Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Asior napisał(a):
ale co sprawdzić?? Nie wierzysz mi???


Asior - ja Ci wierzę.
Wierzę, że briarda uspiono.
Niekoniecznie wierzę w resztę.
Nie lubie jak się ze mnie na siłę robi "blondynkę" - tak mam i nic na to nie poradzę.

Asior napisał(a):
Pani wet powiedziała mi, zę miał objawy jakiegoś buńczyka końskiego....


Dorothy napisał(a):

a buńczuk koński - jakem hodowca koni z dyplomem Akademii Rolniczej- nie znam takiej choroby.
Zna ktoś?


Też szukałam.
Szukałam bo ciekawa jestem cóż to za tajemnicza choroba, która z siłą niemal gorączki krwotocznej jest w stanie w tak krótkim czasie doprowadzić (mimo "opieki" i "leczenia") do śmierci psa. Nie znalazłam. Nie znalazłam mimo że szukałam przez niemal trzy godziny we wszystkich miejscach i na różne sposoby. Próbowałam się dowiedzieć i od "koniarzy". Nikt o czymś takim nie słyszał.


Asior napisał(a):
być moze nie ma to nic wspólnego z końmi.... Szukałam w googlach i też nic nie znalazłam...
Moze przekręciłam literkę :roll:


Asior - jakbyś przekręciła literkę to wyszukiwarka zapytałaby sie Ciebie "czy chodziło ci o takie słowo: ... ". Przekręciłabyś dwie literki a nawet trzy literki i ... i byłoby to samo.
Ja myślę że ta tajemnicza choroba nie tylko nie ma nic wspólnego z końmi ale w ogóle nie ma nic wspólnego z niczym.
Ot taka "nowomowa" która laikowi nic nie powie a zabrzmi na tyle poważnie że każdy (no może nie każdy a właściwie to niekoniecznie każdy) uwierzy. No ale żeby komuś się chciało szukać gdzieś takiego buńczyka i to końskiego to abstrakcja. Ale czasem trafiają się tacy którzy koniecznie - może z własnej próżności - chcą wiedzieć jak najwięcej.

Ja jestem ciekawa.
I ja jestem ciekawa jakie to charakterystyczne objawy ma ten "buńczyk" że bez żadnych badań wet jest w stanie stwierdzić że pies ma buńczyka a nie na przykład dysplazję, nie problemy z kregosłupem, nie chorobę zakaźną, nie wadę serca, ... Nic w co można uwierzyć tylko jakiegoś abstrakcyjnego buńczyka.
Chętnie się dowiem bo człowiek uczy się całe życie i nie do końca wie co mu los na drodze postawi.
No i ciekawa jestem jak "to" sie leczy.


Asior napisał(a):
Miał zaburzenia zwieraczy, robił pod siebie, miał koszmarne odleżyny mimo częstego wycierania go i przekładania z jednej pozycji na drugą... Miał koszmarnie odpażony odbyt bo robił pod siebie... zaczęło wdawać się zakażenie.


To też mnie zastanawia. Skąd "koszmarne odleżyny" (pomijam już całą resztę) i w tak krótkim czasie mimo przekładania z jednej pozycji w drugą. Ciekawa jestem tylko dlaczego Sofka nie dostała żadnych odleżyn a zwłaszcza "koszmarnych" a przecież w ogóle się nie ruszała zanim nauczyła się panować nad swoim ciałem.


Maupa4 napisał(a):
Widziałyśmy go z ockhamą w czwartek.
W czwartek już praktycznie nie wstawał. Przez dwie godziny jak byłyśmy w schronie raz zmienił miejsce leżenia ale podobno podnosił się sam.
Przy nas - mimo wszelkich możliwych prób zachęty - wcale nie reagował. Apatia kompletna ...


Asior napisał(a):
jak byłam wczoraj to nie był apatyczny, miałam z nim dość dobry kontakt, ale też nie wstawał...
W ciągu tygodnia tak przestał chodzić :-(


Rozumiem że problemy z chodzeniem i wstawaniem to buńczyk a nie żadna inna "choroba" ?

malawaszka napisał(a):
wg mnie to jakieś dziwne określenie na Zespół Końskiego Ogona u psów - to zwyrodnienie prowadzące właśnie do niemożności wstawania i okropnego cierpienia :-(


No to poczytałam:


Objawy Objawy pojawiają się u psów pomiędzy 3 a 7 rokiem życia. Wyjątkiem są psy z wrodzonymi wadami budowy kręgosłupa, gdyż u nich pierwsze objawy mogą wystąpić już w 8-10 miesiącu życia.

Schorzenie to jest chorobą postępującą, z upływem czasu nacisk na nerwy zwiększa się, co jest przyczyną coraz to większych uszkodzeń. Objawy choroby pojawiają się bardzo powoli, z miesiąca na miesiąc pogarszając się. U niektórych psów występują wszystkie objawy naraz, u innych – tylko część, bądź nawet tylko 1 symptom choroby.

Główne objawy zespołu końskiego ogona:

– ból w okolicy lędźwiowej,
– ból jednej lub obu tylnych kończyn,
– ból podczas podnoszenia ogona powyżej zadu,
– ból podczas wysiłku (np. skok, wstawanie),
– piszczenie, skomlenie lub wycie spowodowane bólem,
– osłabienie tylnych kończyn,
– problemy ze wstawaniem,
– problemy z chodzeniem (plątanie się nóg),
– kulawizna jednej lub obu tylnych kończyn (czasem okresowa),
– w zaawansowanym stanie: zanik mięśni, problemy z oddawaniem moczu i kału,
– całkowite porażenie (niedowład) kończyn.

Diagnozowanie: Ciężko jest zdiagnozować zespół końskiego ogona, gdyż objawy mogą występować również przy innych chorobach. Aby to zrobić, należy przeprowadzić ogólne badanie kliniczne, badanie ortopedyczne i neurologiczne. To ostatnie daje możliwość całkowitego potwierdzenia zespołu końskiego ogona. Następnie, wykonuje się zdjęcie RTG oraz rezonans magnetyczny, który ukazuje dokładny wygląd rdzenia kręgowego.


A na podstawie czego mu to zdiagnozowano ? Na podstawie których badań ? Badań krwi ? Bo z tego co pamiętam to nawet rentgena mu nie zrobiono.


Asior napisał(a):
Kolejnym powodem decyzji było to, ze dostawał od 3 dni jakieś końskie dawki leków, którym podaje się w ciężkim przypadku ludziom w szpitalach i po tych lekach POWINIEN wstać, choć na chwile powinna być poprawa, a nie było....


Jak się domyślam leki dostawał na buńczyka ? Więc zapytam się jeszcze raz: jak to się leczy i czym ? Bo "zespół końskiego ogona u psów" leczy się następująco:

Leczenie
W przypadku zespołu końskiego ogona leczenie można przeprowadzić w dwojaki sposób: nieoperacyjnie (zachowawczo) lub operacyjnie. Wybór metody zależy od objawów choroby i stopnia jej zaawansowania.

Bo nieoperacyjnie leczy się tak:

Leczenie nieoperacyjne (zachowawcze) – stosuje się je w przypadku, gdy choroba przebiega dosyć łagodnie i nie ma poważnych zaburzeń neurologicznych. Polega ono na podawaniu zwierzęciu leków przeciwbólowych i ścisłym ograniczeniu ruchu (na okres 4-6 tygodni spacery ograniczone do minimum). U psów, u których wystąpiło zapalenie kręgów, podaje się dodatkowo przez długi czas (6-8 tygodni) antybiotyki. Lekarze zalecają również wykonywanie specjalnych ćwiczeń, które wspomagają mięśnie tylnych kończyn.

No ale z tego co zrozumiałam i wiem z własnego doświadczenia to żeby leczyć to trzeba zdiagnozować. A i leczenie raczej nie polega na trzech dniach podawania końskich dawek leku. A potem "adieu".


Dogo7 napisał(a):
Co można teraz zrobić? Tylko pomóc innym, które jeszcze czekają, które mają szansę.


Co mozna zrobić ?
Przestać wierzyć we wszystkie "zamykające usta" bzdety. To mozna zrobić. Bo ten pies też miał szansę.

  • Replies 207
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Bo ten pies też miał szansę


To właśnie usłyszałam podczas pierwszej rozmowy z kierownikiem schroniska. Może nie dosłownie ale wyraźnie powiedział, że psa da się leczyć, że można go postawić na łapy.
Wydawało się, że facet wie co mówi i w to wierzy.

Więc co się stało?

Posted

Wykończyli go w schronisku. Po prostu. A potem uśpili. Niby dlaczego wyciągamy te psy stamtąd? Bo świetne warunki bytowe i opieka medyczna? I ja też czuję się winna. Bo weszłam na wątek, poczytałam i już. Oczekiwanie jak potoczy się dalej. Nie zrobiłam nic. A teraz miejsca nie mogę sobie znaleźć i smutek. Jeśli ten pies miał szansę to również my jesteśmy odpowiedzialni za jego śmierć. Nie chce mi się nawet sprawdzać kto założył ten wątek.

Posted

Ania! napisał(a):
Nie mogę sobie darować tego, że uznałam, że jest czas, że można poczekać.
On tam leżał i cierpiał, a ja się zastanawialam, czy to dobrze, że leży na betonie :angryy:


Ania! napisał(a):
Na mopomani przeczytałam, że psiakowi kończy się kwarantanna za dwa dni i jeżeli nie znajdzie się dla niego dom to zostanie uśpiony.


Ania! - a które schronisko wyda Ci psa przed końcem kwarantanny ?
Sama pisałaś wczoraj że za dwa dni kończy się kwarantanna - za dwa dni czyli w piątek. Jutro jest piątek.
I z tego co ja wiem - i nie z mopomanii i nie przeliczania dat na wątku ale z zupełnie innego i wiarygodnego "źródła" - to ta kwarantanna kończy się dopiero jutro.

Asior napisał(a):
I TERAZ WAZNE...
Pani Wet powiedziała, ze dla niego BARDZO WSKAZANY BYŁBY DOME NA CITO, gdzie pies będzie w ciepełku siedział sobie na lekach przeciwbólowych...


Ten post Asior napisała we wtorek 12 maja o godzinie 11.11 a dzisiaj w czwartek 14 maja o 12.05 Dorothy napisała:

Dorothy napisał(a):
przyjade dzis po psa.
Zadzwoncie i powiedzcie ze bede.
Prosze mi dac znac do ktorej jest schronisko. Niech go dla mnie trzymaja.


Czy to nie jest dom na cito ?
Dom na cito dla psa którego nie udało się zdiagnozować przez 12 dni pobytu w schronisku a o którym się tylko pisze że już nie chodzi a jeszcze parę dni temu chodził ? Dla mnie to "mistrzostwo świata" w szybkości podejmowania decyzji że biorę psa w "tragicznym stanie" nie wiedząc nawet co mu tak na prawdę jest bo i badania krwi jakoś opornie idą. A o doproszeniu się informacji o wynikach jakichkolwiek badań czy też informacji jakie mu w ogóle i czy w ogóle zrobiono jakiekolwiek badania to można "zapomnieć".

Psa uśpiono przed końcem kwarantanny a więc chociażby nie wiem ile było deklaracji domów i deklaracji pomocy finansowej to chociażbyśmy pękły to i tak nie dałybyśmy rady go wyciągnąć (no chyba że byłybyśmy "znajomymi królika" to może by nam się udało ale ... przepisy). Zawsze mogłybyśmy usłyszeć "proszę przyjść w piątek (albo nawet w sobotę) bo do jutra to pies jest na kwarantannie".

Asior napisał(a):
Pytałam czy jeśli wyjdzie że biodra są w strasznym stanie to czy istnieje możliwość że będą rozważać uśpienie.. Pani wet powiedziała, ze tylko w wypadku jeśli okaże się, że nie będzie żadnej szansy na to aby mu ulżyć w bólu ( ponoć bardzo go bolą te kości :-( )
Będą napewno próbować wszystkiego.. mieli już nie raz przypadki, ze nie chodzące psy które trafiły w bardzo złym stanie, wstawały po kilku tyg leczenia... Mam nadzieje, zę i tak będzie w tym przypadku...


Jak rozumiem stwierdzenie: "jeśli wyjdzie że biodra są w strasznym stanie" to znaczy że po zrobieniu badań które jednoznacznie stwierdzą jaka to choroba, pies zostanie uśpiony ale pod warunkiem że: "jeśli okaże się, że nie będzie żadnej szansy na to aby mu ulżyć w bólu" bo "mieli już nie raz przypadki, ze nie chodzące psy które trafiły w bardzo złym stanie, wstawały po kilku tyg leczenia..." To ja zapytam się jeszcze raz dlaczego i na podstawie jakich badań akurat ten pies został uśpiony przed końcem kwarantanny i to po trzech dniach "podawania końskich dawek leków" bo mimo wszystko jednostka chorobowa "buńczyk koński" jest dla mnie "mydleniem oczu" - ot pani wet wymyśliła sobie "chorobę" do której można sobie w zależności od własnej fantazji i własnej wiedzy weterynaryjnej przypasować wszystko.

LACRIMA napisał(a):
Wykończyli go w schronisku. Po prostu. A potem uśpili. Niby dlaczego wyciągamy te psy stamtąd? Bo świetne warunki bytowe i opieka medyczna? I ja też czuję się winna. Bo weszłam na wątek, poczytałam i już. Oczekiwanie jak potoczy się dalej. Nie zrobiłam nic. A teraz miejsca nie mogę sobie znaleźć i smutek. Jeśli ten pies miał szansę to również my jesteśmy odpowiedzialni za jego śmierć. Nie chce mi się nawet sprawdzać kto założył ten wątek.


Według mnie również wykończyli go w schronisku. I też czuję się winna bo ja go widziałam tydzień temu w tym schronisku. Powiem więcej ja pojechałam go zobaczyć po przeczytaniu wątku. Ale czy nie zrobiłam nic ? Na pewno "przeliczyłam siły na zamiary" i niestety przy takich psach jakie mam i przy ilości psów którą mam i warunków jakie mam to oprócz deklaracji pomocy przy ogłoszeniach wiedziałam że nie mogę zrobić nic więcej.
Czy czuję się odpowiedzialna za jego śmierć ? Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć ale na pewno jestem zagotowana, że po raz kolejny dałam się "zrobić w trąbę" tylko dlatego że ktoś tam miał "kaprys" żeby się pobawić czyimiś emocjami i czyimś życiem ...

Posted

Asior napisał(a):
ehhhh.... toście mnie trochę zmotały......
Jutro zadzwonię do kierownika i najwyzej dowiem się wszystkiego u źródła...


Asior... :hmmmm: u źródła? się dowiesz... :crazyeye:
źródłem to Ty byłaś dla nas... z kierownikiem schronu to trzeba było się dogadać w sprawie psa zanim założyłaś ten wątek... :cool1:
myśmy trochę zmotały...? no to mi przetłumacz własne lakoniczne i czasami sprzeczne posty, cytuję w kolejności pojawiania się Twoich wpisów:

poniedziałek 11 maja h 19:04
Asior napisał(a):
Z tego co wiem, psiak ma wstępnie stwierdzoną dysplazję.... Chyba dziś miał mieć robione prześwietlenie tych łap....
Wydaje mi się, ze jak był taki mokry to raczej przez to, ze nie jest w stanie wstać i robi pod siebie przez to :placz:
Jutro zadzwonie i dopytam o niego jeszcze


wtorek 12 maja h 1:21
Asior napisał(a):
no właśnie na betonie leży :( ma budę, ale chyba się do niej ciężko mu będzie doczołgać :roll:

12 maja h 9:20
Asior napisał(a):
jeśli sika pod siebie to raczej nic tam podłożyć nie da się :(
Do tego on jest dość daleko od gł budynku, nawet doglądać go nie ma jak :(

12 maja h 11:11
Asior napisał(a):
...Niestety psiak jest w bardzo złym stanie... nadal nie chodzi...
Pies dostaje dość silne leki na stawy i bardzo silne przeciwbólowe...Pytałam czy jeśli wyjdzie że biodra są w strasznym stanie to czy istnieje możliwość że będą rozważać uśpienie.. Pani wet powiedziała, ze tylko w wypadku jeśli okaże się, że nie będzie żadnej szansy na to aby mu ulżyć w bólu ( ponoć bardzo go bolą te kości...
I TERAZ WAZNE...
Pani Wet powiedziała, ze dla niego BARDZO WSKAZANY BYŁBY DOME NA CITO, gdzie pies będzie w ciepełku siedział sobie na lekach przeciwbólowych..
.
Do sikania ponoć wstaje, ale w takim razie skąd był taki mokry w czwartek....
DZIOŁCHY.... TRZEBA MU KONIECZNIE SZUKAĆ TYMCZASU :(
Bo czarno to widze :(

12 maja h 11:34
Asior napisał(a):
ACHA bardzo dużo im schodzi TRAMALU...
Jak by ktoś też mógł załatwić MELOKSIKAM, to tez bardzo mu się przyda.....
Mapka tramalu kosztuje ok 10 zł, recepte oni wypiszą... dlatego baaardzo proszę o pomoc...

12 maja h 11:39
Asior napisał(a):
... jednak powiem szczerze, ze źle nie jest bardzo...
Fako dostaje do żarcia lepszą karmę od "reszty" i specjalne leki na stawy...

12 maja 22:27
Asior napisał(a):
... On dostaje tramal w normalnej dawce, nie pasą go nim :roll:..

środa 13 maja h 00:11
Asior napisał(a):
..Napisałaś, tak, jakby oni nic innego nie dawali mu tylko TRAMAL I TRAMAL, przecież to nie są debile i chyba wiedzą, ze dużo mu tego dać nie wolno :roll:

czwartek 14 maja h 9:44
Asior napisał(a):
nic o tym nie wiem :shake:
zaraz spróbuje sie dowiedzieć czegoś :(

14 maja h 13:32
Asior napisał(a):
OK juz wszystko wiem :(
Dodzwoniłam się do wetów
Fako został uśpiony..
Decyzja została podjęta z powodu tego, ze Fako trzeba było wczoraj wyciągać z budy, ze tak powiem na żywca, bo nie był w stanie się ruszyć... Kierownik go wyciągał na własnych rękach....
Wyniki były wieczorem we wtorek, pozwalały zrobić Fako znieczulenie, z.eby go prześwietlić, ale wczoraj już nie udało się go doprowadzić na to bo tak jak pisałam wyzej był w tragicznym stanie...
Pani wet powiedziała mi, zę miał objawy jakiegoś buńczyka końskiego....
Miał zaburzenia zwieraczy, robił pod siebie, miał koszmarne odleżyny mimo częstego wycierania go i przekładania z jednej pozycji na drugą... Miał koszmarnie odpażony odbyt bo robił pod siebie... zaczęło wdawać się zakażenie. Kolejnym powodem decyzji było to, ze dostawał od 3 dni jakieś końskie dawki leków, którym podaje się w ciężkim przypadku ludziom w szpitalach i po tych lekach POWINIEN wstać, choć na chwile powinna być poprawa, a nie było....
Dlatego tak postanowiono.. Uwierzcie mi, ....
Niestety wczoraj nie udało mi się dodzwonić do schroniska bo byłam część dnia poza domek, próbowałam kilkakrotnie, ale albo było zajęte albo nikt nie odbierał....
Dziś z rana było to samo....
bardzo przepraszam, ale naprawde starałam się jak mogłam,
Oprócz życia na dogo mam naprawde spore problemy osobiste i też nie zawsze jestem w stanie wszystko ogarnąć....

14 maja h 13:59
Asior napisał(a):
no bo mam taki niesmak w środku :(
Nie wiedziałam we wtorek, ze to tak poważna sprawa.. napisałam co wetka mi powiedziała, i na tamtą chwilę nie było bardzo dramatycznie :( :shake:

14 maja h 17:43
Asior napisał(a):
Dorothy, ale co sprawdzić?? Nie wierzysz mi???


Pisałaś jutro... zadzwonię, dopytam, dowiem się... no to inni się dodzwonili, dopytali, dowiedzieli... wyniki były we wtorek wieczorem... a od poniedziałku 11 maja Dorothy pytała, pytała, pytała... nie było od Ciebie konkretnych odpowiedzi... jako założycielka wątku miałaś "psi obowiązek" podawania wiarygodnych i rzetelnych informacji dla dogomaniaków i ewentualnego DT. Jak coś zaczynamy to robimy to, a jak ma być po łebkach to lepiej zająć się np. haftowaniem i wyszywaniem - chyba są takie fora na których można o tym wirtualnie pobleblać bez nerwów i na luzie... a i można te czynności odkładać, odkładać i odkładać metodą a'la Scarlett O'Hara i Snoopy - na jutro - jutro też jest dzień...

Posted

ockhama napisał(a):
Asior... :hmmmm: u źródła? się dowiesz... :crazyeye:
źródłem to Ty byłaś dla nas... z kierownikiem schronu to trzeba było się dogadać w sprawie psa zanim założyłaś ten wątek... :cool1:
myśmy trochę zmotały...?

COOOO??? weź ty kobieto się odpimpaj odemnie, co???
Już chciała bym widzieć innbych wolointariuszy, którzy każdy wątek konsultują z kierownikiem..... :stupid:
Przekazywałam informacje takie jakie uzyskiwałam od weterynarzy...To dla mnie było wystarczające źródło informacji... A o źródle w tym wypadku pisałam dlatego, bo ania napisała,że rozmawiała z kierownikiem... więc chyba ON JEST źródłem w tym wypadku, NIE??????

ockhama napisał(a):
Pisałaś jutro... zadzwonię, dopytam, dowiem się... no to inni się dodzwonili, dopytali, dowiedzieli... wyniki były we wtorek wieczorem... a od poniedziałku 11 maja Dorothy pytała, pytała, pytała... nie było od Ciebie konkretnych odpowiedzi... jako założycielka wątku miałaś "psi obowiązek" podawania wiarygodnych i rzetelnych informacji dla dogomaniaków i ewentualnego DT. Jak coś zaczynamy to robimy to, a jak ma być po łebkach to lepiej zająć się np. haftowaniem i wyszywaniem - chyba są takie fora na których można o tym wirtualnie pobleblać bez nerwów i na luzie... a i można te czynności odkładać, odkładać i odkładać metodą a'la Scarlett O'Hara i Snoopy - na jutro - jutro też jest dzień...

NIE ŻYCZĘ SOBIE tego typu KOMENTARZY NA MOICH WĄTKACH, wchodzisz na wątki, tylko po to, zeby zgnoić kilka osób, tak było na wątku każdym na który weszłaś...:angryy: NIE ROBISZ NIC, zeby pomóc psom, więc się odpimpaj od tych, którzy coś robią....
NIE WIDZE POWODU, dla którego MIAŁA BYM SIĘ TŁUMACZYĆ PRZED TOBĄ, która tak jak napisałam wyzej nie zrobiłaś nic w sprawie ratowania BIARDA.. MIAŁAŚ TEL trzeba było zadzwonić.... a nie pitolić, ze ja przez dwa dni nie raczyłam odpisać na posty dorothy... Ania zadzwoniła i co?? dowiedzuiała się czegoś???
Ja nie czytam w myślach i nie wiem co naprawde dolega psu... polegam na tym co usłysze od osób które się na tym znają.....
NIE BĘDE SIĘ TOBIE TŁUMACZYĆ dlaczego nie dodzwoniłam się do schroniska....próbowałam dwa dni.....
WYBACZ ale nie poświęce zdrowia dziecka, żeby jechać do schroniska.... dziecko jest dla mnie wazniejsze ....
JAK DLA MNIE skończyłam z tobą rozmowę.. jesteś dla mnie niewidzialna od tej chwili......
to tyle.... EOT
jeśli ktoś ma jeszcze coś do mnie to od razu... proszę.... bo chyba usilnie ktoś próbuje szukać winnych..

Posted

winnych nie ma. Przestancie prosze. kazdy z nas chcial jak najlepiej dla tego psa :-(
nie obrazajmy sie nawzajem, chociaz na tym watku niech bedzie zgoda.....
a jemu kochanemu nic nie wroci juz zycia :-(
Asiu czy probowalas rozmawiac z kierownikiem dzis?

Posted

Asior napisał(a):
Ania zadzwoniła i co?? dowiedzuiała się czegoś???


Niczego, no może oprócz sprzecznych informacji. A i dodzwonić się do schroniska łatwo nie było.

Jak rozmawiałam z wetką o psie, o leczeniu i badaniach to powiedziała tylko, że jest podjęta decyzja o eutanazji i rzuciła słuchawkę. Potem już nie odbierała. Dlatego dzwoniłam do kierownika schroniska ale już wiecie jak to wyglądało

Dorothy napisał(a):
winnych nie ma. Przestancie prosze. kazdy z nas chcial jak najlepiej dla tego psa :-(


Zgadzam się.

Posted

Widzę że kolejny wątek gdzie się zaczyna nadawać na kogoś.

Zaczyna mnie to już denerwować na dogomanii.

Chcesz i możesz to pomagasz zwierzakowi.
Ale po co czepiać się innych. Każdy tyle pomaga ile może w ramach swoich możliwości.

Pies był w schronisku, a nie w prywatnej klinice, nie sądzę żeby go ktoś tam specjalnie wykończył. Po prostu nie było odpowiedniej opieki. Nawet w domu mając poważnie chorego psa nie zawsze jest możliwa czy łatwa odpowiednia pomoc.
Chciałyście mu pomóc, to trzebabyło zabrać psa i samemu mu pomóc.
Pisać i po fakcie gdybać i oskarżać to najłatwiej.

Asior jest wolontariuszką, trudno żeby doglądała psy wschronisku 24 godziny na dobe.
Chciała ratowac tego psa, założyła mu wątek, żeby inni się o nim dowiedzieli i pomogli jeśli mogą więcęj zrobić dla niego.
Informacje przkazywała takie jakie dostała , Wy też miałyście różne informacje. Więcej dla niego zrobić widocznie nie mogła. To miała być wspólna pomoc dla psa, a nie wszystko podane na tacy przez jedną osobę. To była trudna sytuacja, a wtedy nigdy nie wiadomo do końca jak jest naprawdę i jakie działania będę właściwe.
Jakby któraś z Was podjechała wcześniej po psa żeby go zabrać do siebie i ratować, to pewnie Asior by pomogła żeby pies został wydany mimo kwarantanny.

Ale nikt go nie zabrał.
Ale teraz to łatwo ma się pretensje do innych.
Tylko, że samemu pomóc i robić dobrze to jest gorzej.

Posted

Asior napisał(a):
COOOO??? weź ty kobieto się odpimpaj odemnie, co???
Już chciała bym widzieć innbych wolointariuszy, którzy każdy wątek konsultują z kierownikiem..... :stupid:
Przekazywałam informacje takie jakie uzyskiwałam od weterynarzy...To dla mnie było wystarczające źródło informacji... A o źródle w tym wypadku pisałam dlatego, bo ania napisała,że rozmawiała z kierownikiem... więc chyba ON JEST źródłem w tym wypadku, NIE??????
NIE ŻYCZĘ SOBIE tego typu KOMENTARZY NA MOICH WĄTKACH, wchodzisz na wątki, tylko po to, zeby zgnoić kilka osób, tak było na wątku każdym na który weszłaś...:angryy: NIE ROBISZ NIC, zeby pomóc psom, więc się odpimpaj od tych, którzy coś robią....
NIE WIDZE POWODU, dla którego MIAŁA BYM SIĘ TŁUMACZYĆ PRZED TOBĄ, która tak jak napisałam wyzej nie zrobiłaś nic w sprawie ratowania BIARDA.. MIAŁAŚ TEL trzeba było zadzwonić.... a nie pitolić, ze ja przez dwa dni nie raczyłam odpisać na posty dorothy... Ania zadzwoniła i co?? dowiedzuiała się czegoś???
Ja nie czytam w myślach i nie wiem co naprawde dolega psu... polegam na tym co usłysze od osób które się na tym znają.....
NIE BĘDE SIĘ TOBIE TŁUMACZYĆ dlaczego nie dodzwoniłam się do schroniska....próbowałam dwa dni.....
WYBACZ ale nie poświęce zdrowia dziecka, żeby jechać do schroniska.... dziecko jest dla mnie wazniejsze ....
JAK DLA MNIE skończyłam z tobą rozmowę.. jesteś dla mnie niewidzialna od tej chwili......
to tyle.... EOT
jeśli ktoś ma jeszcze coś do mnie to od razu... proszę.... bo chyba usilnie ktoś próbuje szukać winnych..


No sorry Asior... ale to nie jest koncert życzeń, niestety, tylko publiczne forum.
Tłumaczyć mi się nie musisz, a jeśli masz takę potrzebę, co potrafię zrozumieć, to raczej wykorzystaj do tej samokrytyki swoje lustro...
Nie chodziło mi o konsultowanie wątku z kierownikiem tylko o rozmowę o wszystkim co dotyczyło psa - badania, diagnoza, rokowania... zgoda na DT.
W odpowiedzi na Twój elokwentny post pozwolę sobie, bez Twojej zgody, zacytować dośc często stosowany przez Ciebie znaczek: :stupid: ... poprzyglądaj się uważnie i... pomyśl - twórczego myślenia życzę, spróbuj, dasz radę? - o wirtualnych i realnych działaniach adopcyjnych pt. "nie na ilość a na jakość" - bo to chyba nie są wyścigi wolontariuszy?
A na marginesie, schron to nie Twój prywatny folwark i jak się okazuje "oni" mogą wszystko jako "opiekuni" zwierząt... więc dla dobra psa, może należało swoją wielkość, wiedzę i doświadczenie schować choć na chwilę do torebki i przespacerować się tam osobiście, ustalić wszystkie kwestie związane z życiem tego psa... bo "przez telefon" to można sobie pizze zamówić - z dostawą do domu i gotowe/zrobione/odhaczone - można znowu zakładać kolejne wątki... setki wątków czy ogłoszeń... o psach o których w rzeczywistości nie wie się nic...- pokazujesz psa "światu" - to największa odpowiedzialność spada na Ciebie - jak nie jarzysz o co biega, to właśnie próbowałam Ci to wyjaśnić (esencja/konkluzja w tym ostatnim "wytłuszczonym zdaniu")

Psa już nie ma a "rozmowy telefoniczne" post factum to już kompletna abstrakcja - no chyba że ktoś lubi sobie pobleblać...

Posted

Dogo07 napisał(a):
Widzę że kolejny wątek gdzie się zaczyna nadawać na kogoś.
Zaczyna mnie to już denerwować na dogomanii.

nieee kochana, to jaśnie paniusia wchodzi na wątki po to tylko, zeby się poprzyczepiać ..... poprzeglądaj historię jej postów na dogo....
Dogo07 napisał(a):
Chcesz i możesz to pomagasz zwierzakowi.
Ale po co czepiać się innych. Każdy tyle pomaga ile może w ramach swoich możliwości.

ale po co... przeciez lepiej popsioczyć na kogoś kto poswięca swój czas i pieniądze na to by faktycznie psom pomóc....
Jak taka mądra niech przychodzi do schroniska i niech powyprowadza trochę psów....
Dogo07 napisał(a):
Pies był w schronisku, a nie w prywatnej klinice, nie sądzę żeby go ktoś tam specjalnie wykończył. Po prostu nie było odpowiedniej opieki. Nawet w domu mając poważnie chorego psa nie zawsze jest możliwa czy łatwa odpowiednia pomoc.
Chciałyście mu pomóc, to trzebabyło zabrać psa i samemu mu pomóc.
Pisać i po fakcie gdybać i oskarżać to najłatwiej.

nieeee no, przecież wg jaśnie pani w schronisku poprostu tylko czekają żeby sobie mogli jakiegoś psa uśpić.. To przeciez takie zabawne... czasem fajnie popatrzeć jak pies kona, zawsze to jakaś rozrywka, nie?? ( oczywiście to wszystko widziane oczami panny wszystkowiedzącej)
Dogo07 napisał(a):
Asior jest wolontariuszką, trudno żeby doglądała psy wschronisku 24 godziny na dobe.
Chciała ratowac tego psa, założyła mu wątek, żeby inni się o nim dowiedzieli i pomogli jeśli mogą więcęj zrobić dla niego.
Informacje przkazywała takie jakie dostała , Wy też miałyście różne informacje.

dzięki, ze choć Ty odważyłaś się napisać, ze jednak nie jestem debilem i choć jedna osoba odczytała dobrze moje intencje...
Pomagam na tyle ile mogę....
Dogo07 napisał(a):
Jakby któraś z Was podjechała wcześniej po psa żeby go zabrać do siebie i ratować, to pewnie Asior by pomogła żeby pies został wydany mimo kwarantanny.

bez problemu ...pies został by wydany wczesniej bo akurat jego sytuacja była uregulowana i jeśli ktokolwiek udał by się do "źródła" czyt. kierownika, taką odpowiedź by usłyszał
Sama niejednokrotnie brałam do siebie psa przed końcem kwarantanny, z adnotacją taką, ze jeśli właściciel by się pojawił psa muszę odwieść...
Dogo07 napisał(a):
Ale nikt go nie zabrał.
Ale teraz to łatwo ma się pretensje do innych.
Tylko, że samemu pomóc i robić dobrze to jest gorzej.

no właśnie..i o to chodzi...
Wiedziała paniusia od wtorku że z psem jest źle, było udać się do schroniska i pomóc w np podnoszeniu psa, żeby nie dostał odleżyn :roll:
Kierownik zaprasza wszystkie chętne panie do wizyty w schronisku i pooglądania pracy jaką codziennie wykonują wszyscy pracownicy, od pielęgniarzy po lekarzy.... niech któraś poprzyjeżdża regularnie do schroniska, niech pozajmuje się psiakami przez wiele dni a potem niech musi podjąć decyzje, ze psu trzeba pomóc żeby ukrócić jego cierpienia.... Czy nie?? lepiej zostawić, niech sam umrze, co?? a co tam, moze ma szanse, a że cierpi, no cóż.. wg pani wszystkowiedzącej tak właśnie powinno być, nie....

Posted

Asior, dlaczego masz się tłumaczyć?
Zrobiłaś wszystko co mogłaś. Jeszcze raz piszę, że adres i telefon do schroniska był dostępny dla każdego.

I każdy mógł pójść, czy zadzwonić do schroniska. Jakoś wielu chętnych nie było.

Posted

tez tak uwazam, gdyby nie Asia to w ogole nie dowiedzielibysmy sie o tym psie. A tak- przynajmniej mamy go w pamieci, mozemy poslac mu duzo cieplych mysli w jego drodze ku światłu.
wszelkie przykre uwagi pod adresem Asi uwazam tu za nie na miejscu.
Jest wolonatriuszem ale ma tez swoje zycie, nie zawsze uklada nam sie wszystko tak, jak bysmy chcieli, czasem cos sie wali, czasem czegos nie da sie pogodzic. Trzeba to zrozumiec, nie wymagac od innych tego, czego sami nie zrobilismy.

Podobno właściciel przyprowadził go sam, gdy juz wiedzial ze pies jest w stanie krytycznym. Braklo mu odwagi i milosci, zeby odprowadzic przyjaciela za TM, po prostu go oddał bo sie bał na to patrzeć...to dopiero podłość...
:-(
miejmy tego pieska ciepło w pamięci...

Posted

Asior, nie udało mu się pomóc ale to Ty dałaś mu szansę, zakładając wątek i potem robiąc wszystko, żeby mu pomóc.

Podobno właściciel przyprowadził go sam, gdy juz wiedzial ze pies jest w stanie krytycznym. Braklo mu odwagi i milosci, zeby odprowadzic przyjaciela za TM, po prostu go oddał bo sie bał na to patrzeć...to dopiero podłość...
:-(


To mną wstrząsnęło. :-(


Żegnaj piesku ...

Posted

Ania! napisał(a):

To mną wstrząsnęło. :-(


Żegnaj piesku ...


dowiedziałam się tego właśnie od kierownika, kiedy rozmawiałam z nim dziś.... :placz:

Posted

[quote name='Ania!']Asior, nie udało mu się pomóc ale to Ty dałaś mu szansę, zakładając wątek i potem robiąc wszystko, żeby mu pomóc.


podpisuje sie pod tym postem obiema rękami. Asia założyła ten wątek, ale po to wchodziły tu inne osoby aby równiez Asi i Fako dać wsparcie i pomoc bo chyba nie tylko żeby sobie popatrzeć na ślicznego ale chorego pieska. Po to istnieje portal Dogomania, żeby w trudnych sytuacjach wspierać siebie nawzajem. Tak jak wcześnie napisano każdy mógł zadzwonić do schroniska , każdy mógł sie dopytać o stan zdrowia, każdy mógł do schroniska pojechać i zobaczyć na miejscu co się dzieje. Jestem na wielu wątkach i tam widać wspaniałe zainteresowanie osób wchodzących na wątek, które natychmiast zaczynają wspólpracować z osobą, która wątek założyła nie uważając, że tylko ona ma prawo i obowiązek sprawowania bezpośredniej opieki nad psem.
ockhama wykonała na tym wątku elokwenty maistersztyk, ale po za tym nic więcej. Włożyła niespożyte siły i energię w chronologiczne ustawienie postów Asi z kilku dni, wydaje mi sie dużo lepiej by uczyniła włączając sie z taka samą energią w akcje ratowania psa. Asia juz tylu psom uratowała życie, dla tylu psów znalazła DT i DS, że to broni ją samą przed takimi napastliwymi ripostami. Asiu jak sama kiedyś zauważyła nasza wspólna dogomaniaczka, że na Dogo trzeba mieć skórę słonia i to jest prawda. Bo tutaj najczęściej atakują ludzie w imię 'wielkiej milości do zwierząt', którzy tak naprawdę mało o tej miłości wiedzą. Rób swoje kobieto nie zważając na to co niektóre osoby wypisują. Jesteś tutaj potrzebna i psom i nam. Zrobiłaś dla tego psa bardzo wiele ( jak napisała Dogo7) pokazałaś go światu ( czyli nam ) ale świat w wyniku nieprzewidywalnych okoliczności spóźnił sie z pomocą. Nie wszystko jesteśmy wstanie niestety przewidzieć.Musimy z tym żyć, ale ja mocno wierzę że za kilka dni wyciągniesz ze schronu następną psią sierotę i pomoc przyjdzie na czas. Powtórzę za Dorothy "wszelkie przykre uwagi pod adresem Asi uwazam tu za nie na miejscu.Jest wolonatriuszem ale ma tez swoje zycie, nie zawsze uklada nam sie wszystko tak, jak bysmy chcieli, czasem cos sie wali, czasem czegos nie da sie pogodzic. Trzeba to zrozumiec, nie wymagac od innych tego, czego sami nie zrobilismy."

Posted

[quote name='Asior']nieee kochana, to jaśnie paniusia wchodzi na wątki po to tylko, zeby się poprzyczepiać ..... poprzeglądaj historię jej postów na dogo....
ale po co... przeciez lepiej popsioczyć na kogoś kto poswięca swój czas i pieniądze na to by faktycznie psom pomóc....
Jak taka mądra niech przychodzi do schroniska i niech powyprowadza trochę psów....
nieeee no, przecież wg jaśnie pani w schronisku poprostu tylko czekają żeby sobie mogli jakiegoś psa uśpić.. To przeciez takie zabawne... czasem fajnie popatrzeć jak pies kona, zawsze to jakaś rozrywka, nie?? ( oczywiście to wszystko widziane oczami panny wszystkowiedzącej)
dzięki, ze choć Ty odważyłaś się napisać, ze jednak nie jestem debilem i choć jedna osoba odczytała dobrze moje intencje...
Pomagam na tyle ile mogę....
bez problemu ...pies został by wydany wczesniej bo akurat jego sytuacja była uregulowana i jeśli ktokolwiek udał by się do "źródła" czyt. kierownika, taką odpowiedź by usłyszał
Sama niejednokrotnie brałam do siebie psa przed końcem kwarantanny, z adnotacją taką, ze jeśli właściciel by się pojawił psa muszę odwieść...
no właśnie..i o to chodzi...
Wiedziała paniusia od wtorku że z psem jest źle, było udać się do schroniska i pomóc w np podnoszeniu psa, żeby nie dostał odleżyn :roll:
Kierownik zaprasza wszystkie chętne panie do wizyty w schronisku i pooglądania pracy jaką codziennie wykonują wszyscy pracownicy, od pielęgniarzy po lekarzy.... niech któraś poprzyjeżdża regularnie do schroniska, niech pozajmuje się psiakami przez wiele dni a potem niech musi podjąć decyzje, ze psu trzeba pomóc żeby ukrócić jego cierpienia.... Czy nie?? lepiej zostawić, niech sam umrze, co?? a co tam, moze ma szanse, a że cierpi, no cóż.. wg pani wszystkowiedzącej tak właśnie powinno być, nie....

[quote name='Dorothy']tez tak uwazam, gdyby nie Asia to w ogole nie dowiedzielibysmy sie o tym psie. A tak- przynajmniej mamy go w pamieci, mozemy poslac mu duzo cieplych mysli w jego drodze ku światłu.
wszelkie przykre uwagi pod adresem Asi uwazam tu za nie na miejscu.
Jest wolonatriuszem ale ma tez swoje zycie, nie zawsze uklada nam sie wszystko tak, jak bysmy chcieli, czasem cos sie wali, czasem czegos nie da sie pogodzic. Trzeba to zrozumiec, nie wymagac od innych tego, czego sami nie zrobilismy.

Podobno właściciel przyprowadził go sam, gdy juz wiedzial ze pies jest w stanie krytycznym. Braklo mu odwagi i milosci, zeby odprowadzic przyjaciela za TM, po prostu go oddał bo sie bał na to patrzeć...to dopiero podłość...
:-(
miejmy tego pieska ciepło w pamięci...

[quote name='Ania!']Asior, nie udało mu się pomóc ale to Ty dałaś mu szansę, zakładając wątek i potem robiąc wszystko, żeby mu pomóc.

To mną wstrząsnęło. :-(

Żegnaj piesku ...

[quote name='Asior']dowiedziałam się tego właśnie od kierownika, kiedy rozmawiałam z nim dziś.... :placz:

[quote name='marysia55']... Zrobiłaś dla tego psa bardzo wiele ( jak napisała Dogo7) pokazałaś go światu ( czyli nam ) ale świat w wyniku nieprzewidywalnych okoliczności spóźnił sie z pomocą...

...nieprzewidywalnych okoliczności... a jak sie to ma do wpisów powyżej o "stanie krytycznym psa" w dniu jego przyjęcia do schronu?

No to dalej... w roli... nie robiącej nic, siedzącej przy kompie, bezczelniej, krytykujacej mentorskim tonem, przemądrzałej, wszechwiedzącej paniusi co wchodzi na wątki po to tylko, zeby się poprzyczepiać i popsioczyć... oraz zasłużyć sobie na kolektywne oburzenie i pogrążyc się w pełni - zadam, mimo wszystko, nurtujące mnie pytannie:
Jeśli od samego poczatku pobytu zwierzęcia w schronie było wiadomo, że pies jest oddany przez właściciela w stanie krytycznym to po co był ten cały cyrk z kwarantanną, zakładaniem wątku i szukaniem DT, DS? Skoro jak pisze Asior kwarantanna nie zawsze obowiązuje!? Można było przerwać cierpienie zwierzęcia poddając go eutanazji "na wejściu" za zgodą i wiedzą "właściciela". 13 dni i 13 nocy... po co?
Taką właśnie informacje o "stanie krytycznym Fako" powinnaś była Asior uzyskać od kierownika, przed założeniem tego wątku na "Psach w potrzebie"... a nie dopiero dziś pisząc już na Tęczowym Moście"...
I czy według Was, dzieki temu wątkowi, pies w stanie krytycznym "dostał szansę"? A na co dostał te szanse - na przedłużenie cierpienia fizycznego i psychicznego w obcym dla niego miejscu?
I te wszystkie czułe myśli "towarzyszące" teraz psu... tkliwe, wirtualne pożegnanie... wszyscy i zawsze będą o nim pamietać... tak, to na pewno wiele dla niego znaczy... zwłaszcza po tych 13 dniach i 13 nocach bezsensownego cierpienia... nie ma to jak ludzka wrażliwość... wrażliwość do bólu.

Drogie Panie... chyba jestem bezrozumną i niewrażliwą... idiotką, która nie potrafi dorabiać ideologi do wszystkiego, manipulować faktami w zależności od potrzeb danej chwili, ani tworzyć z realu wirtualnej rzeczywistości.
Życzę, a raczej nie życzę (z uwagi na dobro zwierząt) dalszej tak owocnej i solidarnej współpracy w działaniach na rzecz braci mniejszych.
Wielki szacun za działania "tyłem do przodu".

Posted

[quote name='ockhama']Drogie Panie... chyba jestem bezrozumną i niewrażliwą... idiotką, która nie potrafi dorabiać ideologi do wszystkiego, manipulować faktami w zależności od potrzeb danej chwili, ani tworzyć z realu wirtualnej rzeczywistości.
Życzę, a raczej nie życzę (z uwagi na dobro zwierząt) dalszej tak owocnej i solidarnej współpracy w działaniach na rzecz braci mniejszych.
Wielki szacun za działania "tyłem do przodu".
ockhama opamiętaj sie trochę, sama siebie podsumowałaś z tą małą różnicą, że nie doceniłaś siebie do końca . Jesteś osobą która idealnie potrafi dorabiać swoją ideologię do wszystkiego, manipulować faktami w zależności od potrzeb danej chwili, a także tworzyć z realu wirtualnej rzeczywistości. Faktem jest, że nasze działa są solidarne, faktem jest że staramy sie pomagać zwierzętom, faktem równiez jest że to nie my skazujemy psa na ból i cierpienie bo nie od nas zależy decyzja czy pies jest juz w takim stanie że należy poddać go eutanazji. Nie mamy takiej wiedzy medycznej i nie pracujemy na stanowisku weta w schronisku. Nasze działania przede wszystkim opierają sie na maksymie 'trwać przy psie do ostatniej chwili jak długo jest nadzieja' i próbować cały czas próbować uratować go od śmierci. Wiem że życie weryfikuje te nasze pragnienia i nadzieje, ale to nie daje ci prawa do stawiania takich zarzutów do których sie posuwasz w swoich postach. Dziwnym trafem ciągle zarzucasz innym : niedołęstwo, nieprofesjonalizm, brak uczucia empatii i brak jakichkolwiek poczynań w kierunku skrócenia bólu i cierpienia psa(na które nie mieliśmy wpływu). Po raz kolejny zapytam się ciebie co Ty zrobiłaś żeby mu pomóc. Jeżeli tak bardzo podnieca cie krytyka to zacznij od siebie. Żeby komus coś zarzucić trzeba być samemu w porządku. Dla mnie Asior jest wzorem i przykładem wolontariusza z prawdziwego zdarzenia bo podejmuje walkę o psy bez wzglęgu na jej wynik. Nie każdego na to stać, nie wszyscy potrafią pogodzic się z porażką więc unikają przypadków ciężkich. Dla mnie osobiście Twoje posty są jak wypowiedzi dyletanta, który za wszelka cene próbuje zwrócic na siebie uwagę szkalowaniem innych osób. Ja mam wyrobione zdanie na temat Asi i wiele osób na tym wątku również , więc możesz sobie darować te swoje nasączone jadem posty. One na prawde nie robią na mnie żadnego wrażenia.

Posted

Jak najbardzie zgadzam się z tym, że skoro schronisko wiedziało, że pies został oddany przez właściciela w takim stanie, że jedynym wyjściem jest eutanazja to powinni zakończyć jego cierpienie od razu. A nie trzymać go w boksie potęgując tylko jego ból.

Można było przerwać cierpienie zwierzęcia poddając go eutanazji "na wejściu" za zgodą i wiedzą "właściciela".

Racja ale to nie nasza wina, że schronisko z niewiadomych przyczyn nie podjęło takiej decyzji.

Jeśli od samego poczatku pobytu zwierzęcia w schronie było wiadomo, że pies jest oddany przez właściciela w stanie krytycznym to po co był ten cały cyrk z kwarantanną,...

To jest pytanie do schroniska.

...zakładaniem wątku i szukaniem DT, DS?

Bo z jakiś powodów, kierownik schroniska twierdził, że psu można pomóc.

Jest wiele rzeczy, których nie potrafię zrozumieć w zachowaniu pracownikow tej placówki.

Ale to do nich powinnaś mieć pretensje. Ja też próbowałam uzyskać od nich jakiekolwiek informacje i każda rozmowa diametralnie różniła się od poprzedniej. Próba dowiedzenia się o sytuację psa była w zasadzie niemożliwa, bo udzielali sprzecznych informacji. Dlaczego? Nie wiem.


Taką właśnie informacje o "stanie krytycznym Fako" powinnaś była Asior uzyskać od kierownika, przed założeniem tego wątku


Zrozum, że kierownik schroniska udzielał zupełnie innej informacji.
Powiedział wyraźnie, że on wie, że psa można wyleczyć ale potrzebny jest dom. I stąd ten watek i próba pomocy.

Mam wrażenie, że ten kierownik nie bardzo był zorientowany w sytuacji tego psa. :shake:

Myślisz, że nie jestem wściekła, że pies bezsensownie cierpiał przez taki długi czas?
Jestem ale nie miałyśmy na to żadnego wpływu. Mało tego do samego końca wmawiano nam, że jest szansa

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...