GoniaP Posted April 17, 2007 Author Posted April 17, 2007 Marta i Wika napisał(a): Poza tym leżał cichutko, a kiedy zaczęłam opowiadac jak krążył od domu do domu, zaczął wyć i wtedy serce mojej mamy rozpłynęło... :placz::placz::placz: Biedny mały Dyzio! Bardzo go pokochałam ja, nie wspominając o Danusi. (Danusia to "stary" dt) Oby juz nic przykrego go nigdy więcej nie spotkało :roll: Quote
GoniaP Posted April 17, 2007 Author Posted April 17, 2007 Muszę Wam dopowiedzieć resztę historii. Otóż w dzień po znalezieniu Dyzia, Saksana i ja zawiozłyśmy go w miejsce skąd go zgarnęłam. Potem łaziłyśmy w deszczu parę godzin po okolicznych osiedlach w nadziei, że Dyzio zaprowadzi nas do domu. Jak wiecie, nic z tego nie wyszło. Pytałyśmy napotkanych ludzi, czy znają Dyzia. W koncu trafiłyśmy do apteki. Tam Pani skierowała nas pod pewien adres mówiąc, że z pewnościa jest to pies Państwa W. Niestety nikogo nie zastałyśmy. Wróciłam do apteki, i tam Pani dała mi nr. telefonu. Dzwoniłam wiele razy, aż w końcu po południu dodzwoniłam się. Niestety okazało się, że to nie pies tych Państwa. Jednak, od słowa do słowa, i bardzo miły głos w słuchawce zaproponował bym podjechała z Dyziem. I tak Dyzio znalazł swój drugi dt. Danusia bardzo zaangażowała sie w sprawę Dyzia i bardzo go pokochała. Rzeczywiście okazało się, że Jej suczka jest starszym odbiciem Dyzia... Pewnie nieborak zostałby tam, gdyby nie to, że Danusia studiuje i często wyjeżdża, w tym na 3 miesiące na wakacje za granicę... Jednak mam nadzieję, że za sprawą Dyzia, Danusia zaangażuje się w sprawy zwierząt. Wiem, że mogę na Nią w trudnych sytuacjach liczyć, bo to wspaniała i ciepła osoba. Quote
GoniaP Posted April 17, 2007 Author Posted April 17, 2007 Jejku, jejku, czy dojechali? Czy Dyziulek bezpieczny? Całe morze niepokoju przede mną.... Buuuuuuuuu Quote
Donvitow Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 GoniaP napisał(a):Jejku, jejku, czy dojechali? Czy Dyziulek bezpieczny? Całe morze niepokoju przede mną.... Buuuuuuuuu Napewno dojechali, napewno bezpieczny,napewno mają net, napewno będą foty,napewno będzie dobrze tylko nie buuuucz.:evil_lol: Quote
Marta i Wika Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 Dyzio był grzeczny całą drogę w samochodzie i równie grzeczny jest w domu. Leży teraz z Przemkiem na kanapie i nie odstępuje go na krok, i liże po rękach. W ogóle nie interesują go drzwi ani okna. Co chwilę zrywa się, żeby... złapać muchę :-) Ani razu nie szczeknął ani nie zawył. Niestety, przy wejściu Rufciu nie przyjął za dobrze nowego domownika :shake: Ale nic się złego nikomu nie stało, chłopaki siedzą teraz osobno, jutro Dyzio (na razie bez imienia... imię jest w trakcie wymyślania :-) ) pojedzie z Przemkiem do pracy, a jak wróci - będą ich zapoznawać na dworze, tam powinno pójść łatwiej. A potem stopniowo przenosić do domu. Mają moje instrukcje co robić (spacery na smyczach równolegle, po łukach, coraz bliżej, na dużej przestrzeni gdzie jest możliwość swobodnego mijania się), jakby co to ja w sobotę przyjeżdżam i będę osobiście kombinować :-) Jestem dobrej myśli. Co do kastracji, Przemek jest zdecydowanie bardziej za niż mama. Dziwne, prawda? Nietypowe ;-) Nie martwcie się już, naprawdę! :roll: (łatwo powiedzieć... sama nie wiem czy dziś zasnę...;-) ) Quote
GoniaP Posted April 17, 2007 Author Posted April 17, 2007 Donvitow napisał(a):Napewno dojechali, napewno bezpieczny,napewno mają net, napewno będą foty,napewno będzie dobrze tylko nie buuuucz.:evil_lol: Wyczuwam kpinę :mad: Ja, jako ta matka kwoka, mam prawo się martwić. Taki już mój los :p Jestem ciekawa jak będziesz śpiewał jak Twoja Bonka opuści bezpieczne gniazdo:mad: Wtedy licz na szyderę :eviltong: Quote
Donvitow Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 GoniaP napisał(a):Wyczuwam kpinę :mad: Ja, jako ta matka kwoka, mam prawo się martwić. Taki już mój los :p Jestem ciekawa jak będziesz śpiewał jak Twoja Bonka opuści bezpieczne gniazdo:mad: Wtedy licz na szyderę :eviltong: To nie kpina ale sympatia. A Ty walisz poniżej pasa :mad: Quote
GoniaP Posted April 17, 2007 Author Posted April 17, 2007 Donvitow napisał(a):To nie kpina ale sympatia. A Ty walisz poniżej pasa :mad: Właśnie skasowałam własne, bardzo kontrowersyjne słowa :oops::eviltong::oops: (o miłości:eviltong:) Nie bij Donvitow!!! Ja juz taka dosadna z łona Matki wyszłam :eviltong: I nic na to nie poradzę, ale przysięgam, że krzywdy nikomu robić celowo nie chcę.... Ale szydera w moim wydaniu jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła :p Quote
MonikaP Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 Nie bój się, Kajetanie,ja Cię przed szyderą Goni obronię :p . Cieszę się bardzo,że Dyzio zakończył swoją wędrówkę od domu do domu - oby tylko nie próbował znów żadnych wycieczek-ucieczek... Nawiasem mówiąc dziś w schronisku naliczyłam na kwarantannie chyba ze 4 czy 5 Dyzio - i Jeżynko-podobnych psiaków....:shake: Quote
GoniaP Posted April 17, 2007 Author Posted April 17, 2007 MonikaP napisał(a):Nie bój się, Kajetanie,ja Cię przed szyderą Goni obronię :p . No tak, a ja myślałam, że jesteś po mojej stronie :mad: MonikaP napisał(a):Cieszę się bardzo,że Dyzio zakończył swoją wędrówkę od domu do domu - oby tylko nie próbował znów żadnych wycieczek-ucieczek... Dyzio to skarb, którego należy strzec i ..... wykastrować :oops: MonikaP napisał(a):Nawiasem mówiąc dziś w schronisku naliczyłam na kwarantannie chyba ze 4 czy 5 Dyzio - i Jeżynko-podobnych psiaków....:shake: Bo ktoś je mnoży :placz: Kiedy to się skończy ??? Quote
Marta i Wika Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Sprawozdaję co u Dyziolca :-) Noc spędził spokojnie, zwalając mojego brata co chwilę z łóżka :evil_lol: Rano z Rufciem wychodzili osobno, nie widząc się. Teraz przyjechał do brata do pracy i nie bardzo mu się tam podoba, piszczy, płacze, ale jak otworzą zoologiczny to Przemek kupi mu coś do gryzienia i może się uspokoi. Będzie jeździł z Przemkiem do pracy do końca tygodnia, żeby nie musiał na razie zostawać sam. Przemek nie chce go zostawić babci ;-) a poza tym musimy najpierw uporządkować relacje z Rufciem. Cały czas między nami gorąca linia na gg :-) Edit: U mnie w galerii też kilka fotek z wczoraj. Namówię brata żeby coś pstryknął. Quote
GoniaP Posted April 18, 2007 Author Posted April 18, 2007 Marta i Wika napisał(a): Teraz przyjechał do brata do pracy i nie bardzo mu się tam podoba, piszczy, płacze, ale jak otworzą zoologiczny to Przemek kupi mu coś do gryzienia i może się uspokoi. Biedny Dyziulek. Mam nadzieję, że wkrótce przestanie tęsknić... Quote
caroolcia Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Trzymamy kciuki za pomyślną adaptację, a co za tym idzie usmiech Goniowy:razz: Quote
Hakita Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Cudowne wiadomości...:loveu: Mam nadzieję, żę Dyziulek szybciutko się zadomowi w nowym miejscu i będzie szczęśliwy... Z całego serduszka tego życzę...:loveu: Quote
Marta i Wika Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Na razie przegryzł swoją śliczną nowiutką smycz, którą mu Gonia zasponsorowała :evil_lol: Zdolna bestia :-D Quote
GoniaP Posted April 18, 2007 Author Posted April 18, 2007 Marta i Wika napisał(a):Na razie przegryzł swoją śliczną nowiutką smycz, którą mu Gonia zasponsorowała :evil_lol: Zdolna bestia :-D No nie!!! To Dyzio ma już na koncie szelki i smycz :shake: Trzeba na bestie uważać:roll: Quote
Marta i Wika Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Myślę, że to z nerwów, z frustracji. Trzeba mu dużo gryzaków dawać, przy każdej okazji. Quote
GoniaP Posted April 18, 2007 Author Posted April 18, 2007 A czy Przemek znalazł z Dyziem kontakt? Czy Dyzio do Niego przychodzi się tulić? Quote
Marta i Wika Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Tak jak pisałam wczoraj. Dyzio z nim spał, a przed pójściem spać cały czas leżał koło niego, lizał go, chodził za nim. Dziś w biurze Przemek odstąpił mu fotel, ale Dyzio wolał leżeć koło niego na podłodze i tam sie uspokajał. Więc myślę, że znalazł :-) Quote
kaLOlina Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 super!!! pamietacie ze Dyzio bal sie facetow??? a tu prosze!!! :):):) Quote
Marta i Wika Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Jeszcze coś Wam napiszę... Wczoraj kiedy mama z Przemkiem przyjechali, było spore zamieszanie w drzwiach i Dyzio oczywiście wyślizgnął się na klatkę. Na dole drzwi są zawsze zamknięte, więc nie było możliwości żeby uciekł, no ale ja już spanikowałam. Przemek zawołał go i Dyzio od razu wrócił. Quote
caroolcia Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Jakie dobre wieści ;) Widzisz goniu opłaciły się nerwy i wysiłek ;) Quote
Marta i Wika Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 No właśnie, teraz jest kwestia, czy zostanie na stałe. Wiem, że Przemek bardzo, bardzo by tego chciał. I na pewno chce dobrze dla Dyzia, dlatego zastanawia się, czy rzeczywiście będzie dobrze, jeśli będzie musiał wyjechać, a Dyzio będzie zostawał z rodzicami i babcią, czy nie będzie cierpiał, czy nie zgłupieje, kto tak naprawdę jest jego panem... Zależy to też od reszty rodziny, od dziewczyny Przemka. Myślę że to nie powinna być decyzja z dnia na dzień, więc dajmy mu trochę czasu... Dyzio pół dnia przespał spokojnie, teraz jadą do weta na szczepienie :-) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.