malenstwo Posted May 16, 2009 Posted May 16, 2009 Kiedy wreszcie ludzie zrozumieja ,ze pies tez czlowiek???????????Moze to bedzie zbyt drastyczne porownianie dla niektorych,ale dla mnie tak jest.Kiedy wreszcie ten w wiekszosci ponoc katolicki kraj i jego obywatele przypomna sobie,ze wsrod swietych jest Franciszek?????Niepotrzebnie wkrecam religie????Kiedy my ludzie wreszcie ruszymy szarymi komorkami i zaczniemy robic wszystko zeby takich sytuacji bylo jak najmniej???????Nie wiem co robic na sile sterylizowac??????Chyba jedyne wyjscie,zeby schroniska nie byly pelne psich nieszczesc.Jak tego dokonac nie wiem.Ale na tym forum jest nas troche.To sie w jakis cudowny sposob skrzyknijmy i nie klocmy sie tylko cos realnego wymyslmy.Podobno ,slyszlam w tele ,ze ma byc robiona nowa ustawa o zwierzetach.Wlaczmy sie w to!!!!!!!!!! I tyle ,a tak wogole to szlag mnie trafia!!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
malenstwo Posted May 16, 2009 Posted May 16, 2009 Moja Mycha /mastif napolitano/ ma 12 lat.I tez ledwo chodzi.Robie co moge,i nigdy by mi do glowy nie przyszlo oddac ja do schroniska!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Cale swoje zycie byla u mnie i co teraz ja dac do obcych ludzi??????Nigdy.Ona jak przyjdzie czas dokona swojego zycia u mnie w domu!!!!!!!!!!!!!! Quote
Asior Posted May 16, 2009 Author Posted May 16, 2009 dziewczyny, naprawde nie róbmy polowania na czarownice... Nie rozumiem niektórych wypowiedzi... Uśpili psa - źle, nie uśpili od razu też źle.... Kierownik chciał walczyć o niego, bo to ze właściciel oddaje psa, to wcale nie jest powodem uśpienia psa.... Uważam że zrobili wszystko co mogli... Niewiem czy wiecie ale każdą eutanazję trzeba konsultować z TOZ-em, To nie jest tak, ze kierownik sobie decyduje, ze psa usypia i już.... ON musi mieć na to zgodę z góry.... Quote
Dorothy Posted May 16, 2009 Posted May 16, 2009 ockhama czepiasz sie zauwaz ze roznych informacji w schronisku udzielaly rozne osoby, przypuszczam ze kierownik bardzo chcial pomoc psu, ale na decyzje o uspieniu lub leczeniu ma przede wszystkim opinia weterynaryjna. Jak widac weterynarze nie byli zbyt rozmowni, z tego jednak co wczesniej pisala Asior probowali psu pomoc ladujac w niego leki. Probowali mimo wszystko, tak jak ja bym probowala. Dlatego pewnie nie uspili go od razu. Jesli jednak na koniec wyciagneli go z budy nieprzytomnego, a jego ogolny stan byl fatalny, to podjeli ta decyzje. I o co pretensje/Ze nie uspili od razu? To powiedzialabys ze nie dali sznasy. Uspili po probie leczenia- mowisz ze uspili za pozno. To co w koncu chcesz? Ja mimo wszystko probuje to rozumiec bo biore pod uwage ze to nie jest lecznica ktora tego dnia miala 3 pacjentow, to jest schron ktory ma kilkaset psow, weterynarze codziennie szyja, operuja, sterylizuja, opatruja i ogladaja dziesiatki psow, i chyba wiedza co robia. Naprawde sa duzo gorsze schrony niz Krakow, takie w ktorych weta nie ma wcale, nie sterylizuje, nie kastruje, nie opatruje ran a psy zdychaja w meczarniach. Po co ta awantura? Tez uwazam ze to polowanie na czarownice, mimo ze bardzo chaialm uratowac tego psa, nawet nie wiecie jak bardzo. przestanmy, naprawde, i Ty przestan zarzucac innym błedy. Błędow nie popelnia ten, kto nic nie robi. Quote
Asior Posted May 16, 2009 Author Posted May 16, 2009 [quote name='Ania!']Jak najbardzie zgadzam się z tym, że skoro schronisko wiedziało, że pies został oddany przez właściciela w takim stanie, że jedynym wyjściem jest eutanazja to powinni zakończyć jego cierpienie od razu. A nie trzymać go w boksie potęgując tylko jego ból. ALE PRZECIEŻ właściciel nie powiedział tego w te słowa.." oddaje psa, bo nie mam sumienia sam go oddać do uśpienia"....NIKT BY MU W SCHRONISKU WTEDY PSA NIE PRZYJĄŁ. Nie było mnie przy tej rozmowie, ale taki wniosek nasuwa sie chyba sam, ze oddał go, bo najprawdopodobniej wiedział,ze z psem jest źle.... [quote name='Ania!']Racja ale to nie nasza wina, że schronisko z niewiadomych przyczyn nie podjęło takiej decyzji. Ale jakiej decyzji.. o uśpieniu psa?? A dlaczego nie mieli o niego walczyć.. Czekali na wyniki badań, bez wyników nie można było NICZEGO założyć [quote name='Ania!']Bo z jakiś powodów, kierownik schroniska twierdził, że psu można pomóc. jeśli tak mówił, to być może tak myślał.. Przeciez nie okłamywał by osoby dzwoniącej... Niewiem kiedy z nim romzawiałaś, być moze tuż przed tym, jak znal;eźli go nieprzytomnego w budzie.. [quote name='Ania!']Próba dowiedzenia się o sytuację psa była w zasadzie niemożliwa, bo udzielali sprzecznych informacji. Dlaczego? Nie wiem. ale ja naprawde za każdym razem otrzymywałam pełen obraz sytuacji... Rozmawiałam z dwoma róznymi weterynarzami ( we wtorek z innym i w czwartek z innym). Za każdym razem rozmowa trwała po ok 20 minut i odpowiadali na każde moje pytanie.. z kierownikiem rozmawiałam potem przez komórkę 45 minut.... też udzielał mi wszystkich mozliwych informacji, a przecież dobrze wiecie, ze napewno żaden kierownik nie będzie się tłumaczyć wolontariuszon ze swoich decyzji, jednak On udzielił mi pełnych informacji o tym jak to wszystko przebiegało.... [quote name='Ania!']Zrozum, że kierownik schroniska udzielał zupełnie innej informacji. Powiedział wyraźnie, że on wie, że psa można wyleczyć ale potrzebny jest dom. I stąd ten watek i próba pomocy. ALE TO SAMO JA USŁYSZAŁAM we wtorek od weterynarzy.... Naprawde dziewczyny, postawcie się w ich sytuacji... Oni naprawde nie mają w zwyczaju usypiać psa bez sensu.... Starają się do końca go ratować.... [quote name='Ania!']Mam wrażenie, że ten kierownik nie bardzo był zorientowany w sytuacji tego psa. :shake: Mylisz się kochana, kierownik osobiście Fako wyciągał własnymi rękami z budy nieprzytomnego i osobiscie go zaniósł do gabinetu i był przy nim aż do końca.. Nie mozemy być niesprawiedliwi, bo on naprawde jest człowiekiem, który kocha te zwierzaki.... POWTARZAM, NAJPRAWDOPODOBNIEJ, dzwoniłaś do niego tuż przed tym jak znaleźli psa nieprzytomnego... WTEDY niek nie wiedział,z ę pies nagle straci przytomność, we środę miał być prześwietlany, ale niestety wtedy juz było z psem krytycznie.. Quote
Asior Posted May 16, 2009 Author Posted May 16, 2009 Dorothy napisał(a):I o co pretensje/Ze nie uspili od razu? To powiedzialabys ze nie dali sznasy. Uspili po probie leczenia- mowisz ze uspili za pozno. To co w koncu chcesz? NO WŁAŚNIE O TO CHODZI :roll: I tak źle i tak nie dobrze :shake: Dorothy napisał(a):Ja mimo wszystko probuje to rozumiec bo biore pod uwage ze to nie jest lecznica ktora tego dnia miala 3 pacjentow, to jest schron ktory ma kilkaset psow, weterynarze codziennie szyja, operuja, sterylizuja, opatruja i ogladaja dziesiatki psow, i chyba wiedza co robia. no właśnie... mamy o ponad 300 zwierzaków więcej niż schronisko jest przygotowane, a do tego TYLKO 3 weterynarzy, którzy robią naprawde wiele, zeby było OK.... Dorothy napisał(a):Naprawde sa duzo gorsze schrony niz Krakow, takie w ktorych weta nie ma wcale, nie sterylizuje, nie kastruje, nie opatruje ran a psy zdychaja w meczarniach. Jest JEDNA p. wet, która przeprowadza srterylizacje, a mimo to od nas ze schronu nie wychodzą zwierzęta bez kastarcji/ sterylizacji.. ( czasem kiedy są w trakcie leczenia wydaje się je warunkowo, ale MUSZĄ w przeciągu jakiegoś tam czasu zjawić się na sterylkę, jeśli nie odbiera się im psa.... A mimo to ZAWSZE się na nich "psy wiesza" i oskarza o całe zło tego świata.. To widać na tym przykładzie.. czy uśpili czy nie uśpili i tak zawsze znajdzie się ktoś kto powie, ze powinni byli postąpić inaczej .. Ale no fakt.. mogli postąpić inaczej... mogli nie przyjąć psa i facet by pewnie go porzucił gdzieś niedaleko :shake: Quote
irenaka Posted May 16, 2009 Posted May 16, 2009 [quote name='ockhama'] Drogie Panie... chyba jestem bezrozumną i niewrażliwą... idiotką, która nie potrafi dorabiać ideologi do wszystkiego, manipulować faktami w zależności od potrzeb danej chwili, ani tworzyć z realu wirtualnej rzeczywistości. Życzę, a raczej nie życzę (z uwagi na dobro zwierząt) dalszej tak owocnej i solidarnej współpracy w działaniach na rzecz braci mniejszych. Wielki szacun za działania "tyłem do przodu". Przeczytałam cały wątek a kiedy natknęłam się na te słowa zamarłam. Jesteś taka jak ja kilka lat temu, zanim zjawiałam się na dogo. Przez pół roku czytałam dogo zanim się zarejestrowałam. Czytałam, płakałam i wytykałam wolontariuszkom błędy które moim zdaniem robiły. Życie szybko zweryfikowało moje poglądy, kiedy sama zabrałam się za pomoc psom. Umiem w tej chwili podzielić rzeczywistość na tą z którą można walczyć i na tą z którą nic nie mogę zrobić. Suchej nitki nie zostawiam na osobie która śmie twierdzić, że zrobiła co zrobiła w imię dobra psa a on na tym cierpi. Na tym wątku nie widzę żadnych błędów Asiora a tylko wetów w schronisku. Błędne informacje i tylko zamieszanie. Mnie też [FONT=Verdana]kilkakrotnie[/FONT] rzucano słuchawką tylko dlatego, że byłam natarczywa w zdobywaniu informacji. Jaki mam wpływ na to kto pracuje w schronisku? Żadnego. Wetów brakuje w schronisku, nikt nie chce tam pracować a kierownik cały czas apeluje o pomoc w tym temacie. Dlaczego Kierownik nie udzielił informacji na temat psa? To bardzo proste i oczywiste. Ma chyba 700 psów w tej chwili w schronisku i dlatego chciał sprawdzić informacje zanim się wypowie a jedyną informacja jaką miał to informacja z dnia przyjęcia, że pies jest do uratowania. To bardzo konkretny i rzeczowy człowiek. Ma do dyspozycji to co ma i wie doskonale jakie ma ograniczenia. W tej chwili są to weci i pracownicy na poziomie. A co można było zrobić w takiej sytuacji? Kraków to nie pustynia kamienista, można zabrać psa w każdej chwili np. do Arki i tam go leczyć. Czy ktoś się odważył to zrobić, czy raczej czekaliście na to, że zrobi to Asior która jest bez pracy? Byłam w takiej sytuacji w ubiegłym tygodniu, musiałam podjąć natychmiastową decyzję o przewożeniu psa do kliniki, ale wiedziałam, że nikt na wątku mnie nie zostawi z tymi ogromnymi kosztami, że muszę tylko pilnować psa i jego życie mieć na względzie. A Asia była sama. Już kiedyś czytałam na jakimś wątku, że skoro Asior założyła psu wątek, to ktoś Jej zarzucił, że nie bierze go do hotelu? Jakim prawem, takie opinie pojawiają się na dogo? Każdy z Was mógł zadzwonić do schroniska i uzgodnić zabranie tego psa do kliniki czy DT. Warunkowe zabranie psa w tej sytuacji jest standardem i już nie raz robiłam to w uzgodnieniu z kierownikiem. Dlaczego całą odpowiedzialnością za psa który przebywa w schronisku obarczacie Asiora? Dlaczego Ty lub ktoś z Was nie zabrał tego psa? Czy uważacie, że schronisko do raj a ludzie tam pracujący zajmują sie tylko tym psem? Otwórzcie oczy, to nie domek z marzeń tylko rzeczywistość na którą nie mamy wpływu i w sytuacji tego psa trzeba było podejmować natychmiastowe działania a nie czekać. A teraz [FONT=Verdana]diagnostyka[/FONT]. Czy ktoś z Was wie, jak wygląda [FONT=Verdana]diagnozowanie[/FONT] psa w schronisku? Chyba nie. Warto też na ten temat porozmawiać z kierownikiem. Oczy się niektórym otworzą. A co do wstępnej diagnozy weta i Waszej dyskusji na ten temat, to polecam wątek Alberta. Dowiecie się na temat [FONT=Verdana]diagnostyki [/FONT]takich "przypadków". Tam też wszyscy krzyczeliśmy operować psa i ratować. Na szczęście, była rozsądna kobitka, która nam wyjaśniła zawiłości diagonstyki, cierpieniem psa przy tym i rokowań w takich przypadkach. Już nikt nie miał wątpliwości, że trzeba psu zapewnić godną starość, bez cierpienia i godną śmierć. A dlaczego pies nie był uśpiony zaraz po oddaniu do schroniska? A dlaczego miał być, skoro miał tylko problemy z podnoszeniem się? Czy w takiej sytuacji, nie byłoby tak, że schronisko byłoby zlinczowane za taką decyzję? Moim zdaniem na 100%. Ile razy czytam na dogo, że ktoś mając psa w domu szuka ratunku na dogo. Część z tych ludzi moim zdaniem robi to z własnego egoizmu, bo ratunku już nie ma. Trzeba psu dać godnie odejść. A jednak ludzie mają inne zdanie na ten temat, próbują walczyć pomimo cierpienia psa. Każdy z nas w takiej sytuacji podejmuje inne decyzje i trzeba szanować odmienność poglądów. To nie sabat czarownic, tylko forum, gdzie każdy z nas ma prawo do własnych opinii. Żal mi ogromnie, że nie udało się pomóc temu psu, ale tak naprawdę obciążam całą odpowiedzialnością za Jego losy właściciela. Nie mielibyśmy żadnych problemów i dylematów gdyby nie brak odpowiedzialności takich ludzi. Asiorku:loveu: Całuję Cię serdecznie i dziękuję pięknie za Twoją pracę. Quote
Kosmaty Gałganek Posted May 16, 2009 Posted May 16, 2009 Cała ta sytuacja to jedno wielkie nieporozumienie. Moja odpowiedź miała przede wszystkim pokazać, że Ockhama nie ma racji w ataku na Asior. Emocje, zlepki różnych informacji, bardzo krótki czas w jakim to się działo spowodowały, że sytuacja wyglądała na inną niż jak się okazuje była w rzeczywistości. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.