Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Rybciu ... dacie rade :calus:... a własciwie to nie ma tu chyba leczenia tylko wspomaganie mięśnia sercowego ... na ile dacie rade bez tak walczcie ;)zaciskam za Was :kciuki:

  • Replies 2.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

tygra napisał(a):
bardzo nam przykro z powodu choroby Kory, powiedz czym się to objawia w tej chwili?

Dużą zadyszką po wysiłku.
Dzięki za wsparcie....w swoim czasie postaram sie Was dowiedzić...

Posted

Czasem jest tak, że człowiek i pies, a szczególnie ten pierwszy, mają ambitne plany, sporty, szkolenia, obozy.
Jednak któregoś dnia nastaje wielkie ...BUM...i poukładane dotąd życie rozsypuje się na drobne kawałki...wtedy trzeba być przygotowanym na zmiany..które czasem miłe nie są...a dotychczasowe plany trzeba odstawić w kat, żyć tu i teraz, teraźniejszością.

Takie niemiłe bum zaskoczyło i dorwało nas 05 sierpnia.
A zaczęło się niewinnie, najpierw jednak muszę pokazać Wam coś co Kora kocha, coś co jest jej sensem życia, coś co robi na każdym spacerze...i coś co będzie musiała utracić:


Jest to bowiem RUCH, szaleńcze skoki, zabawa z innymi psami gdybym miała porównać Korę do jakiejś rzeczy to byłaby to kauczukowa piłeczka lub pajacyk na sprężynce.

A wszystko zaczęło się od niewinnego planowania badań EKG, w niedalekiej lecznicy został zorganizowany tydzień kardiologiczny, pomyślałam, że warto skorzystać, choć przecież po co nam to..Kora taka młoda i energiczna..ale że nadarzyła się okazja to warto skorzystać.

Zadzwoniłam umówiłam się na ten nieszczęsny wtorek, a że umówiłam się dość długo przed terminem mogłam sobie wybrać dowolną godzinę...więc wolałam ranek tak koło 9.

Miałam takie dziwne uczucie, obawy przed tym badaniem, ale mimo wszystko święcie byłam przekonana, ze wszystko będzie ok..znajomi mówili, żebym się nie martwiła, że te ciężkie sapania Kory to przez upał..przekonywało mnie to..ale jednak coś było nie tak.

Gdy nadszedł dzień badań, pojechałyśmy do kliniki.. chwilkę czekałyśmy...to czekanie to może był 5 minut, ale wydawało mi się, że czekamy 5 godzin.

Po wejściu do gabinetu weterynarz obejrzał Korę i przystąpił do badania, Kora była bardzo wystraszona i strach niemal ja paraliżował...jakieś kabelki, wysoki stół...czuła strach i niepokój...z resztą ja z trudnością chowałam gdzieś w głąb te obawę.

Po badaniu EKG, zadawał dziwne pytania...o omdlenia i o kaszel..tak dziwne jak dla mnie, bo przecież mój pies jest zdrowy.
Ale potem wet zrobił ECHO...po co, dlaczegonie miałam odwagi spytać.
Wyszedł z gabinetu i wrócił z jakąś ulotka.
Zaczął mówić o kształcie zdrowego i chorego serca...zaczał używać odległych terminów..zrozumiałam tylko jedno zdanie: szmery w sercu.

Na ulotce której mi wręczył była podkreślona endokardioza.
Nie chciało mi się płakać...nie czułam nic....po prostu ta wiadomość mnie przeszyła, byłam w szoku, jak to możliwe, mój energiczny pies chory na serce?!
Dopóki człowiek nie dojdzie do siebie odrzuca te okropne myśli, odrzuca, że ta choroba może dotknąć właśnie jego ukochanego przyjaciela.

Wet powiedział, że to początki choroby, że psy z tą choroba mogą żyć dłuugo, ale mnie to nie pocieszyło, bo to co chwilę później usłyszałam, zwaliło mnie z nóg.

Wet powiedział, że mam nie forsować psa, pies nie może biegać za patykiem skakać, nadmiernie cieszyć się przy powitaniu, zero sportów i jakiegokolwiek nadmiernego ruchu...nie pytałam już o nic...

Dopiero w autobusie w drodze powrotnej...doszło do mnie, że nasze życie czekają potworne zmiany...długo nie mogłam się z tym pogodzić.
Do dziś tkwi mi w głowie zdanie..."zabić psa fizycznie lub psychicznie"

Wiem, że nie poddamy się i że kosztem tych kilku lat życia, będę dostarczać mojemu psu to co kocha : ruch.

Zastanawiam się, czy nie łatwiej by było, żyć bez tej świadomości..że mój pies jest chory...inny...ale własnie ta choroba uświadomiła mi jak bardzo kocham to czworonożne stworzenie..jak wiele dla mnie znaczy..przestałam planować, zacznę doceniać każdy dzień z nią spędzony, bo życie za krótkie jest by się zamartwiać.

Pozdrawiam.
Uniknij rozszerzaniu się genetycznie tej choroby, zrób EKG, bądź odpowiedzialnym hodowcom.

Doszłam do siebie i wypłakałam się w bloga.;)

Posted

bardzo mi przykro :roll::roll:
to straszne :roll:

ale dobrze że sunia miała to badanie...
dobrze że to wykazało...
mam nadzieję i trzymam mocno kciuki za Korę...
jestem pewna że dacie sobie z tym jakoś radę...

:calus::calus:

Posted

Wg mnie... ruch a forsowanie to różnica...
Na pewno na początku go ogranicz. Zobacz przy jakiej ilości ruchu zaczyna się gorzej czuć (sapanie, ciężki oddech itd) i nie przekraczaj tej granicy. Myślę, że uda Ci się ją przyzwyczaić do troszkę spokojniejszego życia... W każdym razie... ja bym nie ryzykowała. Są przecież aktywności nie wymagające pracy na najwyższych obrotach,np obedience, tropienie... Może to ją usatysfakcjonuje...
Ale to Twój wybór i zrobisz tak jak sama zadecydujesz.

Może znajdź gdzieś na forach, w necie, ludzi z psami które mają tę chorobę - praktyczne rady przydadzą Ci się bardziej niż tylko 'wyrok' weta.

No i strasznie, strasznie Ci współczuję... :glaszcze:

Posted

Rybciu - bardzo mi przykro :-( nie moge w to uwierzyc - pamietam nasz spacerek - moją małą "weszkę" która biegała krok w krok za Korą
Pamietaj to nie jest wyrok- koniec waszego wspolnego życia ! Wiem ze planowalas dużo ćwiczyć z sunią jednak ona wymaga teraz innego treningu - tak jak pisala Bzikowa - mozna zabawiac ją w inny sposób - tropienie itp
Mysle ze dobrze ze wiesz o jej chorobie, poszukaj na jakis forach jak ludzie sobie radza z psiakami w takiej sytuacji
poryczalam sie jak bóbr :-(
nie można Korci od razu "przekreślać"
bede mocno trzymać kciuki !
pozdrawiam i caluje Korcię w pycholek

Posted

Dziękuję Wam za współczucie, poradziłam się już kilku wetów, pozbierałam się jakoś.
Naprawdę nie oczekuje użalania się nad nami, pisałam to, bo to mi przynosi ulgę;).
Jednak bardzo się cieszę, że ktoś du do nas zagląda i zaglądał nawet w te trudne dla Nas chwile.:loveu:
Jesteście kochani.
Bzikowa myślimy nad tropieniem no i dog dancingiem.;)
Zani musimy sobie dać rade.;)
Kwiatkowa jednak z drugiej strony dobrze, że Kora nie czuje, że jest chora, na pewno dalej będziemy chodzić na normalne spacery.;)

Posted

Furciakowa ja tez mam taka nadzieję.;)

Tutaj moje kochane babeczki::loveu:

Kaja


Razem:




Mój mały nietoperek:




Moje ryże słonko:




Buziaczki dla wszystkich odwiedzających nas cioteczek!:multi::loveu:
Na dokładkę Gizmo:





Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...