Jump to content
Dogomania

Życie w prezencie, Amely, pokonała 1000 km żeby godnie żyć - złamana łapka, chore płuca, przewód pokarm.,stale leczona jest bez pieniędzy :(


Jaaga

Recommended Posts

37 minut temu, Jaaga napisał:

Ewo, Amely wczoraj dostała Cerenię przeciwymiotną, dzis już nie ma jej podanej. boje się podać leki osłonowe, żeby ich nie zwróciła.Do tego ma ciągle ślinotok, kazda minimalna ilość podanego doustnie środka w wiekszości wypływa ze śliną. Mało co z tego przełyka, wiekszosć ląduje na zewnątrz w bańkach sliny. Odwadnia sie przez tę utratę śliny. 

Straszne:( Pozostaje nam tylko trzymać mocno kciuki za nią i za Ciebie:(

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, rozi napisał:

O tym metoclo wyczytałam: Nie należy stosować preparatu:
· jeżeli występują krwawienia z przewodu pokarmowego, niedrożność mechaniczna lub perforacja

Czopka nie utrzyma, wykupka zaraz. Można doodbytniczo olej rycynowy.

Po co męczyć dodatkowo psa..., kleik z siemienia załatwiłby sprawę jeżeli nie czysty do wymieszać z jedzonkiem które je. No chyba coś je skoro jest kupka i ma zatwardzenie.

Np przy wrzodach żołądka zalecają gastrolodzy..., osłoni śluzówkę i da poślizg.

Link to comment
Share on other sites

5 minut temu, [email protected] napisał:

Po co męczyć dodatkowo psa..., kleik z siemienia załatwiłby sprawę jeżeli nie czysty do wymieszać z jedzonkiem które je. No chyba coś je skoro jest kupka i ma zatwardzenie.

Np przy wrzodach żołądka zalecają gastrolodzy..., osłoni śluzówkę i da poślizg.

 

59 minut temu, Jaaga napisał:

 Amely wczoraj dostała Cerenię przeciwymiotną, dzis już nie ma jej podanej. boje się podać leki osłonowe, żeby ich nie zwróciła.Do tego ma ciągle ślinotok, kazda minimalna ilość podanego doustnie środka w wiekszości wypływa ze śliną. Mało co z tego przełyka, wiekszosć ląduje na zewnątrz w bańkach sliny. Odwadnia sie przez tę utratę śliny. 

 

Link to comment
Share on other sites

Cierpienie suni jest niewyobrażalne, oby jak najszybciej zaczęło działać wdrożone leczenie:(

Trzymajcie się obie Jaaga!

 

Kolejne wpłaty na konto fundacji dedykowane Amely:

60 zł - Jan P. Ząbrowo

50 zł - Agnieszka B. Częstochowa

715 zł - bazarek Havanka

53 zł - bazarek Nadziejka

20 zł - Elżbieta K. Szczecin

20 zł - Honorata P. Zawada

20 zł - Małgorzata R. Jasło

Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, Tola napisał:

Cierpienie suni jest niewyobrażalne, oby jak najszybciej zaczęło działać wdrożone leczenie:(

Trzymajcie się obie Jaaga!

 

Kolejne wpłaty na konto fundacji dedykowane Amely:

60 zł - Jan P. Ząbrowo

50 zł - Agnieszka B. Częstochowa

715 zł - bazarek Havanka

53 zł - bazarek Nadziejka

20 zł - Elżbieta K. Szczecin

20 zł - Honorata P. Zawada

20 zł - Małgorzata R. Jasło

Tolu mogłabyś potwierdzić jeszcze bazarku?

Link to comment
Share on other sites

6 minut temu, Tola napisał:

Cierpienie suni jest niewyobrażalne, oby jak najszybciej zaczęło działać wdrożone leczenie:(

Trzymajcie się obie Jaaga!

 

Kolejne wpłaty na konto fundacji dedykowane Amely:

60 zł - Jan P. Ząbrowo

50 zł - Agnieszka B. Częstochowa

715 zł - bazarek Havanka

53 zł - bazarek Nadziejka

20 zł - Elżbieta K. Szczecin

20 zł - Honorata P. Zawada

20 zł - Małgorzata R. Jasło

      prosze o potwierdzenie tutaj na zakonczonym

Malenka modlimy o Ciebie Rozliczony 53 zl Dziekuje! dla dzielnej Amely z ukrainy.. gdzie niema zycia jest tylko ..potwornosc ludzka do 13 .12

Link to comment
Share on other sites

Juz jestem. Nie miałam jak tu wejść, bo większosć dnia siedzimy na kroplówkach albo w przychodni, a to tylko jeden pies do zaopiekowania. Podawanie kroplówki wymaga dwóch osób, bo musimy ją trzymac w kocu i pilnowac, żeby nie gryzła i żeby łapka była wyprostowana. Sama droga do Tychów w godz. popołudniowych to 2 godz w obie strony.

Amely lepiej reaguje na Metronidazol. Leukocyty z 38,1 w dwie doby trochę spadły na 37,4, trochę też zmniejszyly się eozynofile.  Zaczęła też krzepnąć krew. Juz jest skrzepik przy przepłukiwaniu wenflona, wcześniej od razu wylewała się krew z żyły, bo bakterie zaburzyły krzepliwość. Dostaje dwa leki osłonowe na żołądek. Do tego stale nie zrobiła kupy. Wczoraj lekarka ciut jej wyjęła. Nie pomógł olej parafinowy, Metoclopramid, który dostała wczoraj przed południem.

Amely chciałaby jeść, ale nie potrafi. Pije chętnie mleko bez laktozy, jednak nawet ono nie poruszyło stolca. Zwykłego pokarmu nie jest w stanie zjesć. Surowe, mielone na papke mięso lize językiem. Otworzyłam paczkę z mięsem z drobno zmielonymi kośćmi, to trzepiąc głową, mieląc je w pysiu, kwiczała i pluła. Nie rozumiemy tego, bo lekarka zaglądała jej w pysio i nie ma nigdzie w zasięgu wzroku nadżerek. Ma oczyszczone zeby, jeden chory z tyłu usunięty. Wiekszosć pokarmów zakopuje nosem, ale na mięso surowe lub gotowane ma ochotę, tylko nie daje rady jeśc.

Nie mam pojęcia co dalej bedzie. Na następne dni ma kroplówki do czasu, az jelita ruszą i zacznie się normalnie załatwiać. Praktycznie nie je, bo tego co siekaczami uszczknie, a potem omiela językiem i w większosci wypluwa, to nie nie ma co liczyć.

lekarka zaleciła chodzenie, żeby pobudzic perystaltyke jelit, ale Amely wystawiona na zewnątrz po prostu stoi, czasem zrobi parę kroczków i trzęsie się, chwiejąc się na tylnych łapkach.

Na każdy dotyk reaguje wrzaskiem. Wszystko trzeba robić zarzucając na nią koc. Podawanie leków doustnie jest utrudnione, bo trzeba po ociupince, bo zaraz wszysto leci  wręcz bańkami ze śliną, a dodatkowo to oczywiście rodeo, bo Amely nie jest chętna do współpracy. Jeszcze nigdy nie poświęcalismy tyle czasu i zaangazowanie jednemu psu. W ostatnich dniach wszystko kręci się wokół niej. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

6 minut temu, Jaaga napisał:

Juz jestem. Nie miałam jak tu wejść, bo większosć dnia siedzimy na kroplówkach albo w przychodni, a to tylko jeden pies do zaopiekowania. Podawanie kroplówki wymaga dwóch osób, bo musimy ją trzymac w kocu i pilnowac, żeby nie gryzła i żeby łapka była wyprostowana. Sama droga do Tychów w godz. popołudniowych to 2 godz w obie strony.

Amely lepiej reaguje na Metronidazol. Leukocyty z 38,1 w dwie doby trochę spadły na 37,4, trochę też zmniejszyly się eozynofile.  Zaczęła też krzepnąć krew. Juz jest skrzepik przy przepłukiwaniu wenflona, wcześniej od razu wylewała się krew z żyły, bo bakterie zaburzyły krzepliwość. Dostaje dwa leki osłonowe na żołądek. Do tego stale nie zrobiła kupy. Wczoraj lekarka ciut jej wyjęła. Nie pomógł olej parafinowy, Metoclopramid, który dostała wczoraj przed południem.

Amely chciałaby jeść, ale nie potrafi. Pije chętnie mleko bez laktozy, jednak nawet ono nie poruszyło stolca. Zwykłego pokarmu nie jest w stanie zjesć. Surowe, mielone na papke mięso lize językiem. Otworzyłam paczkę z mięsem z drobno zmielonymi kośćmi, to trzepiąc głową, mieląc je w pysiu, kwiczała i pluła. Nie rozumiemy tego, bo lekarka zaglądała jej w pysio i nie ma nigdzie w zasięgu wzroku nadżerek. Ma oczyszczone zeby, jeden chory z tyłu usunięty. Wiekszosć pokarmów zakopuje nosem, ale na mięso surowe lub gotowane ma ochotę, tylko nie daje rady jeśc.

Nie mam pojęcia co dalej bedzie. Na następne dni ma kroplówki do czasu, az jelita ruszą i zacznie się normalnie załatwiać. Praktycznie nie je, bo tego co siekaczami uszczknie, a potem omiela językiem i w większosci wypluwa, to nie nie ma co liczyć.

lekarka zaleciła chodzenie, żeby pobudzic perystaltyke jelit, ale Amely wystawiona na zewnątrz po prostu stoi, czasem zrobi parę kroczków i trzęsie się, chwiejąc się na tylnych łapkach.

Na każdy dotyk reaguje wrzaskiem. Wszystko trzeba robić zarzucając na nią koc. Podawanie leków doustnie jest utrudnione, bo trzeba po ociupince, bo zaraz wszysto leci  wręcz bańkami ze śliną, a dodatkowo to oczywiście rodeo, bo Amely nie jest chętna do współpracy. Jeszcze nigdy nie poświęcalismy tyle czasu i zaangazowanie jednemu psu. W ostatnich dniach wszystko kręci się wokół niej. 

Nie podawaj jej kości nawet zmielonych bo powodują zatwardzenie.Może po domu z nią chodzić zawsze to jakiś ruch byłby.A nie chodzi po ogrodzie bo jest słaba.Piszesz,że się trzęsie to raczej ze słabości.Nikt do konca nie wie co się z nią dzieje może jej się kręcić w głowie ale tylko ona o tym wie.

Link to comment
Share on other sites

5 minut temu, rozi napisał:

Może jakąś rzadką kaszkę na tym mleku? Albo zmiksowany ryż, mięso domieszać? No cokolwiek.

Rozi, ona nie przełyka niczego, co nie jest całkiem płynne,kaszka nie przejdzie :( Karmienie strzykawką nie wchodzi w grę, bo ona dostaje wytrzeszczu oczu już jak zbliżam się ze strzykawką z lekami. Do tego oczy sa stale przekrwione, więc pewnie ma nadcisnienie. Dzieki za pomysł ze zmiksowaniem mięsa, jakoś nie pomyslałam. Kupie jej słoiczek dla dzieci na próbę, a po zakupach spróbuję zmiksować jej ugotowane mięso. 

11 minut temu, Anula napisał:

Nie podawaj jej kości nawet zmielonych bo powodują zatwardzenie.Może po domu z nią chodzić zawsze to jakiś ruch byłby.A nie chodzi po ogrodzie bo jest słaba.Piszesz,że się trzęsie to raczej ze słabości.Nikt do konca nie wie co się z nią dzieje może jej się kręcić w głowie ale tylko ona o tym wie.

Taka paczkę rozmroziłam jako pierwszą, ale ona i tak nie zjadała nawet kawałeczka kości. Zjada to, co uda się na gładko zlizać. odłameczkami kości od razu pluła. Nie mam jak po domu z nią chodzić, bo ona nie chce sie prawie ruszać. Nie chce jej odstaszać szelkami i smyczą, bo nigdy w swoim życiu pewnie ich nie miała załozonych. prowokowałam chodzenie wystawiając ją na trawę, ale robiła parę kroczków i większosć czasu stała.

Nie potrafię tu wstawić faktur i paragonów. Musze chyba poprosić Tole o pomoc.

Link to comment
Share on other sites

2 minuty temu, rozi napisał:

Ja bym surowe wołowe. Ale spytaj może weta.

własnie dostaje surowa wołowinę, ale tylko liże, wiec wiele nie zjada. wczoraj dałam gotowanego kurczaka, żeby zobaczyć reakcję. Była zainteresowana, ale gotowanego nie potrafi przełknąć i wypluła od razu. Dlatego spróbuję jej zmiksować dziś gotowane. zamówiłam jeszcze surowa wołowine ze żwaczami, może to bardziej ją zachęci. Nie wiem tylko, czy dziś dostarczą.

Link to comment
Share on other sites

  • Jaaga changed the title to Życie w prezencie, Amely, pokonała 1000 km żeby godnie żyć - złamana łapka, chore płuca, przewód pokarm.,stale leczona jest bez pieniędzy :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...