Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

stonka1125 napisał(a):
coś mi się wydaje że z Łatucha rozpieszczony królewicz jest :)


Coś w tym może jest, skoro mój chłopak jest o niego zazdrosny;) Podobno Łatka przytulam i głaszczę o wiele częściej;) No ale przecież należy mu się jakieś wynagrodzenie za to, co złego przeżył.

Nie wiem, jak interpretować to, że Łatek w ciągu dnia woli leżeć w zimnym korytarzu (najchętniej na butach:P) zamiast na legowisku w pokoju, ale może ma poczucie, że jako, że jest jedynym "stałym" męskim lokatorem, to musi mieć ogląd na to, co się dzieje w domu - kto wchodzi, kto wychodzi - jako samiec alfa;) Pogodziłam się już z tym jego upodobaniem i kładę mu kocyk też w korytarzu. Wieczorem wraca spać do pokoju.

Posted

Zastanawiam się nad zakupem transportera / torby transportowej dla Łatka. Nie wiem jednak jaki rodzaj i wielkość kupić. Łatek mierzy 60 cm od nasady ogona do nosa.
Lubi podróżować w torbie podróżnej, którą zostawiam otwartą do góry. Torba jest miękka, więc może się w niej swobodnie obracać, wystawiać łeb, itp. W torbie zupełnie się wyluzowuje, kładzie na plecach - kołami do góry i śpi :) Chcę jednak kupić specjalną torbę, bo daje lepszą wentylację niż taka zwykła podróżna.
Myślę, że taka miękka torba transportowa byłaby lepsza, no i lżejsza niż plastikowy kennel, ale nie wiem, czy da się je swobodnie przenosić czy też nadają się tylko do samochodu?
Macie jakieś doświadczenia z takimi torbami / transporterami? Może doradzicie, jaki rozmiar powinien mieć Łatek, aby czuł się dobrze?

Posted

Zupełnie sie nie znam na torbach, ale jeżeli on czuje sie dobrze to moze rozmiar zbliżony do rozmiaru tej torby podróżnej? To czy swobodnie przeniesiesz zależy od wagi Łaciatego:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

Zamówiłam taki transporter:
http://allegro.pl/klatka-transporter-dla-psa-kota-70x52x52cm-i1493742008.html
Mam nadzieję, że spodoba się Łatkowi jeszcze bardziej niż torba i będzie się w nim czuł tak samo bezpiecznie:) Wydaje mi się, że jest na tyle duży, aby mógł się swobodnie obracać, stanąć i zmieniać pozycje.
Łatek jak dla mnie jest dość ciężki, choć wydaje mi się, że schudł trochę ostatnio (choć osoby w moim otoczeniu tego nie potwierdzają;)
Ok, mogę mu przy okazji zrobić zdjęcie w torbie;) Wygląda w niej prawie jak w śpiworku - zazwyczaj zwija się w kłębek i mordkę kładzie na torbie (jest miękka, więc układa się w jakby poduszkę), a tułów ma schowany w środku;) Czasem też chowa się cały - szczególnie, gdy chce być głaskany po brzuszku;)
Niestety zlikwidowali nasze jedyne bezpośrednie połączenie do domu rodzinnego - autobus, który jeździł przez 30 lat tą trasą:/ Teraz musieliśmy jechać pociągiem a potem 8 km samochodem:/ Na szczęście Łatek zniósł to dzielnie, pewnie dzięki myśli o spacerach bez smyczy i zapachach prawdziwego lasu:)

Posted

Przyszedł dziś transporter. Niestety mój brak wyobraźni przestrzennej okazał się spory i torba jest o wiele za duża:( Nadaje się na budę dla Łatka, ale nie do transportu pociągiem:/ Mam nadzieję, że uda mi się go wymienić na mniejszy.

Posted

doskonale cię rozumiem! ja zamówiłam dla mojego psa ( mniejszy trochę od Łatka) klatkę- żeby mu było wygodnie... nawet dog by tam miał wygodnie!!!! :D "trochę" przesadziłam z rozmiarem... :)

  • 2 months later...
Posted

Jezu, jak mnie wczoraj Łatusiek wystraszył. Zwymiotował wieczorem dwa razy i zrobił się osowiały, osłabiony. Nie wiem od czego taki stan się pojawił, może od upału, choć większość czasu przebywa w domu - wychodzi tylko 3 razy dziennie na chwilę na dwór, więc udaru chyba nie mógł dostać. No ale może jego serduszko z racji wieku i przejść gorzej radzi sobie z krążeniem w czasie upału. Moczyłam mu brzuszek i głowę - wydawało się, że to przynosi mu ulgę. Dzwoniłam do okolicznych weterynarzy, ale jako, że była już 23:30, żaden nie odebrał:/ (Niestety przyjechaliśmy na weekend do mojego rodzinnego miasteczka, więc nie ma tu kliniki 24H;( ) Siedziałam z nim w korytarzu w nocy, bo położył się na płytkach. Dawałam mu pić i przekładałam co jakiś czas na drugi bok. Dałam mu trochę miodu na wzmocnienie, ale po tym zwymiotował, więc nie był to dobry pomysł. Naprawdę strasznie się bałam. Nad ranem zmierzyłam mu temperaturę - 38,9 stopni, więc mieści się w normie dla psiej temperatury. Miał pełny pęcherz, więc wyniosłam go na rękach na dwór. Na dworze pochodził sobie, obsikał kilka miejsc dookoła bloku, obwąchał i drapał łapkami ziemię, aby zakopać siuśki. Robił to mniej energicznie niż zwykle, jednak myślę, że odzyskuje siły - moment krytyczny już za nami i dał chłopak radę. Oczywiście nadal go obserwuję i w razie co zadzwonię do weta, żeby mu dał jakiś zastrzyk albo zawiozę go do kliniki do Bydgoszczy. Podaję mu wodę mineralną niegazowaną, aby uzupełnić elektrolity. Do jedzenia nie będę go zmuszać. Może coś jeszcze doradzicie? Murko, czy Łatek u Ciebie się tak kiedyś zachowywał czy to pierwszy raz?

Posted

Łatuś zjadł trochę namoczonej karmy i jej nie zwymiotował. Pochodził sobie trochę po mieszkaniu, więc myślę, że wraca do zdrowia. Nie ma bladych błon śluzowych - są normalnie zaróżowione - po naciśnięciu dziąsła, w sekundę wraca do normalnego koloru (norma do 2 sek). Złapana skóra też szybko wraca na swoje miejsce, więc chyba nie jest odwodniony. - czytałam, że takie są objawy odwodnienia. Może był nieco wczoraj odwodniony po wymiotach i stąd to osłabienie. Obserwuję go cały czas.

Posted

zaglądam często do Łatusia, choć nie piszę, teraz chciałabym "wesprzeć duchowo" Łatusiowa Panią

dobrze znam ten lęk, niepokój, przerażenie nawet......
od dwóch lat mam w domu stareńkiego ślepcia Charliego, każde lato to dla niego, ale i dla mnie udręka, bo on źle się czuje, a ja umieram ze strachu;
Charliś ma chore serce, więc męczy się, ciężko oddycha, z trudem chodzi (ma jeszcze kręgosłup chory i tzw. zespół końskiego ogona) zdarzają mu się omdlenia (na szczęście rzadko), czasem śpi tak mocno, że wydaje mi się..... no, dzisiaj właśnie po chwili grozy on spokojnie podniósł głowę, a ja dopiero wtedy się rozpłakałam.... z radości, że żyje.... chyba, bo nie wiem czemu tak ryczę zawsze, kiedy przestraszę się mocnym snem Charlisia (jest długowłosy i kruczoczarny, nie widać, jak oddycha)

myślę, że w takie upały nie tylko stare pieski czują się źle, a Łatusiowi i jego wspaniałej Pani życzę zdrowia, sił i wielu wspólnych szczęśliwych lat!!!!!!!!

Posted

Wyobrażam sobie co przeżyłaś, ale myślę, że Łatkowi po prostu coś siadło na żołądek i już jest ok. Może coś zeżarł na spacerku.
Myślę, że to nic poważnego, ale oczywiście obserwuj go.

Cieszę się, że Łatuś ma taką opiekę i Pańcię z taką wiedzą :)

U nas z tego co pamiętam zdarzało się, ale rzadko, że wymiotował, ale nie było przy tym żadnego złego samopoczucia, więc przechodziliśmy z tym to porządku dziennego.

Posted

Już chyba ok. Łatka nadal męczy upał, ale problemy żołądkowe chyba zniknęły. Wrócił mu apetyt - zjadł ryż z drobiem (nie dawałam mu na razie za dużo) i pije wodę. Wyszedł z chęcią na krótki spacer i interesował się jak zwykle zapachami i szczekaniem innych psów w otoczeniu.
Niestety nie miałam wcześniej wiedzy, ale w rozpaczy w nocy przeszukiwałam internet w poszukiwaniu jakichś pomocnych informacji.
W zeszłym roku w czerwcu zdechła mi suczka i zaczęło się od podobnych objawów, więc jestem przeczulona i może niepotrzebnie się tak zdenerwowałam, ale wolę dmuchać na zimne.
Dziękuję za wsparcie. Mam nadzieję, że Charliś też znajdzie w sobie i dzięki swojej Pani tyle siły, aby pożyć szczęśliwie jeszcze duużo czasu.

Posted

Upały męczą zwierzątka:shake:
Moja Fryzia, pomimo że w czwartek robiłyśmy jej letnią fryziurę - ogolona na sznaucera jakby się uparł ;) - to siedzi w domu, albo w ogródku pod drzewkami. W większości ma dziury podkopane. Czekam na reakcję mamy :roll:...
Łatuś zdrówka życzę :p

  • 2 weeks later...
Posted

U nas już wszystko ok:) Łatuś szybko doszedł do siebie i znów jest w formie:) W nadchodzącym tygodniu pójdziemy na szczepienie przeciw psim chorobom. Może damy też wetowi do obejrzenia pazurki, bo wydaje mi się, że są za długie - zakrzywiają się na boki. Sama obcięłam o 2 milimetry Łatkowi 3 pazurki gilotynką, jednak na tym poprzestałam, bo boję się, że uszkodzę nerw. Wolałabym, aby to zrobił specjalista. Łatek ma dwa pazurki jasne i w nich widać długi nerw w środku - w jednym z nich sięga prawie do końca, więc tego pazurka chyba nie można tknąć. W czarnych niestety nerwu nie widać:( Jeśli nie da się ich obciąć, trzeba będzie zacząć częściej chodzić po betonie;)
Skończyłam właśnie wprowadzać poprawki do pracy magisterskiej - we wtorek oddam ją wydrukowaną do dziekanatu:) Teraz będę mieć więcej czasu dla Łaciastego:)
Pozdrawiamy serdecznie:)

Posted

Fajne wiadomości ...a w kwestii pazurków to mój mąż prześwietlał je taką małą latareczką, wtedy widać gdzie kończą się nerwy i jest ok

Posted

GochaT napisał(a):
Fajne wiadomości ...a w kwestii pazurków to mój mąż prześwietlał je taką małą latareczką, wtedy widać gdzie kończą się nerwy i jest ok


Dzięki za poradę:) Może spróbuję w ten sposób:)

Posted

Niestety ponownie złe wieści:(
Łatek znów wymiotował w poniedziałek, ale jako, że byliśmy wtedy w moim domu rodzinnym (jak 2 tyg temu), myślałam, że może babcia czy mama mu coś dały, co mu zaszkodziło. Wymioty przeszły, Łatek wrócił do normalnej aktywności, jednak dziś zauważyłam trochę krwi w kale, więc poszliśmy do weta.
Właśnie wróciliśmy z lecznicy, gdzie Łatek dostał 6 zastrzyków: na zatamowanie krwawienia, antybiotyk, rozkurczowy, zobojętniający sok żołądkowy i dalej już nie pamiętam jakie. Do jutra ma mieć głodówkę, pić jedynie wodę. Jutro wieczorem znów mamy przyjść na zastrzyki - pewnie Łatek wejdzie tam już mniej chętnie po tylu zastrzykach - no ale lepsze zastrzyki niż jakieś choróbsko. Piszczał, gdy lekarz dotknął jego brzucha, a zastrzyki zniósł dzielnie.

Posted

stonka1125 napisał(a):
A czy on ma skłonności do zbierania śmieci na dworze? Moze coś zjadł? Gnatka jakiegoś albo coś, to krwawienie mnie niepokoi...


Zjadł w ostatni weekend kawałek kupki innego psa na spacerze, zanim zdążyłam zareagować. Powiedziałam o tym wetowi. On podejrzewa jakieś zakażenie bakteriami beztlenowymi - ponoć może dawać takie objawy.
Krew w kale była ciemna - więc z górnej części układu pokarmowego. Nie było jej dużo, ale wiadomo, że to już poważna sprawa. Ostrych rzeczy typu kości, które mogłyby mu coś uszkodzić nie jadł - raczej bym zauważyła, bo pilnuję go na dworze.

Łatuś po zastrzykach czuje się chyba lepiej - brzuszek się rozluźnił. Pomasowałam mu nogi, w które dostał zastrzyki i teraz sobie śpi.
Generalnie jego zachowanie i aktywność nie odbiega od normy - daje mi to nadzieję na wyzdrowienie. Ma chyba silny organizm, może tylko jego układ pokarmowy jest bardziej wrażliwy - to by wyjaśniało wrażliwość brzuszka.

Wet się w ogóle nieźle wystraszył, gdy Łatek zaraz po zejściu ze stołu położył się na podłodze, nadstawiając klatkę do głaskania - myślał chyba, że gorzej się poczuł. A Łatek pewnie chciał być nagrodzony pieszczotami za dzielne przyjęcie zastrzyków.

Przypomniało mi się na co był piąty zastrzyk: przeciwzapalny. Ale szóstego nie pamiętam.

Odnośnie tabletek mogę zapytać jutro weta, choć nie wiem, czy przy krwawieniu z układu pokarmowego można podawać tabletki.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...