Jump to content
Dogomania

Kielce - tragedia - Erki psy czekają na domki...Dinguś juz nie czeka [*][*][*]


Recommended Posts

  • Replies 1.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Powoli pojawiją się obserwatorzy na allegro, oby coś się ruszyło. Fantastycznie,że wszyscy pamiętają o wpłatach , bo dzięki temu przynajmniej z finansami nie ma w tej chwili problemów.:lol:

Posted

Przepraszam za offa :oops:

Bardzo serdecznie proszę wszystkich o głosowanie na Stowarzyszenie Obrona Zwierząt z Jędrzejowa w marcowej ankiecie Dogo, która ma wyłonić na kogo głosujemy na Krakvecie.


Pierwszy raz bierzemy udział w głosowaniu, pokrótce powiem, że działamy tu fizycznie w trzy osoby, mając pod swoja opieką 30 psów, dodatkowo opór urzędniczej materii, żadnych dotacji oraz ogólną niechęć dla naszych działań ze strony mieszkańców:

http://www.dogomania.pl/forum/f98/krakvet-ankieta-wybieramy-kandydata-dogo-na-marzec-132967/

Z góry dziękujemy za każdy głosik.

Posted

Widzę, że informacja o śmierci :placz::placz::placz: Dingo już tu dotarła. Mogę zacytować tylko siebie z jego wątku, bo na razie to do mnie nie dociera jeszcze :shake:

Majaa napisał(a):
Sama na razie jestem w szoku !
NIE WIEM CO SIĘ STAŁO!!!! :placz::placz::placz::placz::placz:
Kiedy rano wyjeżdżałam z domu, to Dingo razem z Berą jak codzień stali przed budą i się przyglądali mojemu wyjazdowi. Sara spała w budzie w kojcu obok.
Ok. 15 zadzwoniła do mnie osoba, która była w tymczasie u mnie w domu, że Bera nagle zaczęła bardzo dziwnie szczekać, więc poleciała do kojca i znalazła nieruchomego Dingo. Na szczęście byłam w tym czasie z TZ w samochodzie, więc oboje po jakiś 6 - 7 minutach byliśmy w domu. Dingo leżał sztywny w budzie odwrócony tyłem do wejścia, a Bera zdenerwowana szczekała wokół budy:placz::placz::placz:. Nie mogliśmy go wyciągnąć, ale sprawdziłam tętno w tętnicach udowych i :shake: nie było. Mimo, że złapałam atropinę z samochodu licząc, że uda mi się trafić w serce, bo przyznaję nigdy tego nie robiłam, to nawet nie próbowałam, bo ciało Dingo już było mocno zesztywniałe :placz::placz::placz:
Około 15.30 porozumiałam się z Erką i zgodnie zdecydowałyśmy, że należy zrobić sekcję. Teraz czekam na jej wynik, ale bardzo możliwe, że odbędzie się dopiero dzisiaj w nocy, ale raczej jutro ok. południa!

Bera dostała Persen i teraz poszła smętnie do budy ;(

Posted

Też jestem zszokowana , straszna szkoda, może tak jak w przypadku mojej Mikci , która odeszła 2 lata temu w wieku 8 lat to był zawał. Po Mikci nic nie było widać , do ostatniej chwili zachowywała sie jak zdrowy pies.:placz:

Posted

Zmieniłam tytuł wątku Dinga i Bery na: Mała Bera osierocona po śmierci swojego psiego przyjaciela szuka domu
Przeredagowałm też pierwsza stronę:-(
Trzeba będzie też zmienić banner ,ale juz nie dziś .Nie mam dziś do tego głowy - nie moge uwierzyć,że Dingo odszedł

Posted

Bera jest dzielna, twarda, upora sie z tym. Moze znajdzie nowego przyjaciela...
strasznie smutno czytacc takie wiesci o pieskach, ktorym w w sercu po cichu tak bardzo sie kibicuje...:-(
jednak wierze ze Dingo byl szczesliwy przez ten ostatni czas, wraz ze swoja bera i w swoim domu-przeciez on nie wiedzial ze to "tymczasem".
My wszyscy na tej ziemi jestesmy tymczasem... przychodzimy, odchodzimy...
Trzymaj sie Bera, Dingo zawsze bedzie obok...

Posted

gameta napisał(a):
Dingo nie żyje...
Ścięło mnie z nóg... nie wierzę


Nie lubię czytać takich wieści:(
Trudno mi powstrzymać łzy:shake:

Posted

Dorothy napisał(a):
Bera jest dzielna, twarda, upora sie z tym. Moze znajdzie nowego przyjaciela...

Mam nadzieję, że tak będzie!

Dzięki wszystkim za pamięć o Dingusiu [']!
Znów przerzucę swoje słowa z wątku..... już teraz tylko Bery :placz:
Wybaczcie, ale nie stać mnie na więcej już dzisiaj :shake:

Z kilkunastominutowym opóźnieniem, bo nie mogłam się zalogować - zapomnialam hasła swojego z tego wszystkiego:shake:, ale przedstawiam wyniki sekcji Dinga [']. Na razie po smsach i rozmowie tel.:

"Uogólniony nowotwór krężki jelit, części otrzewnowej, pęcherza moczowego z ogniskami przerzutowymi w wątrobie. Bardzo duża ilość krwistego płynu w jamie otrzewnowej. W jamie ustnej obecna wydzielina żołądka - wymiociny".

Na wszelkie moje pytania dotyczące, czy zgon oprócz licznych ognisk nowotworowych, mógł być efektem otrucia, zawału, zatoru itp. odpowiedź brzmiała "Tylko nowotwór, który mógł przebiegać praktycznie bezobjawowo" (tak jak u mojej Dzikiej ['], która odeszła rok temu)

Posted

Teraz ważne, by znależć dom dla Berci , byłoby dopbrze, żeby , do czasu adopcji, trafiła do DT, w którym będzie z człowiekiem w domu. U Majii nie ma takiej możliwości ze względu na jaj własne sunie , które by Bercię zjadły. A samej w kojcu będzie jej bardzo źle i może znowu zacząc uciekać , tak jak już kiedyś próbowała.
Może znacie kogoś , kto przygarnąłby ją do domu???:-(

Posted

betel napisał(a):


Nowy Baner dla Bery.
Bardzo proszę, umieście go w swoich podpisach.



śliczny banerek...a ja pewnie jak zwykle nie będę mogła sobie go dac do podpisu:placz:


biedna Bercia:-(:-(:-(

biedny Dinguś:-(:-(:-( mam nadzieję, ze nie cierpiał...

Posted

andzia69 napisał(a):

biedny Dinguś:-(:-(:-( mam nadzieję, ze nie cierpiał...

Niestety to tylko nasze życzenie na pocieszenie:-(. Psy dopóki mogą, nie dają znać, że je coś boli. Tym bardziej taki dżentelmen jak Dingo.
Ale to dziwne zachowanie Bery dzień wcześniej. Czyżby coś przeczuwała?

Posted

Panca napisał(a):
psy maja swietnie rozwinieta emaptie wiec sadze ze zachowanie Bery nie bylo przypadkowe...

Teraz też tak uważam ..... szkoda tylko, ze nie umiem czytać w psiach myślach:placz::placz::placz:, chociaż wet dzisiaj twierdził, kiedy się widzieliśmy, że to od dawna rozwijający się nowotwór, który tak zlokalizowany mógł dawać objawy praktycznie tylko w ostatniej fazie. Niestety dla lekarza, jak i dla nas była zaskoczeniem nocna sekcja i nie miał aparatu fotograficznego przy sobie, ale opis dokładny oczywiście moge przedstawić, tylko co to da :placz:

Posted

Majaa, mysle ze nawet gdybysmy wiedzieli odrobine wczesniej, to nie moglibysmy nic zrobic... jak leczyc nowotwor z przerzutami?? Cale szczescie ze mial Ciebie, Bere, pelna miche, glaskanko i poczucie ze komus na nim zalezy... chyba ze wiedzac co mu dolega zdecydowalibysmy sie na uspienie. ale kto podjalby taka decyzje? Dingus przezyl swoje ostatnie dni w cierpieniu, ale z poczuciem bezpieczenstwa... nie zawsze mozna COS zrobic. :-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...