kasia14 Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 I co teraz?:( Jeżli Marcel wróci do Murki, to szykuje się mu długi pobyt, a nie mieliśmy aż tyle stałych deklaracji.... Do schronu wrócić nie może, bo chyba umrze z rozpaczy. Ale jak wyadoptować psa, który zachowuje się tak jak Marcel?:(:(:( Nie wiem co myśleć o jego zachowaniu ani co robić:( Quote
piechcia15 Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 analizując jego zachowanie, na myśli mi przychodzi tylko to że Marcel jest bardzo słaby psychicznie i chłopak sie pogubił. Najpierw był w schronie X czasu, później pojechał na jedna nockę do cioci Agatki, a potem na dłuższy czas do Murki, już było fajnie, zadomowił się i znowu siup nowy dom:( i chyba to przerosło jego głowę i serducho:( tak mi sie wydaje. A czu u Murki jest w razie czego miejsce aby mógł wrócic na stare śmieci??ja nie wiem czy to nie będzie jego dożywocie:( chyba że szukać typowo teraz domu z ogrodem, gdzie pies wyładuje swoje złe emocje. Już sama nie wiem co myślec:( obawiam się że mimo wielkich i dobry chęci kariera Marcela w tym domu dobiega końca:( :placz::placz::placz: Quote
agata51 Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Chyba serce mi pęknie, ale Marta nie powinna ryzykować, narażać swojego dziecka na ataki agresji Marcela. Cały czas myślę, co dalej. Na razie staram się nie słuchać głosu rozsądku. Quote
madcat1981 Posted November 9, 2009 Author Posted November 9, 2009 Nie wiem co powiedzieć, naprawdę. Najbardziej mnie boli to, że przecież u Murki on miał kontakt z malutkim dzieckiem i wszystko było OK. Jeżeli na podstawie takich doświadczeń nic nie można o psie powiedzieć pewnego, to jaki jest w ogóle sens szukania im domów:placz: Czy juz zadadły jakieś decyzje? Quote
zuzlikowa Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Nie będę się wypowiadała próbując doradzać jakiekolwiek działania,poza jednym-koniecznie musi być zabezpieczone dziecko! Napisałam jednak do psiej trenerki z behawiorystycznymi umiejętnościami...trenerki z Lublina...z prośbą by szybko sama osobiście zobaczyła Marcela i jego zachowania w naturalnym srodowisku...jeśli odpowie,zaraz podam Wam informacje... Quote
modliszka84 Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Ja nie wiem co z tym psem stało :shake: coś musiało się wydarzyć, że Marcel się tak zachowuje. Rozmawiałam dzisiaj z Martą i z Mariuszem od Murki - potwierdził że Marcel jednym z najpewniejszych psów w hoteliku!!! NIGDY żadnej agresji do nikogo nie wykazał. Ciężko mi uwierzyć w te oceny szkoleniowców.... naprawdę cieżko.... :placz: Marta dziś miała jeszcze skonsultować się z jakimś treserem ze Świdnika. Quote
zuzlikowa Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Nie chcę nikogo krytykować i moja wypowiedź nie taki ma cel.lecz sama pamiętam ile moich działań i zachowań po przyjęciu Bercika do siebie,z biegiem czasu sama klasyfikowałam jako błędne,jako niejasne dla psa...jak wiele jego normalnych zachowań odczytywałam sama błędnie przypisując im zupełnie niewłaściwe znaczenie i reagując na nie też niewłaściwie.Uczyło,to Bertka zachowań jakich wcześniej nie prezentował,ale to ja go nieświadomie tego nauczyłam...obawiam się,że tu może być bardzo podobna sytuacja,ale stwierdzić to można będąc na miejscu,w jego naturalnym środowisku... zabezpieczając dziecko,dałabym szansę obejrzeć zachowanie psa trenerowi...może tu potrzeba jedynie korekty zachowania!...i psa, i człowieka. Quote
__Lara Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Ale się porobiło :( trzymam kciuki żeby się to jakoś dało odplątać! Quote
MakS Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 [quote name='zuzlikowa']Nie chcę nikogo krytykować i moja wypowiedź nie taki ma cel.lecz sama pamiętam ile moich działań i zachowań po przyjęciu Bercika do siebie,z biegiem czasu sama klasyfikowałam jako błędne,jako niejasne dla psa...jak wiele jego normalnych zachowań odczytywałam sama błędnie przypisując im zupełnie niewłaściwe znaczenie i reagując na nie też niewłaściwie.Uczyło,to Bertka zachowań jakich wcześniej nie prezentował,ale to ja go nieświadomie tego nauczyłam...obawiam się,że tu może być bardzo podobna sytuacja,ale stwierdzić to można będąc na miejscu,w jego naturalnym środowisku... zabezpieczając dziecko,dałabym szansę obejrzeć zachowanie psa trenerowi...może tu potrzeba jedynie korekty zachowania!...i psa, i człowieka. święte słowa (odnośnie korekty zachowania)! jak wzięliśmy Maksia nie do końca potrafiliśmy właściwie zinterpretować jego zachowanie i oskarżaliśy go o zły charakter.:( na szczęście znalazł się trener, który nas właściwie pokierował. I takie moje "osobiste" spostrzeżenie- behavioryzm to jednak specyficzna "odnoga" psychologii i moim zdaniem- nie zawsze najbardziej miarodajna. Quote
Murka Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Jutro TZ jedzie po Marcela. Dla mnie to totalna zagadka. U nas nigdy nie wykazywal zadnych oznak dominacji ani agresji, byl raczej bardzo pokorny, ulegly, zastraszony. Niestety psy sie czesto zmieniaja w domach, czesto wystarczy zmiana warunkow, inne podejscie ludzi itp. Poza tym co innego mieszkanie w boksie i kontakt z czlowiekiem kilka razy dziennie a co innego przebywanie z ludzmi caly czas w mieszkaniu. To samo sie tyczy dziecka. Najbardziej miarodajne zachowanie psa wychodzi, gdy mamy go w domu, ale i wtedy nie zawsze wszystko jest tak samo gdy idzie do nowego domu, czasem sa np. problemy z zachowaniem czystosci choc u nas bylo ok. Jestem bardzo ciekawa jak sie Marcel zachowa wobec TZa i jak sie bedzie zachowywal teraz u nas. Quote
eloise Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 oj, chyba zjadło część Murkowego postu ciekawe co się z Marcelem porobiło :shake: Quote
__Lara Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Murka napisał(a):Jutro TZ jedzie po Marcela. Dla mnie to totalna zagadka. U nas nigdy nie wykazywal zadnych oznak dominacji ani agresji, byl raczej bardzo pokorny, ulegly, zastraszony. Niestety psy sie czesto zmieniaja w domach, czesto wystarczy zmiana warunkow, inne podejscie ludzi itp. Poza tym co innego mieszkanie w boksie i kontakt z czlowiekiem kilka razy dziennie a co innego przebywanie z ludzmi caly czas w mieszkaniu. To samo sie tyczy dziecka. Najbardziej miarodajne zachowanie psa wychodzi, gdy mamy go w domu, ale i wtedy nie zawsze wszystko jest tak samo gdy idzie do nowego domu, czasem sa np. problemy z zachowaniem czystosci choc u nas bylo ok. Jestem bardzo ciekawa jak sie Marcel zachowa wobec TZa i jak sie bedzie zachowywal teraz u nas. Właśnie. Wystarczy inne podejście - macie rację dziewczyny. Zobaczymy jak Marcel będzie się teraz zachowywał u Murki. Quote
zachary Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 U Mureczki też jest dziecko... coś z Marcelem niewątpliwie się stało u Marty...Może Marcel okrutnie tęskni za Murką i jej rodzinką, może stracił grunt pod łapami/ kolejny raz zmiana miejsca pobytu/???? Może...dobrze,że Murka go zabiera. Marcel to przypadek identyczny jak innego psa, niedawno wyadoptowanego z dogo-Zary.Tylko nie wiem jeszcze, jak jej historia się skończy???....Ona już nie ma dokąd wrócić... Quote
zuzlikowa Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 [quote name='zuzlikowa']Nie chcę nikogo krytykować i moja wypowiedź nie taki ma cel.lecz sama pamiętam ile moich działań i zachowań po przyjęciu Bercika do siebie,z biegiem czasu sama klasyfikowałam jako błędne,jako niejasne dla psa...jak wiele jego normalnych zachowań odczytywałam sama błędnie przypisując im zupełnie niewłaściwe znaczenie i reagując na nie też niewłaściwie.Uczyło,to Bertka zachowań jakich wcześniej nie prezentował,ale to ja go nieświadomie tego nauczyłam...obawiam się,że tu może być bardzo podobna sytuacja,ale stwierdzić to można będąc na miejscu,w jego naturalnym środowisku... zabezpieczając dziecko,dałabym szansę obejrzeć zachowanie psa trenerowi...może tu potrzeba jedynie korekty zachowania!...i psa, i człowieka. Tak jak wspomniałam pisałam do psiej trenerki...wyraziła zgodę na szybkie działanie w domku Marcela...chętnie zobaczyłaby psiaka i jego reakcje w domku... JEŚLI JEST TAKA POTRZEBA,BO JESZCZE JEST SZANSA DLA MARCELKA W TYM DOMKU,DAJCIE PILNIE ZNAĆ-PODAM NA PW NR TELEFONU DO TRENERKI... ...bardzo proszę,zastanówcie się jeszcze nad oddawaniem Marcela...może to rzeczywiście wymaga tylko korekty zachowań i psa i Waszych...czekam na informację,czy podejmiecie próbę,jest osoba chętna do bezpośredniej pomocy!!! Quote
piechcia15 Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 ja bym próbowała jeszcze, psa zawsze można zabrać... Quote
modliszka84 Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Murka - rozmawiałaś z Martą? może w obliczu postu zuzlikowej jeszcze dzień poczekamy... :roll:? Quote
Murka Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Teraz nie bede dzwonic do Marty. Podalam telefon do niej zuzlikowej. Bedziemy sie kontaktowac jutro. Fajnie by bylo, jakby sie udalo jutro zalatwic ta wizyte, bo tu idzie o czas... tam naprawde sytuacja jest nieciekawa :-( TZ wstepnie umowil sie na ok. poludnie na przyjazd, wiec mozna jeszcze wszystko przesunac. Quote
zuzlikowa Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Rozmawiałam z Asią-trenerką...podałam jej telefon do Marty...zadzwoni rano i umówi sie jeśli to będzie możliwe jeszcze na jutro...nie,na dziś w domu! Chce zobaczyć Marcela- jego zachowanie w otoczeniu jego ludzi... ...nie wiem jaki bedzie wynik tego spotkania,ale myślę,że obu stronom należy się szansa-Marcelowi i domkowi!Tym bardziej,że rzeczą ludzką jest nie umieć wszystkiego,a psią nie być z natury agresywnym... Quote
agata51 Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Marta, Marcin, próbuję sobie wyobrazić, co wy przeżywacie. To takie beznadziejne stwierdzenie, ale uwierzcie, że całym sercem jestem z wami. To takie niesprawiedliwe, że spotkało to właśnie was, ludzi, którzy gotowi byli Marcelowi nieba przychylić. Oprócz tego, że ściska mnie w gardle, to jeszcze łeb mi pęka od myślenia. Spróbowałabym z Asią-trenerką. Cholera, spróbowałabym wszystkiego, żeby dać mu szansę. Z samym diabłem bym paktowała. Cioteczki, no co ja zrobię, że czuję się za niego odpowiedzialna (w końcu go wyadoptowałam, nie?). Oprócz tego... e tam, za dużo tych "opróczów"... Rozpamiętuję, minuta po minucie, te kilkanaście godzin Marcela u mnie. Muszę przejrzeć wątek. Może znajdę coś, co powinno dać mi do myślenia. Ale, na miłość boską, potem był u Murki. Była kobieta, był mężczyzna, było małe dziecko. Czego Marcelowi zabrakło w nowym domu, bo przecież nie miłości? Psów (w schronisku, u mnie, nie był jedynym)? Przestrzeni? Może cierpi na klaustrofobię? To się zdarza u psów? Dobranoc wszystkim. Jeśli w czymś mogę pomóc, jestem. Quote
zuzlikowa Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Asia-trenerka dzwoniła pod podany nr tuż po 8-ej.Odebrał mąż Marty.Kazał dzwonić do żony.Asia czeka teraz na nr do niej.:oops: Agatko...miejmy nadzieję,że może wizyta Asi dojdzie do skutku i da odpowiedź i szansę Marcelkowi i domkowi...miejmy nadzieję! Quote
mru Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 ważne, że ktoś tam był i to widział fajnie, że jeszcze 3 opinia będzie ukryta gresja? to chyba rzadkość, ale skoro tak mówią to faktycznie bez sensu chociaż nie wiem, ja się nie znam :( można też zaryzykować i naprawdę z psem twardo pracować... szkoda naprawdę by była :( ale przecież Marceliniego nikt nie zostawi, nie? biedny, że też nie może sobie przestawić w głowie, że tu chodzi o ważne sprawy! Quote
agata51 Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Przeglądam wątek Marcela. Jestem na 100. stronie. Pamiętacie? A wcześniej: Quote
Basia1968 Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 co się zadziało???:-(:-( taki szczęśliwy piesio:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.