Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Agata, ta krew szła pocztą w taki upał ??? Nieodwirowana??? Nie przyszło mi to do głowy, stąd stwierdzenie, że jest źle... Takie badanie jest bez sensu, bo w tych warunkach materiał biologiczny poprostu się psuje niezabezpieczony a wyniki nie są miarodajne....
Ostra hemoliza występuje także jako syndrom chorobowy, ale tak, oczywiście masz rację - ja się nie znam. Tylko znów szkoda Pachcia

  • Replies 2.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Tak zawsze wysyłamy pocztą, bo wysłana rano priorytetem jest na drugi dzień tak jak i kurier.

Aleś Ty kapucynko mądra...
Skończyłam z Tobą dyskusję już jakiś czas temu.

Posted

kapucynko/czeremcho/kordoniu możesz mi wytłumaczyć dlaczego logujesz się na tylu nickach skoro masz takie czyste intencje? I to jeszcze będąc w pracy, wykorzystując środki biednego szpitala, a fe!!
Czy logowanie się na kilku nickach nie jest niezgodne z regulaminem?

Posted

basia0607 napisał(a):
Kurcze Kapucynko ale narobilaś sobie kłopotu. Czy urazy osobiste do jednej osoby były tego warte ?


NIe przypominam sobie, zebym JA miala do kogokolwiek jakieś urazy.

Chodziło i nadal chodzi mi o Pachydera.

Posted

Przecież w każdej chwili możesz przyjść do schroniska, odwiedzić Pachydera, zwłaszcza, że kiedyś byłaś z nami blisko i nikt Cię ze schroniska nigdy nie wypędzał. Po co konspiracja, brudy na forum i 2 sprawy w sądzie.

Posted

basia0607 napisał(a):
Przecież w każdej chwili możesz przyjść do schroniska, odwiedzić Pachydera, zwłaszcza, że kiedyś byłaś z nami blisko i nikt Cię ze schroniska nigdy nie wypędzał. Po co konspiracja, brudy na forum i 2 sprawy w sądzie.


Wiesz, same sprawy w sądzie o niczym nie świadczą. Ważne jest komu sąd przyzna rację.

Posted

Dzięki za informację. Rzeczywiście, ostre słońce dla Pachcia nie jest wskazane, bo może go poparzyć. W ubiegłym roku, gdy Tośka nasza łysy zadek miała też musieliśmy uważać z kąpielami słonecznymi, choć ona lubi się wygrzewać.
Pachciu, jedz Chłopaku, żebyś miał siłę! :)

Posted

Zostal tu (m.inn). poruszony dla mnie bardzo wazny temat wirowania krwi.:multi::lol: Zawsze wydawalo mi się (i zawsze to powtarzalam;)), ze krew jak mieso szybko się psuje i jesli zalezy nam na dokladnych, wymiernych wynikach trzeba ją odwirować (wirowanie dotyczy szczegolnie badań biochemicznych oraz hormonalnych) (wirować mozna np. w wojewodzkim). Z powyzszego ( i z mojego doswiadczenia) wynika, ze weterynarze opiekujący się Pachyderem są odmiennego zdania. Jako laik i "googlowy weterynarz";) podpieram się wypowiedzia laboratorium, do ktorego schronisko (czesto) krew wysyła. Na stronie laboklinu mozna przeczytac jak pobrac krew, jak odwirować, jak wyslac itd.



http://www.laboklin.de/pages/html/pl/service/probke_preanalytik.html

Jestem na totalnym końcu świata, nie ma tu internetu, ale wczoraj otrzymalam telefon ( b. dziękuję:)) w tej całej sprawie (afera Kordonia/Kapucynka;)) i oczywiscie jak najszybciej (czyli dziś) polecialam na internet.
Sytuacja Pachyder byla i jest b. poważna, sprowadzenie zaistniałej dyskusji do poziomu osobistych porachunków nie jest. Też (do czasu) czytalam ten wątek oraz dyskusję ostatnich tygodni. Zgadzam się, ze kilka osob przy tym mniej lub bardziej „oberwalo”...
Omówione tutaj kwestie dot. odczynnika, badan wykonanych lub nie nie wykonanych, rozliczenia lub jego brak nie zmienią swojej natury, tylko dlatego, bo Kapucynka okazała się Kordonią. Dlatego Basia nie zgadzam się z Twoją uwagą odnosnie osobistych urazów.

(Rozmawialam z Ewą, myslę, że da sobie radę z tymi "klopotami" a jesli trzeba będzie za slowa czy sformulowania ktorych użyla, zaplaci. Nie trzeba jej żalować)



(Widzisz każdy ma inny prog tolerancji, ktoś jest mniej lub bardziej opanowany. Na informacje, ze lekarz weterynarii wysyła (do tego typu badań! i w takie upaly) całą krew, nie odwirowaną można tez inaczej zareagować, bardziej dosadnie. Ja rozumiem, że np. osoba taka jak Ewka, która do spraw zwierząt podchodzi bardzo rzetelnie i odpowiedzialnie i posiada w tej kwestii ogromną wiedzę, moze nie utrzymac swoich emocji na wodzy czytając, ze lekarz weterynarii takich rzeczy nie wie. Na przyklad.



Nie będę tego teraz rozwijać....Chciałam tylko zaznaczyć, ze nie oddaje powagi sytuacji i zaangazowania sprawą Pachyderka (chociażby właśnie Kordoni), stwierdzenie, jakoby jej motywacją byly osobiste porachunki z Beatą. (ja wiem, ze tak nie jest- wystarczy wiedzieć, że adopcja Barnaby odbiła się szczecinskiemu Tozowi bardzo gorzko. W tej sprawie zostało wystosowane pismo do OTOZu oraz UM Elbląg- Ewa prosiła (!), by tego nie robić i pismo ostatecznie nie poszło)...i to tyle z mojej strony w tym temacie.

Pozdrawiam Wszystkich ( bez osobistych urazów;))

Posted

Omówione tutaj kwestie dot. odczynnika, badan wykonanych lub nie nie wykonanych, rozliczenia lub jego brak nie zmienią swojej natury, tylko dlatego, bo Kapucynka okazała się Kordonią.


Szacun Charly :) Uważam że te słowa powinny być pogrubione na czerwono i przyklejone na górze każdej strony tego tematu, gdyby się komuś zapomniało :razz:

Posted

Dziewczyny ja nie napisalam tego postu, żeby dzielić i opowiadać się po jakiejs stronie. Nie mogę, bo znam Ewę i poznałam dziewczyny w schronisku i każdą z nich cenię (mimo tu i owdzie osobistych urazów;)) . Wyrażę się jasno- uważam, że w kilku kwestiach (w szczególności tych niewypowiedzianych:)) Kapucynka miała rację. Byly też uwagi w tonie średnio przyjemnym. Ja oczywiście Ewę rozumiem też, bo sama taka jestem, jeśli czuję się sprowokowana, twierdzę, ze mam rację i uważam, ze mi ktos wciska dziecko w brzuch.


Wyobrażam sobie Aga, ile nosisz na swoich barkach- dodatkowo odpowiedzialność tu na wątku za wypowiedzi każdej osoby związanej ze schroniskiem i dyskusje tam na miejscu też nie zawsze "na miejscu"..... W ostateczności nawet odpowiedzialność za „glupią” nie odwirowaną krew jest Twoja. Takie publiczne rozliczanie z każdego potknięcia wlasnego lub innych osób musi być czyms bardzo obciązajacym. Ja przynajmniej otwierając ten wątek zawsze czuję ból w żolądku. Obiło mi się o „oczy”, że dzis w ten gorąc bylas z Sayą w W-wie u Garncarza. To oczywiście ma się nijak do Pachyderka, ale czytając ten wątek odnioslam wrażenie, ze moglabyś odebrać wypowiedzi Kapucynki/Kordoni jako atak za całokształt. A tak myślę nie jest.


Zdaję sobie sprawę, że rozczarowanie jest ogromne. Może z tego wszystkiego wyniknie coś pozytywnego dla Pachcia, albo dla ogólu, a może i nie. Sama nie wiem, nie chcę się wymądrzać i wołać „peace” jak naiwna ciotka w skorzanych laciach. Strasznie przykra jest ta sytuacja. Nie będę więcej pisać, wykorzystam fakt, ze jestem w dziczy daleko od wszystkiego. Zyczę Wam wszystkim....deszczu. U nas dziś padało.

Posted

[quote name='AgaiTheta']
Wiecie jak postępować kiedy w schronisku psu dzieje się krzywda, chcecie, zbierajcie kasę, umieśćcie Pachydera w klinice.



(:roll:ale to już bylo;)
http://www.dogomania.pl/threads/134693-JAK-BARDZO-I-JAK-DŁUGO-CIERPIAŁ-Wygłodzony-chory-PACHYDER-prosi-o-POMOC!?p=14773088&viewfull=1#post14773088)


Oby znalazł Pachciu swojego człowieka- takiego jak Atos znalazł (choroba nie ta, ale właściciel fenomenalny). SZukal szukal w koncu znalazl panaceum na choróbsko swojego pieska. Nie mam teraz linka, ale psiak był łysy totalnie, nie bardzo było wiadomo co mu jest i mimo tego znalazl dom.

250 psów? :(
ide na portel i inne, przynajmniej tak postaram się pomóc.

Posted

AgaiTheta napisał(a):
Biegunka ustąpiła. Mało leżakuje na dworze, bo upał niemiłosierny. Czekamy na wyniki i zamówiłam mu RC Intensunal w puszkach, zobaczymy jak na tą karmę zareaguje.

Doszla juz nowa karma Pachcia?? Ciekawa jestem, czy mu smakuje!

Posted

Przed chwilą dzwoniła Agnieszka . Pachcio już po badaniach . Lekarz stwierdził, że ma bardzo chore serce, które przy tych upałach pracuje resztkami sił. Nie zdziwił się, że pies nie chce jeść bo on na to nie siły.
Wiecej napisze Aga jak wróci z Gdyni. Pachcio dostał leki, pobrano mu krew , wiecej nic nie wiem.

Posted

Cholercia, wyłażą z niego te choróbska jedna po drugiej... Przerabiam to już drugi rok z naszą Tośką. Co jedno wyleczymy, wyłazi kolejne, jakby spod spodu. Chwila spokoju i kolejne "wyzwanie" :shake: Po blisko dwuletnim doświadczeniu z Tosiną powiem tylko, że bez domu, choćby tymczasowego, prowadzicie Dziewczyny walkę z wiatrakami - w dodatku nierówną walkę...:placz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...