shirrrapeira Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 Ja niestety w te niedziele nie moge mam szkole od 8 do 19. Quote
KWL Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 Inna sprawa z naszego terenu akcji prawie, pilny DT http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=60972&page=3 może uda się "przy okazji" ? Quote
allcia Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 wrzucilam kolezance-od ktorej akcja z Kaziem sie zaczela bo szukala w tej wsi Barego- ktory zginal w sylwestra Panu ze wsi...tak wiec chociaz mzoe na tymczas by Go wzial? zobaczymy-moze Pasja sie odezwie Quote
KWL Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 Raczej nie, chociaż.... Ja mam psa i dwie sunie, musieli by się dogadać - to po pierwsze. No i pracuje świątek piątek 10h :-(, do połowy maja mam taki kołowrotek że ledwie mam czas się zająć swoimi piesami. Quote
allcia Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 KWL- ja mysle o tym Panu ze wsi gdzie chodzi kazio- co to mu tez Barego ukradli... a tymczasem gwoli przerywnika i wiary ze mlode pokolenie rosnie wrazliwe na krzywde zwierzeca-zacytuje opowiadanie bardzo blyskotliwej chrzesnicy mojej kolezanki z pracy: Wielki kot to wielka kupa-oto co napisala 10cioletnia wera na wypracowaniu w szkole - ocenione tylko na czworke (najgorsza ocena Wery) opowiadanie Jak wielki kot, tak wielka kupa: Pewnego razu zyl sobie chlopak, ktory nie mial zwierzatka, mial on bowiem zla mame, ktora nie lubila smrodu. Chlopiec zobaczyl, ze ktos topi kocieta. Wyciagnal patyk i uratowal jednego kociaczka. Przyniosl go do domu, ale mama powiedziala, zeby oddal kota do schroniska. Chlopczyk nalegal, ze go tam uspia i co to bedzie! Wiec mama powiedziala: wez go i nazwij. Dam mu mleka, a potem wykapiemy go - dobrze? Zgodzil sie. Dal mu mleko, ktore tak mu posmakowalo, ze chlopczyk nie mogl nadazyc z kupowaniem. Kot pecznial i rosl. I w koncu chlopak myslal, ze kot zdechnie. Ale nie. Kot jadl i jadl, az poszedl gdzies. Zaraz jednak wrocil i wiecie, co on zrobil? - wielka kupe na dom tych, co utopili jego braci! Ale tamci pod kupa zyli, ale juz nikt ich nie zobaczyl. Wielki kot to wielka kupa! Tyle ze ocena Pani jak widac, ktora chyba nie pojela- nie za bardzo dopinguje do ksztaltowania wrazliwosci:shake: - wstyd- a takie piekne opowiadanie Quote
KWL Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 Dziecięca wyobraźnia...:-) odczytana przez dorosłego podsuwa surrealistyczne widoki. Jest więc nadzieja. Quote
Edyta_D_R Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 [quote name='allcia']Edytko witaj to ja wypytywalam ciesze sie ze potwierdzilas i ze Umka za "ucho Cie wziela":loveu: super w takim razie 6:45 we wsi ja jeszcze jutro porozsylam mapki-dajcie swoje maile. pozdrawiam moj tel jakby co 606 289 979 [email protected] Quote
allcia Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 Czy jest ktos w stanie zalatwic u jakiegos znajomego veta Sedalin w zelu na niedziele? Quote
Umka Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 Dziewczyny napiszcie mi wogole ile km te Wierzbno jest od Węgrowa i czy sa jakies informacje o Kaziku Quote
allcia Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 jutro bede dzwonila do wsi-do tych dziewczynek i do tego gospodarza wierzbno mysle ze jest jakies ok 10-15km od wegrowa Quote
allcia Posted April 19, 2007 Posted April 19, 2007 http://mapa.szukacz.pl/ wpisz nazwe wsi i zobacz-dokladnie gdzies ok 14km Quote
Kasie Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 Zbliża sie weekend. Mam nadzieje ze Wam się uda. allcia, czy masz wszystkie potrzebne telefony? KWL, czy Ty nadal jesteś kierowcą Kazia? Czy cos przeoczyłam? Quote
Olga132 Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 allcia napisał(a):Czy jest ktos w stanie zalatwic u jakiegos znajomego veta Sedalin w zelu na niedziele? ala ja dzis musze iśc do znajomego weta - mogę o ten sedalin zapytac jeśli chcesz. Quote
allcia Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 Tak oczywiscie ze chce-tylko pamietaj ze w zelu;) Quote
allcia Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 shit nie wiem co jest rozmawialam z dziewczynkami-ze Wsi-wlasnie przed chwila zdaly relacje ze w tym tgodniu Kazia nie widzialy- a zazwyczaj widywaly......... ???????????????????????? co jest????? niepokoje sie troche... Ten facet tez sie nie odezwal / w poniedzialek/ co ponoc mial miec Kazika na widoku i Go zlapac za nagrode???? Mam nadzieje ze nic zlego sie nie wydarzylo?:-( Kurcze...co tez moglo sie zdarzyc po niedzielnej akcji i wizycie we Wsi????Gdzie jest teraz Kazik??? :placz: Quote
KWL Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 allcia napisał(a): Mam nadzieje ze nic zlego sie nie wydarzylo?:-( Kurcze...co tez moglo sie zdarzyc po niedzielnej akcji i wizycie we Wsi????Gdzie jest teraz Kazik??? :placz: Wytłumaczenie może być prozaiczne - stwierdził że w tym rejonie robi się nie mile widziany, spakował dobytek i pomaszerował dalej. Mógł się też zrobić bardziej czujny i trzyma większy dystans do ludzi. Ale tak naprawdę to nie ma żadnych przesłanek czy poszlak aby postawić jakąkolwiek hipotezę, na dziś można powiedzieć co najwyżej nie wiadomo. Niestety pod znakiem zapytania stoi moja obecność w niedzielę, czuję się niestety paskudnie. Może uda mi się jednak doprowadzić do stanu używalnośći. Dobra wiadomość to taka że jeżeli będę to raczej bez ograniczeń czasowych. Quote
allcia Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 KWL-no to zdrowiej nam cobys byl bez ograniczen:thumbs: :lol: zdrowka zycze-kuruj sie! Quote
szprotka Posted April 20, 2007 Posted April 20, 2007 Mam nadzieję, że nic złego się nie przytrafiło Kaziowi. Obserwuję wątek od początku i mocno trzymam kciuki( za daleko mieszkam na osobistą pomoc). Quote
allcia Posted April 22, 2007 Posted April 22, 2007 Na poczatku zaczne od dobrej wiadomosci ze Kazik zyje i ma sie chyba dobrze... chyba bo zesmy go nie spotkaly:roll: dzisiejsza ekipa w skladzie Umka EdytaDR Abwarka i ja spustoszyly wies i generalnie wprowadzila poploch- co u niektorych... wiec pokolei-mam nadzieje ze dziewczyny dopisza jakies szczegoly-ktrorych bylo tym razem bezliku-i ktore mogly mi najzwyklej umknac:cool1: zajechalysmy ok 7 na miejsce- objechalysmy znajoma juz nam i kazikowi okolice wypatrujac psiny-ale niestety nie bylo tak cudownie jak w zeszlym tygodniu... caly czas chodzila za mna mysl co z psem i czy zyje... bylo dosyc wczesnie i na domostwach/choc to wies/-ale i niedziela jeszcze bylo cicho i glucho- wiec zesmy sie rozdzielily na 2 samochody i penetrowalysmy wies w zdluz i w szerz zajezdzajac i pytajac pojawiajacych sie kolo swych zagrod gospodarzy...Nikt o Kaziku nie slyszal...wreszcie na podworku pojawil sie znajomy Pan-tato "chlopca od rowerka" Zobaczyl mnie i podszedl od razu i zaczal...enigmatycznie...wie pani ja nie widzialem teraz juz tego psa- na co opowiedzialam mu cale zajscie z zeszlej niedzieli i "gluchy telefon"i za niska /oferowane100zl/ nagrode...facet zaczal mieknac... wie Pani...bo ja tak naprawde jestem teraz w glupiej sytuacji... i miedzy wierszami podarzajac do konkretow ze jest u tych Krasuckich/Slawka/ gdzie w zeszlym tygodniu wpadl w domostwo-i gdzie zesmy Go zgubily...wiec lapidarnie-informacje ktore "sprzedal" wskazywaly ze pies sie tam znajduje i ze ponoc ten Slawek ma miec tego psa od 5 lat/ ale On tzn ojciec chlopca na rowerku pytal jeszcze innych i kazdy mowil- gdzie tam- moze od ostatniego BozegoNarodzenia ten pies sie i u niego kreci-ale nie zeby 5 lat... wiec o co chodzi???-Nagroda??? ych...no i badz tu madry... facet powtarzal w kolko tylko dobra wola-nic tu po Was tylko dobra wola. Wy Go nie zlapiecie- widzicie ze psa teraz przez tydzien nie ma...i tak w kolko. W koncu podkreslajac jeszcze ze 20razy ze tylko dobra wola powiedzial swoje zdanie Ze On to osobbiscie nie wie po co temu Krasuckiemu taki stary pies...najpierw wspomnial ze moze chce pokryc nim te Azjatke ktora jest u niego ale pozniej sam sobie zaprzeczyl w zeznaniach ze ona sterylizowana niby/:roll: ?????/no i tak krecil...cos niby wie ale tak mowil... Stanelo na tym ze to delikatna sprawa sie zrobila wrecz honoru poniewaz tamten/krasucki/ na poczatku ponoc wyskoczyl do Niego/ojca od chlopca na rowerku/ ze On to tego psa 5 lat juz ma ect ect- bo tamten mial mu powiedziec zeby oddal tego psa- bo ze Go ktos ukradl pol roku temu z Sulejowka...i ze policja zdjecie zrobila -do tego doszlo ze ta siostra ktora tydzien temu szukala po ich zagrodzie kazika jest z Sulejowka- i cala historia miala sie skleic prosto...ze facet krasucki sie przestraszyl i powiedizla ze on tego psa/kazka / ma od 5 lat...!!!!!!!!!!!!!!:crazyeye: ciekawe... Pan /ojciec chlopczyka powiedizal ze delikatnie z nim porozmawia- powie o nagrodzie 100-zl /ktora niby szczerze? okazywal ze jest oburzony-ze po co ta nagroda???/i ze zadzwoni do mnie....Mowil ze nie ma po co jechac teraz do krasuckiego bo On to spi bo wczoraj byl na dyskotece/swoja droga On chyba tez bo byl jakis taki "wyprany" i sam gadal jakby sie potlukl.../ sciemna sprawa...W kazdym razie pozegnalismy sie - Miedzy czasie dlugiej rozmowy z Ojcem chlopca dotarla do nas Umka z Edyta i oznajmily ze pod kosciolem wypytujac wszystkich po kolei jakis Pan powiedzial ze Kazka widzial w piatek!!!!:multi: i to byla super wiadomosc ze pies zyje... cdn- zaraz wracam Quote
allcia Posted April 22, 2007 Posted April 22, 2007 cd... wiec przy pozegnaniu z Ojcem chlopca- niestety zadzwonil telefon z informacja ze wsi opodal ze maja tego psa i zeby podjechac to wyprowadza...no i udalysmy sie w to miejsce-okazalo sie ze to zupelnie nie ten pies i w dodatku Go tam nie ma...wiec wrocilismy do wsi i pojechalismy wbrew odradzaniom- ojca chlopca do tego Slawka Krasuckiego...ktory mial spac jak susel po nocnej dyskotece...przy bramce spotkalismy Jego ojca wracajacego z kosciola... -no tak jest tu taki-chodzi przychodzi nie wiem zobacze do budy...rano byl i pognal do domu niby syna szukac...ja przekupilam Azjatke ktora uniosla leb kawalkiem kurczaka i sunia jzu byla nasza...Weszlam za panem do domu ale syna Slawka nie bylo Ojciec bardzo zdziwiony ze nie spi...- poszlismy do budy ale Kazka tez nie bylo-a ponoc rano przed koscioplem byl...dziadek mowil tylko ze syn zaszczepil tego psa nawet i ze to koszty- na co kwitowalam ze spokojnie niech sie nie martwi koszty zwrocimy... niestey nie zdazylysmy sie dopytac ile ten pies niby u nich jest...pojawil sie Syn...wyszedl zza stodoly ni stad ni z owad...wszedl jeszcze w jedno pomieszczenie gospodarcze-lekcewazac niby nasza obecnosc...ale wkoncu podszedl...i "delikatnie"zasugerowal tacie zeby juz sobie poszedl do domu wreczajac mu wiaderko.-/"bo cos przeciez moglby nieopatrznie chlapnac"/ no i sie zaczelo...ze to nie mozliwe bo pies juz jest tu u niego 5lat ect ect... no my ze chcialybysmy Go zobaczyc...i takie niejasne dziwne stwierdzenia- ze niby co ten pies tak sobie samopas...ect...bo ze niby u nich nie je bo obok facet jakies gnaty wyrzuca...no taka wies na calego... pozegnalismy sie powiedzielismy ze jeszcze zajedziemy przed wyjazdem moze kazek wroci... a i ponoc wabi sie Max wpadlam na pomysl zeby doptyac veta-wies mala takze... vet jak wszyscy we wsi nieprzytomny...zaspany-po jakiejs nocnej akcji interwencyjnej ponoc...powiedizla ze on nie szczepil psow na wierzbie tylko kolega i uzyskalismy tylko od niego namiar na tego veta /do sprawdzenia/ podjechalismy raz jeszcze do tego Slawka - obok pojawila sie sasiadka z Waszawy ktora tam weekenduje-i podbiegla do nas mowiac ze wczoraj jak jechala autobusem to widziala w okolicy laska tego psa o 9-czyli pies chodzi nadal samopas... Powiedzialm jej ze ponoc sasiad jej uznaje ze tego psa ma od 5 lat-ona ttylko powiedizla ze to niemozliwe-poprosilam zeby szczegolnie zwrocila teraz na jego podworko uwage wzielam od niej numer i ze bedziemy w kontakcie...poczym przyatkaowalysmy raz jeszcze na dowidzenia Slawka znowu rytual podejscai do budy itd,,,,psa nie ma i konkrety0/postanowilysmy przyatakowac/- no dobrze a mozemy to swiadectwo szczepienia zobaczyc...-no musialbym poszukac...gdzies jest... no dobrze- pan mowi ze pies jest od 5lat u pana i ze to pana pies to jak to sie stalo ze siostra szukajac w tamat niedziel psa tego nie powiedziala???? ano siostra sie nie wtraca...-acha ale powiediala ze macie ta oto azjatke i tego czarnego na lancuchu...a o Kazku/Maxie / zapomniala dziwnym zbiegem okolicznosci... no nic to poszlam po wizytowke-gdyby pies sie pojawil i wrocil...a Umka lagodzila zadawane konkretnie pytaniami ciosy ... stanelo ze pozostajemy w kontakcie... i po cholere im ten pies??? co za dziady... na okolo wiele blakajacych sie psow krowy stojace w obornkiu po pas na zywym sloncu i pies przymocowany do jakis dziwnych urzadzen...ktory niby je pilnoje????:mad: widoki iscie jak nie wiem z czego... przypuszczalnie nastapila zmowa...niestey odwiodl nas ten telefon do pobliskiej wsi...byc moze jakbysmy prosto zajechaly do tego gospodarstwa tego Slawka moze bysmy tam psa zastaly...ale tez niekoniecznie...-bo jak widac pies nadal wedruje...sama nie wiem o co chodzi/ale chyba o kase???/ i co z tym dalej poczac... Quote
allcia Posted April 22, 2007 Posted April 22, 2007 reasumujac- a wiec moje wnoioski i taka mala wizja lokalna -mysle, ze sprawa po tamtej niedzieli potoczyla sie tak: W tamta niedziele znalezli otumanionego psa Seladinem na podworku i wykrecili numer zeby zorientowac sie ile tej nagrody moga dostac...nie dostali satysfakcjonujacej odpowiedzi, wiec powiedzieli, ze zadzwonia w poniedzialek... niezadzwonili gdyz w miedzyczasie przyszedl do nich na zwiady Ojciec chlopca...-moze zobaczyl, ze pies jest w ich zagrodzie i zaproponowal zeby go nam oddali...-bo ze policja..., ze psa skradziono w tamtym roku w Sulejowku... na co facet sie przestraszyl- skojarzyl fakty ze siostra z Suljowka i ze gotowi jestemy go osadzic o kradziez psa i powiedzil, ze ma go juz 5 lat co najzwyczajniej mija sie z prawda...nie zadzwonil w poniedzialek z wiadomych przyczyn...pomyslal ze sprawa sie moze jakos rozejdzie i trzyma sie opcji ze to Jego pies...no i teraz coz musi utrzymywac -klamstwo - mysle ze tak to sie ma. Quote
lamia2 Posted April 22, 2007 Posted April 22, 2007 Ufff ... przebrnęłam .... 4 kg piersi z kurczaka które gotowałam w nocy rozdam swoim, ale na Kazia dalej czekamy :lol: Quote
Umka Posted April 22, 2007 Posted April 22, 2007 uwazam ze sytuacja jest bardziej skomplikowana niz nam sie wydaje. Kazik na pewno jednak jest u Krasuckiego a odpowiednie zmotywowanie go do oddania psa powinno predzej czy pozniej zaowocowac> Nic na siłe dziewczyny bez zbytniego tez rozciagania tematu. trzeba z tymi ludzmi gadac prosto bez emocji i na temat. o wielu rzeczach sie nie dowiemy ani tez tego nie zrozumiemy. potrzebny konkretny facet do kontaktu z tymi ludzmi a nie nawiedzone baby z miasta :) na teraz moim zdaniem: trzeba oplakatowac ponownie teren!zadzwonic z pomoca do ksiedza zostawic w kosciele ulotki, powiescic wlasnie pod kosciołem plakaty. sprawdzic weta ktory szczepil psy, kiedy, na jakie choroby, na jakie wydaje zaswiadczenia o szczepieniach(ksiazeczki,oswiadczenia, kartka z podpisem i naklejka z fiolki, jak to na wsi...) trzeba zapytac o sterylizacje tej azjatki!!! heheh znalesc sposob jak wybrnac z kłamstwa o czasie zaginiecia Kazika (krasuckiemu jak powiedzial zeby troche wczesniej to moze i moglby byc ten pies)ale zaraz pada zdanie:"ten pies nie ten pies jakbyscie go zobaczyły to moglibysmy pogadac o kosztach, bo o n u mnie 5 lat juz..." zdanie zaprzecza zdaniu. odchodzac obiecalam Panu ze bedziemy sie czesto przypominac wiec i to trzeba zrobic;) Quote
anetta Posted April 22, 2007 Posted April 22, 2007 Przeczytalam :mdleje: Czuje sie jakbym przeczytala jakis kryminal detektywistyczny :crazyeye::razz: Ten Krasucki to cos kreci, oj, kreci. Zgadzam sie z Umka ze w tej sytuacji jaka jest trzeba byc spokojnym i opanowanym czlekiem. Nic na sile, zeby nie bylo ze Krasucki sie odwroc na piecie i tyle bedzie :mad: Eehhh, Kazio Kazio :shake: Quote
Abwarka Posted April 22, 2007 Posted April 22, 2007 Zastanawiające jest jaki motyw ma ten pan. Czy chce poprostu zatrzymać psa czy poprostu chce wyciągnąć jak najwięcej kasy za niego. To jest baaardzo dziwne. Pies jest psem widmo bo niektórzy go nie widzieli wogóle , niektórzy widzieli od niedawna a jeszcze inni twierdzą że jest tam pare lat. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.