniążki, ok? Wystarczy na 5 m-cy, a pipetka na 2-3 tygodnie. Można przegapić i nieszczęście gotowe. U nas wszędzie w mazowieckiem jest obecnie dosłownie plaga babeszjozy.
Preventic jest skuteczny, wprawdzie nie działa na pchły, ale przed kleszczami chroni, a one sa najbardziej niebezpieczne.
Preventic mozna kupic nawet w Kakadu, gdyby lekarz nie miał u siebie.
Kazdy pies, który do nas trafia ostatnio, ma, niestety, babeszjozę:(

Posted

Prawda, czujność ludzi została uśpiona (mit, że późną jesienią i zimą nie ma kleszczy).
Tytus regularnie był zabezpieczany przeze mnie preparatem przeciwkleszczowym, otrzymał też taki dzisiaj. Jutro na obrożę nam pewnie nie wystarczy , gdyż nie dotarła jeszcze jedna wpłata (zapewne będzie na koncie w poniedziałek), a za hotelik muszę zapłacić z góry.
Ale potem powinien mieć obrożę, moje psy noszą obroże Kiltix i jestem z nich zadowolona.
Malibo57 - wielkie dzięki za wsparcie :)

Tytus został oceniony na ok.9 lat. Przyjrzałam się dokładnie jego oczom i już niestety pojawia się "mgiełka". Zęby, oczy i problem ze stawami tylnych łap wskazują, że faktycznie 9 lat to minimum, co niestety zmniejsza szanse na adopcję. Ale za to wyczesany Tytus wylegujący się na kocyku wygląda naprawdę pięknie - aż trudno uwierzyć, że jest świeżo po schronisku.
Niedługo wstawię zdjęcia.

Posted





Pomysł na wieczorny spacer został przyjęty entuzjastycznie. Tytusowi tak się spodobało w ogrodzie, że nie chciał wejść z powrotem do mieszkania :razz:

Posted

Tytus jest przeszczęśliwy ! Biegał dziś jak szczenię, chodzi za mną krok w krok, jest bardzo towarzyski - nie chce zostawać sam w salonie (wydaje wówczas bardzo zabawne pomruki).
Zuza i Masza bardzo go polubiły, gdy są razem w ogrodzie, Masza nieustannie za nim biega i prowokuje do zabawy.
Ech ... trudno będzie się z nim rozstać.

Byliśmy już na porannym spacerze. Tytus bardzo często siusia - mam nadzieję, że to nie zapalenie pęcherza :roll: Poza tym czuje się bardzo dobrze - wczoraj z apetytem zjadł kolację, dziś musi być na czczo, za chwilę jedziemy do weterynarza.

Posted

Tytus został zaszczepiony, pobrano mu krew i usunięto szwy. Kupiłam mu też nową obrożę. Rachunek za dzisiejszą wizytę - 148 zł.

Malibo57 - wybacz, nie kupiłam mu obroży, gdyż zapomniałam wczoraj doliczyć do wydatków także benzynę (do Popielarni mamy 60 km w jedną stronę). Ale odwiedzę Tytusa za 2 tygodnie, wtedy przywiozę mu Kiltix. Wet zapewnił, że mogę być spokojna, bo Tytus dostał frontline, więc na pewno jest zabezpieczony przed kleszczami.

Tytus ma głęboką bliznę na czubku głowy - jakoś zawsze tłumaczyłam ją sobie jako ślad po pogryzieniu w schronisku, ale dziś dr Wojtczak powiedział, że na pewno nie jest to rana zadana przez innego psa, tylko przez narzędzie typu np. siekierki.
Gdy sięgnęłam pamięcią wstecz, faktycznie przypomniałam sobie, że miał już tę bliznę, gdy poznałam go w listopadzie 2008 roku.

Cukier u Tytusa jest w normie. Ogólny stan psa został oceniony jako dobry. Stawami tylnych łap mam się jeszcze nie przejmować, bo to dopiero początki i pobyt w ciepłym pomieszczeniu na pewno się Tytusowi przysłuży.
Oczy - faktycznie zmętnione. Drobne problemy ze słuchem.

Jutro po południu będą wyniki badań krwi.

Za godzinę wyruszamy do hoteliku.

Posted

Tytus już w hotelu. Ponieważ mam fobię na punkcie ucieczek, trzymajcie wszyscy kciuki, żeby nie uciekł.
Wróciliśmy do domu przed 22. Próbowałam się skontaktować z AlinąS, ale chyba było już za późno, nie odpisała i nie oddzwoniła. Mam nadzieję, że wszystko jest ok.

Posted

To prawda, jest piękny, a przy tym bardzo wierny i zrównoważony.

Postanowiłam, że jeśli nie znajdzie się dobry dom dla Tytusa, a nasz staruszek Lord przejdzie na drugą stronę (tydzień temu zakończyliśmy kurację i niestety z tylnymi łapami nie jest dobrze, na szczęście nie męczy go to jeszcze) - zabieram Tytusa do nas na stałe.
Cały czas coś stało na przeszkodzie - a to brak funduszy, a to konflikt na tym tle z właścicielem mieszkania itd.
Ten dzień, kiedy Tytus był u nas, upewnił mnie, że jest on po prostu moim psem i to do mnie należy zapewnienie mu jak najpiękniejszej jesieni życia. Musi tylko wytrzymać jeszcze te kilka miesięcy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...