Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pani Dorota mi mówiła, że wychodziła z Zaszkiem w nocy jak on wstał i się kręcił to poleciała z nim szybko, on sobie pospacerował, chyba ponad pół godziny chodzili, a on nic! to było koło 3 nad ranem, wrócili do domu, i Zasiu wysikał się koło 6 - w domu.

Posted

To chodzenie w nocy to może być nerwowe a nie na siku.
Mi weci dla Kajci w ramach wyciszenia (wystrzaly, burze) polecali dawać przez jakiś czas Persen (dwa, trzy tygodnie).

Posted

Jest pewnie zestresowany nie wiadomo jak Pan reaguje na niego jak się załatwia w domu trzeba też brać pod uwagę że całej prawdy możemy nie znać. Pani na spacerach może być zdenerwowana,zniecierpliwiona i przez to może się blokować jeszcze bardziej.

Posted

Elza22 napisał(a):
Jest pewnie zestresowany nie wiadomo jak Pan reaguje na niego jak się załatwia w domu trzeba też brać pod uwagę że całej prawdy możemy nie znać. Pani na spacerach może być zdenerwowana,zniecierpliwiona i przez to może się blokować jeszcze bardziej.


no wlaśnie :( i to mnie martwi najbardziej, że błędne koło się robi

Posted

malawaszka napisał(a):
Pani Dorota mi mówiła, że wychodziła z Zaszkiem w nocy jak on wstał i się kręcił to poleciała z nim szybko, on sobie pospacerował, chyba ponad pół godziny chodzili, a on nic! to było koło 3 nad ranem, wrócili do domu, i Zasiu wysikał się koło 6 - w domu.

Nie powinno się chodzić tak długo, tylko często i pilnować żeby w domu nie narobił. Ale jak to blokada psychiczna, to może nic nie dać.

Posted

Niestety ja nie mam zaufania do ludzi jak chodzi o zwierzęta więc sceptycznie podchodzę do tych informacji. Moja przyjaciółka dwa lata temu adoptowała psa po czym był zwrot za jakieś dwa tygodnie cały czas mówiła że pies gryzie,wszystko niszczy.Niedawno przyznała mi się że to nie była prawda jej partner zmienił zdanie odnośnie psa. Nawet nie przyszła mi taka myśl że może kłamać znamy się całe życie a jednak. Oczywiście nie można wszystkich wrzucać do jednego worka ale jakoś nie podoba mi się w tej historii to że nie załatwia się w ogóle na dworze.

Posted

W ciągu całego pobytu u nas Zachu może 3-4 razy popełnił te "najgorsze" przestępstwa - tzn. spompował się do imentu albo pozostawił gdzieś zgrabnego klocka. Drugie przewinienie chyba z mojej winy, bo kolacja była za późno, albo zbyt obfita. Na początku często budził mnie w nocy wytrwałym maszerowaniem . Potem bladym ( baaardzo bladym) świtem, ale stopniowo te pobudki były coraz później. Pod koniec pobytu nawet przestał wymuszac śniadanko szczekaniem - siknął na podwórku i szybko wracał dospać do legowicha. Natomiast zdarzały mu się oznaczania rozmaitych nęcących narożników , meblowych nóżek, schodów na strych. Ale to były raczej niegroźne ilości - na pewno nie regularne kałuże. Pisałam Wam o tym zresztą... Tłumaczyłyśmy to z Malawaszką obecnością innych zwierząt , no i samca - Bąbla ;) To nic, że mały, ale zawsze macho ;)

Poza tym - przyjazd do nas, tez pewnie był stresem, bo przecież diametralnie zmienił środowisko - to tez były nowe zapachy, nowi ludzie, banda obcych szczekaczy, syczące koty. Dla Zasia tym większy to stres , że przecież praktycznie jest głuchy i bardzo słabo widzi :( Tak samo czuje się zapewne i w Tychach.

Posted

Elza22 napisał(a):
Niestety ja nie mam zaufania do ludzi jak chodzi o zwierzęta więc sceptycznie podchodzę do tych informacji. Moja przyjaciółka dwa lata temu adoptowała psa po czym był zwrot za jakieś dwa tygodnie cały czas mówiła że pies gryzie,wszystko niszczy.Niedawno przyznała mi się że to nie była prawda jej partner zmienił zdanie odnośnie psa. Nawet nie przyszła mi taka myśl że może kłamać znamy się całe życie a jednak. Oczywiście nie można wszystkich wrzucać do jednego worka ale jakoś nie podoba mi się w tej historii to że nie załatwia się w ogóle na dworze.


ja myślę, że w tym przypadku tak nie jest
Pani Dorota teraz mi pisała, że Ona nie chce oddać Zaszka, że szuka pomocy, że będzie cierpliwa; ja dzisiaj osiwiałam do reszty już chyba... bardzo przeżywam takie sytuacje, bardzo i nic tylko płakać... kombinacje co ja zrobię z Zasiem, jak on ma mieć spokój a u mnie mu Zgredek będzie chciał głowę odgryźć :( musi się udać i Zasiu musi załapać - musi!

Posted

Dziś po rozmowie z Panią Dorotą jest trochę więcej optymizmu, i Ona i ja miałyśmy wczoraj załamanie jakieś, zmęczenie itd... Zasiu co prawda dalej sika w domu, ale walczymy, podałam Pani Dorocie kontakt do behawiorysty z Tychów i mają się umówić, Pani Dorota kocha Zaszka, Zasiu kocha Panią Dorotę - zupełnie inaczej się zachowuje niż u farmerki, to pewnie też dlatego, że jest dopiero kilka dni - nie ma warkotania, bez problemu daje czesać brodę, więc poprosiłam, żeby to Pani Dorota podtrzymywała podczesując ją często, coś tam sobie burczy, ale nie kłapie, jest wesoły, skacze, cieszy się, na spacerach biega, akceptuje też młodego Oskara i cieszy się do niego, ogólnie jest wesołym i otwartym psiakiem, załatwia się tylko 2 razy dziennie - w sensie sikania - czyli trzyma długo aż już musi i ... no szkoda, że robi to tylko w domu, ale mam ogromną nadzieję, że to się uda odkręcić, czas jest ważny żeby sobie nie zrobił z tego nawyku

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...