dorcia01 Posted December 23, 2014 Posted December 23, 2014 Pełna „kulturka” jedzenia. Coś takiego Zulcia skończyła jeść przed Aszką! Quote
Nutusia Posted December 23, 2014 Author Posted December 23, 2014 Dziękuję, Dorciu :) A fotki Aszki przy jedzeniu nie są przypadkowe, bo od p. Ewy płyną wieści następujące: "Jak się szuka, to rozwiązanie się znajdzie - Aszka je już bardzo ładnie sama (gryzie, przebiera w kąskach, siada przy jedzeniu i je powoli, dokładnie) foto zrobiłam dziś rano. Jabłka i kości prasowane do gryzienia mają w ciągłym dostępnie i Aszka się na nie przestała rzucać. Jak Pani pisałam wcześniej karmiłam ją z ręki, potem napisałam do Royal Canin prosząc o radę jak karmić takiego głodzonego pieska, ale mi nie odpisali. Uważałam, że powinni mieć jakieś doświadczenie w tym względzie. W końcu zaczęłam szukać karmy, która swoim kształtem i wielkością wpłynie na sposób jedzenia Asiulki, ale będzie przeznaczona też dla psów małych - to karma Lukullus." Tak więc do świątecznych posiłków Aszka zasiądzie jako pies kulturalny i umiejący się zachować przy psim stole :) Najbardziej mnie rozczuliły te jabłuszka na talerzyku ;) Quote
jola_li Posted December 24, 2014 Posted December 24, 2014 W ten dawny grudniowy wieczór, co Bóg dobrze pamięta przy żłóbku Maleńkiego pierwsze były zwierzęta. Lizały go po stópkach, oddechem ogrzewały, żeby się nie zaziębił w tym żłóbku Jezus mały. Dlatego dziś wszystkim życzę - i ludziom i zwierzętom,by dla każdego to było piękne, cudowne Święto. B. Borzymowska Quote
Nutusia Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 Słowa Pani Barbary, jak zwykle bardzo wzruszające i jakże prawdziwe w swej wymowie... A ja przy okazji "zaczepki" w postaci świątecznych życzeń dostałam całe mnóstwo zdjęć ;) Jak tylko wgram - podzielę się z Wami moją radością :) Quote
Nutusia Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 To zaczynam! Najpierw wieści od Emi (dawniej Lusi): A co do Emiśki naszej... Jest radosnym łobuziakiem, jest kochana, zdrowa. I nic jej nie przeszło z głaskaniem - jest do zagłaskania :) Trochę się nie dogaduje z innymi psami, więc to też bez zmian ;) Z naszymi psami się świetnie dogadywała już chwilę po przyjeździe ze schronu. No, ale teraz jedynactwo jej już zdążyło do łebka uderzyć ;) (O matko, jak mnie wkurza, że nie mogę wstawić zdjęcia normalnych rozmiarów!!!!!!!!) Jak widać na fotkach, Emi uczestniczyła w ubieraniu choinki, a potem się trochę fochnęła, bo nie dopuścili jej do przygotowań kulinarnych! :) Quote
Nutusia Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 Pan Paweł - opiekun Hopki bis, napisał tradycyjnie w żołnierskich słowach: "Dziękujemy za pamięć i życzenia, u nas wszystko w jak najlepszym porządku" :) Co zresztą widać na fotkach ;) Hopcia bis, czyli pies, który teoretycznie miał nie wchodzić na fotele :) Quote
Nutusia Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 Cudna Kaya i wieści o niej od Pani Beaty: Kaya ma się dobrze, choć w Wigilije przemowic nie chciała - nie narzekała ani nie chwaliła, ale po kanapach i lożkach sypia, przy stole zasiada, a za ciasteczko, oczywiście psie, da się nawet po ludzku ubrać i wtedy cała psia wiedza i inteligencja się chwali... jakby ludzki język bardziej rozumiejąc ;)w zdrowiu i kondycji dobrej, choć talii osy brak. A, i nie ma zabawki, która by sie jej ząbkom oparła - mikołajkowy prezent 5 min. nie wytrwal... I piękność, która wyrosła z naszego szczeniątka: Quote
Nutusia Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 Z domu Mamby (teraz Moli) wieści następujące od Janka: "Moli miewa się wyśminicie, jest super i nienawidzi wszystkich maych, białych piesków i pijaków. Przesyłam jej nienajlepsze, ale najbardziej aktualne zdjęcie w przebraniu mrozoodpornego pancernika / czarnej choinki." Oto fotka: Quote
Nutusia Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 Z domu Mamby (teraz Moli) wieści następujące od Janka: "Moli miewa się wyśminicie, jest super i nienawidzi wszystkich maych, białych piesków i pijaków. Przesyłam jej nienajlepsze, ale najbardziej aktualne zdjęcie w przebraniu mrozoodpornego pancernika / czarnej choinki." Oto fotka: Quote
Nutusia Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 Kolej na Śmieszkę: Pani Asia pisze: "Śmiecha ma przyjaciółkę Balbinkę, która się do nas jakimś cudem przybłąkała i została, choć Śmieszka kotów nie toleruje. Ale tej kici nie przegnała i pomału się do niej przekonuje... chyba?....." Quote
Nutusia Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 I nasza 40-tka, czyli malutka Tosia: "Proszę przyjąć najlepsze życzenia poświąteczne i noworoczne od całej ferajny skulskiej, z Tosią alias Antoniną na czele. Tośka jakby poważnieje, choć wydawało mi się to niemożliwe… powaga polega na tym, ze choinką nie wykazała większego zainteresowania, bo przecież kilka ukradzionych pasków lamety się nie liczy! Poza tym zostaje w domu (z Korą i Melą oczywiście) i w zasadzie nie broi, jeśli czas mojej nieobecności nie przekracza dwóch godzin. Czyli same pozytywy :)" Tym razem ani słowa o ulubionych ciastkach Pańcia ;) I portret poważnej Antoniny :) Quote
Nutusia Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 A teraz hit sezonu, czyli Lupus w nowej roli! :) "U mnie ogromne zmiany. W czerwcu urodziłam synka - Grzesia. Baliśmy się jak Lupi zareaguje na nowego członka rodziny - przyjął ten fakt baaardzo spokojnie:) Gdy Grześ płacze zbyt długo, pies wychodzi z pokoju:) ale sprawdza się jako opiekun;)" Ma szczęście mały Grześ, mając takiego Przyjaciela i bodyguarda, co? ;) Quote
Nutusia Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 Dostałam też telefoniczno-mailowe wieści od: Duszki/Cocuni - Basia nie może się jej nachwalić i przy każdej rozmowie milion razy mi dziękuję, że znalazłam dla niej psa idealnego! A ja za każdym razem się cieszę, że znalazłam dla Duszki idealny dom i idealnego człowieka! Latem zmarł Pan Alice i od tego czasu suczynka jest u Basi, więc Coco - oprócz towarzystwa kotki Nuki, ma też na stałe przy sobie swoją ulubioną kumpelę. Ale to oczywiście ona gra pierwsze skrzypce w sercu Basi ;) Bobsleja, który na Święta wyruszył aż do Szczecina, wzbudzając ogólny zachwyt wśród pasażerów pociągu :) Beksy - tu wieści są dobre, choć biedna psina przeszła trudne chwile. Miała guza na śledzionie - organ został całkowicie usunięty. Teraz czuje się już lepiej, przytyła i wygląda znowu dobrze, bo w czasie choroby schudła do 17 kg. Mam obiecane fotki, jak tylko Państwo wrócą ze świątecznego wyjazdu w góry. Quote
Marysia R. Posted December 29, 2014 Posted December 29, 2014 Wszystkie wieści cudne ale zdjęcie Lupusa z Grzesiem przebija wszystko! :wub: Quote
Nutusia Posted December 29, 2014 Author Posted December 29, 2014 Prawda? :) Mam też fotencję Torcika (Brydzi)w świątecznym wydaniu :) Quote
Nutusia Posted December 30, 2014 Author Posted December 30, 2014 I kolejne "świąteczne" wieści - tym razem od Igły (dawniej Luny) A teraz Igiełka. Nasz piesek jest... kochaną uroczą "niemotą", nie ma psa, który potrafiłby wyglądać bardziej nieszczęśliwie, gdy musi wyjść na swoje posłanie wieczorem, albo za "potrzebą" gdy pada deszcz. Myślę, że czuje się bardzo bezpiecznie w naszym domu bo wie, że nikt jej nie nadepnie, gdy się położy w drzwiach lub na środku niewielkiej kuchni. Czasami mówię do niej Emerytka ..... kochana urocza Emerytka. Dobrze się trzyma jak na emerytkę, co? ;) Quote
jola_li Posted December 31, 2014 Posted December 31, 2014 Mam nadzieję, że przy takiej dawce miłości wszystkie już zapomniały o tym, co przeszły. Niech im się dalej szczęści :)! Quote
Grażyna49 Posted January 12, 2015 Posted January 12, 2015 Nooo,trafiłam. Teraz się do śledzących zapisałam,mam nadzieję,że się nie pogubię więcej. Wszystkiego dobrego wszystkim pieskom w nowych domkach życzę. Lupusik cudnie pilnuje,a Grześ w niego jak w obrazek wpatrzony. Quote
Nutusia Posted January 12, 2015 Author Posted January 12, 2015 Kolejne wieści od Aszki: Kot Julian ma się dobrze - już wydobrzał po postrzale, na szczęście. Raczej nie oddala się daleko od domu, zrobił się jeszcze większy super pieszczoch - i dobrze, nie ma to jak w domu! Aszka bardzo źle zniosła sylwestrowe wystrzały i Pani Ewa już myśli o tym, że będzie ją musiała zabezpieczyć przed Wielkanocą. Była tak wystraszona, że apogeum wystrzałów p. Ewa spędziła z nią zamknięta w toalecie, gdzie nie ma okna i mniej było słychać gwizdy i wybuchy petard. Zulcia się nie bała tak bardzo, ale przybiegła do łazienki i lizała Aszkę po pyszczku, jakby ją chciała utulić i zapewnić, że nic jej nie grozi. W wielu innych sytuacjach dziewczynki też się pięknie wspierają - jak prawdziwe siostrzyczki :) I takie zdanie na koniec maila: Mamy dużo radości z tego naszego zwierzyńca. Aszka to "szczególnie" moja sunia śpi ze mną, tuli się, pilnuje moich rzeczy - jak tylko coś z ubrania położę na kanapie, to zaraz się do nich przytula, jest grzeczna i obydwie z Zulcią stanowią wspaniały duet. Serce rośnie, prawda? :) A teraz niespodzianka! Kimi została... CELEBRYTKĄ :) Na zdjęciu widać, jaki Pańcio dumny ze swojej Kimuszki ;) http://www.hellozdrowie.pl/lifestyle/galeria-drugie-zycie-psa Pamięta jeszcze ktoś niewidomego Krecika?... Tak o nim pisze Małgosia: Krecik zmienił się bardzo odkąd go wzięłam. Wie, że jestem jego na zawsze i czasami pozwala sobie na zachowania, których kiedyś nie było u niego widać, np. szczeka, bo chce dostać codziennego smakołyka o określonej porze, czy też piszczy rano, żeby mnie obudzić, bo chce iść na dwór. Wcześniej tego nie robił - był tak potulny, jakby bał się, że za złe zachowanie go oddam. Ze swoim bratem Maksiem potrafią nieźle narozrabiać, zwłaszcza, kiedy pierwszy raz idziemy do pracy po długim urlopie. Jak wracamy to jest zawsze coś narozrabiane. Ostatnio zjedli mojemu Wojtkowi śniadanie ze stołu, a nie było go raptem pół godziny. Zastanawiamy się jak to zrobili, bo nigdy wcześniej takich zachowań nie było. Przypomniało mi się wtedy, że Krecik ma umiejętności wskakiwania na stoły :), być może to była zbiorowa współpraca. Choć jak Maksio narozrabia, to zawsze jak wracamy, idzie od razu do przedpokoju to swojego karnego kąta i czeka aż przyjdę się z nim pogodzić, dać łapę i wtedy można wyjść z kąta. Jak narozrabia Krecik to Maksiowi się wydaje, że nic się nie stało i pomimo mojego pytania "kto to zrobił" przygląda się tylko. Zbiorowe przestępstwa jednak myślę, że są najczęściej popełniane w domu :). Wtedy Maksio idzie do swojego kąta, a Krecik potulnie podąża za nim i tak siedzą razem przy drzwiach w przedpokoju. Niezwykle komicznie to wygląda. Raz w pól godziny zjedli 4 surowe ziemniaki, z czego jeden był schowany na potem. Zdolności do chomikowania wykazuje tylko Krecik, więc to na pewno była jego sprawka, ale znając życie, Maksio zjadł więcej tych surowizn. Potem pół dnia się martwiłam czy im nic nie będzie, ale obeszło się bez weterynarza i innych przebojów. Bardzo lubię jak Krecik się chce przytulać - przychodzi wtedy i szturcha mnie łapą i kładzie się na pleckach, a jak nie reaguję to szczeka i szturcha. Taki z niego odważny pies ;D Mogłabym tak opowiadać w nieskończoność... I pomyśleć ile się napłakałam nad tym psem, że nikt go nie zechce, bo ślepy?... A Sławek do dziś go wspomina nie nie może odżałować ;) Fotki Kretka mam obiecane. Niestety, Gosi zepsuł się komputer, więc musimy się uzbroić w cierpliwość (która niestety nie jest naszą mocną stroną) :) Quote
Grażyna49 Posted January 12, 2015 Posted January 12, 2015 Jakie cudne wiadomości. Niewidomy krecik wędrujący po stole,to aż rozkosz sobie wyobrazić. Jak to wspaniale,że Ci wszyscy ludzie pamiętają o Tobie. Quote
Nutusia Posted January 12, 2015 Author Posted January 12, 2015 Tak szczerze mówiąc, to w większości przypadków ja pamiętam o nich ;) Zawsze wysyłam życzenia świąteczno-noworoczne i korzystając z okazji, pytam co nowego u "adopciaka". Natomiast bardzo fajnie, że ludzie chętnie odpisują i wysyłają zdjęcia :) Wpadłam wysłać zlecenie ogłoszeniowe do czarownicy Ziutki, to przy okazji wstawię i tu pozostałe fotki domnych szczęśliwców ;) Fraszka, zwana Franią: A zakochana p. Ania pisze: Życie z Franią to czysta przyjemność, jest pełna miłości i oddania. Jest niewiarygodnie grzeczna, aż za grzeczna. Bardzo się kochamy. Zdjęcia zawsze i chętnie, bo trochę ich mam. Takie zakochanie... Pozdrawiam ciepło i dziękuję za tak cudowny prezent! P. Iza dosłała obiecane zdjęcia Beksy: I z kotem, którego "na dzień dobry" pogoniła na karnisz ;) Quote
Nutusia Posted January 12, 2015 Author Posted January 12, 2015 I czas na Żelkę :) Tu Żelunia sprawdza czy na choince wiszą prawdziwe pierniczki ;) I bardzo wyczerpujące wieści o Żeluni od Pani Małgosi :) A teraz dodam parę słów o tym naszym małym łobuzie. Żela - pomimo, że jest tak długo z nami, zaskakuje nas nieustannie :) Jest takim łobuziakiem, że czasami zachodzimy w głowę co jeszcze urodzi się w tej małej główce. I tak np. w święta zaplanowałysmy z mamą udekorowanie choinki pierniczkami.... plan runął zaraz po ich zawieszeniu... co zresztą widać na zdjęciach. Zamiłowanie Żeli do jedzenia jest niezmienne i rośnie proporcjonalnie z wiekiem... Najbardziej uwydatnia się w okresie „działkowania”... Żela aktywnie „udziela” się na działce, pomagając w zbieraniu ogórków, groszku (sama zrywa z krzaczka, ciagnie to potem na swój kocyk i tam się tym delektuje). Hitem zeszłego sezonu były śliwki, nauczyła się wybierać tylko te słodkie, przynosiła mamie i kazała sobie obierać ze skórki (bo skórka jej widać nie smakuje)... Jej zamiłowanie do konsumpcji zmusiło nas do ogrodzenia działki siatką, gdyż Żelina nader często okazywała się być nie zawsze zapraszanym gościem sąsiedzkich grillów ;) Niestety, po lecie musiała przejść na chrupki dietetyczne, bo waga nam drastycznie skoczyła ;) Jest to troszkę moja wina, bo nie umiem jej odmówić smakołyków jak wbija we mnie te swoje dwa czarne koraliki. Z wiekiem wykazuje coraz większe zamiłowanie do leniuchowania pod kocykami, na podusiach itd, itp., no i zrobiła się też strasznym złośnikiem. Staramy się, żeby towarzyszyła nam wszędzie gdzie się da, ale nie zawsze jest to możliwe... Jeśli zostaje w domu i smakołyki nie przekupią jej wystarczająco, potrafi zniszczyć to i owo, co jej się tam pod pyszczek nawinie.... Pomimo, że jest takim małym urwisem, nie wyobrażam sobie, żeby nie było jej z nami! Ciężko się na nią złościć lub gniewać jak wlepi te swoje oczęta w człowieka... I na koniec - Dorcia - pierwsza suczynka, którą Tośka-Łośka do mnie przysłała na tymczas... To po nią pojechałam do schronu w Częstochowie i z nią "w pakiecie" przywiozłam naszą Lili Marlene :) Pani Karolina napisała też wzruszającego smsa - jutro zacytuję, bo mam w tel. służbowym ;) Quote
Grażyna49 Posted January 13, 2015 Posted January 13, 2015 Pięknie. Bardzo budujący jest opis suni ,która niszczy co jej wpadnie do pyszczka w czasie samotności,ale jest nadal kochana.. To są prawdziwi zwierzoluby..Miłość ,oddanie obustronne bez warunków. Cudne. Quote
Nutusia Posted January 13, 2015 Author Posted January 13, 2015 Pani Karolina napisała o Dorci: Dora jest już staruszką, ale z Chłopakami (synkami p. Karoliny) na koniec świata by poszła... To jest najmądrzejszy pies, jakieog miałam i nie ma lepszej od niej opiekunki i stróża dla dzieci! Czyż nie pięknie? :) Quote
Mattilu Posted January 13, 2015 Posted January 13, 2015 się wzruszyłam opisem i zdjęciami wszystkich. Cudne. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.