Jump to content
Dogomania

Hellawes

Members
  • Posts

    37
  • Joined

  • Last visited

Hellawes's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Do Piły mam jakieś 40km, także możemy się kiedyś umówić na spacer:) Też się zastanawiam nad tą operacją, bo z tego, co pisała Murka, Łatek źle znosi narkozę (robił się siny podczas ciachanka). Poza tym nigdy nie ma pewności, czy zabieg się uda. Z drugiej jednak strony przed nim jeszcze dużo lat (mam nadzieję), więc jeśli miałoby mu to poprawić komfort życia... Sama nie wiem...
  2. Łaciasty pozdrawia z "nowego" domku;) Przenieśliśmy się z Bydgoszczy do mojego miasteczka rodzinnego koło Piły. Dostałam tu pracę. Łatek czuje się lepiej w mniejszym mieście - może pochodzić bez smyczy po łące:) Mam go też w razie co z kim zostawić, gdy muszę wyjechać - babcie są dobrymi opiekunkami nie tylko dla wnuków, jak się okazuje;) Jedynym chyba minusem jest brak dobrej lecznicy, ale w razie co mam tu samochód, więc nie ma problemu zawieźć Łatulę, np. do Piły. Ostatnio kupiłam mu szelki, bo wydają mi się bardziej bezpieczne - zawsze mogę Łaciastego przytrzymać, żeby nie spadł. Powoli się przyzwyczaja:) Niedawno dowiedziałam się od weta, że Łatek mógłby mieć usuwaną laserowo zmętniałą soczewkę - dzięki czemu mógłby widzieć. Murko - czy dr Balicki wspominał coś o tym, czy nie proponował takiego zabiegu? Chcę się z nim wybrać do okulisty do Wrocławia i skonsultować taką możliwość. Niestety z tego, co słyszałam koszt takiej operacji to około 3000zł - przynajmniej w Warszawie, bo dr z Wrocławia nie chciał mi informacji o cenie przekazać telefonicznie. W ogóle albo miał zły dzień, albo jest nieprzyjemny w obyciu. No ale u lekarza oczywiście miłe obycie nie jest najważniejsze. Ale gdyby była taka szansa dla Łatka... może dałabym radę jakoś uzbierać kasę.
  3. Łatuś pozdrawia Cioteczki :) Jest już zdrowy :) Pani Łatka obroniła mgr i zaczyna szukać pracy. Jutro wyjeżdżamy na miesiąc na wakacje do miasteczka. A oto moje chłopaki niedzielnym przedpołudniem :loveu: : [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images40.fotosik.pl/960/4e1130f63964c19c.jpg[/IMG][/URL]
  4. [quote name='stonka1125']Bardzo się ciesze z ładnej kupajdy,a Łatuch jest grubasem i tyle:) Moje starszaki jedzą brita light&senior, bardzo sobie chwalę tę karmę. Jeżeli Łatuch je gotowane to po prostu zmniejsz mu porcje o połowę.[/QUOTE] Łatek też je brita, ale adult. Bardzo mu smakuje i służy - lśniąca sierść i ładne kupki:) Pora jednak chyba przejść na seniora z racji wieku i wagi;) Czytałam, że przy zespole suchego oka ważne są w diecie nienasycone kwasy tłuszczowe, a senior ma ich mniej niż adult, ale mam nadzieję, że to się nie odbije na jego oczku. Za dwa tygodnie jedziemy na miesiąc do małego miasteczka, więc będzie mógł troszku potuptać bez smyczy - to mu też powinno dobrze zrobić:) Muszę tylko przekonać babcię, żeby go nie dokarmiała;) Wolę określenie krąglutki niż grubas;) Kupki są coraz ładniejsze;) Ale analizę kału za kilka dni i tak chyba zrobimy na wszelki wypadek.
  5. Dziś Łatuś znów dostał 3 zastrzyki, choć wczoraj wet mówił, że mamy przyjść na kontrolę:/ No i wyszło, że pani kłamie, bo mówiłam Łatkowi po drodze, że dziś zastrzyków nie będzie:( Pewnie przez tą wczorajszą luźną kupkę musiał jeszcze dziś dostać. Dziś kupki nie zrobił, więc wet chciał mu dać jeszcze zastrzyk na pobudzenie kwasu w żołądku, aby szybciej trawił i zrobił kupkę, jednak zaoponowałam, mówiąc, że to może wywołać znów wymioty i że Łatek na pewno zrobi kupkę, tylko teraz mniej jadł i że najwyżej przyjdziemy jutro, jeśli do tego czasu nie zrobi. I faktycznie miałam rację - zrobił zaraz po wyjściu z lecznicy:) Kupka była bez krwi w stanie już bardziej skondensowanym;) Niestety Łatka bolą po zastrzykach nogi:( Musiałam go zanieść do domu na rękach, bo miał problemy z chodzeniem:( Zapytałam, czy przyczyną mogą być robaki, ale wet powiedział, że na razie musimy skończyć to leczenie zanim będziemy mogli zbadać kał i odrobaczać. Na pytanie odnośnie prawidłowości wagi Łatka w sumie nie odpowiedział:/ (Ale jak patrzę na posty z początku wątku - ze schroniska i pierwszych dni u Murki to widzę różnicę w wielkości Łaciaka;) Trochę się z niego klopsik zrobił;)) Melduję zrobienie kolejnej ładnej kupki na wieczornym spacerze: bez krwi, uformowanej w wałeczek;)
  6. Niestety nie było w lecznicy pana Darka, który, jak słyszałam, jest świetnym lekarzem. Tego, który nas tym razem przyjmował, nie znam - możliwe, że ma mniejsze doświadczenie. W piątek zabrałam do lecznicy kupkę Łatkową, ale wet tylko na nią spojrzał. Zapytam go dziś o odrobaczenie - myślę, że nawet profilaktycznie by się przydało - teraz spojrzałam w kalendarz, że ostatnio Łatka odrobaczałam w lutym - zapomniałam przez to całe zamieszanie z magisterką, że należy to robić co 3 miesiące. Odnośnie wagi Łatka też mi się to wydaje trochę dużo - mam problemy z noszeniem go na dłuższe dystanse przy moich 49kg i słabej kondycji;) Tyle, że generalnie nie widzę, żeby przytył od kiedy jest u mnie - wydaje mi się, że taki był już w grudniu. Ale może nie jestem obiektywna. Murko - ważyłaś go, jak był u Ciebie? Łatek ma typowo męską budowę - szeroki w klacie, wąski w biodrach;) Jest dość masywny. Może ma po prostu ciężkie kości. Ale na jego krótkie łapki 11kg to faktycznie trochę dużo. Nie daję mu często smakołyków. Może mu się trochę zmieniła przemiana materii po kastracji. Zapytam weta co sądzi o jego wadze i budowie i jeśli też uzna, że jest za duża, wprowadzimy jakąś lżejszą karmę. Dzisiejsze zdjęcie Łatusia z komórki: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images45.fotosik.pl/942/ba5e5d0fb511b224.jpg[/IMG][/URL]
  7. [quote name='GochaT']No nie fajnie Łatuśku...a z jedzeniem kupek to jest tak - Tojreczka w okresie urojonego połogu jadła je notorycznie by produkować mleko-masakra ale nigdy nie miała takich objawów, natomiast kumpeli pies miał taki problem jak zjadł kości drobiowe , jakaś mu się wbiła w jelito i dla tego krwawił ale po lekach wszystko wróciło do normy i z Łatkiem też będzie ok pozdrowienia[/QUOTE] Jadła kupki, żeby produkować mleko? A to ciekawe. Łatek rzadko zaczaja się na jakąś kupkę, więc widocznie tylko niektóre (z racji składu, zapachu?) mu odpowiadają. Czytałam, że przyczyn krwi w psiej kupie jest sporo: uszkodzenia mechaniczne, choroba wrzodowa, nadmierna perystaltyka, mikrouszkodzenia spowodowane rozwolnieniem, stres, zarobaczenie, zatrucie pokarmowe, nietolerancja pokarmowa na jakiś składnik diety, zakażenie pierwotniakami, bakteriami, wirusami, niedomaganie trzustki. Mam nadzieję, że wszystko wróci do normy, a jeśli nie to pewnie trzeba będzie jakieś badania zrobić, np. endoskopię.
  8. Wróciliśmy z lecznicy. Dziś Łatek dostał 3 zastrzyki. Trochę się wyrywał, ale wcale mu się nie dziwię. Jutro mamy się jeszcze stawić na kontrolę. W drodze powrotnej Łatuś zrobił kupkę - niestety ciągle rozwolniona, ale krwi już się nie dopatrzyłam. Przed chwilą dostał trochę kleiku ryżowego na wodzie z ugotowaną marchewką i drobiem, bo wet powiedział, że mam mu dać trochę jeść dziś i jutro rano. Pochłonął to z wielkim apetytem i w szybkim tempie. Mam nadzieję, że kupki się unormują i wszystko będzie dobrze. Generalnie Łatuś nie wygląda na chorego, ma dużo energii, co objawia się na dworze. Polubił wagę w lecznicy - lubi na nią wchodzić - waży 11 kilo (dokładnie 10,90).
  9. [quote name='stonka1125']A czy on ma skłonności do zbierania śmieci na dworze? Moze coś zjadł? Gnatka jakiegoś albo coś, to krwawienie mnie niepokoi...[/QUOTE] Zjadł w ostatni weekend kawałek kupki innego psa na spacerze, zanim zdążyłam zareagować. Powiedziałam o tym wetowi. On podejrzewa jakieś zakażenie bakteriami beztlenowymi - ponoć może dawać takie objawy. Krew w kale była ciemna - więc z górnej części układu pokarmowego. Nie było jej dużo, ale wiadomo, że to już poważna sprawa. Ostrych rzeczy typu kości, które mogłyby mu coś uszkodzić nie jadł - raczej bym zauważyła, bo pilnuję go na dworze. Łatuś po zastrzykach czuje się chyba lepiej - brzuszek się rozluźnił. Pomasowałam mu nogi, w które dostał zastrzyki i teraz sobie śpi. Generalnie jego zachowanie i aktywność nie odbiega od normy - daje mi to nadzieję na wyzdrowienie. Ma chyba silny organizm, może tylko jego układ pokarmowy jest bardziej wrażliwy - to by wyjaśniało wrażliwość brzuszka. Wet się w ogóle nieźle wystraszył, gdy Łatek zaraz po zejściu ze stołu położył się na podłodze, nadstawiając klatkę do głaskania - myślał chyba, że gorzej się poczuł. A Łatek pewnie chciał być nagrodzony pieszczotami za dzielne przyjęcie zastrzyków. Przypomniało mi się na co był piąty zastrzyk: przeciwzapalny. Ale szóstego nie pamiętam. Odnośnie tabletek mogę zapytać jutro weta, choć nie wiem, czy przy krwawieniu z układu pokarmowego można podawać tabletki.
  10. Niestety ponownie złe wieści:( Łatek znów wymiotował w poniedziałek, ale jako, że byliśmy wtedy w moim domu rodzinnym (jak 2 tyg temu), myślałam, że może babcia czy mama mu coś dały, co mu zaszkodziło. Wymioty przeszły, Łatek wrócił do normalnej aktywności, jednak dziś zauważyłam trochę krwi w kale, więc poszliśmy do weta. Właśnie wróciliśmy z lecznicy, gdzie Łatek dostał 6 zastrzyków: na zatamowanie krwawienia, antybiotyk, rozkurczowy, zobojętniający sok żołądkowy i dalej już nie pamiętam jakie. Do jutra ma mieć głodówkę, pić jedynie wodę. Jutro wieczorem znów mamy przyjść na zastrzyki - pewnie Łatek wejdzie tam już mniej chętnie po tylu zastrzykach - no ale lepsze zastrzyki niż jakieś choróbsko. Piszczał, gdy lekarz dotknął jego brzucha, a zastrzyki zniósł dzielnie.
  11. [quote name='GochaT']Fajne wiadomości ...a w kwestii pazurków to mój mąż prześwietlał je taką małą latareczką, wtedy widać gdzie kończą się nerwy i jest ok[/QUOTE] Dzięki za poradę:) Może spróbuję w ten sposób:)
  12. U nas już wszystko ok:) Łatuś szybko doszedł do siebie i znów jest w formie:) W nadchodzącym tygodniu pójdziemy na szczepienie przeciw psim chorobom. Może damy też wetowi do obejrzenia pazurki, bo wydaje mi się, że są za długie - zakrzywiają się na boki. Sama obcięłam o 2 milimetry Łatkowi 3 pazurki gilotynką, jednak na tym poprzestałam, bo boję się, że uszkodzę nerw. Wolałabym, aby to zrobił specjalista. Łatek ma dwa pazurki jasne i w nich widać długi nerw w środku - w jednym z nich sięga prawie do końca, więc tego pazurka chyba nie można tknąć. W czarnych niestety nerwu nie widać:( Jeśli nie da się ich obciąć, trzeba będzie zacząć częściej chodzić po betonie;) Skończyłam właśnie wprowadzać poprawki do pracy magisterskiej - we wtorek oddam ją wydrukowaną do dziekanatu:) Teraz będę mieć więcej czasu dla Łaciastego:) Pozdrawiamy serdecznie:)
  13. Już chyba ok. Łatka nadal męczy upał, ale problemy żołądkowe chyba zniknęły. Wrócił mu apetyt - zjadł ryż z drobiem (nie dawałam mu na razie za dużo) i pije wodę. Wyszedł z chęcią na krótki spacer i interesował się jak zwykle zapachami i szczekaniem innych psów w otoczeniu. Niestety nie miałam wcześniej wiedzy, ale w rozpaczy w nocy przeszukiwałam internet w poszukiwaniu jakichś pomocnych informacji. W zeszłym roku w czerwcu zdechła mi suczka i zaczęło się od podobnych objawów, więc jestem przeczulona i może niepotrzebnie się tak zdenerwowałam, ale wolę dmuchać na zimne. Dziękuję za wsparcie. Mam nadzieję, że Charliś też znajdzie w sobie i dzięki swojej Pani tyle siły, aby pożyć szczęśliwie jeszcze duużo czasu.
  14. Łatuś zjadł trochę namoczonej karmy i jej nie zwymiotował. Pochodził sobie trochę po mieszkaniu, więc myślę, że wraca do zdrowia. Nie ma bladych błon śluzowych - są normalnie zaróżowione - po naciśnięciu dziąsła, w sekundę wraca do normalnego koloru (norma do 2 sek). Złapana skóra też szybko wraca na swoje miejsce, więc chyba nie jest odwodniony. - czytałam, że takie są objawy odwodnienia. Może był nieco wczoraj odwodniony po wymiotach i stąd to osłabienie. Obserwuję go cały czas.
  15. Jezu, jak mnie wczoraj Łatusiek wystraszył. Zwymiotował wieczorem dwa razy i zrobił się osowiały, osłabiony. Nie wiem od czego taki stan się pojawił, może od upału, choć większość czasu przebywa w domu - wychodzi tylko 3 razy dziennie na chwilę na dwór, więc udaru chyba nie mógł dostać. No ale może jego serduszko z racji wieku i przejść gorzej radzi sobie z krążeniem w czasie upału. Moczyłam mu brzuszek i głowę - wydawało się, że to przynosi mu ulgę. Dzwoniłam do okolicznych weterynarzy, ale jako, że była już 23:30, żaden nie odebrał:/ (Niestety przyjechaliśmy na weekend do mojego rodzinnego miasteczka, więc nie ma tu kliniki 24H;( ) Siedziałam z nim w korytarzu w nocy, bo położył się na płytkach. Dawałam mu pić i przekładałam co jakiś czas na drugi bok. Dałam mu trochę miodu na wzmocnienie, ale po tym zwymiotował, więc nie był to dobry pomysł. Naprawdę strasznie się bałam. Nad ranem zmierzyłam mu temperaturę - 38,9 stopni, więc mieści się w normie dla psiej temperatury. Miał pełny pęcherz, więc wyniosłam go na rękach na dwór. Na dworze pochodził sobie, obsikał kilka miejsc dookoła bloku, obwąchał i drapał łapkami ziemię, aby zakopać siuśki. Robił to mniej energicznie niż zwykle, jednak myślę, że odzyskuje siły - moment krytyczny już za nami i dał chłopak radę. Oczywiście nadal go obserwuję i w razie co zadzwonię do weta, żeby mu dał jakiś zastrzyk albo zawiozę go do kliniki do Bydgoszczy. Podaję mu wodę mineralną niegazowaną, aby uzupełnić elektrolity. Do jedzenia nie będę go zmuszać. Może coś jeszcze doradzicie? Murko, czy Łatek u Ciebie się tak kiedyś zachowywał czy to pierwszy raz?
×
×
  • Create New...