Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kochana, narazie nie znam żadnych konkretów, cięzko mi coś ustalić przez ochronę danych osobowych.
Po prostu jak narazie nie mam możliwości osobistego kontaktu z facetem!

Ale z tego, co się dowiedziałam od Wioli z Sopotu, to właściciele zapytani jak sie czuje pies, powiedzieli, że super, zapytani o możliwośc kontroli powiedzieli nie ma problemu, tylko, że przyszłym tygodniu, bo pies jest pod opieką rodziców, a my na wakacje wyjechaliśmy.

I do końca nie rozumiem, o co chodzi, czy rodzicom spieprzył i im nie powiedzieli, czy dobrze grają.

W każdym bądź razie na wieść o tym, że pies jest w schronisku zbytnio się nie zdziwiono (dziwne...), właściciel miał dzisiaj do nas dzwonić, ale narazie cisza...

PS: Jutro postaram się dowiedzieć konkretów, bo nienawidzę takich sytuacji.

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Taaa jak ja uwielbiam takie sytuacje ... dobrze że jest dogomania i ogólnie zaczyna się jako tako nawiązywanie kontaktów między schroniskami, to naprawdę ułatwia sprawę!! Jak choćby z Luną, mc labka - pierwszy pies jaki trafił do schroniska w Tczewie po przejęciu, w wieczór sylwestrowy - wyadoptowana z Gdyni, od razu ją poznałem i naciskałem na Gdynię by pogrzebali za nią w papierach i odnalazł się właściciel.

Posted

Mam nadzieję, że zwiał rodzicom, a ci się nie przyznali. Nie wierzę, że można pozbyć się takiego pięknego psa ot tak... nie chcę w to wierzyć.
To szczylek jeszcze.

Posted

Właśnie o to mi chodzi, że dzięki wolontariuszom to "obce" schronisko przestaje być tak obce i zaczynamy być w stanie rozróżniać między sobą psy i dochodzić dalej ich historii, należałoby przełamać te animozje niezależnie od przeszłości, dla wspólnego, a zwierząt wogóle dobra. Pomijając niesnaski organizacji, ich cele i działania. Więc nie musisz mi tłumaczyć :p bo przecież wiem jak sprawa wygląda. Aż za dobrze.

Posted

no to dzis jestesmy po kolejnych odwiedzinach u Donxy tylko tym razem bylem z Nataliai Dari(nafi), i z tej wizyty beda zdjecia pewnie na dniach natalia je wrzuci na forum,u Donxy super naprawde lepiej nie mogla trafic dziewczyny jak zobaczyly donxe biegajaca z tyloma zwierzakami byly w szoku zreszta beda zdjecia wiec sami zobaczycie, i napewnoe jeszcze dziewczyny kilka sow dodadza.

Posted

http://www.allegro.pl/show_item.php?item=408973658

sorry że dopiero teraz ale jestem zawalona robotą...moge robić aukcje regularnie tylko powiem szczerze że różnie aktualnie z czasem stoję i może to trochę się czasem opóźniać - ale jakby coś tzeba było zrobić to dajcie znać :)

Metaxa jest sterylizowana? na pierwszej stronie nie ma info a nie mogę znaleźć nigdzie...są może jakieś jej zdjęcia jeszcze? (zanim przekopię się przez wątek, minie kilka dobrych godzin...)

aha, i jeszcze taka moja prośba - Natalia, jak wstawiasz na pierwszą opisy psów, mogłabyś pisać jakiej rasy to mix (lub jaka to rasa)? głównie amstaff czy pitbull, bo bullteriera jeszcze odróżniam ;) a na typie bull nie znam się kompletnie...a po co mnozyć moje błędy na allegro jeszcze ;)

Posted

Zaktualizowałam/wymieniłam opisy z pierwszej strony.
Także spokojnie można ich uzywac do allegro jak i innych ogłoszeń.
Innych, lepszych zdjęć Metaxy narazie nie mam.

W tytułach allegro poproszę wpisywać wyraz "amstaff", a nie amstaffka :)

PS: O Donxie i moich wrażeniach napiszę później.

Posted

A teraz kilka słów o wizycie u Donxy:
Powiem Wam, że naprawdę to jak ona zyje z tymi wszystkimi zwierzętami wzbudza we mnie zachwyt i zarazem zdziwienie cały czas.
Z tym "mini zoo" nie mieszka na stałe, ale jest tam codziennie po kilka godzin, a można tam spotkać, psy sztuk 2, koty sztuk 2, kur i gołębi nie byłam w stanie zliczyć...
Właściciel Donxy to starszy pan, mówi o niej z takim ciepłem, że aż łza się w oku kręci.
Donxa nie chce zostawać wogóle sama w domu, więc jeżdzi z nowym "tatusiem" do pracy, jazdę samochodem uwielbia, kocha kobiety, nie lubi "ABS", motorów, rowerzystów.
Pan Donxy poświęca jej masę czasu, chodzą razem nad jeziora, siedzą po 6h na rybach. Z wody wołami ją trzeba wyciągać... Ponadto kilka razy w tygodniu chodzą na organizowane przz młodych ludzi spotkania tzw pitbullarzy, wszyscy ze swoimi psiakami, z którymi Dona podobno wariuje po placu.
Generalnie same superlatywy, poza tym, że potrafi być agresywna w stosunku do ludzi i okropnie broni swojej miski (przed zwierzętami nie), zdarzyło się jej nawet ugryźć właściciela (ale świetnie sobie z tym poradził).
A oto ona:









Posted

zaktualizowałam Metaxę, jakby pojawił się nowe fotki to dokleję

zawsze piszę w tytule rasę nie odmieniając przez płeć, ale jakbym się kiedys machnęła to daj cynk, zaraz poprawię - mogę nie zwrócić uwagi w pierwszej chwili :)

Donxa super, bombowe ma te uszyska :loveu:

Posted

Byłam dziś z wizytą u Muki. Mała ma się dobrze, już całkiem zaklimatyzowała się w domu.Z kotem dogaduje się wspaniale razem się bawią, a kot wogóle nie wyciąga pazurków. niestety kociaka w domu nie było.Całymi dniami lata to na podwórku to w domu z dzieckiem.Mała jest bardzo żywiołowa i dobrze, że na się z kim wyszaleć Oczywiście bardzo się stęskniłam za moją byłą tymczasowiczką i musiałam im ją zabrać na spacer

Kilka zdjęć z domu:





Posted

Luxik od piątku już w nowym domu :loveu:
Przebieg adopcji:

Adoptowała go młoda para, w rodzinie u nich jest już amstaff i bokserka.
Poszłam z nimi na wybiegi w poszukiwaniu psiaka dla nich, szukali czegoś małego... dziesiątki boksów obeszli, zatrzymałam ich przy klatce Luxa opowiedziałam o jego historii (okazało się, że czytali o niej w internecie), chłopak po chwili powiedział do dziewczyny: "Wiesz co ja bym go wziął". Dziewczyna zaczęła go głaskać, patrzyła mu w oczy, ale powiedziała, że musi się zastanowić, poszli dalej chodzić po schronisku, po chwili przyszli po mnie, że już wybrali, poszłam zaprowadzili mnie do klatki z małym psiakiem, który na szczęscie za kilka dni idzie do nowego domu.
Dziewczyna spojrzała w tym momencie na chlopaka, a on: "Ty wiesz, co ja myślę", poszli z nowu do klatki Luxa, kucnęli zaczęli miziać, głaskać (Lux chyba wiedział o co chodzi, bo nie skakał jak zawsze, nie szalał, tylko uklękł pokracznie i patrzył na nich, słuchał...), para spojrzała się na siebie, kiwnęli głowami, odwrócili się do mnie i powiedzieli: "Tak on, zabieramy go", w tym momencie emocje doszły zenitu, łzy po moich policzkach płynęły niczym strumień...

Poszliśmy do biura, początkowo nikt nie chciał mi uwierzyć, jak zobaczyli tych młodych ludzi z Luxem na smyczy wszyscy momentalnie się popłakaliśmy, ludzie patrzyli na nas trochę dziwnie nie wiedząc o co chodzi, bo nikt z nas nie był w stanie wykrztusić słowa.
Spytaliśmy, czy napewno te nogi Luxa im nie przekszadzają, usłyszeliśmy tylko: "To jest pies do kochania, nie na wystawy"...
W końcu podpisaliśmy umowę, okazało się, że mieszkają dzielnicę obok schroniska, oczywiście na pożegnanie wszyscy w biurze wytuliliśmy Luxika, jeszcze raz popłynęła rwąca rzek łze, łez szczęscie i nowi właściciele Luxika poszli, pozostawiając nas tonących w morzu łez, każdy z nas chwycił za telefon i ogłosił nowinę wszystkim znajomym związanym z Luxem...



Wieści na drugi dzień od nowej pańci:

Dzisiaj dzwoniła do mnie nowa "mamusia" Luxa, mówi, że tak kochanego i wpatrzonego w człowieka psa jeszcze nie miała.

Wczoraj pojechał z rodzinką, do rodziców nowej pańci, którzy mają amstaffa, psy podobno bawiły się jakby były ze sobą od zawsze, szaleństwa, podgryzanie po faflach, zero agresji z którejkolwiek ze stron.
Po powrocie do domu wymęczony Lux spał jak suseł.
Nowa pańcia dzwoniła by zapytać jaką karmę powinien dostawać Lux, bo wczoraj z tego całego zamieszania zapomniałam im powiedzieć.
Generalnie cała rodzina, wraz z jej nowym członkiem są bardzo szczęśliwi.

Zdjęcia gdzieś dopiero za 2 tygodnie, bo w nowym mieszkaniu "rodziców" Luxa nie ma jeszcze internetu.
Uprzedziłam, że zapewne za jakiś czas ich odwiedzę i zrobię masę zdjęć...

Posted

Cudownie, tyle opieki, leczenia i kochania miało sens - dało mu szansę na nowe życie, on swoim charakterem wszystko wynagrodzi, niech będzie szczęśliwy :multi:

Posted

natalia_aa napisał(a):
Luxik od piątku już w nowym domu :loveu:
Przebieg adopcji:

Adoptowała go młoda para, w rodzinie u nich jest już amstaff i bokserka.
Poszłam z nimi na wybiegi w poszukiwaniu psiaka dla nich, szukali czegoś małego... dziesiątki boksów obeszli, zatrzymałam ich przy klatce Luxa opowiedziałam o jego historii (okazało się, że czytali o niej w internecie), chłopak po chwili powiedział do dziewczyny: "Wiesz co ja bym go wziął". Dziewczyna zaczęła go głaskać, patrzyła mu w oczy, ale powiedziała, że musi się zastanowić, poszli dalej chodzić po schronisku, po chwili przyszli po mnie, że już wybrali, poszłam zaprowadzili mnie do klatki z małym psiakiem, który na szczęscie za kilka dni idzie do nowego domu.
Dziewczyna spojrzała w tym momencie na chlopaka, a on: "Ty wiesz, co ja myślę", poszli z nowu do klatki Luxa, kucnęli zaczęli miziać, głaskać (Lux chyba wiedział o co chodzi, bo nie skakał jak zawsze, nie szalał, tylko uklękł pokracznie i patrzył na nich, słuchał...), para spojrzała się na siebie, kiwnęli głowami, odwrócili się do mnie i powiedzieli: "Tak on, zabieramy go", w tym momencie emocje doszły zenitu, łzy po moich policzkach płynęły niczym strumień...

Poszliśmy do biura, początkowo nikt nie chciał mi uwierzyć, jak zobaczyli tych młodych ludzi z Luxem na smyczy wszyscy momentalnie się popłakaliśmy, ludzie patrzyli na nas trochę dziwnie nie wiedząc o co chodzi, bo nikt z nas nie był w stanie wykrztusić słowa.
Spytaliśmy, czy napewno te nogi Luxa im nie przekszadzają, usłyszeliśmy tylko: "To jest pies do kochania, nie na wystawy"...
W końcu podpisaliśmy umowę, okazało się, że mieszkają dzielnicę obok schroniska, oczywiście na pożegnanie wszyscy w biurze wytuliliśmy Luxika, jeszcze raz popłynęła rwąca rzek łze, łez szczęscie i nowi właściciele Luxika poszli, pozostawiając nas tonących w morzu łez, każdy z nas chwycił za telefon i ogłosił nowinę wszystkim znajomym związanym z Luxem...



Wieści na drugi dzień od nowej pańci:

Dzisiaj dzwoniła do mnie nowa "mamusia" Luxa, mówi, że tak kochanego i wpatrzonego w człowieka psa jeszcze nie miała.

Wczoraj pojechał z rodzinką, do rodziców nowej pańci, którzy mają amstaffa, psy podobno bawiły się jakby były ze sobą od zawsze, szaleństwa, podgryzanie po faflach, zero agresji z którejkolwiek ze stron.
Po powrocie do domu wymęczony Lux spał jak suseł.
Nowa pańcia dzwoniła by zapytać jaką karmę powinien dostawać Lux, bo wczoraj z tego całego zamieszania zapomniałam im powiedzieć.
Generalnie cała rodzina, wraz z jej nowym członkiem są bardzo szczęśliwi.

Zdjęcia gdzieś dopiero za 2 tygodnie, bo w nowym mieszkaniu "rodziców" Luxa nie ma jeszcze internetu.
Uprzedziłam, że zapewne za jakiś czas ich odwiedzę i zrobię masę zdjęć...


Spotkałam dziś Luxika ze swoją Pańcią:loveu::loveu:
cudowny jest... ale Pani mówi że nie najlepiej z jego zdrowiem, niby coś z jelitami...:roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...