natalia_aa Posted July 26, 2008 Author Posted July 26, 2008 Kochana, narazie nie znam żadnych konkretów, cięzko mi coś ustalić przez ochronę danych osobowych. Po prostu jak narazie nie mam możliwości osobistego kontaktu z facetem! Ale z tego, co się dowiedziałam od Wioli z Sopotu, to właściciele zapytani jak sie czuje pies, powiedzieli, że super, zapytani o możliwośc kontroli powiedzieli nie ma problemu, tylko, że przyszłym tygodniu, bo pies jest pod opieką rodziców, a my na wakacje wyjechaliśmy. I do końca nie rozumiem, o co chodzi, czy rodzicom spieprzył i im nie powiedzieli, czy dobrze grają. W każdym bądź razie na wieść o tym, że pies jest w schronisku zbytnio się nie zdziwiono (dziwne...), właściciel miał dzisiaj do nas dzwonić, ale narazie cisza... PS: Jutro postaram się dowiedzieć konkretów, bo nienawidzę takich sytuacji. Quote
Fenris Posted July 26, 2008 Posted July 26, 2008 Taaa jak ja uwielbiam takie sytuacje ... dobrze że jest dogomania i ogólnie zaczyna się jako tako nawiązywanie kontaktów między schroniskami, to naprawdę ułatwia sprawę!! Jak choćby z Luną, mc labka - pierwszy pies jaki trafił do schroniska w Tczewie po przejęciu, w wieczór sylwestrowy - wyadoptowana z Gdyni, od razu ją poznałem i naciskałem na Gdynię by pogrzebali za nią w papierach i odnalazł się właściciel. Quote
akucha Posted July 26, 2008 Posted July 26, 2008 Mam nadzieję, że zwiał rodzicom, a ci się nie przyznali. Nie wierzę, że można pozbyć się takiego pięknego psa ot tak... nie chcę w to wierzyć. To szczylek jeszcze. Quote
natalia_aa Posted July 26, 2008 Author Posted July 26, 2008 Fenris tylko, że to trochę co innego, Gdynia, Tczew, Dąbrówka, a zupełnie "obce" schronisko, "obcy" ludzie z Sopotu. Mam nadzieję, że sprawę uda się rozwiązać. Quote
Fenris Posted July 26, 2008 Posted July 26, 2008 Właśnie o to mi chodzi, że dzięki wolontariuszom to "obce" schronisko przestaje być tak obce i zaczynamy być w stanie rozróżniać między sobą psy i dochodzić dalej ich historii, należałoby przełamać te animozje niezależnie od przeszłości, dla wspólnego, a zwierząt wogóle dobra. Pomijając niesnaski organizacji, ich cele i działania. Więc nie musisz mi tłumaczyć :p bo przecież wiem jak sprawa wygląda. Aż za dobrze. Quote
bombel_2302 Posted July 28, 2008 Posted July 28, 2008 no to dzis jestesmy po kolejnych odwiedzinach u Donxy tylko tym razem bylem z Nataliai Dari(nafi), i z tej wizyty beda zdjecia pewnie na dniach natalia je wrzuci na forum,u Donxy super naprawde lepiej nie mogla trafic dziewczyny jak zobaczyly donxe biegajaca z tyloma zwierzakami byly w szoku zreszta beda zdjecia wiec sami zobaczycie, i napewnoe jeszcze dziewczyny kilka sow dodadza. Quote
tattwa Posted July 28, 2008 Posted July 28, 2008 http://www.allegro.pl/show_item.php?item=408973658 sorry że dopiero teraz ale jestem zawalona robotą...moge robić aukcje regularnie tylko powiem szczerze że różnie aktualnie z czasem stoję i może to trochę się czasem opóźniać - ale jakby coś tzeba było zrobić to dajcie znać :) Metaxa jest sterylizowana? na pierwszej stronie nie ma info a nie mogę znaleźć nigdzie...są może jakieś jej zdjęcia jeszcze? (zanim przekopię się przez wątek, minie kilka dobrych godzin...) aha, i jeszcze taka moja prośba - Natalia, jak wstawiasz na pierwszą opisy psów, mogłabyś pisać jakiej rasy to mix (lub jaka to rasa)? głównie amstaff czy pitbull, bo bullteriera jeszcze odróżniam ;) a na typie bull nie znam się kompletnie...a po co mnozyć moje błędy na allegro jeszcze ;) Quote
natalia_aa Posted July 29, 2008 Author Posted July 29, 2008 Zaktualizowałam/wymieniłam opisy z pierwszej strony. Także spokojnie można ich uzywac do allegro jak i innych ogłoszeń. Innych, lepszych zdjęć Metaxy narazie nie mam. W tytułach allegro poproszę wpisywać wyraz "amstaff", a nie amstaffka :) PS: O Donxie i moich wrażeniach napiszę później. Quote
natalia_aa Posted July 29, 2008 Author Posted July 29, 2008 A teraz kilka słów o wizycie u Donxy: Powiem Wam, że naprawdę to jak ona zyje z tymi wszystkimi zwierzętami wzbudza we mnie zachwyt i zarazem zdziwienie cały czas. Z tym "mini zoo" nie mieszka na stałe, ale jest tam codziennie po kilka godzin, a można tam spotkać, psy sztuk 2, koty sztuk 2, kur i gołębi nie byłam w stanie zliczyć... Właściciel Donxy to starszy pan, mówi o niej z takim ciepłem, że aż łza się w oku kręci. Donxa nie chce zostawać wogóle sama w domu, więc jeżdzi z nowym "tatusiem" do pracy, jazdę samochodem uwielbia, kocha kobiety, nie lubi "ABS", motorów, rowerzystów. Pan Donxy poświęca jej masę czasu, chodzą razem nad jeziora, siedzą po 6h na rybach. Z wody wołami ją trzeba wyciągać... Ponadto kilka razy w tygodniu chodzą na organizowane przz młodych ludzi spotkania tzw pitbullarzy, wszyscy ze swoimi psiakami, z którymi Dona podobno wariuje po placu. Generalnie same superlatywy, poza tym, że potrafi być agresywna w stosunku do ludzi i okropnie broni swojej miski (przed zwierzętami nie), zdarzyło się jej nawet ugryźć właściciela (ale świetnie sobie z tym poradził). A oto ona: Quote
tattwa Posted July 30, 2008 Posted July 30, 2008 zaktualizowałam Metaxę, jakby pojawił się nowe fotki to dokleję zawsze piszę w tytule rasę nie odmieniając przez płeć, ale jakbym się kiedys machnęła to daj cynk, zaraz poprawię - mogę nie zwrócić uwagi w pierwszej chwili :) Donxa super, bombowe ma te uszyska :loveu: Quote
Alicja Posted July 30, 2008 Posted July 30, 2008 Donxa ...rewelacja :loveu::loveu::loveu: http://images23.fotosik.pl/256/4b6933c72b0101d9.jpg a jak z błękitkiem się zakończyło ?? Quote
natalia_aa Posted July 30, 2008 Author Posted July 30, 2008 Błękitek Asterix vel Rexon siedzi na 14 dniowej kawarantannie. Właściciel się nie zgłosił, pewnie to i lepiej. Po 14 dniach i kastracji będzie gotowy do adopcji. Quote
natalia_aa Posted July 30, 2008 Author Posted July 30, 2008 Pierwszy post zaktualizowany. Dodałam amstaffkę Banxę. Quote
karolina1 Posted August 1, 2008 Posted August 1, 2008 Byłam dziś z wizytą u Muki. Mała ma się dobrze, już całkiem zaklimatyzowała się w domu.Z kotem dogaduje się wspaniale razem się bawią, a kot wogóle nie wyciąga pazurków. niestety kociaka w domu nie było.Całymi dniami lata to na podwórku to w domu z dzieckiem.Mała jest bardzo żywiołowa i dobrze, że na się z kim wyszaleć Oczywiście bardzo się stęskniłam za moją byłą tymczasowiczką i musiałam im ją zabrać na spacer Kilka zdjęć z domu: Quote
natalia_aa Posted August 5, 2008 Author Posted August 5, 2008 Luxik od piątku już w nowym domu :loveu: Przebieg adopcji: Adoptowała go młoda para, w rodzinie u nich jest już amstaff i bokserka. Poszłam z nimi na wybiegi w poszukiwaniu psiaka dla nich, szukali czegoś małego... dziesiątki boksów obeszli, zatrzymałam ich przy klatce Luxa opowiedziałam o jego historii (okazało się, że czytali o niej w internecie), chłopak po chwili powiedział do dziewczyny: "Wiesz co ja bym go wziął". Dziewczyna zaczęła go głaskać, patrzyła mu w oczy, ale powiedziała, że musi się zastanowić, poszli dalej chodzić po schronisku, po chwili przyszli po mnie, że już wybrali, poszłam zaprowadzili mnie do klatki z małym psiakiem, który na szczęscie za kilka dni idzie do nowego domu. Dziewczyna spojrzała w tym momencie na chlopaka, a on: "Ty wiesz, co ja myślę", poszli z nowu do klatki Luxa, kucnęli zaczęli miziać, głaskać (Lux chyba wiedział o co chodzi, bo nie skakał jak zawsze, nie szalał, tylko uklękł pokracznie i patrzył na nich, słuchał...), para spojrzała się na siebie, kiwnęli głowami, odwrócili się do mnie i powiedzieli: "Tak on, zabieramy go", w tym momencie emocje doszły zenitu, łzy po moich policzkach płynęły niczym strumień... Poszliśmy do biura, początkowo nikt nie chciał mi uwierzyć, jak zobaczyli tych młodych ludzi z Luxem na smyczy wszyscy momentalnie się popłakaliśmy, ludzie patrzyli na nas trochę dziwnie nie wiedząc o co chodzi, bo nikt z nas nie był w stanie wykrztusić słowa. Spytaliśmy, czy napewno te nogi Luxa im nie przekszadzają, usłyszeliśmy tylko: "To jest pies do kochania, nie na wystawy"... W końcu podpisaliśmy umowę, okazało się, że mieszkają dzielnicę obok schroniska, oczywiście na pożegnanie wszyscy w biurze wytuliliśmy Luxika, jeszcze raz popłynęła rwąca rzek łze, łez szczęscie i nowi właściciele Luxika poszli, pozostawiając nas tonących w morzu łez, każdy z nas chwycił za telefon i ogłosił nowinę wszystkim znajomym związanym z Luxem... Wieści na drugi dzień od nowej pańci: Dzisiaj dzwoniła do mnie nowa "mamusia" Luxa, mówi, że tak kochanego i wpatrzonego w człowieka psa jeszcze nie miała. Wczoraj pojechał z rodzinką, do rodziców nowej pańci, którzy mają amstaffa, psy podobno bawiły się jakby były ze sobą od zawsze, szaleństwa, podgryzanie po faflach, zero agresji z którejkolwiek ze stron. Po powrocie do domu wymęczony Lux spał jak suseł. Nowa pańcia dzwoniła by zapytać jaką karmę powinien dostawać Lux, bo wczoraj z tego całego zamieszania zapomniałam im powiedzieć. Generalnie cała rodzina, wraz z jej nowym członkiem są bardzo szczęśliwi. Zdjęcia gdzieś dopiero za 2 tygodnie, bo w nowym mieszkaniu "rodziców" Luxa nie ma jeszcze internetu. Uprzedziłam, że zapewne za jakiś czas ich odwiedzę i zrobię masę zdjęć... Quote
Wola Posted August 5, 2008 Posted August 5, 2008 a ja już czytałam na wątku Luxika ;) bardzo się cieszę :loveu::loveu: więcej takich happy endów proszę :cool3: Quote
ponka1 Posted August 5, 2008 Posted August 5, 2008 Cudownie, tyle opieki, leczenia i kochania miało sens - dało mu szansę na nowe życie, on swoim charakterem wszystko wynagrodzi, niech będzie szczęśliwy :multi: Quote
natalia_aa Posted August 6, 2008 Author Posted August 6, 2008 Metaxa zostaje na stałe w domu tymczasowym. Linux wykastrowany, Banxa wysterylizowana. Został jeszcze tylko Max, ale trzeba odczekać trochę po szczepieniu. Quote
andzia69 Posted August 6, 2008 Posted August 6, 2008 proszę o pomoc: http://www.allegro.pl/show_item.php?item=414194148 Quote
Atkaaaa Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 natalia_aa napisał(a):Luxik od piątku już w nowym domu :loveu: Przebieg adopcji: Adoptowała go młoda para, w rodzinie u nich jest już amstaff i bokserka. Poszłam z nimi na wybiegi w poszukiwaniu psiaka dla nich, szukali czegoś małego... dziesiątki boksów obeszli, zatrzymałam ich przy klatce Luxa opowiedziałam o jego historii (okazało się, że czytali o niej w internecie), chłopak po chwili powiedział do dziewczyny: "Wiesz co ja bym go wziął". Dziewczyna zaczęła go głaskać, patrzyła mu w oczy, ale powiedziała, że musi się zastanowić, poszli dalej chodzić po schronisku, po chwili przyszli po mnie, że już wybrali, poszłam zaprowadzili mnie do klatki z małym psiakiem, który na szczęscie za kilka dni idzie do nowego domu. Dziewczyna spojrzała w tym momencie na chlopaka, a on: "Ty wiesz, co ja myślę", poszli z nowu do klatki Luxa, kucnęli zaczęli miziać, głaskać (Lux chyba wiedział o co chodzi, bo nie skakał jak zawsze, nie szalał, tylko uklękł pokracznie i patrzył na nich, słuchał...), para spojrzała się na siebie, kiwnęli głowami, odwrócili się do mnie i powiedzieli: "Tak on, zabieramy go", w tym momencie emocje doszły zenitu, łzy po moich policzkach płynęły niczym strumień... Poszliśmy do biura, początkowo nikt nie chciał mi uwierzyć, jak zobaczyli tych młodych ludzi z Luxem na smyczy wszyscy momentalnie się popłakaliśmy, ludzie patrzyli na nas trochę dziwnie nie wiedząc o co chodzi, bo nikt z nas nie był w stanie wykrztusić słowa. Spytaliśmy, czy napewno te nogi Luxa im nie przekszadzają, usłyszeliśmy tylko: "To jest pies do kochania, nie na wystawy"... W końcu podpisaliśmy umowę, okazało się, że mieszkają dzielnicę obok schroniska, oczywiście na pożegnanie wszyscy w biurze wytuliliśmy Luxika, jeszcze raz popłynęła rwąca rzek łze, łez szczęscie i nowi właściciele Luxika poszli, pozostawiając nas tonących w morzu łez, każdy z nas chwycił za telefon i ogłosił nowinę wszystkim znajomym związanym z Luxem... Wieści na drugi dzień od nowej pańci: Dzisiaj dzwoniła do mnie nowa "mamusia" Luxa, mówi, że tak kochanego i wpatrzonego w człowieka psa jeszcze nie miała. Wczoraj pojechał z rodzinką, do rodziców nowej pańci, którzy mają amstaffa, psy podobno bawiły się jakby były ze sobą od zawsze, szaleństwa, podgryzanie po faflach, zero agresji z którejkolwiek ze stron. Po powrocie do domu wymęczony Lux spał jak suseł. Nowa pańcia dzwoniła by zapytać jaką karmę powinien dostawać Lux, bo wczoraj z tego całego zamieszania zapomniałam im powiedzieć. Generalnie cała rodzina, wraz z jej nowym członkiem są bardzo szczęśliwi. Zdjęcia gdzieś dopiero za 2 tygodnie, bo w nowym mieszkaniu "rodziców" Luxa nie ma jeszcze internetu. Uprzedziłam, że zapewne za jakiś czas ich odwiedzę i zrobię masę zdjęć... Spotkałam dziś Luxika ze swoją Pańcią:loveu::loveu: cudowny jest... ale Pani mówi że nie najlepiej z jego zdrowiem, niby coś z jelitami...:roll: Quote
natalia_aa Posted August 9, 2008 Author Posted August 9, 2008 Zadzwonię do jego pani jutro. Nie wiem czy to kwestia jelit, cyz źle dobranej karmy. Jutro się dowiem. Quote
deedee77 Posted August 15, 2008 Posted August 15, 2008 O rany! Max dopiero się dowiedziałam...:( W życiu bym nie przypuszczałą że trafisz do schroniska.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.