Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Choroba jasna... U nas bardzo czytelnie manifestował chęć siknięcia - pisałam Wam o jękach i dreptaniu tam i z powrotem w środku nocy ...potem bladym świtem. Sen mam czujny to i problemem nie było wypuścić Zacha na podwórko - głazy z podmurówki naszego domu nie porosną mchem do końca XXI-go wieku, tak je Zasiu zakonserwował ;) Co mu się teraz stało ??? Ja też stawiam na stres. Przecież namnożenie sygnałów "sikowych" od innych psów na osiedlowym trawniku nie powinno blokować ? To wręcz chyba pobudza psa o pozostawienia własnego "podpisu" - może się mylę ? Prowadzenie na smyczy...No może rzeczywiście to ?Puścić go luzem nie będzie łatwo, bo on wtedy idzie przed siebie po prostu- zawołać na amen się można. Pozostaje kontakt wzrokowy.

Posted

Aaa- i pani Dorota mówiła mi wczoraj, że on bardzo, bardzo rozpacza, jak ona wychodzi z domu. Po prostu Zachu musi od nowa dość do wniosku , że również i ta pańcia będzie wracała, tylko ciut dłużej jej nie będzie. Może ta rozpacz go dodatkowo dołuje ?

Posted

[quote name='farmerka63']Choroba jasna... U nas bardzo czytelnie manifestował chęć siknięcia - pisałam Wam o jękach i dreptaniu tam i z powrotem w środku nocy ...potem bladym świtem. Sen mam czujny to i problemem nie było wypuścić Zacha na podwórko - głazy z podmurówki naszego domu nie porosną mchem do końca XXI-go wieku, tak je Zasiu zakonserwował ;) Co mu się teraz stało ??? Ja też stawiam na stres. Przecież namnożenie sygnałów "sikowych" od innych psów na osiedlowym trawniku nie powinno blokować ? To wręcz chyba pobudza psa o pozostawienia własnego "podpisu" - może się mylę ? Prowadzenie na smyczy...No może rzeczywiście to ?Puścić go luzem nie będzie łatwo, bo on wtedy idzie przed siebie po prostu- zawołać na amen się można. Pozostaje kontakt wzrokowy.


masz rację

Posted

no własnie dziwne jest to, że nawet dziś podbiegł do Zasia na spacerze York, oczywiście powachały się, i yorczek sik sik, Pani Dorota myślała, że to Zaszka ruszy, ale gdzie tam - powąchał i odszedł! ja też myślę, że to stres jeszcze i tęsknota

Posted

A Beatko nie uczyłaś go chodzić na smyczy?
Może niech Pani wybierze się na dłuższe spacery i w rejony gdzie dużo psów chodzi na spacerki.On musi załapać zapaszki i obsikiwać,przecież to jest normalne zachowanie u psa.Moja nowa tymczasowiczka też nie załatwia się poza ogrodem ale twardo chodzę z nią aby załapała,że nie tylko ogród jest do załatwiania swoich spraw.

Posted

malawaszka napisał(a):
kurde problem z Zaszkiem jest :( chłopak zaczął się załatwiać tylko w domu - i siku i kupa... spacerki są od spacerowania i zwiedzania, a w domu ... kibelek :(
Myślę, że to jeszcze jest stres i on się poblokował plus to, że u Beatki nie chodził na smyczy - wychodził luzem na podwórko i się załatwiał, a tu tylko na smyczy, mimo, że Pani Dorota kupiła automatyczną to Zasiu się zblokował... poprosiłam, żeby wzięła go w jakieś bezpieczne miejsce i puściła, zobaczymy czy chodzi o smycz czy o coś innego... oby im wystarczyło cierpliwości...

Jak ktoś ma jakieś mądre rady to proszę :modla:



uuu...niedobrze:( ale wg mnie to jemu potrzeba czasu

Posted

Problem narasta. Najprawdopodobniej - zwrotka :(

Do Moniki dzwoniła P. Dorota. Zasiu puszczony ze smyczy ładnie się pilnuje - niestety nie sika na dworze nadal. Natomiast...o zgrozo...spompował się na swoje posłanie :(

Pani Dorota jest zdesperowana i chyba rozczarowana. Do tego brak zrozumienia ze strony TŻ :(

Czyli mamy kompletny kotlet :(

Posted

o matko... tylko nie to...
Kurcze a myslałam ze bez tej smyczy to jednak na dworze sie załatwi. szkoda ze jest zimno bo tak mozna bylo by go zabrac na dwór i byc nawet kilka godzin az w koncu musiałby zrobic na dworku...
Jeszcze ten TZ to pewnie Pani Dorota ma młyn w domu..
No i biedny Zasiu w tym wszytskim chyba sie troche zagubił...

Posted

Kurcze juz samo nasiukanie na własne posłanie świadczy o jego złym własnym byciu:( Biedny... i P.Dorota biedna ehhhhh

Moze się ogarnie chłopak... i jeden i drugi :kciuki:

Posted

Jak nic Zasiu przechodzi stres.Gdyby Państwo jeszcze go trochę przetrzymali może by wszystko wróciło do normy.Może w domu coś jest nie tak,że on się tak zachowuje?

Posted

A może by rozluźnić atmosferę tak jak ja z Ryjcem zrobiłam? znaczy powiedzieć, że pies może wrócić, ale za tydzień lub dwa, bo teraz nie ma miejsca? Ryjec też załatwiał się w domu po adopcji, tylko w domu - u mnie ani razu.

Posted

zerduszko napisał(a):
A może by rozluźnić atmosferę tak jak ja z Ryjcem zrobiłam? znaczy powiedzieć, że pies może wrócić, ale za tydzień lub dwa, bo teraz nie ma miejsca? Ryjec też załatwiał się w domu po adopcji, tylko w domu - u mnie ani razu.


no to jest jasna sprawa, że Zasiu może wrócić i taka też była rozmowa, mówiłam tez, że to za mało czasu żeby jemu ten stres opadł, a i mówiłam, że z transportem nie będzie tak szybko bo jak długo trwało zanim się udało go tutaj znaleźć... i też myślę, że nerwowa atmosfera zamyka koło stresu Zasia :( mimo tego Pani Dorota mówi, że on jest kochany, że cieszy się na wyjścia na spacer!! że jak raz płakał strasznie głośno jak była w pracy to teraz już nie; no tylko to sikanie mu się pomyliło :( no i kupa też... bieduś

Posted

No tylko mi nie chodzi o to czy może oddać czy nie. Myśmy już z babką postanowiły, że pies do mnie wraca i za tydzień się odezwę. Kobieta myślała, że go zwraca bankowo, więc olała temat załatwiania się w domu.... i pies się odblokował. A może ktoś by tam poszedł na po adopcyjną i coś doradził?

Posted

zerduszko napisał(a):
No tylko mi nie chodzi o to czy może oddać czy nie. Myśmy już z babką postanowiły, że pies do mnie wraca i za tydzień się odezwę. Kobieta myślała, że go zwraca bankowo, więc olała temat załatwiania się w domu.... i pies się odblokował. A może ktoś by tam poszedł na po adopcyjną i coś doradził?


proszę pomóżcie znaleźć kogoś sensownego kto by mógł spotkać się z Zaszkiem w Tychach, mnie co chwilę wywala z netu, nei wiem nawet czy to mi się uda wysłać,

Elza22 napisał(a):
Jak często on wychodzi na spacerek? Ja bym próbowała z nim pracować tak jak z szczeniaczkiem który załatwia się w domu.


często wychodzą i w nocy tez jak on wstanie i chodzi po domu jakby chciał się załatwić, ale mimo wyjścia wtedy - nie załatwia się na dworze, dopiero jak wrócą i za jakiś czas... to jest ewidentnie jakaś stresowa blokada



problem jest tym poważniejszy, że Zasiu nie bardzo ma dokąd wrócić :( proszę pomóżcie

Posted

żesz kurna...i co teraz????:( nie ma tam jakichś pomocnych osób?:( a moze by mu kupili jakies stress outy albo cos w tym stylu? są też takie obroże odstresowujące, które działają chyba miesiąc z feromonami, lawendą i czymś tam jeszcze chyba...

Posted

Miałam kiedyś problem z psem który załatwiał się w domu tylko on był zabrany z łańcuch wiec nauka trwał dosyć długo. Budziłam go i na spacerek jak się załatwił to wiadomo nagroda itd. najlepszy rezultat ta metoda daje w nocy. Jedyny minus jest taki że wymaga dużo cierpliwości i sporo czasu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...