elik Posted June 15, 2020 Posted June 15, 2020 A ja zapraszam na bazarek z którego część dochodu zostanie przekazana Fundacji ZEA na cele statutowe. Bazarek Quote
Aldrumka Posted June 15, 2020 Posted June 15, 2020 Cudne kocinki, fajne imiona, a mamusia chyba nie dzikuska 1 Quote
Jaaga Posted June 16, 2020 Posted June 16, 2020 Dnia 14.06.2020 o 21:52, Tola napisał: Amon i Ramzes, kociaki od dzikiej kotki, która jest u Jaaga. Od grudnia były w lecznicy w Izbicy, są już po kastracji; teraz TZ przeniósł je do DT u p. Małgosi ( tam, gdzie było długowłose kocie rodzeństwo), żeby zejść trochę z kosztów, bo kocurki nadal nie nadają się do adopcji:(. Tolu, są całkiem inne niż ich matka. Chodzą normalnie po podłodze, wykładają się na niej, czyli czują się w miare bezpiecznie. U nas nie ma mowy o czymś takim. Na każde zbliżenie się do kotki, ona reaguje syczeniem i agresją, uszy ma położone na głowie. Jest dobrze, jak nie próbuje trzaskać łapą. Do tego jest już bardzo gruba, bo dużo je i prawie sie nie rusza. Chłopaki zdecydowanie są lepsze i rokują adopcyjnie. Tylko teraz znowu sezon na maluszki i mogą czekac do jesieni, zeby ktoś nimi zainteresował się. Koteczce u Szafirków ciekną łzy z porfityną. Może pomyslicie o preparacie na herpesa? Trudniej będzie o adopcję z takim oczkiem, bo ludzie mogą obawiać się leczenia. Quote
Marysia R. Posted June 16, 2020 Posted June 16, 2020 1 godzinę temu, Jaaga napisał: Tolu, są całkiem inne niż ich matka. Chodzą normalnie po podłodze, wykładają się na niej, czyli czują się w miare bezpiecznie. U nas nie ma mowy o czymś takim. Na każde zbliżenie się do kotki, ona reaguje syczeniem i agresją, uszy ma położone na głowie. Jest dobrze, jak nie próbuje trzaskać łapą. Do tego jest już bardzo gruba, bo dużo je i prawie sie nie rusza. [...] Tolu, Jaaga czy nie myślicie o tym, żeby jednak znaleźć jakieś bezpieczne miejsce gdzie ta kotka będzie mogła żyć na wolności? Przyznam szczerze, że serce mi się kraje kiedy czytam o jej zachowaniu. Ona od bardzo długiego czasu żyje w chronicznym stresie, jest stale przerażona i poza fizjologicznymi nie ma możliwości realizować podstawowych kocich potrzeb. Trudno sobie wyobrazić, że miałaby w ten sposób funkcjonować do końca swoich dni. Ten permanentny stres i brak ruchu zaczną się też w którymś momencie poważnie odbijać na jej zdrowiu - nadwaga to już pierwszy tego sygnał. Wiem, że wszystko co robicie, robicie z myślą o jej dobru i bezpieczeństwie. Żadna z Was absolutnie przecież nie chce jej skrzywdzić, chcecie jej zapewnić najlepsze warunki i wkładacie w to wiele zaangażowania i serca. Ale tak sobie myślę, że zdarzają się sytuacje, kiedy to co nam wydaje się dla zwierzaka najlepsze nie koniecznie faktycznie takie jest. Ta kotka pomimo najlepszej opieki, regularnych posiłków, miękkich posłań i zapewnionego kontaktu z człowiekiem i innymi zwierzętami jest nieszczęśliwa i nic nie wskazuje na to, żeby dała radę się do tej sytuacji przystosować... Może jest jakiś sposób, żeby jej pomóc w sposób dostosowany do jej potrzeb, nawet jeśli nie będzie to takie życie jakiego my byśmy dla niej chcieli. 1 Quote
elik Posted June 16, 2020 Posted June 16, 2020 Od jakiegoś czasu myślę podobnie, ale bałam się wychylić :) Kotka już bardzo długo nie wykazuje chęci przystosowania się do innego życia niż miała do czasu jej złapania. Dużej grupie kotów z mojej działki znalazłam dobre domy i są kotami nie wychodzącymi. Jest jednak grupa kotów, których nie wyobrażam sobie w mieszkaniu, czy choćby w domu z ogrodem. Są zdecydowanie i konsekwentnie dzikie, choć przez kilkanaście lat dokarmiamy je latem i zimą. Ciągle pojawiają się nowe, po kilka w roku. Łapiemy, sterylizujemy i część wypuszczamy, a części znajdujemy domy. Wczoraj w nocy złapaliśmy szylkretkę. Już jest wysterylizowana, ale najprawdopodobniej po tygodniu ją wypuścimy. Jest kompletnie dzika, panicznie boi się człowieka. Z bólem serca, ale jeśli do tygodnia nic się nie zmieni, wypuścimy ją i jeśli "nasze" dzikuski pozwolą jej zostać u nas, to będziemy ją dokarmiać. Na siłę nie da się nikogo uszczęśliwić :) Ani człowieka, ani zwierzęcia :) Jeśli zdecydujecie wypuścić ją, to najlepiej byłoby to zrobić tam, gdzie została złapana. Na jej terenie. Quote
Jaaga Posted June 16, 2020 Posted June 16, 2020 40 minut temu, elik napisał: Na siłę nie da się nikogo uszczęśliwić :) Ani człowieka, ani zwierzęcia :) Jeśli zdecydujecie wypuścić ją, to najlepiej byłoby to zrobić tam, gdzie została złapana. Na jej terenie. Niestety, nie ma takiej możliwości, już Tola o tym pisała. Decyzję podejmuje Tola, jedna czekamy jeszcze dlatego, że obawiamy się że może sobie nie poradzić w całkowicie odmiennych warunkach. gdyby ona miała gdzie wrócic, to ja podpisałabym sie pod tym obiema rekami,sama nalegała. Od razu z Tola brałysmy po uwagę taką opcję. Jednak zyła w mieście, w przychodni, dokarmiana przez człowiek. Tam już nie będzie takiej mozliwości, a wypuszczona u nas, gdzie są prawie same pola, nie wiadomo czy sobie poradzi. Dlatego jeszcze czekamy. Postepem jest, że juz załatwia się zawsze w kuwecie. Nie próbuje się wydostać, uciekać. Szukałysmy jakiegoś lokum bez psów i z małą ingerencją człowieka, ale nic się nie znalazło. Ludzie nie chcą adoptować domowych kotów z mniejszymi problemami, DT zapchane. 1 Quote
Jaaga Posted June 16, 2020 Posted June 16, 2020 33 minuty temu, elik napisał: No tak, sytuacja patowa :( Biedna kocia :( Niestety, trudna sytuacja. Tym bardziej, ze kotka musi być jeszcze odrobaczana. Odrobaczenie w przychodni, gdzie początkowo była umieszczona, nic nie dało i aż wymiotowała pasożytami. gdyby od razu została wtedy wypuszczona na wolność, to pewnie już byłoby po niej. Raczej też nie zajada stresu. Od początku lubi dużo i dobrze zjeść, a teraz bez lokatorów w srodku i przy minimalnym ruchu wszystko sie odkłada. Jak długo jest tylko samo suche w misce, to na mnie wrzeszczy i złości się. Uspokaja się po czymś lepszym. Raczej traktuje mnie jak sługę ;) Ona boi się Lindy, ale co zrobić, my mamy tylko takie mozliwości. Jedyny pokój, gdzie psy nie maja wstępu jest córki, ale ona ma gołębia i króliki. Kot wiec tam nie moze byc z tego samego powodu, co psy. 1 Quote
elik Posted June 16, 2020 Posted June 16, 2020 Faktycznie fatalna sytuacja :( Współczuję i Wam i koteczce :( A to "nasza" szylkretka Jeszcze w klatce łapce A tu już po zabiegu w większej klatce, gdzie spędzi tydzień czasu. 2 Quote
Tola Posted June 18, 2020 Author Posted June 18, 2020 Dnia 16.06.2020 o 12:53, Marysia R. napisał: Tolu, Jaaga czy nie myślicie o tym, żeby jednak znaleźć jakieś bezpieczne miejsce gdzie ta kotka będzie mogła żyć na wolności? Przyznam szczerze, że serce mi się kraje kiedy czytam o jej zachowaniu. Ona od bardzo długiego czasu żyje w chronicznym stresie, jest stale przerażona i poza fizjologicznymi nie ma możliwości realizować podstawowych kocich potrzeb. Trudno sobie wyobrazić, że miałaby w ten sposób funkcjonować do końca swoich dni. Ten permanentny stres i brak ruchu zaczną się też w którymś momencie poważnie odbijać na jej zdrowiu - nadwaga to już pierwszy tego sygnał. Wiem, że wszystko co robicie, robicie z myślą o jej dobru i bezpieczeństwie. Żadna z Was absolutnie przecież nie chce jej skrzywdzić, chcecie jej zapewnić najlepsze warunki i wkładacie w to wiele zaangażowania i serca. Ale tak sobie myślę, że zdarzają się sytuacje, kiedy to co nam wydaje się dla zwierzaka najlepsze nie koniecznie faktycznie takie jest. Ta kotka pomimo najlepszej opieki, regularnych posiłków, miękkich posłań i zapewnionego kontaktu z człowiekiem i innymi zwierzętami jest nieszczęśliwa i nic nie wskazuje na to, żeby dała radę się do tej sytuacji przystosować... Może jest jakiś sposób, żeby jej pomóc w sposób dostosowany do jej potrzeb, nawet jeśli nie będzie to takie życie jakiego my byśmy dla niej chcieli. Dnia 16.06.2020 o 13:09, elik napisał: Od jakiegoś czasu myślę podobnie, ale bałam się wychylić :) Kotka już bardzo długo nie wykazuje chęci przystosowania się do innego życia niż miała do czasu jej złapania. Dużej grupie kotów z mojej działki znalazłam dobre domy i są kotami nie wychodzącymi. Jest jednak grupa kotów, których nie wyobrażam sobie w mieszkaniu, czy choćby w domu z ogrodem. Są zdecydowanie i konsekwentnie dzikie, choć przez kilkanaście lat dokarmiamy je latem i zimą. Ciągle pojawiają się nowe, po kilka w roku. Łapiemy, sterylizujemy i część wypuszczamy, a części znajdujemy domy. Wczoraj w nocy złapaliśmy szylkretkę. Już jest wysterylizowana, ale najprawdopodobniej po tygodniu ją wypuścimy. Jest kompletnie dzika, panicznie boi się człowieka. Z bólem serca, ale jeśli do tygodnia nic się nie zmieni, wypuścimy ją i jeśli "nasze" dzikuski pozwolą jej zostać u nas, to będziemy ją dokarmiać. Na siłę nie da się nikogo uszczęśliwić :) Ani człowieka, ani zwierzęcia :) Jeśli zdecydujecie wypuścić ją, to najlepiej byłoby to zrobić tam, gdzie została złapana. Na jej terenie. Dnia 16.06.2020 o 13:56, Jaaga napisał: Niestety, nie ma takiej możliwości, już Tola o tym pisała. Decyzję podejmuje Tola, jedna czekamy jeszcze dlatego, że obawiamy się że może sobie nie poradzić w całkowicie odmiennych warunkach. gdyby ona miała gdzie wrócic, to ja podpisałabym sie pod tym obiema rekami,sama nalegała. Od razu z Tola brałysmy po uwagę taką opcję. Jednak zyła w mieście, w przychodni, dokarmiana przez człowiek. Tam już nie będzie takiej mozliwości, a wypuszczona u nas, gdzie są prawie same pola, nie wiadomo czy sobie poradzi. Dlatego jeszcze czekamy. Postepem jest, że juz załatwia się zawsze w kuwecie. Nie próbuje się wydostać, uciekać. Szukałysmy jakiegoś lokum bez psów i z małą ingerencją człowieka, ale nic się nie znalazło. Ludzie nie chcą adoptować domowych kotów z mniejszymi problemami, DT zapchane. No właśnie w tym problem, ze nie można jej wypuścić w miejscu odłowienia, bo to miejsce już nie istnieje. Tak jak pisze Jaaga, nie ma możliwości, aby kotka wróciła w dawne miejsce, nie mam gdzie też jej zabrać, nie mam takiego miejsca, takiej osoby, która świadomie wzięłaby dziką kotkę do domu jako jedynego zwierzaka, przyzwyczajała powoli do wychodzenia, bo tylko wtedy byłaby szansa, że w domu bez innych zwierzaków kotka poczułaby się trochę lepiej:( Tutaj w Zamościu, tak jak pisałam wcześniej, kotka żyła przy przychodni, wychodziła na zewnątrz, ale wracała do piwnicy, miała swoje bezpieczne miejsce. Była dokarmiana przez 2 pracownice, w te piwnicy urodziła kociaki. Ale przychodnia została przeznaczona do likwidacji i właściciel zażądał usunięcia kotów; wtedy te kobiety zadzwoniły z prośbą o pomoc. Myślałam, żeby kotkę wypuścić przy tym budynku, byliśmy tam nawet z TZem, ale to dzielnica przemysłowa, bardzo duży ruch; bez tego azylu w postaci piwnicy i dokarmiania kotka zginie. My też czasami wypuszczamy dzikie koty po zabiegu w miejscu odłowienia, ale wracają do znanych miejsc i ludzi, którzy im pomagają. Tutaj musiałbym wypuścić kotkę przy ruchliwej ulicy. Rozważałyśmy wypuszczenie jej u Jagny, ale to też wydanie na nią wyroku. Sprawa dzikuski nie daje mi spokoju, też przeżywam jej traumę i wiem, że żuje w stresie:( Co dla niej w tej sytuacji byłoby dobre, jak jej można pomoc, co mogę jeszcze zrobić? Quote
Tola Posted June 18, 2020 Author Posted June 18, 2020 Mam bardzo dobrą wiadomość - w sobotę schronisko opuści psiak z ostatniego boksu, o którym pisałam przy okazji zabierania Mukiego, że jest dla niego szansa. Jedzie do Warszawy pod opiekę Agnieszki, która jakiś czas temu zabrała zamojskiego owczusia Freda. Bardzo się cieszę i bardzo dziękuję Prosimy o kciuki. Pisio dzisiaj - jest już przeniesiony do oddzielnego boksu 2 2 Quote
elik Posted June 18, 2020 Posted June 18, 2020 11 minut temu, Tola napisał: Co dla niej w tej sytuacji byłoby dobre, jak jej można pomoc, co mogę zrobić? Zagwozdka :( Pytania, jak na razie, bez odpowiedzi :( 1 Quote
elik Posted June 18, 2020 Posted June 18, 2020 Biedactwo :( Widać jak bardzo chce wyjść. Wspaniale, że dostał szansę na lepsze życie. Psiaki, tak jak i ludzie, różnie znoszą warunki. Choć dla wszystkich zwierząt schron to podłe miejsce, ale jedne znoszą to lepiej, inne gorzej. Ten bardzo źle. 1 Quote
Tianku Posted June 19, 2020 Posted June 19, 2020 Ja bym kotke po prostu na wsi u Jaga wypuscila teraz jest lato da sobie bez problemu sama rade a potem przyjdzie na dokarmianie o ile bedzie potrzebowala Na wsi wiele ludzi tez dokarmia dzikie koty wbrew pozoru Czesto przychodza same do gospodarstw w ktorych sa inne zwierzeta To dzika kotka i sobie poradzi nawet bez dokarmiania W lesie zyje calkiem sporo dzikich kotow ktore krzyzuja sie z żbikami i daja sobie swietnie rade.. to wytrawni łowcy 1 Quote
Marysia R. Posted June 19, 2020 Posted June 19, 2020 11 godzin temu, Tola napisał: No właśnie w tym problem, ze nie można jej wypuścić w miejscu odłowienia, bo to miejsce już nie istnieje. Tak jak pisze Jaaga, nie ma możliwości, aby kotka wróciła w dawne miejsce, nie mam gdzie też jej zabrać, nie mam takiego miejsca, takiej osoby, która świadomie wzięłaby dziką kotkę do domu jako jedynego zwierzaka, przyzwyczajała powoli do wychodzenia, bo tylko wtedy byłaby szansa, że w domu bez innych zwierzaków kotka poczułaby się trochę lepiej:( Tutaj w Zamościu, tak jak pisałam wcześniej, kotka żyła przy przychodni, wychodziła na zewnątrz, ale wracała do piwnicy, miała swoje bezpieczne miejsce. Była dokarmiana przez 2 pracownice, w te piwnicy urodziła kociaki. Ale przychodnia została przeznaczona do likwidacji i właściciel zażądał usunięcia kotów; wtedy te kobiety zadzwoniły z prośbą o pomoc. Myślałam, żeby kotkę wypuścić przy tym budynku, byliśmy tam nawet z TZem, ale to dzielnica przemysłowa, bardzo duży ruch; bez tego azylu w postaci piwnicy i dokarmiania kotka zginie. My też czasami wypuszczamy dzikie koty po zabiegu w miejscu odłowienia, ale wracają do znanych miejsc i ludzi, którzy im pomagają. Tutaj musiałbym wypuścić kotkę przy ruchliwej ulicy. Rozważałyśmy wypuszczenie jej u Jagny, ale to też wydanie na nią wyroku. Sprawa dzikuski nie daje mi spokoju, też przeżywam jej traumę. Co dla niej w tej sytuacji byłoby dobre, jak jej można pomoc, co mogę zrobić? 2 godziny temu, Tianku napisał: Ja bym kotke po prostu na wsi u Jaga wypuscila teraz jest lato da sobie bez problemu sama rade a potem przyjdzie na dokarmianie o ile bedzie potrzebowala Na wsi wiele ludzi tez dokarmia dzikie koty wbrew pozoru Czesto przychodza same do gospodarstw w ktorych sa inne zwierzeta To dzika kotka i sobie poradzi nawet bez dokarmiania W lesie zyje calkiem sporo dzikich kotow ktore krzyzuja sie z żbikami i daja sobie swietnie rade.. to wytrawni łowcy Albo znaleźć jakieś jeszcze inne miejsce, nie w centrum miasta, nie przy dużych drogach, może w okolicach jakichś stodół/piwnic i miejsc gdzie koty są dokarmiane i tam ją wypuścić. Uważam podobnie jak Tianku, że kotka sobie poradzi i przystosuje się, nawet jeśli zostanie wypuszczona w obcym miejscu. Quote
elik Posted June 19, 2020 Posted June 19, 2020 2 godziny temu, Tianku napisał: To dzika kotka i sobie poradzi nawet bez dokarmiania W zimie też? Quote
elik Posted June 19, 2020 Posted June 19, 2020 5 minut temu, Marysia R. napisał: kotka sobie poradzi i przystosuje się, nawet jeśli zostanie wypuszczona w obcym miejscu. O ile zostanie wypuszczona w okolicy, gdzie ludzie dokarmiają bezdomne zwierzęta. Tylko gdzie takie miejsce znaleźć? Quote
Jaaga Posted June 19, 2020 Posted June 19, 2020 1 godzinę temu, elik napisał: O ile zostanie wypuszczona w okolicy, gdzie ludzie dokarmiają bezdomne zwierzęta. Tylko gdzie takie miejsce znaleźć? Ja niestety oprócz nas takiego miejsca w okolicy nie znam. Bo to własnie do nas w ciągu roku zostały podrzucone/przyszły 3 koty. Mieszkamy na uboczu, nie mamy sasiadów na razie. Za naszym domem podzielono i sprzedano pola i własnie ruszył ciężki sprzęt do kopania drogi, wkrótce bedą budowane domy. Las nie jest bezpiecznym miejscem dla kota, który całe zycie dostawał pożywienie dostarczane przez człowieka. U nas sa nieduże skrawki lasu i stale w nich polują. Kot jest traktowany przez mysliwych jako szkodnik. I tak odnosze wrażenie, że mysliwych tu jest więcej, niż zwierząt. Z wielką chęcią umiesciłabym kotkę w bezpiecznym i bezstresowym dla niej miejscu. Quote
elik Posted June 19, 2020 Posted June 19, 2020 32 minuty temu, Jaaga napisał: Z wielką chęcią umiesciłabym kotkę w bezpiecznym i bezstresowym dla niej miejscu. Tylko gdzie takie miejsca są? Też uważam, że las nie jest bezpiecznym miejscem ani dla kota, ani dla psa. Quote
Marysia R. Posted June 19, 2020 Posted June 19, 2020 35 minut temu, Poker napisał: Może jakieś ogródku działkowe? Też pomyślałam o działkach, gdzie ktoś albo mieszka na stałe albo tak jak elik u siebie dba, o okoliczne koty. Albo jakimś przyjazne kotom osiedlu, gdzie są karmicieli, pootwierane okienka piwniczne itd. Quote
Gabi79 Posted June 19, 2020 Posted June 19, 2020 6 godzin temu, elik napisał: O ile zostanie wypuszczona w okolicy, gdzie ludzie dokarmiają bezdomne zwierzęta. Tylko gdzie takie miejsce znaleźć? No właśnie, niestety jest wiele potworów trujących koty. Szkoda mi bardzo tej kosteczki. Życie wolno żyjących kotów jest zazwyczaj krótkie i "bogate" w ból i cierpienie. 1 Quote
elik Posted June 19, 2020 Posted June 19, 2020 1 godzinę temu, Marysia R. napisał: Też pomyślałam o działkach, gdzie ktoś albo mieszka na stałe albo tak jak elik u siebie dba, o okoliczne koty. To byłoby dobre rozwiązanie, ale może się zdarzyć, że zasiedziałe koty nie przyjmą jej do rodziny. Moje pilnie strzegą swojego terenu. Dopiero jak któregoś braknie, uzupełnia się stado. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.