Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Z pewnością - jedna WIELKA! :D

 

Aha, i jeszcze jeden powód do radości - Kimi po operacji kręgosłupa już... biega! I - jak zeznaje p. Marcin - znów się zrobiła z niej taka zołza, jaką była przed chorobą, co ogromnie wszystkich cieszy :D

Posted

Cieszę się bardzo z dobrych wieści o Kimi! (Chyba dobrze, że Państwo zdecydowali się na operację, bo dalsze odwlekanie mogłoby pogorszyć stan psinki).

 

Tosia ma świetne ubarwienie!

Fajnie że odpuściła Kropci (oby tak samo było na jej terenie ;)).

Posted

Myślę, że dobrze z tą operacją, choć drżałam bardzo, a dr T. się urlopował...

 

Tosia jest bardzo podobna do Gapci, tylko z usposobienia inna, bo na szczęście nie zdążyła poznać co "człowiek potrafi".

Myślę, że jak już się tak zaprzyjaźniła z Kropcią, nie będzie problemu i wszędzie da się poszaleć ;)

Posted

Póki co zwrot Igły z adopcji został odroczony... P. Henryk staje na głowie, żeby Igła mogła z nim zostać. Znalazł już mieszkanie, gdzie będzie mógł zamieszkać z psem przez kolejne 2 miesiące (czyli razem 3), a wczoraj zabrał ją na próbę do pracy na cały dzień. Zaakceptowała całą męską załogę, a załoga się przekonała jaki z Igły jest fajny i niekłopotliwy pies. P. Henryk ma wielką nadzieję, że z upływem czasu pojawią się kolejne, korzystne dla niego i Igły rozwiązania. I za to będę wznosić modły do wszystkich świętych i nie tylko. Bo pomijając tragedię psa, któremu nie da się po prostu pewnych rzeczy wytłumaczyć, to rozstanie z Igłą byłoby dla p. Henryka kolejną negatywną emocją, podcinającą mu skrzydła...

 

Taką fotkę dostałam wraz z mailem - dobitnie świadczy o tym, że Igła jest dla p. Henryka kimś więcej niż tylko psem. Nie w każdym bowiem domu pies jada na "spersonalizowanej" porcelanie ;) :D

 

iga_zpsdbwlrlbp.jpg

Posted

Tosia faktycznie podobna do Gapcioszka mojego mizianego, a za Igiełkę i pana Henryka będę trzymać kciuki. Bo wiem co to znaczy jak się człowiekowi nie układa.

Posted

Igła to faktycznie Igła nie Igiełka :) ale urocze pyszczysko ma. Może im się uda przetrwać. Jak mawiał Dalajlama, "jeśli myślisz, że jesteś za mały, żeby coś zmienić, spróbuj zasnąć z komarem latającym nad uchem" może niedokładnie zacytowałam, ale wiecie o co chodzi :)

  • 3 weeks later...
Posted

Co się polepszy, to się... popie...rniczy :(

 

Jeszcze radość z powodu adopcji Poli do Hopciowej Rodziny nie opadła, a już się pojawiły kolejne czarne chmury :(

 

Tym razem chodzi o Lupusa... Zaczął się dziwnie zachowywać, chodzi nocami po domu, ugryzł męża Edyty, potrafi się nagle zerwać z posłania, bez celu przebiec na drugi koniec mieszkania, taranując wszystko po drodze, po czym wrócić na posłanie i udawać, że nic się nie stało, potrafi wejść na jakąś przeszkodę na spacerze. I co najgorsze - warczy i się szczerzy na dziecko :( Dopóki Grześ był malutki i nie wędrował po mieszkaniu, wszystko było OK. Teraz bardzo się garnie do psa (niestety, z relacji wynika, że rodzice nie do końca nad tym panują), a Lupi wyraźnie sobie takich kontaktów nie życzy. Edyta jest w desperacji, mąż zaczął naciskać nawet na oddanie psa! Wiadomo - bezpieczeństwo domowników, a w szczególności dzieci jest absolutnym priorytetem...

 

Po kilku rozmowach telefonicznych z Państwem doszliśmy do wniosku, że Lupusowi może coś dolegać. To już jest mocno starszy pan - wg książeczki urodził się w 2007 roku (czyli ma 8 lat), ale może mieć i 10, a jest duży i starość szybciej go dopada. Państwo byli z nim u jakiejś pani doktor, ale ta bała się go i nawet go nie osłuchała!!! "Zaocznie" dała mu leki na serce, bo opiekunowie zeznali, że pies dużo i często dyszy. Po tych lekach nie było żadnej poprawy, a w dodatku Lupus obsikał cały dom - sikał nawet pod siebie :(

 

Po konsultacji z największym fanem Lupusa, czyli Dominikiem (njangu) - dla niewtajemniczonych to ten, który na rzecz domu dla Lupusa przebiegł maraton warszawski! :), została wspólnie podjęta decyzja, że przywieziemy Lupiego na konsultację do naszego Doktora. Państwo nie są zmotoryzowani, niestety. Dominik postanowił zasponsorować podróż Lupusa do lecznicy i z powrotem. Jesteśmy umówieni na czwartek. Zaraz po pracy pędzimy z Dominikiem do Makowa, zabieramy Lupusa i Pana i grzejemy do Nowego Dworu, żeby zdążyć przed zamknięciem lecznicy... Z naszym Doktorem już rozmawiałam, jesteśmy umówieni. Zaczniemy od badań przesiewowych, tzn. od analizy krwi sprawdzającej funkcjonowanie organów wewnętrznych, od RTG kręgosłupa i ewentualnie USG jamy brzusznej, jeśli coś Doktora zaniepokoi. Niestety, bierzemy pod uwagę zmiany neurologiczne i demencyjne, ale ze wszystkich sił staramy się być dobrej myśli i wierzymy, że uda się pomóc i psu i Rodzinie...

Posted

Niedawno Ich widziałam na spacerze całą rodziną. Strasznie smutna wiadomość o Lupusie :( . Mijamy się z nim z daleka, bo Bliss go nie toleruje od samego początku, a to z nią przeważnie się z Nimi spotykam.

Z całej siły trzymam kciuki za Lupusa i jego Ludzi.

Posted

[attachment=16214:20150503_104144.jpg]

 

[attachment=16215:20150518_182323.jpg]

 

[attachment=16216:20150524_170206.jpg]

 

[attachment=16217:20150531_114131.jpg]

 

[attachment=16218:20150531_114208.jpg]

 

[attachment=16219:20150629_092855.jpg]

 

 

 

Z wielkimi pozdrowieniami od Emiśki :)

 

 

Posted

Jaka cudna niespodzianka! Baaaaaaaaaaardzo dziękuję, Panie Marcinie :D Jak miło zobaczyć "moją" Luśkę-Kluśkę :)

Widzę, że się urlopowała w pięknych okolicznościach przyrody, a ostatnie zdjęcie wskazuje, że i obowiązki swoje miała i obejścia pilnowała ;)

Serdecznie pozdrawiam całą Emiśkową Rodzinę :)

 

Ja to jednak jestem jakaś wiedźmo-czarownica.... Od 2 dni po głowie chodziła mi Sonia, a tu wczoraj wieczorem telefon - p. Patrycja! :D Zadzwoniła odmeldować, że jej plan zapsienia Rodziców (w szczególności Mamy) wypalił w 200% :) Mama, która już nie pracuje i marnie znosiła samotny pobyt w domu (mąż jeszcze aktywny zawodowo) ma wreszcie "obowiązek" ;) Musi gotować Nioni i głowić się na co akurat tego dnia miałaby ochotę. Musi czesać, wycierać łapeczki, zabawiać rozmową, przenosić psie łóżeczko z domu do ogrodu i z powrotem - huk roboty! :D A przede wszystkim musi chodzić na spacerki, które Sonia uwielbia i dzięki temu poznaje sąsiadów i innych psiarzy, co też jest bardzo ważne, bo Państwo mieszkają w nowym domu od niedawna i nikogo nie znali.

Niońkowa łapka już pięknie zarosła i jest używana na równi z pozostałymi trzema. Pomimo różnorodności posiłków, waga psicy jest pilnie strzeżona, co mnie bardzo cieszy. Futro się błyszczy, oczka żywe. Sonia nadal nie przepada za byciem w ogrodzie - jak już wreszcie może być w domu, skwapliwie z tego korzysta i czasami wręcz do ogrodu trzeba ją wynosić! Na tarasie ma swój specjalny dywanik, żeby nie leżała na kaflach, bo "ciągnie". Niedawno spędziła tydzień u p. Patrycji, bo Rodzice z wnukami pojechali w góry. P. Patrycja mówi, że Soniek jest psem absolutnie bezproblemowym. Z Negri może nie ma jakiejś super przyjaźni, ale się bez problemu tolerują (choć są zazdrosne o głaski). P. Patrycja przeżyła też chwile grozy, bo wracając ze spaceru z mężem i obydwoma suczkami, gdzieś albo padł strzał albo zagrzmiało. Sonia tak spanikowała, że wysmyknęła się z obroży i zaczęła uciekać. Państwo biegli za nią, ale po kilkudziesięciu metrach już mieli pewność, że Sonia pędzi do domu. Bezbłędnie skręcała w kolejne uliczki i gdy dobiegli, rzeczywiście czekała pod furtką.  P. Patrycja aż się popłakała - z nerwów, a przede wszystkim dlatego, że - jeśli pamiętacie - Sonia ma w sobie śrut, więc do niej strzelano... i teraz tak się wystraszyła i pewnie jej przykre wspomnienia powróciły :( A po powrocie Rodziców, Sonia oszalała ze szczęścia, wskoczyła do ich auta i nawet się za p. Patrycją nie obejrzała. Jechała do DOMU!

Posted

Jak to zwykle w życiu dobre wiadomości przeplatają się z tymi złymi :(

Bardzo mocno trzymam kciuki za Lupusa i jego rodzinę, mam nadzieję że uda się im pomóc.

A z wieści od Emisi i od Nioni bardzo się cieszę :) Obie sunie miały w życiu dużo szczęścia :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...