Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dlaczego sie boisz tej komórki?To najbardziej bezpieczne i pewne miejsce do złapania jej. Nie masz nikogo znajomego ,żeby Ci pomógł?
łapanie na sztywną pętle jest potwornym urazem psychicznym dla psa.
Kredka była tak złapana, już 5 miesięcy jest u nas i ciągle przy dotyku szyjki ,a już szczególnie przy zakładaniu i zdejmowaniu obroży tak sie kuli ,że nie ma w ogóle szyi.

  • Replies 348
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tak,łapanie na pętle jest bardzo ciężkim przeżyciem dla psa i zostaje w pamięci.Pętla zaciska się w koło szyi i dusi psa.Ja osobiście przeciwna jestem takim metodom wolałabym to ominąć bo widok jest straszny.
Tak Filipek był wyciągany:



Posted

patrzenie na te zdjęcia boli :( mimo, ze już je widziałam to działają ciągle tak samo...

nie ma w okolicy żadnych psiarzy, którzy mogliby Gabrieli pomóc w złapaniu małej? może jakaś organizacja? ktoś z doświadczeniem?

Posted

No ja do Lubiąża mam jakieś 60km ale nie mam zupełnie doświadczenia w łapaniu psa.Wygląda na to,że Gabrysia jest laikiem i ja też to nic nie zdziałamy chyba we dwie.

Posted (edited)

Słabo mi się robi jak patrzę na to zdjęcie.
Sprawdziłam na mapie i najbliżej ze znanych mi osób na dogo ma do Lubiąża mari23 tylko ok. 9 km .
A może ona będzie znała kogoś ,kto będzie potrafił pomóc Gabrysi ?

Edited by Poker
Posted

Nie chcę sama jej łapać- bo się boję-tego że ja jej mogę zrobić krzywdę, i tego że ona może mi zrobić krzywdę. Tak jak pisałyście-nigdy nie łapalam bezdomnego psa, a zwłaszcza takiego, który nie chce dać się złapać.
Nie za bardzo mam kogo tutaj zwerbować do jej łapania. Ale weterynarz mówił że jutro będzie (dzwoniłam przed chwilą) w okolicach 13.00 i spróbujemy ją złapać. Mówił coś o klatce. Nie wiem jakim sposobem, ale wydaje mi się że każda próba złapania jej i tak będzie dla niej przeżyciem. Trzymajcie jutro kciuki. Jak z wetem jej jutro nie złapiemy, to już nie wiem:-/

Posted

[quote name='Anula']To może jednak mari23 ściągnąć.Ma bliziutko i chyba większe doświadczenie w tym temacie.Napiszę do mari23,zobaczymy co poradzi.[/QUOTE]

trzymam kciuki - na pewno byłoby łatwiej z kimś kto wie jak się do tego zabrać - bardzo wazne jest to, żeby próby złapania nie przekładały się na coraz większą nieufność suczki - psy są mądre - jak kilka lat temu próbowałam łapać moją Pepę ['] w centrum miasta to on po kilku razach już mnie rozpoznawała i jak mnie widziała z daleka to już uciekała - złapała ją dopiero moja znajoma bo jej Pepa nie kojarzyła i dała podejść bliżej

Posted

[quote name='Anula']To może jednak mari23 ściągnąć.Ma bliziutko i chyba większe doświadczenie w tym temacie.Napiszę do mari23,zobaczymy co poradzi.[/QUOTE]
Teraz weszłam na wątek mari23 no i przeczytałam,że jest chora i leży w łóżku:-(

Posted

Złapana.
Po ostatnim razie jak jej dałam żel, to teraz wyczuła go i nie chciała jeść i uciekała-tylko kawałek zjadła. Niestety nie obyło się bez pętli. Biedna wystraszona. Gryźć chciała, ale jak już obrożę jej wet założył i wsadziliśmy ją do klatki, to biedna siedziała skulona i nawet nie piszczała.
Pojechała z weterynarzem. Dzisiaj, albo jutro będzie miała sterylizację. Wszystko będę pisać. Jak mi się uda to jeszcze dzisiaj tam podjadę.

Posted

Biedna, naprawdę to dla takiego psiaka szok ogromny. A jeszcze do tego operacja z porcją cierpień, gojenie się, cały jej wolny świat unicestwiony. Zawsze trudno to przetrwać, te pierwsze dni, współczuję malutkiej. Później już rzeczywiście będzie tylko lepiej, ale to trwa w czasie.

To w takim razie kiedy będzie "do wzięcia"? Ja środy mam tradycyjnie cały dzień poza domem, aż do 21:30, jedynie w połowie dnia przyjeżdżam na 15 minut wyprowadzić psy. W ten czwartek mam wywiadówki i też dochodzi mi druga jazda do Wrocławia; wracam bardzo późno i jeszcze o 21:00 pędzę do weta z Grace.

Więc musimy wszystko ustalić z dużą dokładnością, ale w zasadzie tak od piątku dla mnie byłoby najlepiej.
Bo jak czwartek, to o 22:00 dopiero bym mogła, a wracam do domu tylko spać, bo rano w piątek o 6:30 jadę do pracy i trudno byłoby ogarnąć w takim pośpiechu całe to towarzystwo, do którego doszedł nowy pies.

Posted

Bidula siedzi i się trzęsie w tym kojcu. Chcieliśmy z nią pójść na trawę, ale się szarpała- to wet zadecydował,żeby ją na siłę nie ciągnąć. Chciałam ją wziąć ze sobą, ale stwierdził, że lepiej niech zostanie- żeby mi czasami nie uciekła- bo tutaj na swoim terenie to mogła by chciec prysnąć.
Ma taki spory kojec w pomieszczeniu zamykanym. Jutro będzie chciał jej zrobić strylkę. a jak już trochę lepiej się będzie czuła, to szczepienie. Będę do niej jeździć, może jak się da to wezmę ją do siebie. Wlazłam tam do niej, głaskałam-poznała, ale się strasznie bała. Bidula.

Posted

[quote name='marako']Biedna, naprawdę to dla takiego psiaka szok ogromny. A jeszcze do tego operacja z porcją cierpień, gojenie się, cały jej wolny świat unicestwiony. Zawsze trudno to przetrwać, te pierwsze dni, współczuję malutkiej. Później już rzeczywiście będzie tylko lepiej, ale to trwa w czasie.

To w takim razie kiedy będzie "do wzięcia"? Ja środy mam tradycyjnie cały dzień poza domem, aż do 21:30, jedynie w połowie dnia przyjeżdżam na 15 minut wyprowadzić psy. W ten czwartek mam wywiadówki i też dochodzi mi druga jazda do Wrocławia; wracam bardzo późno i jeszcze o 21:00 pędzę do weta z Grace.

Więc musimy wszystko ustalić z dużą dokładnością, ale w zasadzie tak od piątku dla mnie byłoby najlepiej.
Bo jak czwartek, to o 22:00 dopiero bym mogła, a wracam do domu tylko spać, bo rano w piątek o 6:30 jadę do pracy i trudno byłoby ogarnąć w takim pośpiechu całe to towarzystwo, do którego doszedł nowy pies.[/QUOTE]

Teraz dopiero się wczytałam. To jak mi się uda ją jakoś obłaskawić i jak wet mi pozwoli-to wezmę ją do piątku do siebie, a w piątek przywiozę do Ciebie.

Posted

A może ja bym ją wzięła na tymczasa? co? Zawsze to znajoma osoba. Chłopa bym jakoś przekonała - jak moją Miśkę wzięłam-to "krzywo" na nią patrzył, a teraz to zakochany w niej po uszy, to i Muchę też pokocha. co Ty na to Marako? Czy lepiej dla niej żeby u Ciebie była?

Posted

[quote name='gabriela.boczarska']A może ja bym ją wzięła na tymczasa? co? Zawsze to znajoma osoba. Chłopa bym jakoś przekonała - jak moją Miśkę wzięłam-to "krzywo" na nią patrzył, a teraz to zakochany w niej po uszy, to i Muchę też pokocha. co Ty na to Marako? Czy lepiej dla niej żeby u Ciebie była?[/QUOTE]
Gabrysiu, na pewno Mucha lepiej by się czuła u Ciebie, bo Cię zna. Tyle, że zapewne chciałaby nawiewać, bo byłaby na "swoim" terytorium, a to nie wiem, czy udałoby Ci się opanować te zapędy. Jak ją weźmiesz po sterylce, to zobaczysz, jak się sprawy mają.
Jak ją przywieziesz, dobrze. Jak zostanie u Ciebie, też dobrze, jeśli będzie akceptowana przez wszystkich domowników. Przemyśl to na spokojnie.

Ja w razie czego mam przecież teraz ślepaczkę Jogę na tymczasie, 3 swoje, a w dodatku jest jeszcze w potrzebie w Oławie biedak, o którym też myślę, żeby mu pomóc.

Posted

Cieszę się ,że jest złapana i serce mi pęka za jej stres i co też ona w swoim łebku myśli.
Gabrysiu jakbyś mogla dać jej DT, to by było wspaniale, marako zapsiona po dziurki w nosie no i by mogła pomóc tej bidzie z Oławy.Wtedy się zapsi po czubek głowy.
Wspomogę kasą na karmę dla małej. Może Twój mąż zmięknie .

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...