Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Boszzzzz.. jakie wyznania :oops::oops::oops:
na początku nie załapałam o co chodzi, dopiero stronę przewinęłam i załapałam ;)
spoko, nie ma sprawy ;)

Posted

Dzwoniłam dziś do cioci Mosii :) Sara ma się dobrze.Miała problemy z oczami (jakieś zapalenie spojówek się przyplątało),ale ciocia Mosii zadbała o Sarunię i oczka wyleczyła :loveu: Zakraplała,przykładała okłady :loveu:
Bardzo dziękujemy :loveu:
Poza tym Sara dalej stróżuje,goni inne psy.Dogaduje się tylko z Stevem,z którym mieszka.
Bo niestety Wilk już odszedł za Tęczowy Most :-(


  • Mosii mówi,że psychicznie Sara młodnieje,ale fizycznie starzeje się i choroba powoli się posuwa...
    Acha,na konto Sary wpłynęło w lipcu 150 zł od pani z Gliwic-tej która chciała zaadoptować Sarę.
    Bardzo,bardzo dziękujemy :loveu:

  • Posted

    diana79 napisał(a):
    będzie jakiś nowy tekst do ogłoszeń? czy powtarzać ogłoszenia na starym?
    kurcze musimy jej domek znaleźć :lol:


    Będzie nowy text :) Napisała go Mada-tyska dogomanka.
    Dziękujemy :Rose:

    Posted

    Tekst,który napisała dla Sary Mada:


    Byłam szczeniakiem.
    Może ucieszyli się na mój pobyt w ich rodzinie, ale wraz z mijającymi miesiącami traciłam ich...
    Urosłam.
    Stałam się dojrzałą, piękną suczką owczarka niemieckiego i tym samym znudzoną zabawką, którą wypadało umieścić w koszu na śmieci.
    Cóż, moim koszem był niewielki kojec.
    Zajęci swoim życiem, zapomnieli o żyjącej zabawce, która egzystowała w spartańskich warunkach gdzieś nie daleko 'domu'.
    A ja zapomniałam nawet, czy mam imię...
    Czasami sobie przypomnieli, kiedy to umierając z pragnienia zaszczekałam, by przynieśli choć kroplę wody, a niekiedy spełniało się marzenie o czymś, co wypełniało choć dno żołądka...
    Ponury los, prawda?
    Ale cóż, w końcu jestem 'tylko psem'.
    I tak mijały dni, miesiące, lata... Cierpienie, smutek, samotność...
    W międzyczasie nasilało się cierpienie spowodowane koszmarnym bólem związanym z wypadkiem, kiedy to potrącił mnie... pociąg.
    Ale oni się nie przejęli.
    Nie zdawali sobie chyba sprawy z tego, że czuję.
    Czuję paraliżujący ból!
    A może po prostu nie mieli czasu by się nad tym zastanowić...?
    Nie ważne.
    Oni zawsze mieli jedno rozwiązanie - zamknąć w kojcu, pozbyć się problemu (wyrzucić do śmietnika, pozbyć się zepsutej zabawki). Dziesięć lat minęło.
    Nic nie zapowiadało lepszego finału, jak wyładowanie się moich baterii. Śmierć.
    I wtedy to uwierzyłam w cuda. Ktoś mnie dostrzegł.
    Ktoś napoił i nakarmił. Zatroszczył się i zrobił wszystko, by szarą wstęgę mojego życia zamienić w kolorową tęczę.
    Wyprowadzili mnie z kojca, zaprowadzili do lecznicy.
    Znaleźli dla mnie HOTEL, gdzie czytam życie na nowo!
    Przypomnieli mi, iż nazywam się Sara :)
    Pokochaj mnie.
    Od kiedy wierzę w cuda, wierzę, iż spełni się kolejny i zaznam Twojej serdeczności.
    Proszę.

    Sara jest piękną, ok. 10-letnią suczką w typie owczarka niemieckiego. Jej los, który sama przedstawiła powyżej, nie jest wyolbrzymiony.
    Dotychczas suczka odżyła psychicznie, nabrała pewności siebie i nadziei.
    Niestety jej stan fizyczny wymaga nadzoru.
    Wypadek oraz wiele lat ograniczenia ruchu przyczyniły się do poważnych zmian, w związku z czym Sara ma problemy z tylnymi łapami.
    Z uwagi na jej dolegliwości szukamy dla Sary domu z ogródkiem.

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    ×
    ×
    • Create New...