Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 877
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ostatnie dwa dni nie było mnie na dogo z braku czasu....

Promyk generalnie ma się w miare przyzwoicie... jak na niego...

ja już nie usiłuje mu podawać większych porcji jedzenia tylko malutkie i mocno wilgotne...(bo on jak na staruszka przystało mało pije..) więc wymioty ustały, a przy odpowiednim nawilżeniu i kupa sie poprawiła...

staruszek jak śpi to śpi...ale jak sie obudzi i np jest glodny w nocy albo chce siku to glosno szczeka...do oporu aż sie go nie zaspokoi...

jest strasznie śmiesznym żarłokiem...jakoś tym swoim nochalkiem wyczuł garnek z jedzeniem na balkonie i szczekał, szczekał pod drzwiami... wypuściłam go żeby zobaczyć o co chodzi...odnalazł garnek i próbował sforsować pokrywke...

w któryś dzień jak troche sie ożywił to nawet próbował wskoczyć na sofę..ale ta jest dość wysoka...więc nie dał rady ale ostro walczył....

generalnie mam wrażenie, że mimo swoich ograniczeń czerpie on jeszcze radość życia.... przynajmniej przy jedzeniu...;)

czasem nawet podchodzi i wydaje sie, że lubi jak go posmyrać po głowce....czy pleckach...

oczywiście mogę iść z nim do lekarza... we wtorek
jutro mam wyjazd, wroce do domu ok. 19 i nie dam rady...

co mam mu konkretnie zbadać?
krew?

Posted

[quote name='majqa']Kikou, radzę wziąć go do porządnego weta, niech on się wypowie, czy nie warto zrobić chociaż krwi, niech wypowie się również, czy guz, a zwłaszcza ten przy odbycie, jest operowalny i czy nie zaburza on samego wypróżniania. Od czegoś trzeba zacząć, bo tu możemy sobie pogdybać - jest sens/ nie ma sensu.
Jeśli nic się nie zrobi to co dalej?
Możesz mieć go tylko na 2 tyg. Co potem? Jeśli ktoś się objawi, a oby, chętny pomóc DT, musi wiedzieć, z czym ma sie liczyć w znaczeniu zdrowia, pielęgnacji , leczenia psa.
Może nic się nie da zrobić, a pies będzie gasł z dnia na dzień ale niech zadecyduje wet, co z tym fantem i czy poza operowalnością guza, stan psa pozwala na cokolwiek ingerencyjnego. Może można go wspomóc nieoperacyjnie?

nawet jeśli guz jest operowalny...to czy zdecydujemy sie na narkoze?... weterynarze średnio odradzają narkozy już gdzieś od 12-15 roku życia...w jego wieku to 80% szansy, że się nie wybudzi.....

a w ogóle to nasz bohater na zdięciach wygląda dużo korzystniej niż w rzeczywistości:razz: ....ale ma w sobie taką siłę i wolę życia...

mój problem polega na tym, że często wyjeżdżam...a Promyk niezbyt sie nadaje żeby go powierzyć na czas wyjazdu jakiemuś petsitterowi.... już z racji samego zapachu, tego wypadającego siusiaka... itd...

Posted

Kikou, żadną miarą nie zamierzam ingerować w decyzję, jaką podejmiesz. Podpowiadałam tylko udanie się do weta po poradę, czy w ogóle w jakiś sposób (inwazyjny lub nie) można dopomóc Promyczkowi a propos guza, zwłaszcza tego przy odbycie. Wyłącznie baza opinii weta i to takiego, jakiego wybierzesz, jakiemu ufasz, może być dla mnie podstawą do jakichś śmielszych sugestii. Nie mam piesia przed sobą, nie widzę guza, a dysponuję jedynie informacją o dwóch.

Posted

No wreszcie jestem:comp26::shake:
Kasiu,a może oprócz krwi,to zrób mu jeszcze usg?Tak na wszelki wypadek,żeby wiedzieć "co w trawie piszczy".Miałybyśmy jako taki obraz w jakim stanie są narzady wewnętrze Promysia.No tak sobie myslę,że warto byłoby to zrobić...:roll:

Posted

Kasiu, wet oglądał guz przy odbycie i na karku.
Ten przy odbycie w niczym mu nie przeszkadza, jest operowalny, ale w jego wieku ryzyko nie ma sensu, tym bardziej, że nie sprawia mu bólu.
Ten na karku to zmiana skórna, nie związana z głębszą warstwą tkanek (dokładnie go sobie obejrzałam).
Trzymam za Ciebie kciuki Promyczku!

Posted

nescca napisał(a):
Wizyta u lekarza jest konieczna....i czym prędzej tym lepiej.Sprawa siusiaka to może być jakiś ucisk od kręgoslupa. Ale te guzy trzeba sprawdzić koniecznie. Jeśli to jest nie daj Boze nowotworowe to trzeba mu dac spokojnie dozyc.... ale nie pozwolic mu cierpiec.


ale jeden weterynarz przecież go oglądał....
siusiak wypada z powodu słabych mięśni....

a zmiany są łagodne... piesek jest mocno "nadgryziony zębem czasu" ale na pewno nie cierpi, nawet jak robi kupę to nie wygląda żeby go bolało...

Posted

Wizyta u lekarza jest konieczna....i czym prędzej tym lepiej.Sprawa siusiaka to może być jakiś ucisk od kręgoslupa. Ale te guzy trzeba sprawdzić koniecznie. Jeśli to jest nie daj Boze nowotworowe to trzeba mu dac spokojnie dozyc.... ale nie pozwolic mu cierpiec.

...... a tak wogle to slodziak z niego. Trzymaj sie piesku......

Posted

majqa napisał(a):
Wasze ostatnie wpisy zmieniają postać rzeczy. Rozumiem z nich, że: za późno na operację = zagrożenie dla życia piesia ze względu na wiek, sam guz przy pupie nie boli go i niczego nie utrudnia. Zdanie weta - nie tykać, bo nie ma potrzeby.


Tak kochana, masz rację..
Przepraszam, że dopiero teraz o tym piszę, ale jechałam po Kazaana, a wcześniej dogo nie działało..:oops:

Posted

Wasze ostatnie wpisy zmieniają postać rzeczy. Rozumiem z nich, że: za późno na operację = zagrożenie dla życia piesia ze względu na wiek, sam guz przy pupie nie boli go i niczego nie utrudnia. Zdanie weta - nie tykać, bo nie ma potrzeby.

Posted

niepokojące to wszystko było, ale wygląda, że lepiej nie będzie, a i tak najgorzej - jak na jego wiek - nie jest. mimo wszystko zrobiłabym krew, może miec jakies drobiazgi zmniejszające mu komfort. a przy matuzalemowym samopoczuciu kazdy dribiazg się liczy. tak sobie gdybam, nie żebym tu w ogóle chciała lub czuła sie uprawniona głosować...

Posted

witam
byłam dzisiaj na wizycie u Pani ..... Pani miła i sympatyczna , ale moim skromnym zdaniem to nie jest ten domek , troszke male mieszkanko a w domu jest jeszcze duza okolo 5 letnia suka , ktorej niestety nie mialam okazji poznac wiec nie moge powiedziec nic na temat jej temperamentu. Obawiam sie , ze na takim metrazu i przy duzym w miare młodym psiaku przy trybie pracy Pani Sakrbus mogłby sie nienajlepiej czuc. Przykro mi , ze przekazuje takie wiesci ,ale starałam sie byc obiektywna i ocenic wszystko. Mam nadzieje , ze uda sie Pani zaadoptowac pieska w potrzebie tylko moze nieco młodszego.

Posted

[quote name='orpha'] (...) troszke male mieszkanko a w domu jest jeszcze duza okolo 5 letnia suka , ktorej niestety nie mialam okazji poznac (...) Obawiam sie (...) przy trybie pracy Pani Sakrbus mogłby sie nienajlepiej czuc. (...).
Tu rozumiem Cię Orpho. W małym mieszkanku, żywiołowy duży psiak (i to taki, którego nie miałaś okazji poznać) i takie staruteńkie, kruchutkie chucherko, to nierówny rozkład szans. Ile kosztuje zapanowanie nad większym zwierzem, by mały był bezpieczny, wiem, oj wiem. :evil_lol:
Jaki by nie był temperament suni, to nawet nie celowo, a przypadkiem, może trącić malucha i katastrofa gotowa. Skoro i tryb pracy Pani nie zapewniałby pełnej ochrony Skarbunia, to nie ma co ryzykować.
Te wieści nie mobilizują do skoków z radości ale uważam, że lepsze są takie i dalsza droga poszukiwań domku niż rozdzieranie szat, gdyby poszło się na ryzyko i nie daj Bóg...
Jestem Ci bardzo wdzięczna, że znalazłaś czas, by tam pojechać i pomimo zmęczenia emocjami, zdołałaś jeszcze wrzucić nam infomację. :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...